Dzisiaj m.in. zrobiłem sobie w końcu przedłużacz do
słuchawek. Tzn. ja przedłużacz miałem, kupiony tego samego dnia co
słuchawki, ale to był tak dziadowski kabel, że... słów brak. Już chyba po
pierwszym tygodniu zaczął mi przerywać, musiałem go kroić, skracać,
lutować... Mniej wysiłku by mnie kosztowało kupienie wtyczki, gniazdka,
dwóch metrów kabla i zrobienie sobie tego samodzielnie - ale nie, byłem
leniwy, wolałem wydać kilkanaście złotych na przedłużacz który już umierał
śmiercią naturalną. Swoją drogą w tamtym sklepie już nic nie kupię, no,
chyba że jakieś drobne części których nie można popsuć.
Ale wracam do
kabla - zrobiłem go dzisiaj. Obłożyłem się profesjonalnym sprzętem, mądrze
wyglądającymi miernikami oporu z wielkimi ekranami LCD itp. Oczyściłem
gniazdko, wydmuchałem stare luty, wyszukałem jakąś zbędną wtyczkę w swoich
gratach... a jako kabla użyłem cudownego sznura "made in Russia".
Trzyżyłowy, skręcony w świński ogon (jak przy słuchawkach telefonicznych),
robiony nie z jednolitych drutów, a czegoś w stylu wiązki białych włókien
z nawleczonymi maciupkimi kręgami. Coś jak pęk cieniutkich, długich,
metalowych kręgosłupów. Praktycznie niemożliwe by to coś mogło ulec
przełamaniu. Jedna z żył wykazywała ciut większy opór niż pozostałe, ale po
porządnym oczyszczeniu końcówek i lutowaniu (odwaliłem naprawdę porządną
robotę!) udało mi się wyrównać opór na wszystkich trzech żyłach do
praktycznie identycznego poziomu. Diabli, nigdy nie bawiłem się w tak
precyzyjną robotę ;) Potem musiałem tylko jakoś zaizolować i usztywnić
przejścia między kablem a końcówkami. Kabel był na tyle specyficzny, że nie
mogłem nałożyć nasadki na wtyczkę, a do gniazdka obudowy i tak nie
posiadałem. Po krótkim namyśle zacząłem szukać kleju w sztyfcie, co to go
kiedyś ze Studia wyniosłem sporą ilość. Klej w sztyfcie ma, oprócz zdolności
sklejania obiektów, cudowną zdolność izolowania i usztywniania. Innymi słowy
po prostu przyszło mi do głowy by zatopić wrażliwe fragmenty kabla w tej
lepkiej masie. Wyszło znakomicie. Może nie wygląda najśliczniej (kabel jest
czarny, masa klejowa jest biała), ale jest praktycznie niezniszczalne.
A, wyciagnąłem sobie dzisiaj i skompilowałem najnowszy CVS Ognioliska. Właśnie mi kończy budować paczkę. Zaraz zobaczę czy działa... nie, nie działa. Wywala się przy starcie, exit code=1, żadnych komunikatów. Typowe. Widać przegiąłem z opcjami ./configure, spróbuję wyłączyć te których nie jestem pewny. Ten kompilat spróbowałem zrobić z Cairo i renderowaniem SVG przez Cairo. Nigdy nie miałem jeszcze Ognioliska ze wsparciem dla SVG, bo on wymaga jakiegoś zmodyfikowanego modułu librsvg, a ja się tak nie bawię. A może zawiniło "disable-old-abi-compat-wrappers"? Hmm, a może to przez użycie Cairo? No nic, sprawdzę. A może dlatego, że kazałem wyłączyć freetype i xft, a zamiast tego używać Pango (musiałem sięgnąć po Pango rozwojowe, bo mozilla wymaga wersji starszej niż 1.5.0, a stabilna to zaledwie 1.4.1)? Tyle możliwości, a każda wymaga rekompilacji :/
Miałem na domowej maszynie już uptime długości pięciu dni (download). No, może pięć dni to pestka dla serwera, ale ja mówię o moim normalnym biurkowym komputerku. Na którym normalnie sobie pracuję, słucham muzyki, czasem w coś zagram, pogadam ze znajomymi... Zależało mi głównie na sprawdzeniu sterowników acx100 - ale cóż, pięć dni, cały czas mocno obciążone łącze i zero problemów. Więc chyba działają ;)
Aha, w dziale "O mnie" zabrakło aktualizacji danych kontaktowych (nowe konto jabbera). Poprawiłem to i od ręki wprowadziłem Bardzo Sprytne Zabezpieczenie Antyspamowe ;) Innymi słowy narysowałem adresy :) Bez OCR nie ruszy tego żaden spam harvester.