ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2004/12, 4 wpisów
Antybiotyk, nowości w ROX-Filerze i CGI na Repo

[ANTYBIOTYK] Została mi już tylko jedna tabletka tego antybiotyku do wzięcia. A w sumie to nie tabletka lecz piguła. Kuracja lekowa się kończy... a ja nadal nie jestem jakoś specjalnie zdrowy. Niepokoi mnie to trochę. Nie pamiętam by kiedykolwiek coś się do mnie przyczepiło na tak długo. Owszem, antybiotyk i leki swoje zrobiły, czuję się o wiele lepiej, ale to jeszcze nie to o co chodziło. Może świąteczna atmosfera mi pomoże... Najbardziej męczący jest ogólny dyskomfort, cały czas coś mnie uciska w podbrzuszu, w gardle też... katar jest nieznośny. Zmysł węchu mi oszalał, wczoraj wszystko pachniało rybą. Piłem wodę kranową o smaku ryby, jadłem musztardę rybną, popijałem herbatką z ryby, ba, poznałem nawet smak rybnego jabłka. Innymi słowy mało co jadłem, bo wszystko obrzydliwie smakowało. Ale to dobrze, bo jakiś tydzień temu wszystko dookoła pachniało mi wiśniami, więc wyżarłem chyba wszystko co tylko było w domu :) Dzień względnego przegłodzenia mi nie zaszkodzi.

Jestem pod wrażeniem mechanizmu generującego miniaturki w ROX-Filerze. Jakiś czas temu w CVS wprowadzono poprawkę przyspieszającą generowanie miniaturek. Teraz to błyskawica. Zdjęcia zgrane prosto z aparatu są "miniaturkowane" niesamowicie szybko (i to na moim Celeronie 0,4GHz). Na współczesnych komputerach pewnie trudno by było czasem odróżnić tworzenie miniaturki od wczytywania jakiejś wcześniej przygotowanej.

Życzenia świąteczne: no... no co ja mam Ci powiedzieć? Miłych prezentów życzę. I zdrowia. I niech żadna szklanka mleka nie smakuje Ci rybą. Miej też w nadchodzącym roku więcej szczęścia w miłości niż ja miałem w tym. Niech każdej nocy księżyc jasno rozświetla Ci drogę. A życzenia i marzenia niech Ci się spełniają. No :) (...)

Czytaj dalej...
Mam linuksowe spinki do mankietów ;)

[ŚWIECA] Lubisz świece? Ja bardzo. Gdy siedzę w nocy przy komputerze to nie ma jak porządny kawał wosku z knotem. Mhm. Stanowczo. Lubię to ich miękkie, ciepłe światło. Lubię też ruchliwe cienie na ścianach. Przy świetle świec noc nie wygląda tak nocowato. Poza tym są pewnie romantyczne, o ile Hoppke stukający o północy w klawisze, w zalanym mrokiem pokoju, gdzie świeca jest obok monitora jedynym źródłem światła nie gryzie się z Twoim pojęciem romantyzmu. Ech, świece rządzą rulezem. Możesz zawsze wrzucić mi parę złotych do FPR na cel "świeczkarnia" - to takie malutkie, magiczne miejsce w Zielonej Górze gdzie Hoppke idzie i wsiąka na minimum pół godziny. Chodzi sobie między regałami i ogląda (oraz obwąchuje) świece, świeczki, olejki, kadzidełka, stojaczki, świeczniki i pudełeczka. A potem kupuje kilka z nich i idzie do domu. Tak to wygląda...

Pingwinki. W ramach współpracy z Linux+ dostałem 3 pingwinki do przypięcia gdzieś na ubraniu. Pingwinki mają długie szpilki sterczące z tyłu, zatykane specjalnymi zatyczkami/kapturkami, żeby nie odpadły. Przypomina to trochę samomocujące naparstki w kształcie kapelusików, ze sprytnym mechanizmem zaciskowym. Swoją drogą bardzo solidnie to wykonane, żaden badziew... Dwa mogą służyć za ekscentryczne spinki do mankietów, trzeci nada się na kolczyk. Tylko musiałbym sobie ucho przebić. Tak udekorowany mógłbym jechać na każdy linuksowy konwent... hmm, nigdy na żadnym nie byłem. Może czas się gdzieś wybrać, pooglądać innych linuksiarzy, upić się tanim piwem i... eee, no właśnie dlatego chyba nie jeżdżę na konwenty. Choć mogłoby być fajnie... bym sobie usiadł incognito gdzieś w kącie i... (...)

Czytaj dalej...
FPR Tymbark, płeć mojego mózgu i narzekania na providera

[TYMBARK] Punkt pierwszy dzisiaj - FPR :) Jak widać padło na Tymbark. Otrzymałem przez FPR m.in. zlecenie wypróbowania specyfiku o nazwie "Tymbark Jabłkowo-Miętowy". Co i zrobiłem (zdjęcie dokumentujące część zakupionych "materiałów konsumpcyjnych").

Akurat dręczy mnie jakaś grypa-nie grypa, przeziębienie, diabli wiedzą co, więc nie mogę pić niczego prosto z lodówki. Jeśli chcę sobie czegoś łyknąć to muszę wyjąć parę godzin wcześniej żeby doszło do temperatury pokojowej. Mleko po prostu podgrzewam na kuchence... kłopotliwe strasznie. Ale trudno.

Wrażenia smakowe mam pozytywne - nie miałem pojęcia jak może smakować kombinacja mięty i jabłka, teraz już wiem. Pierwsze co udzerza w kubeczki smakowe to mięta, potem zaczynam czuć kwaskowatość soku jabłkowego, a sam smak jabłka, co ciekawe, odczuwam dopiero jako tzw. "aftertaste" - czyli mówiąc po chłopskiemu "posmak" :) W każdym razie bardzo orzeźwiające ze względu na sok jabłkowy (uwielbiam sok jabłkowy, mogę go hektolitrami pić), a mięta dodaje solidnego "kopa" zwiększając siłę z jaką wrażenia smakowe drążą sobie drogę do mózgu. Ogólnie - bardzo pozytywne. Można śmiało kupować. Aczkolwiek kapselek sprawiał mi problemy - nie wiedziałem jak to się otwiera... na delikatne sugestie zejścia z butelki nie reagował, a bałem się pociągnąć mocniej żeby a) nie oderwać "oczka" (nie wiedziałem jak mocno się ono trzyma kapsla), b) nie poderżnąć sobie ścięgien palca na "oczku" (jakoś tak miałem wrażenie, że ta drapieżna bestia tylko czyha by się mi werżnąć w palec) no i c) nie chciałem szarpnąć i porozlewać zawartości. Więc zaklinowałem sobie butelczynę między udami i jednym zdecydowanym ruchem zerwałem kapsel. Śmiesznie to pewnie wyglądało, Freud by wywnioskował że przejawiam autoagresję w stosunku do swojej "męskości" (ale to tylko tak na boku wtrąciłem i winę zwalam na przeziębienie oraz wieczorną gorączkę ;) (...)

Czytaj dalej...
Prawie dwa lata już tu pisuję...

Grudzień. Kolejny miesiąc. Hmm, ile miesięcy ma już Repo? o, prawie dwa lata chyba... w swoich archiwach znalazłem swój stary list ze stycznia 2003 w którym miałem w sygnaturce adres "hoppke.kolmio.pl" - pierwszy adres Repo... No to niedługo będą dwa lata. 24 miesiące. Hmm. Nie wiem czy to mi się podoba. Szkoda, że nie przyszło mi od razu do głowy by archiwizować changeblog, parę miesięcy poszło w zapomnienie...

FPR! Po pierwsze dziękuję wszystkim którzy już postanowili mnie wesprzeć. Dziękuję, dziękuję, dziękuję :) To dla mnie bardzo dużo znaczy, nie tylko finansowo :) Gdy tylko wygrzebię się z grypy zabiorę się za realizację. Bo grypa mnie dopadła. Albo coś podobnego do grypy. Miałem gorączkę, nieznośne drapanie i ból gardła, smarkałem, a ostatnio doplątały się tzw. "zatoki" - nigdy nie miałem z tym problemów, więc to dla mnie coś nowego :( Wczoraj około piętnastej zauważyłem, że mnie lewa połowa twarzy zaczyna boleć. Śmieszny ból, gdzieś w czaszce, nieco poniżej oka i wysunięty bardzo w lewo, na kości policzkowej (bo mam kości policzkowe, chociaż może ich nie widać na mojej okrągłej buźce na pierwszy rzut oka - ale one tam są ;). Przy pokasływaniu ten ból się rozciągał błyskawicą w dół, aż do szczęki. Nic przyjemnego. Na szczęście "Ibuprom Zatoki" zdaje się działać, bo jakoś to przechodzi. Przez katar czuję jakiś dziwny posmak w ustach, cały czas czuję też zapach spalenizny. Normalnie rozwaliła mnie ta choroba :( A, a całości obrazu dopełnia fakt, że przy przełykaniu coś mi "strzela" w uszach. To takie wrażenie jak zatkać nos palcami i próbować wydmuchiwać przez niego powietrze - wtedy też się słyszy takie "puknięcie" w uszach, to ponoć coś z ciśnieniami w uchu (a przynajmniej ja słyszę coś takiego). No więc teraz słyszę to przy każdym przełykaniu czegokolwiek.
No i dlatego na razie nie korzystam z funduszy FPR, bo mi stan zdrowia nie pozwala. (...)

Czytaj dalej...