ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Dlaczego zbieram kamienie?

Mam tyle rzeczy o których bym chciał napisać... Ale wszystkie ulatują mi z głowy gdy tylko o nich pomyślę. Po pierwsze zbliża się Wielkanoc!!! Zgodnie z paroletnią tradycją w okresie wielkanocnym wychodzę na pole i chodzę szukając Kamienia. Chodzę sobie, chodzę, aż w końcu moją uwagę przykuje jakiś kamyk wystający spod ziemi, albo którego istnienie pod powierzchnią jedynie przypuszczam. Kamień powinien mieć niewielkie wymiary (czyli jak orzech włoski, no, może parę razy większy, a może nieco mniejszy). Potem kamień ten zabieram do domu, szoruję w łazience i odkładam do mojego Pudełka na biurku, do innych Kamieni. Nie wiem co takiego jest w kamieniach, ale niektóre mnie po prostu jakoś... nie wiem, chciałem napisać "elektryzują", ale to nie o to chodzi. To raczej tak, jakby one coś w sobie przechowywały... No, nieważne. Niedługo dojdzie kolejny do kolekcji. A dlaczego wybieram sobie nowy kamień zawsze w Wielkanoc? Nie mam pojęcia, to chyba jakiś instynkt :) Z wszystkich kamieni jakie mam chyba tylko dwa przygarnąłem o innej porze roku. A jeden kamień kiedyś wyrzuciłem. Zepsuł się. Miałem go przy sobie w okresie gdy otaczało mnie bardzo dużo zła i kamień chyba tym nasiąknął, w każdym razie czułem się bardzo nieprzyjemnie biorąc go w dłonie. Więc się go pozbyłem, tracąc w mojej geomantycznej chronologii jeden rok ;) Aha, ta Wielkanoc chyba nie będzie dla mnie zbyt wesoła :( No trudno.

O, o, zanim zapomnę :) Szedłem ja sobie Deptakiem i przechodziłem akurat obok jednego z kościołów gdy dosłyszałem rozmowę dwóch kobiet w średnim wieku (wykropkowałem to, czego nie dosłyszałem):

- ... coś Złego ... coś Złego ...
- No. ...
- ... ale nie zauważyłaś, że ona jest opętana przez ...
- No nie, dopiero teraz to ....

Możliwe, że rozmawiały o jakiejś nielubianej znajomej, ale mój instynkt podpowiedział mi, że chodzi o jakąś młodą dziewczynę. Opętaną. Może powinienem był poprosić te dwie panie o jej adres? :) Niestety, nie dosłyszałem nic więcej. Nie mogłem się przy nich dłużej pokręcić, bo to by podejrzanie wyglądało. Normalnie wyłapałbym dużo więcej, ale mój nieprzeciętnie ciekawski słuch jest ostatnio mocno ograniczony. Uraz lewego ucha mam, coś tam uszkodzone wskutek uderzenia (ale bez strachu, to przejściowe :). O, o tym też bym mógł opowiedzieć, ale to za długa historia.

Musiałem też odebrać dzisiaj znajomą z dworca PKP. Rany, jak mi się zachciało pojechać gdzieś pociągiem! Ja tak lubię podróże pociągami... A tak swoją drogą - to czy tylko ja nigdy niczego nie rozumiem z tych komunikatów z megafonów? "Pociąg <bełkot> z <bełkot> wjedzie na tor <bełkot> przy peronie...". Te zapowiedzi zawsze traktowałem jak specyficzny folklor dworcowy, bez większej przydatności dla podróżnych.

A teraz z innej beczki... Napisałem sobie mały automacik synchronizujący moje pakiety HBS z odpowiednim działem Repo. Pierwsze efekty są już widoczne w postaci kilkudziesięciu pakietów.

Trochę dłubaniny dotknęło też Hierophanta. Znowu. Tym razem doszło wsparcie dla Basha, poprawione instalowanie "pierwszych" pakietów (gdy nie ma jeszcze żadnej bazy danych), funkcje shellowe wyeksportowałem do samodzielnych skryptów, poprawiłem nieco procedurę dopełniającą dla tych poleceń, dodałem też bardzo podstawowe dopełnianie dla Basha (nie jest to wiele, ot, tyle że hbsinst dopełnia nazwy plików *.hbi, hbsremove/hieroq dopełnia nazwy zainstalowanych pakietów, a hbspack dopełnia pliki *.hbs lub katalogi (w zależności od trybu pracy, bo teraz w skrypcie hbspack połączona jest funkcjonalność starych funkcji hbspack/hbsunpack). A, właśnie - zdecydowałem się już na rozszerzenia dla pakietów - pakiety gotowe do instalacji to ".hbi", a pakiety "źródłowe" to ".hbs". Formalnie są to oczywiście zwykłe, niekompresowane archiwa tar.
Następnym krokiem będzie pewnie stopniowe wyłączanie "debug info" jakie hbsremove/hbsinst wyświetla od czasu do czasu.

Pozostaw dopisek: