ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
KDE nie dla mnie?

Dlaczego zawsze jest tak, że gdy muszę pilnie coś zrobić grzęznę w drobnych, niepotrzebnych czynnościach? Wysprzątałem pokój, poukładałem ubrania w szafach, podlałem kwiatki... czy raczej kwiatka, bo mam tylko jedną zombie-roślinkę, która generalnie powinna już dawno wyschnąć, ale chyba się zakonserwowała i wygląda jak żywa. Nawet czasem się jej nowe liście pojawiają. W momencie gdy włączyłem komputer uznałem, że powinienem może narysować sobie nowe dekoracje okien, a może nawet dorzucić nowe akcenty kolorystyczne (czerwień łamaną czernią). Potem pomyślałem, że powinienem przejrzeć Habaka, napisać angielską dokumentację i wystawić go na Freshmeat, a potem pomyślałem że mam tyle zaległych emaili na które muszę w końcu napisać odpowiedzi... Ewidentnie szukam wymówek by nie brać się za właściwą robotę. Cały ja.

A, wrzuciłem nowy screenshot. Kronikarski obowiązek. BTW, oglądałem KDE niedawno. Bardzo fajne i używalne, ale nie dla mnie. Potrzebuję twardszych narzędzi, z większą siłą przebicia. Jestem przyzwyczajony do obracania w dłoniach małych młotków, dłut i stalowych śrubek, podczas gdy KDE dało mi komplet farbek, gumowe stempelki i salaterkę z budyniem. Nie, to stanowczo nie dla mnie. Nie wiem, może jestem za tępy i zgubiłem się w Centrum Sterowania KDE, ale nie mogłem nigdzie znaleźć sposobu by włączyć sobie zwijanie (shade) okien przez kręcenie kółkiem myszki na pasku tytułowym okien, nie mogłem też dojść jak ustawić sobie skróty klawiaturowe używające lewego WinKey jako modyfikatora, bo wiecznie wcinał mi się Panel z wyskakującym menu (a nigdzie w skrótach nie znalazłem możliwości wyłączenia tego). Generalnie z całego KDE moje szczere uznanie zdobył tylko Konqueror, bardzo sympatyczny filemanager, choć dobrze by mu zrobiło przeportowanie jeszcze paru cech z rox-filera, np. przeciągania plików na ikonki paska narzędziowego (np. przeciąganie plików na strzałkę "Up" jest szalenie wygodne) oraz przerobienie VFS, bo to nienormalne by wyciąganie plików z niedużego archiwum tar.bz2 trwało siedem razy dłużej niż robienie tego tarem. Nawet Midnight Commander robi to szybciej. Szkoda też, że Konqueror jest tak słaby jako WWW Browser. Mozilla i Opera odstawiają go o parę długości choćby w tak podstawowych sprawach jak zgodność ze standardami. Ale do przeglądania helpów czy googlowania nadaje się bardzo dobrze. Do poważnego przeglądania sieci lepiej jednak mieć jakąś porządniejszą przeglądarkę. A, zostawiłem sobie też na razie KDE-owy edytor scen povraya, bo ogólnie też zrobił na mnie niezłe wrażenie. Podobny bardzo do moray-a.

Pozostaw dopisek: