ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Dębowe kotki

Chyba wygrzebałem się z przeziębienia, choć znając mnie za parę dni znowu będę kichał. Wczoraj już łaziłem bez czapki :)
Parę osób już zaczęło mi przypominać, że obiecałem ten artykuł o GUI. Niecierpliwce jedne. A ja naprawdę po prostu nie mam zbyt wiele czasu. No i Hiero, jako mniej wymagający (a więc wdzięczniejszy), nieoczekiwanie zaabsorbował resztki mojej uwagi.

A, skoro jestem przy Hierophancie - zamieszczam nowszy snapshot. Dodałem dwa prototypowe skrypty instalujące/usuwające pakiety. Przeszły w sumie tylko symulacje, żadnych prawdziwych testów, ale chyba działają poprawnie... Skrypt instalujący uruchamia się podając mu nazwy plików z pakietami do zainstalowania (np. "hbsinst foo-1.1-2.tar bar-2.13-1.tar"), a skrypt usuwający podając nazwy zainstalowanych pakietów (tak, jak figurują w /var/lib/hbs), czyli np. "hbsremove foo bar". To, jak powiedziałem, prototypy. Objawia się to przede wszystkim dużą liczbą wyświetlanych informacji i pytań zadawanych w razie wątpliwości - oraz całkowitym brakiem jakichkolwiek opcji :)

Niedługo sobie spróbuję napisać jakiś prosty konwerter mojej bazy RPM na wpisy w Hiero, wtedy będę mógł "zarejestrować" sobie glibc i inne pakiety, a potem zacząć używać Hierophanta normalnie do zarządzania pakietami w systemie. To powinno być najlepszą procedurą usuwania błędów. A, ale wcześniej obowiązkowy backup systemu ;) Nie, Hiero nie jest aż tak niebezpieczny. Przez nieuwagę już mu pozwoliłem faktycznie zainstalować i usunąć parę pakietów i nic nie popsuł.

Dodałem jeden marcowy Sen. Nie mam zamiaru informować o zmianach jakie wprowadzam w tym akurat dziale, ale to był IMO dosyć ciekawy sen, więc nie mogłem się powstrzymać :)

A co u mnie? Dużo drobnych rzeczy. W lesie widziałem śmieszną wiewiórkę, która biegała po ziemi i co jakiś czas po prostu sobie wyskakiwała w powietrze. To pewnie ze szczęścia. Dowiedziałem się też, że bawarczycy podobno nazywają wiewiórki "dębowymi kotkami". Znaczy się, kotkami które łażą po dębach. W sumie to jest jakieś podobieństwo między małym kotkiem a wiewiórką - jeśli ktoś widywał często wiewiórki ganiające po ziemi, to wie że faktycznie przypominają wtedy rozbrykane kociaki.
A że jestem przy kociakach - w czwartek idąc z grupką znajomych dziewczyn widzieliśmy śliiicznego, małego kotka. Taki szary tygrysek bawiący się w trawie. Byłem jedyną osobą z naszej grupki która zatrzymała się żeby go pogłaskać. Teraz wiem, że te dziewczyny to złe kobiety, w końcu żaden dobry człowiek nie przechodzi obojętnie obok takiej małej, miauczącej kulki futra na czterech łapkach ;)

Wentylator na procesorze mi zaczął hałasować. Pstrykanie w niego palcami już nie pomagało, więc musiałem drania wykręcić i naoliwić. Żadne porządne gospodarstwo domowe nie obejdzie się bez oliwiarki :) W każdym razie aż się zdziwiłem jak łatwo poszło - odlepić naklejkę z tyłu, ostrożnie aplikować kropelki oliwy w otworek obracając równocześnie łopatki, potem wytrzeć oliwę z obudowy, przykleić naklejkę na stare miejsce, przykręcić do radiatora, włożyć do obudowy... Teraz wiruje bezgłośnie. Szkoda że lm_sensors mi teraz nie działa (obsługa chipsetu gl520sm jeszcze nie jest przeportowana pod kernel 2.6.x), bo chętnie bym sprawdził czy wpłynęło to na jego prędkość obrotową. Może tak samo powinienem potraktować wentylator na zasilaczu?

Wracałem skądś do domu i przechodziłem przez Kacze Doły (to takie osiedle ze sporymi górkami, raj dla wszystkich saneczkujących dzieciaków w promieniu trzech kilometrów). Szedłem za jakąś parą ludzi, mężczyzną i kobietą. Gdy tylko ich zobaczyłem wiedziałem, że kobieta jest podminowana. To coś w sposobie chodzenia, noszenia głowy... Dosyć szybko ich wyprzedziłem i mogłem posłuchać o czym mówią. Nie, nie podsłuchiwałem... ja po prostu mam w takich sytuacjach wyostrzony zmysł słuchu :) Ona zarzucała mu, że za dużo pije. Za często. Że potrafi się schlać, wytrzeźwieć, a po paru dniach znowu to samo... Że ona znosi już za dużo, że nie oczekuje ideału, a sama też nie jest bez wad, ale że to wszystko ją już przerasta.
On nic nie mówił.

Każdy ma inne problemy. Ale używki to koszmar, to ten gatunek kłopotów które człowiek sam na siebie ściąga i nie dostaje nic w zamian. Na szczęście ja jestem wolny od nałogów. Bo nałogi informatyczno/komunikacyjne oczywiście się nie liczą ;)

Pozostaw dopisek: