Została mi już tylko jedna tabletka tego antybiotyku do wzięcia. A w sumie
to nie tabletka lecz piguła. Kuracja lekowa się kończy... a ja nadal nie
jestem jakoś specjalnie zdrowy. Niepokoi mnie to trochę. Nie pamiętam by
kiedykolwiek coś się do mnie przyczepiło na tak długo. Owszem, antybiotyk
i leki swoje zrobiły, czuję się o wiele lepiej, ale to jeszcze nie to o co
chodziło. Może świąteczna atmosfera mi pomoże... Najbardziej męczący jest
ogólny dyskomfort, cały czas coś mnie uciska w podbrzuszu, w gardle też...
katar jest nieznośny. Zmysł węchu mi oszalał, wczoraj wszystko pachniało
rybą. Piłem wodę kranową o smaku ryby, jadłem musztardę rybną, popijałem
herbatką z ryby, ba, poznałem nawet smak rybnego jabłka. Innymi słowy mało
co jadłem, bo wszystko obrzydliwie smakowało. Ale to dobrze, bo jakiś
tydzień temu wszystko dookoła pachniało mi wiśniami, więc wyżarłem chyba
wszystko co tylko było w domu :) Dzień względnego przegłodzenia mi nie
zaszkodzi.
Jestem pod wrażeniem mechanizmu generującego miniaturki w ROX-Filerze.
Jakiś czas temu w CVS wprowadzono poprawkę przyspieszającą generowanie
miniaturek. Teraz to błyskawica. Zdjęcia zgrane prosto z aparatu są
"miniaturkowane" niesamowicie szybko (i to na moim Celeronie 0,4GHz). Na
współczesnych komputerach pewnie trudno by było czasem odróżnić tworzenie
miniaturki od wczytywania jakiejś wcześniej przygotowanej.
Życzenia świąteczne: no... no co ja mam Ci powiedzieć? Miłych
prezentów życzę. I zdrowia. I niech żadna szklanka mleka nie smakuje Ci
rybą. Miej też w nadchodzącym roku więcej szczęścia w miłości niż ja miałem
w tym. Niech każdej nocy księżyc jasno rozświetla Ci drogę. A życzenia
i marzenia niech Ci się spełniają. No :) (...)
Czytaj dalej...
Lubisz świece?
Ja bardzo. Gdy siedzę w nocy przy komputerze to nie ma jak porządny kawał
wosku z knotem. Mhm. Stanowczo. Lubię to ich miękkie, ciepłe światło. Lubię
też ruchliwe cienie na ścianach. Przy świetle świec noc nie wygląda tak
nocowato. Poza tym są pewnie romantyczne, o ile Hoppke stukający o północy
w klawisze, w zalanym mrokiem pokoju, gdzie świeca jest obok monitora
jedynym źródłem światła nie gryzie się z Twoim pojęciem romantyzmu. Ech,
świece rządzą rulezem. Możesz zawsze wrzucić mi parę złotych do FPR na cel "świeczkarnia" - to takie malutkie, magiczne
miejsce w Zielonej Górze gdzie Hoppke idzie i wsiąka na minimum pół godziny.
Chodzi sobie między regałami i ogląda (oraz obwąchuje) świece, świeczki,
olejki, kadzidełka, stojaczki, świeczniki i pudełeczka. A potem kupuje kilka
z nich i idzie do domu. Tak to wygląda...
Pingwinki. W ramach współpracy z Linux+ dostałem 3 pingwinki do przypięcia gdzieś na
ubraniu. Pingwinki mają długie szpilki sterczące z tyłu, zatykane
specjalnymi zatyczkami/kapturkami, żeby nie odpadły. Przypomina to trochę
samomocujące naparstki w kształcie kapelusików, ze sprytnym mechanizmem
zaciskowym. Swoją drogą bardzo solidnie to wykonane, żaden badziew... Dwa
mogą służyć za ekscentryczne spinki do mankietów, trzeci nada się na
kolczyk. Tylko musiałbym sobie ucho przebić. Tak udekorowany mógłbym jechać
na każdy linuksowy konwent... hmm, nigdy na żadnym nie byłem. Może czas się
gdzieś wybrać, pooglądać innych linuksiarzy, upić się tanim piwem i... eee,
no właśnie dlatego chyba nie jeżdżę na konwenty. Choć mogłoby być fajnie...
bym sobie usiadł incognito gdzieś w kącie i... (...)
Czytaj dalej...
Punkt pierwszy dzisiaj - FPR :) Jak widać padło na Tymbark.
Otrzymałem przez FPR m.in. zlecenie wypróbowania specyfiku o nazwie "Tymbark
Jabłkowo-Miętowy". Co i zrobiłem (zdjęcie dokumentujące część
zakupionych "materiałów konsumpcyjnych").
Akurat dręczy mnie jakaś grypa-nie grypa, przeziębienie, diabli wiedzą
co, więc nie mogę pić niczego prosto z lodówki. Jeśli chcę sobie czegoś
łyknąć to muszę wyjąć parę godzin wcześniej żeby doszło do temperatury
pokojowej. Mleko po prostu podgrzewam na kuchence... kłopotliwe strasznie.
Ale trudno.
Wrażenia smakowe mam pozytywne - nie miałem pojęcia jak może smakować
kombinacja mięty i jabłka, teraz już wiem. Pierwsze co udzerza w kubeczki
smakowe to mięta, potem zaczynam czuć kwaskowatość soku jabłkowego, a sam
smak jabłka, co ciekawe, odczuwam dopiero jako tzw. "aftertaste" - czyli
mówiąc po chłopskiemu "posmak" :) W każdym razie bardzo orzeźwiające ze
względu na sok jabłkowy (uwielbiam sok jabłkowy, mogę go hektolitrami pić),
a mięta dodaje solidnego "kopa" zwiększając siłę z jaką wrażenia smakowe
drążą sobie drogę do mózgu. Ogólnie - bardzo pozytywne. Można śmiało
kupować. Aczkolwiek kapselek sprawiał mi problemy - nie wiedziałem jak to
się otwiera... na delikatne sugestie zejścia z butelki nie reagował, a bałem
się pociągnąć mocniej żeby a) nie oderwać "oczka" (nie wiedziałem
jak mocno się ono trzyma kapsla), b) nie poderżnąć sobie ścięgien
palca na "oczku" (jakoś tak miałem wrażenie, że ta drapieżna bestia tylko
czyha by się mi werżnąć w palec) no i c) nie chciałem szarpnąć
i porozlewać zawartości. Więc zaklinowałem sobie butelczynę między udami
i jednym zdecydowanym ruchem zerwałem kapsel. Śmiesznie to pewnie wyglądało,
Freud by wywnioskował że przejawiam autoagresję w stosunku do swojej
"męskości" (ale to tylko tak na boku wtrąciłem i winę zwalam na
przeziębienie oraz wieczorną gorączkę ;) (...)
Czytaj dalej...
Grudzień. Kolejny miesiąc. Hmm, ile miesięcy ma już Repo?
o, prawie dwa lata chyba... w swoich archiwach znalazłem swój stary list ze
stycznia 2003 w którym miałem w sygnaturce adres "hoppke.kolmio.pl"
- pierwszy adres Repo... No to niedługo będą dwa lata. 24 miesiące. Hmm. Nie
wiem czy to mi się podoba. Szkoda, że nie przyszło mi od razu do głowy by
archiwizować changeblog, parę miesięcy poszło w zapomnienie...
FPR! Po pierwsze dziękuję wszystkim którzy już postanowili mnie
wesprzeć. Dziękuję, dziękuję, dziękuję :) To dla mnie bardzo dużo znaczy,
nie tylko finansowo :) Gdy tylko wygrzebię się z grypy zabiorę się za
realizację. Bo grypa mnie dopadła. Albo coś podobnego do grypy. Miałem
gorączkę, nieznośne drapanie i ból gardła, smarkałem, a ostatnio doplątały
się tzw. "zatoki" - nigdy nie miałem z tym problemów, więc to dla mnie coś
nowego :( Wczoraj około piętnastej zauważyłem, że mnie lewa połowa twarzy
zaczyna boleć. Śmieszny ból, gdzieś w czaszce, nieco poniżej oka i wysunięty
bardzo w lewo, na kości policzkowej (bo mam kości policzkowe, chociaż może ich
nie widać na mojej okrągłej buźce na pierwszy rzut oka - ale one tam są ;).
Przy pokasływaniu ten ból się rozciągał błyskawicą w dół, aż do szczęki. Nic
przyjemnego. Na szczęście "Ibuprom Zatoki" zdaje się działać, bo jakoś to
przechodzi. Przez katar czuję jakiś dziwny posmak w ustach, cały czas czuję
też zapach spalenizny. Normalnie rozwaliła mnie ta choroba :( A, a całości
obrazu dopełnia fakt, że przy przełykaniu coś mi "strzela" w uszach. To
takie wrażenie jak zatkać nos palcami i próbować wydmuchiwać przez niego
powietrze - wtedy też się słyszy takie "puknięcie" w uszach, to ponoć coś
z ciśnieniami w uchu (a przynajmniej ja słyszę coś takiego). No więc teraz
słyszę to przy każdym przełykaniu czegokolwiek.
No i dlatego na razie nie korzystam z funduszy FPR, bo mi stan zdrowia nie
pozwala. (...)
Czytaj dalej...