No i kolejny miesiąc mi minął. Chaotyczny, niespokojny i bardzo, bardzo pusty. Ech. Nic nie czuję. Absolutnie nic. Żadnej większej radości czy smutku, nadziei lub żalu, gniewu czy miłości. Nawet zmęczenie na stałe wgryzło się mi w skórę i jest tak samo uciążliwe jak stary tatuaż. Nie wiem co o tym myśleć. Nie powinienem chyba popadać w taką apatię, ale to wszystko się jakoś "samo" dzieje. Wymknęło się spod kontroli.
Zainstalowałem sobie Operę 7.51. Łał. Naprawdę, naprawdę fajna. Teraz praktycznie nie mam się już do czego przyczepić. Domyślna skórka jest wreszcie bardzo estetyczna, konfigurowalność pasków z narzędziami jest doskonała, prędkość i wygoda używania znakomite. Wbudowany konfigurator klawiatury i myszy bardzo mi się podoba - owszem, z początku można się w nim zagubić i ma jeszcze wiele braków, ale szybko ustawiłem by np. nowe zakładki otwierał po ctrl-t, a ctrl-m powodowało "maksymalizowanie" aktywnej ramki... Świetny produkt, brakuje mi tylko mozillowego "type ahead find" i możliwości zablokowania migotania tekstu. Szkoda, że to nie freeware.
Moment, moment... Ej, przecież to ma "type ahead find"! Klawisze kropki/przecinka... Super :)
Kombinowałem dzisiaj trochę z IceWM i habakiem. Przyszło mi mianowicie coś
do głowy... Mam dwa fragmenty tapety zawsze zasłonięte, jeden to icewm-owy
taskbar na dole ekranu, drugi to gkrellm z boku. Zaciekawiło mnie jak też by
wyglądała tapeta gdyby w niej "na stałe" odcisnąć te obiekty?
Minutka z Gimpem i miałem gotowe dwa "duchy", jeden przedstawiający taskbar
a drugi gkrellma. Subtelne i rozmyte. Potem połączyłem to z habakiem
i kazałem mu te obiekty nanosić na każdą tapetę w odpowiednich miejscach.
Efekt jest, IMO, śliczny. Bardzo, bardzo ładnie wygląda uruchamianie X-ów,
bo pojawia się tapeta z zaznaczonym "widmowym" taskbarem, który po chwili
staje się materialny (gdy IceWM się uruchomi). Podobnie jest potem po
uruchomieniu gkrellma (uruchamiam/wyłączam go ręcznie, mam go podpiętego pod
klawisz "Power" - działa jak "toggle"). Bardzo podoba mi się to, co widzę po
wyłączeniu gkrellma. Myślę, że genialnym efektem w GUI byłoby takie
"ulatnianie" się wszystkich okien po ich zamknięciu. A tutaj są te
"duszki" o których mówię - gkrellm.png oraz taskbar.png. Nakładam je używając "habak
~/gfx/utena/ -mp 0,-0 taskbar.png -mp -0,0 gkrellm.png", katalog "utena"
zawiera zestaw tapet które mi się aktualnie podobają. U mnie wypada to
bardzo ładnie, bo wygląd duchów jest zerżnięty z "oryginalnego" taskbara
i gkrellm, tak jak u mnie wyglądają, więc zgadzają się co do piksela. Chodzi
o to, że na tapecie widać rozmyty kształt okien które dopiero mają się
pojawić. Wyobraź sobie windowmanagera w którym każde okno, zanim się pojawi,
pojawia się najpierw w postaci takiego stopniowo materializującego się
"ducha". A po zamknięciu traci barwę, rozmywa się i znika. Nawet ja, odporny
na wszelkie "przezroczystości", musiałbym się w czymś takim zakochać.