Trochę przyciąłem dział O Autorze, niektóre rzeczy wyciąłem, inne dodałem, jeszcze inne przeredagowałem. Nic wielkiego, w końcu od początków Repo mało się u mnie zmieniło. To zwykły zabieg konserwacyjny.
Trochę przyciąłem dział O Autorze, niektóre rzeczy wyciąłem, inne dodałem, jeszcze inne przeredagowałem. Nic wielkiego, w końcu od początków Repo mało się u mnie zmieniło. To zwykły zabieg konserwacyjny.
Ptaki#2. Dzisiaj widziałem wielkie stado wróbli wyżerających coś na jednym z osiedlowych trawników. Próbowałem je szybko policzyć, było to coś koło 40 ptaków poruszających się ruchem "skokowym" po trawie. Żerują ostro przed zimą.
Dodatkowo dzisiaj spadł pierwszy śnieg, przynajmniej jest to pierwszy który ja zobaczyłem (i doświadczyłem na własnej skórze). Brr, zimno się zrobiło. Wydawało mi się, że to trochę wcześnie jak na śnieg, ale Aga mówi, że to normalne. Może i tak. No cóż, w każdym razie dzisiaj było (i nadal jest) bardzo zimno. Chyba czas wyciągnąć czapkę i szalik. A tak w ogóle, to świetny dzisiaj dzień. Weekend! Hurrej! Bo ten tydzień był dla mnie koszmarnie wyczerpujący, więc się bardzo cieszę że już po wszystkim.
Oczywiście w Repo nic nowego. :)
Ptaki. Wczoraj widziałem srokę która nosiła w dziobie całego orzecha włoskiego. Chciałem dłużej popatrzeć jak też sobie poradzi z rozłupaniem, ale niestety czas mnie gonił. Myślę, że próbowałaby go zrzucać z dużej wysokości na beton... Potem widziałem wieeelkie stada małych, czarnych ptaków zasnuwających poranne niebo. Mnóstwo małych grupek, które łączyły się w coraz większą i większą. Będą odlatywać na cieplejsze południe. Ale wrażenie jakie ten widok na mnie wywarł jest nie do opisania. Tyle ptaków które łączyły się w stado i nagle zaczynały wszystkie lecieć w tym samym kierunku. Czasem od stada odrywała się mała grupka, pokrążyła nieco w odmiennym kierunku i znowu przyłączała się do reszty. Całe stado zdawało się być jakimś dziwnym, pojedynczym organizmem. Który pulsował, rozciągał się i kurczył, miejscami stawał się rzadszy by chwilę potem znowu gęstnieć do zbitej chmary czarnych skrzydeł. No i one latały. Jako ssak naziemny mogę im tylko zazdrościć tej umiejętności.
A dzisiaj w Zielonej Górze był pierwszy porządny przymrozek. Po nocy dachy budynków były jak pomalowane na szaro-biało. Trawniki nie były już zielone, przypominały raczej stalowe wióry. Gdy wychodziłem z domu termometr pokazywał -5°C, nadchodzi już pora na zimowy płaszcz, czapkę i szalik. Ale to jeszcze nie teraz, jeszcze jest za ciepło :) W przeciągu ostatniego tygodnia większość drzew przybrała jesienne kolory - żółty, brązowy, czerwony, pomarańczowy. Po dzisiejszym przymrozku duża część tych kolorów opadła już na ziemię, w parkach i na osiedlowych trawnikach powoli zaczynają wyrastać zgrabione kopce opadłych liści. Gdy byłem mały, to często razem z kumplami wskakiwaliśmy w takie góry liści, potem zaczynaliśmy się nimi obrzucać. Aż przychodziła dozorczyni i nas goniła miotłą :)
Aha, w Repo nic nowego :) Nie ma po prostu czasu na nic.
Repo po raz drugi zmieniło swój IP, co wywołało parodobową niedostępność (wpisy w DNS wskazywały przez jakiś czas na stary IP). Ale teraz już powinno być wszystko dobrze.
A, skoro już tu jestem - zrobiłem sobie nie tak dawno temu (prawie miesiąc temu :) dwa śmieszne sieciowe testy osobowości i nie mam powodów, żeby nie pochwalić się wynikami. Więc doklejam stosowne dane do działu O Autorze. Dziwne, ale wyniki znakomicie pasują do tego, co sam bym o sobie powiedział. I co inni ludzie o mnie mówią.