ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Zezwierzęcenie

No i wróciłem. Widziałem wiele rzeczy o których wolałbym nie mówić, takie jak np. krwiożercze bociany które z żab przerzuciły się na większą zdobycz i teraz polują na zające... brrr. Dlatego pominę szczegóły.

Podłączyłem sobie do Psi "rss feed". Dzięki temu dostaję w komunikatorze powiadomienia gdy tylko na linuxnews.pl lub 7thGuard coś się zmienia. Bardzo wygodne. Konto jabbera mam na histeria.pl, a tam RSS coś nie działa, więc tę konkretną usługę ciągnę z chrome.pl. Fajne jest to mieszanie usług z różnych serwerów - jeśli mój serwer czegoś nie oferuje, to mogę "pożyczyć" sobie stosowną funkcjonalność z innego serwera...

Ech. Wróciłem do miasta i co widzę w gazecie na pierwszej stronie? Artykuł o gwałcie. Przy dworcu PKP, pod wiaduktem, szesnastoletni, pijany gówniarz zgwałcił dwudziestolatkę. Groził jej "tulipanem" zrobionym z butelki po wódce. Napadł, zgwałcił, ukradł komórkę etc. Niby "nic takiego", wiecznie się takie rzeczy dzieją - nie tak dawno temu grupka dresiarzy napadła na dwóch młodych facetów w parku na Wzgórzach Piastowskich i dla paru groszy tak ich skatowała, że chyba tylko jeden przeżył. Tzn. jeden na pewno zmarł w szpitalu, o drugim nic nie wiem. No więc "człowiek" (w domyśle Hoppke) skoro sobie żyje w takim miejscu i łazi późnymi wieczorami po mieście, przechodzi od czasu do czasu przez Park Tysiąclecia i ten na Wzgórzach, jest co jakiś czas zaczepiany przez różnych takich palantów itp. to się zdążył już przyzwyczaić. Jakiś tam napad z rabunkiem czy gwałty nie robią już na nim wrażenia. Z pedofilami miał w końcu do czynienia już w szkole podstawowej, kiedy to dzieci były uświadamiane by chodzić grupkami, nie rozmawiać z obcymi, nie przyjmować od nich słodyczy i nie wsiadać do z nimi do samochodów... Ekshibicjoniści byli kiedyś stałym elementem pejzażu, teraz jakby trochę wyginęli... Pamiętam, że we wczesnej podstawówce z kumplami często łaziliśmy w okolice Palmiarni, bo tam można było spotkać taką jedną ekshibicjonistkę... Ale wracając do rzeczy - mieszkam w takim a nie innym mieście, przywykłem do różnych takich. Bo to mało razy ktoś próbował mi zabrać pieniądze na ulicy? Po iluś tam latach zaczyna się to traktować jak część codziennego życia. Ale ten przypadek teraz, z tą zgwałconą dziewczyną, mnie rozłożył. Wracam ja sobie do domu, po paru dniach solidnego wypoczynku, odcięcia od radia, telewizji, prasy, internetu. Wypoczęty, ze świeżo nabytą alergią na coś bliżej nieokreślonego (suche oczy, katar, okazjonalne ciapki na dłoniach - ale już mi przeszło), wracam do "cywilizacji" i dostaję takim artykułem między oczy. Żyć się odechciewa.
Bo, jak powiedziałem, jestem przyzwyczajony do wielu rzeczy. Gwałty, rozboje, panowie w długich płaszczach obnoszący się ze swoimi peniskami w miejscach publicznych... ale to teraz było już dużo większym kalibrem niż byłbym przygotowany. Bo cała rzecz wydarzyła się o trzeciej po południu, czyli w godzinach szczytu. Na dodatek samo miejsce nie jest jakąś tam peryferią gdzie nikt nigdy nie chodzi, ale jednym z normalnie uczęszczanych kawałków miasta. Prawie w centrum leży. Cholera jasna, on ją zgwałcił w odległości paru metrów od chodnika, przystanku autobusowego i peronu. Patrzyło się na to co najmniej kilkadziesiąt osób! Jakiś facet z pobliskiej budowy zawołał "Co tam się dzieje?", a gwałciciel odpowiedział mu "Nic!" i to było na tyle. Jakiś inny facet przechodzący obok zawołał do gówniarza "zostaw ją!" i... po prostu poszedł dalej.

Ja znam bardzo dobrze tamtą lokację. To miejsce jest tak samo na widoku jak przeciętny osiedlowy trawnik. Wszystko to musiało widzieć co najmniej kilka osób które mogły przeszkodzić temu choremu gówniarzowi. I nikt nic nie zrobił. Cholera jasna, wychodzi na to że można sobie praktycznie napaść na dziewczynę w centrum miasta, w godzinach szczytu, a ludzie będą najwyżej się gapić. Ktoś może zawoła "zostaw ją!" i tyle.

No, więc tak to wygląda po moim powrocie do domu. Łatwo zrozumieć, że nie mam teraz ochoty na nic. Mam grubą skórę i zwykle "takie rzeczy" do mnie nie docierają. Ale gdy już dotrą, to szok jest tym większy. Teraz zastanawiam się, co ja bym zrobił gdybym tam był wtedy... co ja bym zrobił?

Aha, tutaj jest internetowe wydanie tego artykułu który czytałem. Można sobie też pobuszować po całym serwisie i poczytać komentarze internautów, ale nie odbiegają one od tego czego by się można spodziewać.

Pozostaw dopisek: