ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2004/10, 11 wpisów
Hoppke. Głupota zredefiniowana.

Zdrastwujtie and witajta w mojem freak shoł. Gwiazdką wieczoru budziet Hoppke :)
Hoppke Dzisiejszy epizod sponsorowany jest przez całkowitą kołowaciznę. Czy słyszysz ten szelest? Nie? Wsłuchaj się uważniej... ciii... teraz słyszysz? Tak, ten szelest... jak rozwijanie cukierka... to moje zwoje mózgowe się prostują.

Jestem głupi. Niestety, nie jestem głupi "tak po prostu". Jestem głupi głupotą tego rodzaju który czai się niezauważony przez wiele lat by w końcu przyjść i dziabnąć w tyłek. Odgryzając z rozpędu obydwie nogi. To taka głupota którą ludzie często mylą z wyrachowaniem, przebiegłością, planowaniem czy inteligencją. Albo pewnością siebie - tak, tego mam malutko. Gdy słyszę "zazdroszczę Ci pewności siebie" to od razu gorączkowo zastanawiam się, jaką też nieprzemyślaną głupotę właśnie zrobiłem i jakie straszne konsekwencje przyjdzie mi ponosić. Najgorsze jednak, że moja głupota zdaje się postępować z wiekiem. Uch, ten szelest cukierków...

Siedzę sobie właśnie jak wampiszcz w ciemnościach... Tyle rzeczy do zrobienia, tylu ludzi z którymi chcę jeszcze zamienić słowo, tyle niedokończonych myśli odłożonych "na później"... ostatnio całe moje życie toczy się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w owym "później"... To takie magiczne słowo - "później"... Nie musisz tego teraz robić, zrobisz to później... Nie wyjaśniaj tej sprawy, zrobisz to później... Nie umiesz podjąć decyzji? Nie szkodzi, zrobisz to później! A teraźniejszość mi przecieka między palcami. Buu. (...)

Czytaj dalej...
Moskwicza czas zacząć

"Moskwicz" się rozkręca. Otwieram nowy dział, na dobry początek coś już tam wrzuciłem. Teraz muszę tylko przywrócić stare logo Repo i zrobić nowe logo dla działu z Moskwiczem, ale to może poczekać.

Jogin strikes back!

Powrót Jogina na TVP2 "Return of the Jogin". Dzisiaj znowu przypadkiem go zauważyłem, lecz tym razem zmienił repertuar. I już nie znikał, ale tkwił na planszy cały czas. Widać się oswoił. Tym razem jogin nie wykonywał już tych dziwnych ruchów rękoma, zamiast tego po prostu robił pompki...

Jogin schwytany!

Jogin na TVP2 Ha! A mówili, że jestem szalony. Że za dużo piję. Że za dużo prochów biorę. Że jakieś dziwne grzybki podjadam. Że przecież to niemożliwe by na planszy kontrolnej TVP2 w nocy pojawiał się jakiś dziwny facet uprawiający jogę. Śmiali się... pamiętam... GŁUPCY! To ja miałem rację! HAHAHAHA!

Bowiem faktycznie na ekranie kontrolnym (tym, który jest nadawany przez TVP po zakończeniu programu, przy akompaniamencie dźwięku "biiiip") pojawia się jogin. Zdaje się, że żyje on tylko na planszy TVP2, bo na TVP1 go nie zauważyłem. Wczorajszej nocy znowu go widziałem, ale tym razem zrobiłem mu fotkę. Ha. I kto miał rację? Jogin regularnie pojawia się i znika, oddycha i rusza rękoma.

Nowy camport 0.2.2

Nowy camport, wersja 0.2.2. Poprawiłem przepełnienie w pasku postępu, dodałem trochę informacji o błędach wyrzucanych na stderr, camport przerywa też pracę przy błędach odczytu/zapisu. Przy wyłączonym MOVE_MODE camport przeskakuje już przekopiowane (istniejące w katalogu docelowym) pliki.

Nowy camport-0.2

Wspominałem, że te karty SmartMedia wyglądają mi na bardzo kruche? Oto dwie minifotki - widać tu wielkość karty w porównaniu z monetą 1zł, widać też jak cienka jest sama karta. To właśnie ta jej znikoma grubość mnie przeraża. Przy wpychaniu jej do slotu zawsze się bałem, że mi trzaśnie w palcach.
SmartMediaSmartMedia
Aha, na drugiej miniaturce widać taki czarno-biały symbol "Z!" na tle czarnego słoneczka (zresztą oficjalnego symbolu Repo) - oznacza on, że miniaturka jest linkiem do większej wersji zdjęcia ("Z!" oznacza "zoom"). No bo w trosce o czytelnika muszę jakoś optycznie odróżnić "zwykłe" obrazki od tych, które są linkami do większych zdjęć. A że nie chcę kombinować nic z obramowaniami samej grafiki to i zaprojektowałem sobie takie małe logo. Chyba będzie się od tej pory dosyć często pojawiało. Czyli jeśli zobaczysz u mnie obrazek z takim symbolem, to możesz w niego kliknąć by obejrzeć większą wersję. Proste, czytelne, przyzwyczaisz się :)

Nowy camport-0.2: spakowane źródła lub paczka źródłowa HBS. Zmieniłem wielkość bufora używanego przy kopiowaniu danych na 512KB (co zmniejsza zużycie ramu), po skopiowaniu każdego takiego bloku aktualizowany jest pasek postępu, więc teraz przesuwa się on płynniej. Oprócz tego dodałem sortowanie plików w podkatalogi. Podkatalogi mają nazwy YYYY-MM-DD, czyli np. 2004-10-16. Data jest rozpoznawana na jeden z dwóch sposobów - w przypadku plików jpeg jest wyciągana bezpośrednio z tagów EXIF (dlatego CamPort ma nową zależność - libexif - swoją drogą biblioteka ma ZERO dokumentacji), a w pozostałych (nie-jpeg) sprawdzany jest stempel mtime samego pliku w aparacie. Mój aparat ustawia go w miarę sensownie, ale to nie musi być regułą. Swoją drogą może olać exif i polegać tylko na tych stempelkach? No bo teraz i tak odczytuję te dane tylko z jpeg-ów... dla plików TIFF i MOV używam mtime... z TIFF niby też mógłbym odczytywać tagi podobne do tych w JPEG (gqview to robi ładnie), ale mi się nie chce ryć w dokumentacji libtiff. No i nawet jeśli bym to zrobił, to potem i tak pozostają mi jeszcze ew. pliki z filmami - a jak wyciągnąć "creation time" z filmu? Na pewno jest gdzieś zapisany, ale przecież nie będę pisał parsera do tego... Hmm, ten mtime chyba jest najlepszym wyjściem, jednak. (...)

Czytaj dalej...
Podłączanie C-4000 pod Linuksem (USB mass storage)

Ha, przechodziłem parę dni temu mroźnym porankiem przez miasto i co widzę? Ano coś takiego:
Kolejka przed PKO
Nie, nie jest to młodzież szkolna przed wejściem do kina. Bo to nie kino. To bank PKO. I to chyba wystarczy za komentarz ;)

Dzisiaj miałem opowiedzieć o podłączaniu aparatu pod Linuksem i, o dziwo, dotrzymam słowa ;)
Punkt pierwszy - mój aparat (C-4000) jest zgodny z ogólnym schematem USB mass storage (Hurrej!). To jednak oznacza, że praktycznie nie ma aplikacji które by jakoś miały z tym współgrać (Hurrej!, acz mniej entuzjastycznie). OK, możesz zapytać "Czy to naprawdę problem? W końcu urządzenia usb mass storage są w linuksie montowane jak normalne dyski i z punktu widzenia systemu traktuje się je tak, jak dodatkowy dysk podłączony do komputera..." - i będziesz mieć, mój czytelniku/czytelniczko absolutną, rację. Ja jednak lubię sobie automatyzować pracę, tzn. chciałbym aby to komputer zajął się wszystkim - tak jak to się dzieje przy tych mniej wygodnych aparatach wspieranych przez gphoto2, gdzie produkuje się dedykowane aplikacje zgrywające fotki na dysk itp. Nie no, oczywiście że cieszę się z tego, że sterowniki "do aparatu" są standardowo w kernelu i nie muszę się gimnastykować by sobie fotki zgrywać, ale mimo wszystko brakowało mi jakiegoś zautomatyzowanego front-endu. Tutaj możesz powiedzieć "No to sobie napisz jakiś skrypt czy coś" i znowu będziesz mieć rację, ale o tym za chwilę.

Repo dostaje sporo odwiedzin z googla, więc opiszę cały proces podłączania po kolei, może ktoś tutaj trafi kiedyś w poszukiwaniu haseł "aparat cyfrowy", "linux", "usb", "jak podłączyć", "konfiguracja", "mass storage", "Olympus C-4000".
Pierwsze co potrzebne to obsługa USB. Istnieją dwa wykluczające się modele - UHCI i OHCI. Jak rozpoznać posiadany? Najprościej przez "lspci -v|grep USB". Płyta będzie posiadała raczej tylko jeden model kontrolera, więc drugiego nie warto włączać. Istnieje jeszcze EHCI, aka "USB 2.0". Szczęśliwcy posiadający płyty z USB 2.0 mogą włączyć EHCI i, oprócz niego, UHCI lub OHCI (wg. informacji z lspci). Samo EHCI nie obsługuje niczego poza USB2.0, dlatego też chipsety z EHCI zawierają też odpowiednie podzespoły UHCI/OHCI dla komunikacji ze starszymi urządzeniami USB. (...)

Czytaj dalej...
Olympus C-4000

Ależ mi się nie chce, rany. Nawet nie wiem za co się zabrać w pierwszej kolejności... wentylator na procesorze mi zaczął znowu hałasować, zaraz do niego zajrzę... przydałoby się go wymienić, ale to pewnie od razu z procesorem i płytą. A może całkiem go zdjąć? Przecież ten procesor się aż tak nie grzeje, a ten wentylator co go teraz mam i tak raczej nie chłodzi :/ Mógłbym uruchomić sensory płyty i sprawdzić czy bez tego "wentylatora" się bardziej nie nagrzeje, ale mój chipset (gl520sm) oczywiście nie ma jeszcze wsparcia w kernelu 2.6, a zewnętrzne sterowniki lm_sensors oczywiście nie działają z kernelem 2.6, bo "support jest już w kernelu". Tak, ale niekompletny w porównaniu ze "starymi" lm_sensors! Wrrr.

Wiatrak na zasilaczu też się trze, bo po włączeniu komputera przez kilkanaście sekund hałasuje, dopiero potem "łapie" normalny rytm obrotów. Złom. Ta płyta działa chyba tylko z wdzięczności za to, że jestem takim miłym właścicielem.

Ale nie o tym miałem pisać. Miałem o Moskwiczu. Moskwicz ma po prostu być projektem wprowadzenia na Repo nowego działu... czegoś w rodzaju galerii. Oraz ew. dokumentowaniem ChangeBloga odpowiednimi zdjęciami, ale do tego celu potrzebny mi jest aparat cyfrowy... którego oczywiście nie posiadałem. Stąd i fazy Moskwicza, odmierzające kolejno pozyskiwanie środków, szukanie atrakcyjnej oferty itp. Banalne. Nie wiem skąd wam przychodziły do głowy takie pomysły jak np. pisanie książki :) Co prawda nowelkę sci-fi-fantasy-cholera-wi-co pt. "Nata" piszę na boku już od jakiegoś czasu, ale nie afiszowałbym, nie afiszuję się z nią na Repo... ;)

Więc w gruncie rzeczy szło mi o aparat. No, przynajmniej częściowo. Bo aparat już mam, ale Moskwicz nadal aktywny jak widać w logo Repo. Na razie nie mam głowy by go jakoś wdrożyć i zamknąć. (...)

Czytaj dalej...
Zabawy z aparatem

Jest północ. Nie wiem jak teraz będzie u mnie z update-owaniem Repo, więc dam krótki anons - tutaj znajdziesz kilkanaście fotek jakie robiłem swoją najnowszą zabawką - aparatem cyfrowym. To fotki które wykonywałem testowo, aby oswoić się z aparatem, więc ani tematyka nie jest ciekawa, ani strona techniczna - szczególnie często są nieostre i mają przesycone kolory. No, fajna jest IMO fotka nocy z mojego okna i ampułka ketonalu w makrze. Ale pozostałe fotki pokazują różne kawałki mojego pokoju, biurka, szafki z komputerem, widoku z balkonu - takie tam. I chyba dwa razy nawet mnie, choć ja na zdjęciach nie wychodzę ładnie i w rzeczywistości jestem o wiele bardziej przyjemny dla oka niż tutaj :/
Przepraszam za rozmiar fotek, ale nie chciało mi się ich obrabiać. Daję ten anons tylko tak, żeby dać coś do obejrzenia wiernym czytelnikom - wiem, nie poświęcałem wam czasu ostatnio...

Aha, te fotki i aparat są częścią Moskwicza. Ale o tym następnym razem, jest już 20 minut po północy a ja idę spać.

Hej Monia...

Dzisiaj urodziny obchodzi moja stara znajoma, Monika. Zabawnie jest mieć urodziny 10.10... A żeby dopełnić wszystkiego - jej narodziny zostały w papierach zaksięgowane pod godziną 10:10... No, ma dziewczyna szczęście do dziesiątek :) Ale nie piszę tych słów ze względu na dziesiątki - piszę to, bo Monika to po prostu bardzo, bardzo fajna kobieta.
Wszystkiego Najlepszego, Monia! Nie mam pojęcia co teraz robisz i jak wygląda Twoje życie, ale mam nadzieję, że znajdujesz w nim choć trochę szczęścia :)

Sen o blokowisku

Poniższy sen nie jest może zbyt ciekawy, zaskakujący czy... eee... No, w sumie to jest głupi i nudny, jedyne ciekawe w nim to kompozycja i niektóre irracjonalne wnioski jakie wyciągałem w trakcie jego śnienia. Ale może kogoś to zainteresuje. Zapraszam do lektury. Tekst w wersji surowej - napisałem, nie czytałem, nie korygowałem. Więc stylistyka itp. może być do niczego. I pewnie jest. Ale mniej więcej tak bym ten sen opowiadał komuś w żywej rozmowie.

Akcja rozpoczyna się na szerokim i długim pasie trawnika. Piękna słoneczna pogoda, a ja nie marnuję czasu i kogoś ścigam. W pewnej odległości przed sobą widzę ścianę dłuugiego wieżowca, klasyczna "wielka płyta", a za plecami mam koszary z których wybiegłem. Nie muszę się odwracać, wiem że tam są.

W pogoni za moją ofiarą dobiegłem aż do wieżowców. Niestety, osoba którą ścigałem gdzieś mi zniknęła. Argh. Nie wiem dlaczego w ogóle mam go złapać, wiem tylko że zacząłem go gonić w koszarach, on (ona?) potem wybiegł poza teren, uciekał przez ten trawnik w kierunku pobliskiego osiedla, a ja byłem pierwszym który zareagował i zaczął go gonić. Może to jakiś złodziej? Nie jestem też pewien czy jestem żołnierzem... chyba nie, po prostu z jakiegoś powodu należę do koszar. Może tam pracuję? Nieważne, teraz gonię tego zbiega i ponieważ jestem najbliżej, to muszę to dokończyć. Wiem, że z koszar wybiegły już posiłki żołnierzy w brązowych mundurach, ale zanim oni tu dobiegną tamten facet może się już całkiem ulotnić...

Patrzę w górę, wzdłuż ściany wieżowca. Niezliczone balkony... O, na jednym ktoś zamontował aparat fotograficzny... Obok ktoś zamontował nawet dwa obok siebie... A na jednym nawet wystawione jest coś w stylu kamery wideo... Hmm, skierowana prosto na mnie... biegnę kawałek w bok, oko kamery podąża za mną. Wracam a ona mnie ciągle śledzi. Interesujące, detektor ruchu... Ciekawe czy ona nagrywa wszystko co widzi? Bo jeśli tak, to pewnie złapała też na taśmie tamtego złodzieja gdy tędy przebiegał. Może udałoby się zobaczyć jego twarz? Albo w jaki sposób udało mu się tak nagle zniknąć? Muszę pogadać z właścicielem kamery. O, stoi obok niej, dziwne że go nie zauważyłem wcześniej... Może krzyknąć? Ale nie, pewnie nie usłyszy, stoi tak wysoko - poza tym nienawidzę drzeć się w miejscach publicznych, to niegrzeczne - na ulicy też nie wołam nigdy gdy zobaczę gdzieś jakiegoś znajomego... (...)

Czytaj dalej...