Zdrastwujtie and witajta w mojem freak shoł. Gwiazdką wieczoru budziet
Hoppke :)
Dzisiejszy epizod sponsorowany jest przez całkowitą
kołowaciznę. Czy słyszysz ten szelest? Nie? Wsłuchaj się uważniej... ciii...
teraz słyszysz? Tak, ten szelest... jak rozwijanie cukierka... to moje zwoje
mózgowe się prostują.
Jestem głupi. Niestety, nie jestem głupi "tak po prostu". Jestem głupi głupotą tego rodzaju który czai się niezauważony przez wiele lat by w końcu przyjść i dziabnąć w tyłek. Odgryzając z rozpędu obydwie nogi. To taka głupota którą ludzie często mylą z wyrachowaniem, przebiegłością, planowaniem czy inteligencją. Albo pewnością siebie - tak, tego mam malutko. Gdy słyszę "zazdroszczę Ci pewności siebie" to od razu gorączkowo zastanawiam się, jaką też nieprzemyślaną głupotę właśnie zrobiłem i jakie straszne konsekwencje przyjdzie mi ponosić. Najgorsze jednak, że moja głupota zdaje się postępować z wiekiem. Uch, ten szelest cukierków...
Siedzę sobie właśnie jak wampiszcz w ciemnościach... Tyle rzeczy do zrobienia, tylu ludzi z którymi chcę jeszcze zamienić słowo, tyle niedokończonych myśli odłożonych "na później"... ostatnio całe moje życie toczy się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w owym "później"... To takie magiczne słowo - "później"... Nie musisz tego teraz robić, zrobisz to później... Nie wyjaśniaj tej sprawy, zrobisz to później... Nie umiesz podjąć decyzji? Nie szkodzi, zrobisz to później! A teraźniejszość mi przecieka między palcami. Buu. (...)
Czytaj dalej...



