ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2003/11, 8 wpisów
Grudniowy sentymentalizm

Grudzień! Teraz tylko czekać na śnieg, choinkę i wigilijne jedzenie :) Ja jednak czuję się niespecjalnie dobrze, jestem jakiś rozbity wewnętrznie. Na pewno ma to jakiś związek z tym, że znowu zobaczyłem Nikę. Nie jest dobrze, wygląda na to, że oboje jesteśmy skrępowani. Wolę nie wypytywać o to, czy z kimś się tam za granicą związała - zrezygnowaliśmy w końcu z siebie już praktycznie dwa lata temu, ponad rok nie miałem z nią żadnego kontaktu. Smutne jest jednak to, że przy niej czuję coś, czego nie czuję przy żadnej innej kobiecie. Od czasu gdy się widzieliśmy po raz ostatni, przed jej wyjazdem, ja emocjonalnie nie ruszyłem się chyba na krok, mój czas się zatrzymał. I że też musiała przyjechać ausgerechnet na święta... właśnie pod koniec jesieni 1998 się poznaliśmy, chodziliśmy kilka razy w tygodniu do Kawonu, na szóstą albo dziesiątą wieczorem. Ja kupowałem sobie jeden kufelek, ona drugi (ale z jakimś obrzydliwym sokiem który mi smakował dopiero gdzieś po czwartym piwie - rany, dzisiaj już nie mogę tak pić), potem siadaliśmy sobie gdzieś, zwykle przy tej wielkiej, kwadratowej kolumnie przy barze, albo na tym stoliku na podwyższeniu, tym gdzie się wchodzi po małych schodkach, gdzie wisi pełno pustych butelek... czasem wpadaliśmy tylko na jedno piwo, czasem siedzieliśmy aż do zamknięcia lokalu. Nika zawsze narzekała, że się proszę o przeziębienie (unikałem noszenia szalików, są takie niepraktyczne :) Rany, jak te wspomnienia wracają. Bardzo chciałbym sobie z nią teraz urządzić taką zimę jak kiedyś, chodzić do Kawonu późnym wieczorem, zahaczyć kilka razy o Filharmonię, chodzić mroźną zimową nocą po deptaku - zawsze mówiła, że Zielona Góra jest piękna zimą, te wszystkie choinki, lampiony, sznury światełek... czasem zatrzymywała się przy halogenach przy ratuszu i mówiła, że można prawie poczuć jak strumień światła niesie cię do góry (dookoła ratusza jest wbudowanych w ziemię kilkanaście białych halogenów świecących prosto w górę - przechodnie po nich po prostu chodzą - dziwię się, że szybki reflektorów od tego nie pękają). Do dzisiaj gdy przechodzę nad tymi światłami zwalniam kroku i czasem czuję to, o czym Nika opowiadała - faktycznie strumień światła jest tak oślepiający i tak gęsty, że odnosi się wrażenie frunięcia na nim prosto do góry. Moglibyśmy też wybrać się kilka razy do teatru, z nikim mi się tak dobrze nie oglądało przedstawień... ale nie, nie mogę sobie na to pozwolić. To ponad moje siły. Ona wyjedzie zaraz po Bożym Narodzeniu, a ja nie wiem nawet czy potrafiłbym się z nią teraz spotykać. Chciałbym, bo przy niej odżywa we mnie coś, co do tej pory spało kamiennym snem, ale ta zdroworozsądkowa część mnie wręcz krzyczy ostrzegawczo, że nie powinno się rozdrapywać starych ran, bo późniejsze powikłania mogłyby mnie wykończyć. Ech. Kończę właśnie butelkę kupionego dzisiaj dobrego wina, pijąc je po chamsku z kubeczka z brązowego szkła. Nie pomaga. Alkohol nigdy mi nie pomagał, czyni mnie tylko jeszcze bardziej sentymentalno/nostalgicznym. Ale czuję, że w tym miesiącu upiję się przynajmniej kilka razy. Takie jest prawo tego grudnia... (...)

Czytaj dalej...
Aktualizacja HEsetroot

Miałem zmienić wystrój Repo, ale mi przeszło. Jest dobrze tak, jak jest. W zamian za to poprawiłem trochę HEsetroot w Rupieciarni, dodałem mu ChangeLog, TODO i README :) No i trochę posprzątałem, żeby mniej segfaultował. Poprawa komfortu używania od razu jest widoczna. Aha, czuję że miesiąc zamknie się z ~80 codziennymi odwiedzinami różnych ludzi w Repo. Zabawne, bo gdy popatrzę sobie na pierwsze miesiące istnienia, to... :)

Mgła.

Mawiają, że w Anglii mgła bywa tak gęsta, że może udusić konia. Tego nie wiem. Ale wiem za to, że Zielona Góra została dzisiaj nawiedzona przez niespotykaną tutaj mgłę. Gęstą, wilgotną, szaro-białą. Nasycenie wody w powietrzu musi być naprawdę duże, bo po półgodzinnym spacerze miałem wilgotne włosy. I nie jest to taka typowa, poranna mgła która po chwili znika, o nie. Bo zegar pokazuje już godzinę pierwszą po południu, a mgła wcale nie straciła na "opatulności". Lubię ją, tę mgłę. Mogłaby codziennie zalewać miasto. Bardzo przyjemnie jest wędrować sobie przez uliczki i osiedla gdy widoczność mocno się zaciera po dwudziestu, a zanika całkiem po stu metrach. Jakoś tak bardzo swojsko i intymnie się zrobiło na mieście, nagle cały świat kurczy się do rozmiarów koła o średnicy czterdziestu metrów, poza barierą mgły nie istnieje nic. Zmysł wzroku zostaje odciążony, mózg nie rejestruje tylu obrazów i bodźców. Może wtedy więcej energii przeznaczyć na dokładniejsze interpretowanie tego, co znajduje się w bezpośrednim otoczeniu.
Dla mnie ma to dzisiaj też przenośne znaczenie - niespodziewanie dowiedziałem się dzisiaj, że czeka mnie lada dzień spotkanie z kimś, kogo kilka lat temu wykreśliłem ze swojego życia i nie myślałem, że kiedykolwiek znowu spotkam. Teraz muszę znowu otworzyć jeden rozdział ze swojej przeszłości, rozdział którego zamknięcie zabrało mi kiedyś ponad rok życia. Ech.

A na weekendzie może przerobię nieco wystrój Repo...

W Rupieciarni dodałem wpis dla małego kawałka kodu przy którym teraz sporadycznie dłubię, HEsetroot. Niedługo go ustabilizuję na tyle, by dawał się normalnie używać.

Zmieniłem też "site icon" Repo na coś opty-mistycznego, ta gwiazdka/słoneczko to jedyny symbol Repo, jaki mi przyszedł do głowy :)

Stara piła nie rdzewieje

Po raz kolejny zacząłem używać Sawfisha. Nie wiem, ja mam chyba sentyment do tego WM-a. Dzisiaj przyszło mi do głowy, że przydałaby mi się funkcja pozwalająca na szybkie zmienianie tytułu okna - mam często uruchomione wiele xtermów i chciałbym czasem szybko móc odróżnić je od siebie. No a zmiana tytułu okna wydaje się być tutaj najlepszym sposobem. Wygląda na to, że najtrudniejszym fragmentem jest zbudowanie okienka dialogowego gtk+ które by przyjęło od użytkownika nową nazwę :) Aha, przy okazji uaktualniłem trzy screenshoty pokazujące mój pulpit, teraz jest to Sawfish z motywem Crux. Oprócz tego odświeżyłem spis pakietów w moim systemie itp. W sumie nic nowego, ale może niedługo (za dwa tygodnie?) wystawię nieduży artykuł pokazujący możliwości Sawfisha? Nic nie napisałem od dawna już...

Sprzątanko komputera

Dzisiaj wykonywałem zaległy backup całego systemu (to mój pierwszy backup odkąd używam Linuksa :), więc przy okazji trochę posprzątałem w swoim katalogu domowym, dorzuciłem też nową porcję kadłubków. Powinno ich być teraz już nieco ponad 160. Aha, glibc z CVS oraz snapshot XFree86 działają u mnie poprawnie, wątki obsługiwane przez NPTL zamiast LinuxThreads nie sprawiają problemów. Oprócz tego zaktualizowałem w Repo spis pakietów w moim systemie i konfigurację swojego fvwm. No i to by było na tyle, przynajmniej tym razem.

Benchmark filesystemów w 2.6.0-test9

Siedzę po uszy w aktualizowaniu oprogramowania, teraz próbuję zmielić sobie CVS-owe źródła XFree86 oraz glibc, jeśli się skompilują to czeka mnie napisanie nowych plików .spec i spakietowanie tego sobie. Mam nadzieję, że nowy glibc+nptl nie wysadzą mi połowy systemu... Ale to nie jest moim powodem wizyty tutaj - wykonałem trochę testów filesystemów w nowym testowym jądrze 2.6.0-test9. Teraz każdy może popatrzeć na wyniki jakie otrzymałem i zadecydować który filesystem jest najszybszy. To nie artykuł, ale raczej tabelka z cyferkami, więc wrzuciłem ją do Rupieciarni. Wyniki są dosyć ciekawe, momentami nawet zaskakujące.

Oswajanie linuksa 2.6.0-test

Niewiele się teraz u mnie dzieje. Odsuwając prywatne na bok omówię sprawy linuksowe - zacząłem jakiś czas temu używać kernela 2.6.0-test8, potem -test9. Podoba mi się. Przejściowo straciłem możliwość używania lm_sensors (na płycie mam układ gl520sm). Podobnie było z lirc, ale na szczęście na apcoln jest świetny support i szybko dostałem namiary na patcha integrującego lirc w kernel -test9, więc sobie znowu mogę spokojnie słuchać muzyki przed zaśnięciem i wyłączać maszynę pilotem. Teraz siedzę i aktualizuję software, napotykając co chwilę na jakieś problemy, częściowo ze względu na nowe jądro. Tutaj jednak jak zwykle Jakub "Void" Panachida (czy też raczej #101137, bo taki mu nadano identyfikator osobowy :) udziela mi konsultacji które bardzo pomagają.

Aha, zanotowałem wzrost liczby codziennych odwiedzin na Repo. Poprzedni miesiąc zamknął się ze średnią 52 odwiedzin w ciągu dnia, ten miesiąc na razie zapowiada się jeszcze lepiej. Dziwne to, bo na Repo nie dochodzi teraz absolutnie nic nowego (oprócz tych wpisów). Hmm. Dziwna jesteś, moja publiczności ;) Owszem, nie jest to wielka popularność, ale i tak przerasta moje oczekiwania, przecież Repo powstało jako malutkie REPOzytorium różnych drobnych pliczków przeznaczonych dla Krewnych i Znajomych Królika. Z pewnością nie oczekiwałem 50 odwiedzin każdego dnia. Choć to mnie w jakiś sposób cieszy.

Hoppke Obuty!

Buty! Mam nowe trapery. Tak, ten fakt zasługuje na odnotowanie :) Chodzi po prostu o to, że jestem dosyć wybredny przy kupowaniu butów, a same stopy też mam niezbyt pasujące do obecnego "kanonu przemysłowego" (oni chyba te buty tylko dla kobiet albo dzieci robią). Ale znalazłem w końcu porządne buty na zimę - ciemnobrązowa skóra, solidne wiązania, spłaszczony kształt, w środku kożuszek - bardzo fajne i pasują prawie idealnie. Trochę noszenia i dopasują się w 100% (w końcu prawdziwa skóra...). Podeszwa jest nieco nietypowa jak na takie buty, nie ma klasycznych, traperowych obcasów. Jest raczej sportowa, coś w kształcie fali z podgięciem w miejscu gdzie zwykle kończy się obcas. Bardzo wygodnie się w tym chodzi. Widziałem też prześliczne, ale to naprawdę prześliczne zamszowe pantofle. Ciemno-szaro-niebieski zamsz, genialnie połączony z podeszwą (podeszwa stanowiła osobne arcydzieło)... Chyba 160,-. Z trudem się powstrzymałem przed zakupem, ale nie wiem czy jednak się nie skuszę. Wiem, teraz nie sezon na takie buty, ale... Ech. One po prostu były śliiiiczne :)