ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2004/05, 11 wpisów
Podsumowanie maja

Nowy miesiąc! Z radością zrzuciłem cały majowy ChangeBlog do archiwum i zaczynam bazgranie od nowa. Ooo, majowe wpisy są jednymi z najdłuższych! (pewnie to ta "Dobranocka" miała w tym największy udział)
Hmm, a popatrzmy na statystyki ruchu... Maj zamknął się ze średnio 188 wizytami Czytelników każdego dnia. To daje prawie 6000 odwiedzin w ciągu miesiąca, ale i tak na razie marzec wygrywa. Coś się nie mogę przebić przez magiczną barierę 200 wizyt dziennie. Z drugiej strony nie staram się specjalnie, od kilku miesięcy nie napisałem już żadnego artykułu i jedyne zmiany w Repo to kolejne ChangeBlogi. Chciałbym coś nowego napisać, ale... nie mam sił, nie mam weny, nie mam też ochoty na nic "technicznego". To otwiera jedną możliwość - mogę wziąć się za pisanie opowiadań. A co! :) W końcu mam w sobie małego grafomana który też chce się rozładować. Tylko nie wiem czy wśród stałej klienteli Repo znalazłby się ktokolwiek chcący czytać opowiadania mojej produkcji...

Pada! Znowu! :) No, wreszcie się pogoda poprawiła. Zachmurzyło się, pada... super! Kto wie, może nawet doczekam się jakiejś burzy w nocy? Z grzmotami, pretty please?

A, Grepi mi kazała coś dwa tygodnie temu napisać, ale zapomniałem. Potem znowu gdzieś wyparowała na wiele dni więc nikt mi nie przypominał o tym, ale dzisiaj się znienacka pojawiła, więc nadrabiam zaległość. Poniższe to cytat z wypowiedzi "pana od prognozy pogody", chyba na TVN:

Złe niezmiernie są wiewiórki
bowiem marzną w nocy
bo już wdziały letnie futro
a nie mają kocy

Nie, nie wiem czy to ma przy obecnej pogodzie jeszcze sens. Ale z Grepi trudno dyskutować.

Errata do HBS i wizyta u Agi

Oczywiście najnowsze wydanie HBS nie działa. Grrr...
Okazało się, że pospiesznie wyciąłem o jedną linijkę kodu za dużo a w innym miejscu dałem o jedno wcięcie za mało i parser opcji przestał działać. Poprawiam, aktualizuję, wstydzę się :)

Update: Wiesz ile dzisiaj spałem? Cztery godziny. Na dodatek niecałe. Od pierwszej dwadzieścia do punkt piątej rano. Czuję się "adekwatnie". I tak się to już ciągnie od zeszłego weekendu. Sam nie wiem jakim cudem jeszcze żyję - przyzwyczajony jestem do 8+ godzin snu na dobę, a... no i straciłem wątek. Zupełnie nie mogę myśli zebrać.

Myślałem, że dzisiaj będzie tak samo okropny dzień jak wczoraj, przedwczoraj, przedprzedwczoraj - ale nie. Rano byłem co prawda klasycznym zombie, ale koło ósmej byłem już całkiem komunikatywny i rozbudzony.

Ech, chciałbym się wziąć za swój czytnik news, ale nie mam kiedy. Teraz postanowiłem obejrzeć Pan-a, nie potrzebuje niby Gnome, zadowala się zwykłym gtk+ (oraz libgnet, ale to mała biblioteka). OK, skompilowałem, uruchomiłem... i spadłem z krzesła. Z obrzydzenia. Z nerwowym chichotem wciągnąłem się z powrotem na moje krzesełko i co widzę? Polonizację widzę (czy, jak kto woli, "native language support") w pełnej krasie.

Nie no, ręce mi opadają. Zgadnij jak przetłumaczono słowo "Newsgroups"?
Powiem Ci - "Grupy nowin". Przecież za takie coś powinno się z miejsca tłumacza wysterylizować żeby się przypadkiem nie rozmnożył kiedyś. Ja rozumiem zawalić tłumaczenie jakiejś drobnostki, ale jak można w głównym menu wstawić coś jak "Grupy nowin"? Na dodatek to konsekwentnie promowany potworek w tym Pan-ie, bo tak samo istnieje też menu "serwery nowin" :(

I co się dziwić, że wszystko co się da konfiguruję z --disable-nls? Naprawdę wolę mieć interfejs w pełni anglojęzyczny niż komunikaty angielskie mieszające się z "grupami nowin". Normalnie urazu się można nabawić. Po usunięciu plików z polskimi tłumaczeniami jest już lepiej, ale wtedy wyłażą na wierzch wady samego programu - nie widzę np. tak podstawowej funkcji jak podgląd artykułu razem z wszystkimi nagłówkami. To nie dla mnie. (...)

Czytaj dalej...
Kolejne zmiany w HBS

Postanowiłem dłużej nie zwlekać i zamieściłem najnowszy zrzut Hierophanta. Trochę drobnych zmian się nazbierało, więc proponuję zainteresowanym jeszcze raz przejrzeć dokumentację. A tak w skrócie, to: kod w dużej części przeredagowany, hieroq ma opcję "-f" pozwalającą odpytywać przynależność plików, większość standardowych katalogów używanych przez Hiero jest teraz konfigurowalna przez zmienne środowiskowe, polecenie "hbs" ma teraz szereg opcji i jest w stanie budować wiele pakietów "jeden po drugim" w jednym wywołaniu (jak RPM), polecenie "hbs" jest teraz w stanie budować pakiety źródłowe oraz rozpakowywać je (jak hbspack), drobna poprawka w Hierophantize, sporo błędów usuniętych z hbsinst/hbsremove, Void dodał kompresowanie dokumentacji w katalogach /usr/share/doc/pakiet-wersja oraz tryb pobierania z sieci źródeł zdefiniowanych w [files] przez pełne URL-e, całe mnóstwo poprawek technicznych które pewnie nie będą widoczne gołym okiem...
Nadal jest parę błędów o których wiem ale których jeszcze nie usunąłem - nie są one jednak niebezpieczne i na pewno nie czynią tej wersji Hiero gorszą niż wersja poprzednia.
Mimo licznych zmian zachowana została bodajże całkowita kompatybilność z wersją 20040504, co mnie specjalnie cieszy. Teraz główny nacisk położę na okolice hieroq i hbshelper, bo engine budująco-instalująco-usuwający zdaje się działać zgodnie ze specyfikacjami - więc czas podgonić narzędzia odpytujące. No, to wszystko co mam teraz do powiedzenia. Nara :)

Aha, ponad 65% mojego systemu zostało już przebudowane pod kontrolą HBS. Pozostałe 35% pochodzące jeszcze z czasów RPM-a powoli, acz konsekwentnie zanika.

Ostre pizze są przereklamowane

Niewiele spałem dzisiejszej nocy, do tego już widzę jak mi się kolejne zadania do wykonania piętrzą - to będzie kolejny zajęty weekend :( A nie wyspałem się dzisiaj zbyt specjalnie, bo wczoraj byłem z dziewczynami na mieście. Trochę piliśmy (ale bez przesady! ;), trochę jedliśmy (pizza "Granica wytrzymałości" ma się nijak do niektórych dań które potrafiłem sobie w domu wyczarować :), trochę plotkowaliśmy (o nieobecnych)... Ot, standard. Pomijając nieco złośliwą Ritę, która miała IMO ciut zbyt wiele radości ze "swatania" mnie z Kaśką[1]. Nie żeby było to dla mnie nieprzyjemne, bo wręcz przeciwnie, tylko że... że to by nie było właściwe. Kasia jest inteligentna, ładna (ta figura, włosy... mhm...), miła i ogólnie fajna, tylko że Rita powinna jej pokazać kogoś normalnego, a nie mnie. Sumienie by mi nie pozwalało, bo Kaśka by wyszła z tego poszkodowana :) Cholera, dlaczego nie umiem myśleć tylko o sobie? To strasznie wszystko komplikuje...
[1] - przy czym to zupełnie "inna" Kaśka niż ta o której niedawno wspomniałem. Tak to jest z popularnymi imionami. Znam dużo Agnieszek, Kasiek, Anek. Sporo Pawłów, Tomków, Piotrków. A, no i Marcinów. Ale nie mam wśród znajomych na przykład ani jednej Jolki. Czy też Krzyśka. Ani żadnej Danki czy Ewki. Janków też nie znam. Generalnie jestem też jedynym znanym mi Grzegorzem, choć nie wiem jak tego dokonałem, bo moi znajomi z kolei znają Grześków co najmniej po parę sztuk. I mówią, że faktycznie swoją osobą potwierdzam regułę, że każdy Grzesiek jest <beep!> ;) Ale ja w to nie wierzę :P

O, właśnie skończył mi się kompilować pakiet "wesnoth-0.7.8-1". To jedyny pakiet przy kompilacji którego muszę włączać dodatkowe ~200-250MB swapu. Po prostu ma jakoś tak dziwnie ten kod C++ napisany, że gdy kompilator zaczyna optymalizować, to mi wyżera cały ram i standardowy swap. Normalnie zaczynam żałować, że nie ustawiłem sobie partycji swap na jakieś 400MB. Wtedy mógłbym też poeksperymentować z "suspend to disk"... (...)

Czytaj dalej...
Wampiszcz na dobranoc

Grrrr... Zły dzień, zły. Deszcz, zimno, sennie. Na dworze złapała mnie przelotna ulewa, potem oblałem sobie dłoń świeżo zaparzoną herbatą (na szczęście niegroźnie), a tak poza tym to nie mam ani trochę energii. Skończyła mi się dzisiaj koło trzynastej, potem przeszedłem w tryb "wegetacji" w którym tkwię do tej pory. Jedyny powód dla którego teraz piszę te słowa to wiszące nad moją głową dwa teksty do przeredagowania - po prostu mi się nie chce i odwlekam :(

Ja i Void dłubiemy ciągle przy HBS. Tzn. on dłubie, a ja wydziwiam. Kurczę, zaczyna mi się podobać ta "praca grupowa" ;)

Ach, coś dziwnego się dzieje - w ostatnich paru dniach byłem już wielokrotnie (znaczy się trzy razy) pytany o to "jaki mam iloraz inteligencji". Otóż zaczęło mnie owo proste z pozoru pytanie frapować. Frapowało, frapowało, a potem się znudziło i sobie poszło. Ale kwestia IQ pozostaje otwarta... Więc jakie posiadam? Oficjalnie bardzo ładne, takie lekko niebieskawe, z szarymi smugami. Przepraszam, ale nigdy nie traktowałem takich spraw poważnie :) Osobiście najlepsza definicja mojej "jenteligiencji" jaką umiałem wypracować to "zbyt mała, by naprawdę coś osiągnąć - ale wystarczająco duża, by sprawiać mi przykrości". W każdym razie radzę wszystkim znajomym zawsze by oceniali mnie równając moooocno w dół.

O, o, - chcesz wiedzieć co mi się wczoraj śniło? Proszę, usiądź wygodnie a ja przedstawię Ci moją małą fantasmagorię. Muszę ją przekładać w locie na język polski, bo zdaje się że wszystkie dialogi śniłem anglojęzyczne... więc resztki stylu pewnie wyparują bez śladu po translacji... albo po prostu pominę dialogi, tak będzie najlepiej. A więc nie uciekaj, a ja pokażę Ci co też płynie w mojej głowie gdy śnię... Czytaj! (...)

Czytaj dalej...
Relacja z dzisiejszego dnia

Padnięty jestem. I mam zimny nos :) Zaraz położę się na moim niewielkim, płaskim, bezpoduszkowym łóżku, ale najpierw wyrzucę z siebie najważniejsze wydarzenia dzisiejszego dnia.

Pokłóciłem się dzisiaj z jednym takim irytującym facetem. Zasłużył sobie. To znaczy on poirytował mnie już wcześniej przy paru okazjach, ale pechowo dzisiaj trafił na mój zły humor. I podczas gdy w 90% przypadków unikam pyskówek i większość drobnych nieprzyjemności spływa po mnie jak po dobrze odżywionej kaczuszce, to akurat teraz lepiej nie próbować robić ze mną pewnych rzeczy. Np. lepiej nie próbować wciskać nosa w moje życie prywatne. Lepiej nie próbować się ze mną spoufalać. I na bank lepiej nie próbować traktować mnie z góry. Nigdy nie patrzę na to przychylnie, ale gdy jestem rozdrażniony to zrobienie dowolnej z tych trzech rzeczy budzi we mnie furię. I nie mam problemów z okazywaniem tego uczucia.

Przypadkowo nadziałem się dziś na Kaśkę. Podążaliśmy w przeciwnych kierunkach, żadne z nas nie miało raczej czasu więc uznaliśmy, że pięć minut rozmowy wystarczy. Taaak. Te pięć minut w efekcie rozrosło się do, eee, tak jakby czterech godzin. Kaśka zrezygnowała z większości rzeczy które miała robić tego dnia, a ja zrezygnowałem z paru godzin wylegiwania się na swoim tapczanie i słuchania muzyki. Więc można powiedzieć, że spontanicznie olaliśmy wszystko żeby spędzić odrobinkę czasu razem. Wrażeń żadnych nie mam. No, oprócz jednego - zdaje się, że przesunąłem sobie Kaśkę do szufladki z etykietką "zwykli ludzie, których pełno wszędzie i którymi się raczej nie zajmujesz zbytnio". I to nie dlatego że jestem znudzony. To też nie dlatego, że mam podły nastrój i generalnie nic mnie jakoś nie "kręci". I to też nie dlatego, że Kaśka się jakoś zmieniła (bo nie zmieniła). Prosta analiza faktów daje mi dwie możliwe przyczyny - pierwsza to to, że znowu mi się poprzesuwało coś w guście. A oczekiwałbym, że mam już w miarę ustalone preferencje co do ludzi. Druga możliwa przyczyna to to, że... aaalbo nie będę o tym pisał. Tajemnica ;) (...)

Czytaj dalej...
Smutek to mała dziewczynka

Dzisiaj miałem zły dzień. No, w sumie to nie mogę mieć zastrzeżeń - wszystko mi się raczej dobrze układa, kapryśna Pani Losu znowu się do mnie uśmiechnęła i po raz kolejny pewien drobny problem którym musiałbym się w przyszłym tygodniu zająć wyparował "sam z siebie"... ludzie też są dla mnie zadziwiająco mili ostatnio... ale mimo wszystko zaczynam się czuć jakoś tak, no, źle. Nie chce mi się nic robić. Chyba po prostu jestem niezadowolony z samego siebie, czuję się zupełnie nic nie wart. To bardzo przygnębiające. Ale nie będę o tym mówił, bo to dla mnie za duży wysiłek teraz. I tak czuję się już bardzo zmęczony.

Więc może z innej beczki... Ale o czym by tu...
No patrz, nie mam żadnego tematu pod ręką. Hmm. Więc może o Hierophancie - pewnie niedługo zamieszczę kolejny snapshot. Jakub "Void" Panachida jednak zauważył Hiero (choć na początku uparcie się od niego odżegnywał) i nawet zaczął używać, co mnie cieszy. Druga para oczu, zwłaszcza tak krytycznych, bardzo się przyda. Nie mówiąc już o drugiej parze rąk odwalających czarną robotę, tfu, chciałem powiedzieć "wykonujących stosowne korekty" ;) Kuba ma trochę inne wymagania od moich, więc dodał do hbs funkcję pobierania źródeł z sieci (w [files] podaje się URL). Podobno to bardzo przydatne gdy ma się względnie sprawne stałe łącze, nie trzeba magazynować źródeł na dysku. Wprowadził też bezpośrednio do hbs możliwość budowania pakietów źródłowych, więc zapewne hbspack stanie się w przyszłości zbędny. Te zmiany wymusiły trochę zmian w kodzie, znowu parę błędów zostało usuniętych, hbs w końcu ma parę opcji które przyjmuje z linii poleceń... Mógłbym zrobić snapshot już teraz, ale na wszelki wypadek dam sobie większy "margines testowy".

W tzw. "międzyczasie" dłubałem też conieco przy swoim czytniku newsów. Ale czuję organiczną wręcz do tego niechęć, dlatego posuwa się to do przodu w naprawdę ślimaczym tempie i w każdej chwili gotów jestem rzucić to w diabły. Z drugiej strony niewiele mu już brakuje bym mógł go zacząć w miarę normalnie używać, więc... A zresztą to nieważne. Znowu czuję się źle, pójdę skulić się w kłębek w jakimś ciemnym kącie.

Na koniec tylko piosenka kabaretowa pt. "Smutek" (kabaret Mumio):

Pytasz mnie co to smutek
powiem ci jeśliś ciekawy
smutek to mała dziewczynka
która siada na śniegu
i patrzy zdziwiona
na ślady
to jest smutek

Pytasz mnie co to radość
powiem ci jeśliś ciekawy
smutek to mała dziewczynka
która sika do kawy
i patrzy zdziwiona
na ślady
to jest radość

Spacer między ludźmi

Dzisiaj miałem dobry dzień. Żadnych sennych koszmarów, obudziłem się ciepły i błogo rozleniwiony. Wczoraj wspomniałem o pani Mołek i jej włosach - a dzisiaj rano po włączeniu TV, skacząc po kanałach trafiłem na MTV Classic a tam, ku mojemu zdziwieniu, Mołek. A o czym mówiła? Ano mówiła o swoich włosach. I fryzjerach, wyłącznie płci męskiej. Ale tym razem fryzurę miała nieciekawą. Rano udało mi się ogolić i nie pozacinać przy okazji (Hurra! :), a potem było tylko coraz lepiej.

Niespodziewanie wyparowało dzisiejszego dnia pewne zmartwienie które łaziło za mną już od tygodnia i nie dawało spokoju... więc odczułem ulgę, bo pewien spory kłopot z którym musiałbym sobie w tym tygodniu poradzić rozwiązał się "sam z siebie" (Hurra! :)

Pogoda była znakomita, 20°C. Powietrze jak w upalny dzień po deszczu. Wilgotno-duszne. Nie padało, ale przez cały dzień na niebie wisiały granatowe chmury - rano działało to na mnie przygnębiająco (aura działa jak wzmacniacz dla mojego nastroju), ale potem się wszystko odwróciło i teraz czuję się bardzo komfortowo. A że się po południu bardzo ładnie przejaśniło, to około dziewiętnastej zrobiłem sobie dwugodzinny spacer. O, widziałem grób kota. Pewnie jakieś dzieci bardzo kochały swojego zwierzaka. Miejsce w którym został zakopany było wyłożone małymi kamykami, a pośrodku była zatknięta tabliczka z namalowanym farbą tekstem "Mruczek 2003". Dziwne, dosyć często "tamtędy" przechodziłem i nie zauważałem tego wcześniej, zapewne tabliczka pojawiła się niedawno.

W parku mimochodem podchwyciłem rozmowę pewnych dwóch starszych pań. Jedna opowiadała jak Elka (no, ta od Franka) się przewróciła i coś sobie zrobiła. A córka chciała pomóc jej się podnieść i też się przewróciła i złamała sobie rękę. Aż na to przyszedł mąż tej córki, znaczy się zięć Elki (tej od Franka) i podniósł żonę, ale "mamusi" podnieść już nie mógł. A Elka przecież wcale nie wygląda na jakąś specjalnie ciężką... (...)

Czytaj dalej...
Limeryki i Eurowizja

Kto lubi limeryki, ręka w górę :) Mówi się, że najzgrabniejsze są limeryki angielskie - język ten jest predysponowany z powodu przeciętnej długości słów... ale ja lubię również limeryki polskie.

"Anzelma, co mieszka w Dębicy,
Zgwałcili trzej krzepcy górnicy.
Od tego razu
Na skutek urazu
Nie trzyma on węgla w piwnicy."

"Jasiowi, co mieszkał w Łodzi
Nie mogła żona dogodzić.
Złość wzięła w nim górę,
Poprosił swą córę.
Czyż tacie odmówić się godzi?"

"Aleksandrowi z miasta Sieradza
Piesek sąsiada mordką dogadzał.
Więc on z wdzięczności
Dawał mu kości
I na spacery z nim chadzał."
"There once was a young man named Gene
Who invented a screwing machine
Concave and convex
It could please either sex
And it played with itself in between"

"An Argentine gaucho named Bruno
Once said, "There is one thing I do know:
Women are fine
And sheep are divine
But my llama is Numero Uno!"

"There once was a lady from Exeter
So pretty that men craned their necks at her
One was even so brave
As to take out and wave
The distinguishing mark of his sex at her"

Dla niezaznajomionych z limerykami - to, że wszystkie sześć przykładowych limeryków odnosi się seksu, dewiacji lub genitaliów to nie zasługa kryteriów jakimi kierowałem się przy wybieraniu. Taki jest po prostu ich urok. Limeryki są mocno skodyfikowaną formą poezji rozrywkowej, dotyczy to również ich tematyki. Te sześć to najzupełniej normalni przedstawiciele gatunku. Limeryk który nie mówi o gwałcie, zbrodni, niemoralnych duchownych, nekrofilii, zoofilii, zdradzie itp. nie jest klasycznym limerykiem. W sumie to nikt nie jest pewny skąd pochodzą limeryki - ich korzeni upatruje się często w Anglii (co wydaje się prawdopodobne, biorąc pod uwagę groteskę czy czarny/absurdalny humor), niektórzy mówią też o Irlandii (mniej prawdopodobne, ale biorąc pod uwagę sprośność to nawet by to pasowało...). No, są też ludzie którzy twierdzą iż limeryki są wytworem Francuzów, a "angole" jedynie je od nich przejęli. To jednak IMO mało prawdopodobne. Ja osobiście typuję Anglię. (...)

Czytaj dalej...
Antybiotyk, bita śmietana i MIDI w dosemu

Augmentin. Tak się nazywa kolejny antybiotyk jaki jest mi dane poznać. Hurra, mam nawet tzw. "skutki uboczne", chociaż nie pokrywają się zbytnio z tym czego można by oczekiwać. Ale nic nie mówię lekarzom, bo jeszcze mnie przestawią na coś innego - a Augmentin mam już wykupiony i działa bardzo dobrze, przypuszczalnie przestanę brać za dwie i pół doby i zostanie mi w domowej apteczce jeszcze połowa "na czarną godzinę" (lubię mieć w domu zachomikowane zapasy leków "na receptę"). Muszę tylko jakieś trzy razy dziennie pić wapno żeby uniknąć wysypki, ale jakoś to wytrzymam. To oraz swędzenie skóry. No i ból brzucha. Oraz nieustający apetyt. Za to obrzęk po zainfekowanym ukąszeniu znika w rewelacyjnym tempie, a gojenie się ranki też jest bardzo szybkie, nawet jak na mój nieco-szybszy-niż-przeciętny metabolizm, więc nie dam sobie teraz zmieniać leków.

Skończyłem właśnie jeść bitą śmietanę posypaną gorzką czekoladą i rodzynkami. Mniam :) A jutro mam zamiar sobie kupić litr lodów waniliowych (oglądałem reklamówkę Netto i mają bardzo tanie), zobaczę, może będą niezłe? U siostry jadłem kiedyś znakomite marketowe lody waniliowe, też bardzo tanie... Bo ja tak lubię lody :) No co, jako zodiakalny Byk mam święte prawo do rozkoszowania się słodyczami, kwaśnym/pikantnym jedzeniem, młodymi liśćmi sałaty, serami, czereśniami (o! to już niedługo!), pomidorami i innymi takimi. Tylko za mięsem nie przepadam. I cebulą. I pietruszką. I koprem. I szczypiorkiem. I przesadnie dodawanym majerankiem czy też bazylią. Za to uwielbiam czosnek. I rzepę (czy też, jak kto woli, "czarną rzodkiew"). A musztardę francuską czasem wyjadam samą, po prostu otwieram słoiczek i wyżeram, przyznaję się. Czasem zjadam też same przyprawy. Generalnie nie jestem kłopotliwy w utrzymaniu, nie trzeba mi gotować bo zadowalam się surowymi półproduktami ;) Co nie jest takie zabawne dla kucharza jeśli natknę się na jakąś masę ciastową czekającą na wypiek. Uważam mieszankę mąki, cukru waniliowego i ubitych jajek za bardzo smaczną. Dlatego nie piekę raczej ciast. Zjadałbym je przed wylaniem do formy. (...)

Czytaj dalej...
Refleksja pourodzinowa i aktualizacja paru prywatnych projektów

Maj. Dobra pora na aktualizację. Długi(?) majowy weekend był połączony z pewnym bardzo ważnym wydarzeniem, wszyscy wiedzą co mam na myśli.
To były moje urodziny.
Fajnie jest mieć urodziny. Dobrze, że każdy się kiedyś urodził i może obchodzić swoje urodziny. Choć niektórzy obchodzą urodziny na smutny sposób, wbrew swojej woli. Szkoda. A jeszcze inni zapominają całkiem o swoich urodzinach i są bardzo zdziwieni gdy ktoś im przypomni. Jeszcze inni wyprawiają wieeelkie przyjęcie, zapraszają mnóstwo krewnych-i-znajomych, po czym upijają się i robią jakieś głupie rzeczy, których potem się tygodniami wstydzą. Są też ludzie, którzy bardzo lubią urodziny bo wychodzą z nich obdarowani masą prezentów. Niektórym urodziny przypominają o upływających latach...
...a ja nie zaliczam się do żadnej z tych grup :)

"Sweet love,
hello, make a
slave of me, I should have no control.
Little dove,
hello, you take
full advantage of my open window.".

To początek "You go to my head", Tori Amos. Ładna piosenka. Trochę poza nurtem w jakim Tori "standardowo" śpiewa, z roku '88 (więc dla niektórych może być niestrawna), ale IMO bardzo przyjemna.

W Rupieciarni leży odrobinkę poprawiona wersja Hafemette. Poprawiłem upakowywanie klikalnych rzeczy (teraz są bardziej "zwarte"), hafemette sama szuka skryptu ./configure w aktualnym katalogu, jakieś inne drobne poprawki. W każdym razie ten skrypt już mi się bardzo poprzydawał :) Po prostu jakoś sympatyczniej jest mi wyklikać wszystkie ciekawsze opcje a następnie przekleić wynik do pliku *.plan niż ręcznie śledzić ./configure --help. Proste, ale przydatne. Na pewno będę to rozbudowywał...
Oprócz tego wrzucam tam też swój patch na kernel 2.6.5 dodający sterownik dla /dev/mga_vid. To to urządzenie dla Matroksów, pozwalające im odtwarzać filmy w X-ach/pod framebufferem z minimalnym obciążeniem głównego CPU. Coś jak xv, tylko jeszcze bardziej specjalizowane i działające identycznie także pod framebufferem VT. No cóż, programistą nie jestem, ale u mnie działa (gdyby mi ktoś w 2003 powiedział, że będę sobie włączał jakieś zewnętrzne moduły do jądra to bym go wyśmiał - czasem przerażają mnie rzeczy za które się biorę. Przecież ja nie mam kompetencji!). Patch ten dodaje nową pozycję w "character devices". Można ją skompilować tylko do modułu (więcej robić mi się już nie chciało), zresztą umieściłem to w opisie opcji. (...)

Czytaj dalej...