ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Statystyki słów na Repo, HBS i czereśnie

Hurra, jutro mam cały dzień wolny i tylko dla siebie :) Rany, jak fajnie.

Jakiś czas temu przepuściłem materiał Repo przez maszynkę zliczającą słowa. Teraz sobie przypomniałem, że wyniki leżą cały czas na dysku... Najczęściej używane jest słowo "to" - 2732 wystąpienia. Po zliczeniu razem z formami pochodnymi ("tego", "tej" itp.) jest tego prawie 4000. Drugie miejsce zajmuje "nie" - blisko 2500 wystąpień. Co ciekawe, przeciwstawne słówko "tak" wystąpiło tylko 655 razy. Jak widać dużo częściej mówię "nie" niż "tak" :)
"Top 20" wygląda tak:

1-5 6-10 11-15 16-20
2732 to
2414 nie
2332 się
1933 na
1380 do
1275 jest
1143 ale
1028 że
823 po
655 tak
640 jak
562 można
526 co
509 też
492 sobie
470 od
469 już
460 bo
449 tylko
439 mi

A, wczoraj próbowałem zbudować pakiety vim, mplayer oraz elinks przez "hbs -bb mplayer vim elinks" czy jakoś tak. I zauważyłem jakiś poważny błąd - przy drugim pakiecie HBS próbował użyć opcji ./configure z pakietu poprzedniego. Gdzieś się mu mieszają "środowiska" przy łańcuchowym budowaniu pakietów. Nic dziwnego, w sumie nigdy tego nie testowałem. Muszę pamiętać by to poprawić kiedyś. Oprócz tego jest jeden znany błąd w funkcji --compare-versions (pewnie trywialny, ale jakoś nie mam chęci teraz grzebać w kodzi). No i zamiast realpath() powinienem chyba używać czegoś innego, bo realpath() robi od razu "symlink resolving" co skutecznie uniemożliwia używanie tej funkcji na samych symlinkach. Co jeszcze... no, muszę poprawić hbshelpera na tyle, by znowu nadawał się do wyławiania obiektów z plików PROVIDES/REQUIRES, dodać wsparcie dla tych funkcji do hieroq, powinienem też przejrzeć hbs i zrozumieć dlaczego nie są wyświetlane nazwy źródeł jeśli są one sztywno wpisane w [files] (tzn. rozumiem "dlaczego", ale powinienem zmienić ten aspekt działania HBS). A hbsremove przy wykryciu zrywania zależności powinien wyświetlać, oprócz nazwy samej zależności, również nazwy pakietów które tej zależności potrzebują (czyli nie "libgtk.so jest potrzebne", a "pakiet gkrellm wymaga libgtk.so"). Do tego dochodzi jeszcze upierdliwe portowanie /etc/hbs/prep bezpośrednio do skryptu hbs. I pewnie inne rzeczy które trzeba zrobić. Jednym słowem sporo rzeczy do zrobienia, a jak przypuszczam "w trakcie" pojawi się jeszcze trzy razy tyle innych "drobnostek" do zrobienia. No nic, może teraz będę miał parę dni wolnego, to i siądę od czasu do czasu do edytora i pogrzebię w kodzie.

Wyspałem się dzisiaj! :) Pierwszy raz od dawna obudziłem się naprawdę wyspany. Pewnie dlatego, że nie spałem u siebie i dookoła nie było tych wszystkich moich "rozpraszajek".

Jestem mordercą drzew. Serio. Robiłem wczoraj... nie, nie wczoraj. Przedwczoraj. Robiłem przedwczoraj porządki w swoich rzeczach i wyrzucałem mnóstwo kartek papieru. Jeszcze mam jeden segregator do przejrzenia, ale już nie mam sił. No więc miałem dookoła siebie pełno kartek luźnych, kartek pozszywanych, kartek spiętych spinaczami, kartek z rysunkami, bazgrołami, jakimiś ważnymi rzeczami, nieudanymi wydrukami, jakimiś starymi kopertami i rachunkami, tłumaczeniami dokumentów itp. Całe mnóstwo. Po kolei brałem każdą kartkę, oceniałem jej przydatność i albo miąłem w kulkę, albo odkładałem na specjalną kupkę "rzeczy potrzebnych". Po jakimś czasie miałem circa dwadzieścia "kartek potrzebnych" i circa kilkaset "kulek". Szkoda że nie miałem aparatu, bo to warto było zobaczyć. Przed tapczanem piętrzył się imponujący stos papierowych kulek. Wtedy zacząłem żałować, że te kartki tak zmiąłem - w takiej postaci zajmowały teraz dużo więcej miejsca. Ale tak było wygodniej przy sortowaniu na "ważne" i "nieważne" - nie mieszały się. No to wziąłem jakąś starą foliówkę i włożyłem do niej trochę kulek. Poupychałem, poupychałem, trochę je zdusiłem, zrobiło się znowu więcej miejsca w torbie - no to znowu dokładałem kolejną porcję. W końcu usiadłem na piętach, wziąłem torbę między uda i pomagając sobie dłońmi robiłem za "prasę do papieru". Fun :) Udało mi się całą górę papieru wepchnąć do tej jednej torby (właśnie na nią patrzę, siedzi sobie przy szafie). Owszem, jest strasznie rozepchana, ale ogólnie jakoś się trzyma. Teraz muszę to tylko zutylizować. Wyrzucić na makulaturę nie mogę, bo tam jest trochę poufnych rzeczy, kwity z banku, dokumenty sądowe itp. Więc muszę to spalić. No nic, chyba się zaraz ubiorę i wyniosę to na działkę, a tam kiedyś przy okazji puszczę to wszystko z dymem. Bo tak prawdę mówiąc to mnie teraz ciągnie na działkę. Byłem przedwczoraj, trochę truskawek już dojrzało więc je zjadłem (BTW, widziałem na mieście truskawki po 17(!) złotych - a pod koniec sezonu znowu zlecą do 3zł). Ale tak naprawdę chodzi mi o czereśnie. Kocham czereśnie. No i sporo się już wtedy czerwieniło. Ze trzy czy cztery zjadłem - no, to jeszcze nie to o co mi chodzi, ale są na dobrej drodze ;) Może jeśli teraz pójdę, to znajdę parę już-prawie-dojrzałych? Zwykle włażę sobie na drzewo, jakoś tam się przylepiam do którejś gałęzi i objadam wszystko co mam w zasięgu ręki. Ale po przedwczorajszych doświadczeniach stanowczo odradzam włażenia na mokrą czereśnię. Zwłaszcza w pantoflach z prawie gładką podeszwą. I biodrówkach w których trudno rozchylić nogi bardziej niż na 90°. Cud, że nie spadłem :)

A na koniec zagadka przyrodnicza - przejrzałem jak popularne są moje pliki *.hbs wystawione w Repo i... no i jestem zaskoczony. Wygląda na to, że są częściej pobierane niż kadłubki RPM. Hmm. W miesiącu maju były pobierane z 275 różnych IP - nawet biorąc poprawkę na dynamiczne IP to i tak nie sądzę, by na jednego człowieka mogło tutaj przypaść więcej niż 10 numerów... No i tego właśnie nie łapię. Do czego te pliki są ludziom potrzebne? Bo na bank nie ma tylu (27,5 ;) użytkowników HBS, tego jestem pewien - do tej pory miałem kontakt z czterema-pięcioma może. Jeśli by ich było więcej, to pewnie już by się do mnie odezwali. No, chyba że przypadkiem ktoś pobiera z Repo HBS, potem bierze jakiś przykładowy pakiet, sprawdza jak działa budowanie, po czym kasuje całość. Inaczej to się nie trzyma kupy. Za dużo downloadów. Coś mi umyka najwidoczniej.

No nic, mykam na działkę. Tylko w coś muszę tę torbę z papierowymi kulkami opakować, bo jest zbyt pękata żebym z nią paradował. Głupio bym wyglądał. Moment, gdzieś mam jeszcze stary skórzany plecak, może do niego wlezą?
Jeśli nagle zamilknę na parę tygodni to znak, że odpadłem od drzewa, połamałem się i nie mam sprawnych wypustek ciała którymi bym mógł wciskać klawisze :)

Pozostaw dopisek: