ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2004/09, 5 wpisów
Operacja "Moskwicz" trwa

Nadal mam wszystkiego dosyć, ale już mniej namiętnie.

Moskwicz Update:Faza druga zakończona, towarzysząca jej faza trzecia powinna się zamknąć w ramówce kilku dni. A, wyjaśnijmy sobie parę spraw: "Operacja Moskwicz" nie oznacza kupowania przeze mnie auta. Nie oznacza też renowacji jakiegoś starego Moskwicza. Nie oznacza tym bardziej pisania przeze mnie po cichu jakiejś książki, co ostatnio zostało mi zasugerowane :)
To po prostu sposób w jaki odliczam sobie coś. A co? To tajemnica. Moskwicz na pewno będzie w pewien sposób związany z Repo, ale nie oczekiwałbym niczego tak spektakularnego jak ślub, urodziny dziecka, przeprowadzka do Gdańska czy wydanie Pierwszej Książki. Powiem więcej - Moskwicz w istotny sposób wpłynie zapewne tylko na mnie :)

A przy okazji dziękuję wszystkim którzy nieśli/niosą mi teraz słowa otuchy przez email/IM. Nawet jeśli nie znajduję czasu/ciepła by odpowiedzieć to zapamiętuję je sobie. Dzięki.

Wrr.

Mam dosyć. Wszystkiego. Wrr.

Nowy dział na Repo - Muzyka

Nowy dział - Muzyka. Prezentuję w nim zespoły/artystów których lubię słuchać i pokazuję od razu próbki ich twórczości które z jakiegoś powodu uważam za nadzwyczaj sympatyczne. Na razie (z braku czasu na przygotowywanie próbek) wymieniłem tylko paru wykonawców. Dział ten jest na razie eksperymentem, opinie co do sensowności/bezsensowności jego istnienia mile widziane. "I am waiting for the next big thing... bring it on cośtam cośtam to me-e-e-e..." ;)

Czego szukają ludzie trafiający na Repo

Repo... Miejsce gdzie część czytelników trafia przez pomyłkę.
Parę dni temu razem z Merlinem obejrzałem logi ostatniego miesiąca i moją/naszą uwagę przykuły hasła jakie ludzie wpisywali w Google zanim trafili na Repo. Nie wiem, może nie ma w nich nic zabawnego - ale niektóre hasła przez które ktoś natrafił na Repo są tak odległe od treści tych stron, że...
A zresztą, co będę zanudzał. Zainteresowani mogą po prostu przeczytać log mojej rozmowy z Merlinem. Początek może być nieco nudnawy, ale część z hasłami jakie ludzie wpisywali w wyszukiwarki to wynagradza. Tekst jest niecenzurowany, jeśli nie liczyć wycięcia dwóch adresów email. Kolorystyka, fonty itp. są stylizowane na mój komunikator, więc wyglądają nieco inaczej niż klasyczne Repo. A oto i sama rozmowa.
Aha, słowniczek potrzebny do zrozumienia dialogu: "Hoppke" to ja, "Merlin" to Merlin (zawdzięczam mu to miejsce na www), "papuga" to nazwa maszyny na której leżą pliki Repo, "webalizer" to program generujący statystyki odwiedzin na Repo, a duet "cron"/"logrotate" to standardowy mechanizm archiwizujący stare logi systemowe by nie zajmowały zbyt wiele miejsca na dysku.

Wszędzie widzę wzory

Wrzesień. O sobie nie mam teraz co pisać, bo nic się nie dzieje - czasu brak. Repo przeżyło istny najazd jeśli idzie o "tradycyjną" liczbę odwiedziń - w czerwcu było 6054 odwiedziń, a w lipcu już 10413. To prawie dwa razy więcej. Średnia liczba "odwiedziń dziennie" skoczyła z 195 na 335. I pomyśleć, że kiedyś patrzyłem na 200 odwiedzin jak na magiczną granicę powyżej której nie wskoczę. Teraz granica ta zręcznie przesunęła mi się na 400 odwiedzin. Przeskakując w ogóle trzysetkę. Nagle poczułem się bardzo nieswojo.

Zmiana tematu. Powtórzenia. Pary. Zwielokrotnienia. Dużo tego dzisiaj widziałem. Na przykład idąc ulicą obok szpitala widziałem jak kierowca jakiegoś auta dłubał w nosie. Gdy zwróciłem wzrok na chodnik, zauważyłem że jakiś idący z naprzeciwka chłopak też dłubie w nosie. Spojrzałem na drugą stronę ulicy a tam jakaś babka popycha wózek i, oczywiście, również dłubie w nosie.
Na ul. Kupieckiej to samo dotyczyło ziewania - znowu w swoim otoczeniu i tym samym czasie dostrzegłem trzy ziewające osoby. Zupełnie jakbym swoim wzrokiem przenosił to ziewanie z osoby na osobę. Aż ciarki przechodzą.
Na Wzgórzach Piastowskich spotkałem dwie idące razem, bardzo podobne panie w wieku ~40+ lat, a każda z nich prowadziła psa obronnego. Oczywiście psy były tej samej rasy i wielkości, choć różniły się umaszczeniem.
Wczesnym wieczorem znowu przechodziłem Kupiecką, tym razem gdzie nie spojrzałem widziałem tzw. "zniszczone kobiety" (znane również jako "menelice") - nieduże, brzuchate, zapuszczone blondyny. Cztery sztuki jeśli się nie mylę. (...)

Czytaj dalej...