ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Mój nowy komputerek :)

No dobra, to teraz dokończę opisywanie mojego nowego nabytku...

Kupowałem w Magiku - mają fajne ceny jak na zielonogórski rynek (to nie Wrocław czy Poznań, u nas komputery zawsze były trochę droższe - po każdy większy zakup znajomi tłukli się np. do Wrocławia, bo względnie blisko jest). Wybrałem sobie płytę asus a7n8x-x, semprona 2200+ box oraz 512MB ramu "Elixir". Potem wydrukowałem sobie ten zestawik i w piątek podreptałem szukać sklepu - ul. Przy Gazowni 28 IIRC. Ha, względnie łatwo znalazłem bo mniej więcej pamiętałem gdzie to jest, bo kiedyś po długim wieczorze w pobliskim Kawonie... ale to teraz nieistotne ;) No w każdym razie dotarłem, przedstawiłem sprzedawcom wydruk, fajno, mają wszystko na składzie, z tym że odradzili mi model box - więc ostatecznie trochę skorygowałem tam zamówienie i wziąłem osobny cooler.

...towar miał być do odbioru na drugi dzień (w sobotę)... ale nie chciałem weekendu marnować, więc powiedziałem że wpadnę w poniedziałek. Co też zrobiłem. Oczywiście idąc tam w poniedziałek zastanawiałem się czy nie usłyszę "Wie pan, okazało się że nie mamy, powinni w czwartek dowieźć..." czy czegoś podobnego, ale nie - wchodzę i widzę w tle za sprzedawcą pudełko z tym asusem, na nim moja kartka z zamówieniem itp. Super. Poprosiłem go jeszcze żeby mi włożył procesor w płytę i założył chłodzenie... ponoć łatwo ukruszyć to maleństwo przy zakładaniu radiatora, a że ja nigdy tego nie robiłem to i miałbym większe szanse. Co też zrobił. Po założeniu procesora z wieżyczką chłodniczą na wierzchu płyta nie chciała się zmieścić zbytnio w pudełku, ale ostatecznie jakoś wziąłem wszystko pod pachę i wróciłem do domu. A tu zacząłem operację "Upgrade".

OK, zacząłem od odłączenia kabli i wywleczenia mojego komputerka w bardziej dostępne miejsce. Już w sobotę trochę go przedmuchałem, bo się okazało, że wentylator na procesorze się zatarł na amen (i mój celeron 333@416MHz chodził przez pewnie ostatnie parę tygodni z martwym wentylatorem), a radiator na karcie graficznej trochę dziwnie współpracował z wentylatorkiem (wentylatorek zasysał cały kurz z obudowy który następnie osiadał wśród szpilek radiatora, w rezultacie było to doszczętnie zapchane, wyglądało jak wielka poduszka kurzu w którą ktoś wbił radiator i wiatrak. Przełożyłem wiatraczek z karty graficznej na procesor i działało to bardzo ładnie (btw, karta graficzna oryginalnie nie miała wentylatora, to Matrox G200 z pasywnym chłodzeniem - wentylek dodałem mu kiedyś z czułości ;)

Tak wyglądał położony na boku - prawda, że bezbronny? Trochę operowania śrubokrętem, wyciągania kabelków i po chwili miałem już starą płytę główną na biurku. Potem wziąłem się za wydłubywanie reszty dobytku, wyjąłem nawet podwieszany koszyczek z dyskiem i stacją dyskietek (stacja dyskietek, nota bene, chyba padła parę miesięcy temu - nie idzie nic w niej odczytać). Wygrzebałem też zasilacz i, korzystając z okazji, otworzyłem by przeczyścić. Mnóstwo śrubek... a ile brudu pod płytką drukowaną siedziało! Niewiarygodne....

Przy okazji udało mi się też stworzyć malowniczy burdel w pokoju :) Najgorzej było ze śrubkami, w efekcie niektóre wynosiłem np. do łazienki żeby mi się nie pomieszały z innymi ;)

Potem zacząłem rozkręcać obudowę, żeby z zakamarków pousuwać wieloletni kurz (nie no, w miarę regularnie otwieram komputer i usuwam kurz (zwykle przy okazji, gdy coś się zepsuje), ale nie mogę np. nigdy zajrzeć pod płytę główną itp. Teraz miałem okazję zdjąć nawet przedni panel. Byłem w szoku. Z tego co tam znalazłem można by zlepić kolejną Kurzową Kukiełkę. Nie wiem jak ten kurz tam właził... no ale wlazł. Na szczęście dorwałem go zanim wyształcił inteligencję. Potem wyszorowałem cały frontpanel i zaczął znowu po ludzku wyglądać. BTW, nawet po tylu latach wygląda całkiem przyjemnie.

BTW, "odkryłem" przy okazji co robi za pc-speakera w mojej obudowie. Kiedyś to były porządne, małe głośniczki. A teraz? Teraz mam takiego pipsztyczka. Wątpię by Pinball Fantasies dobrze brzmiało odgrywane na nim. O ile w ogóle cokolwiek mogło dobrze brzmieć na pc-speakerze... Tak w ogóle to ja to zawsze wyłączałem, przy poprzedniej płycie też nie miałem go podłączonego. W tej nowej jednak, w celach diagnostycznych, podłączyłem go. Przejściowo. Bios jak wiadomo sygnalizuje różne błędy przy przechodzeniu przez POST sygnałami dźwiękowymi, więc w fazie składania sprzętu to przydatne. Ale żeby taki maluch...

Potem jeszcze powycierałem, poodkurzałem i w ogóle dopieściłem szkielet obudowy. BTW, dywanik na którym stoi jest z tego niedawno otwartego Carrefour koło mnie. 25zł :) Jak za wycieraczkę, a to naprawdę porządny dywanik. Nie to co te które jakiś czas temu w promocji w Lidlu sprzedawali... tamto to były szmatki, nie dywaniki... Ale wracając do tematu - założyłem z powrotem frontpanel i zacząłem szykować się do zamocowania płyty. Tym razem chciałem to zrobić porządnie - ostatnio płyta trzymała się w obudowie głównie dzięki przykręconym śledziom kart PCI i wtyczkom zewnętrznym, tym razem postanowiłem wykorzystać otworki w obudowie i płycie i przymocować ją tymi plastikowymi kołeczkami co to gdzieś kiedyś skądś wytrzasnąłem (bo te oryginalne od obudowy mi się gdzieś pogubiły). Ale okazało się że nic z tego. Ech. Miałem 6 kołeczków tylko, przy czym pięć było jednakowych a szósty "z innej parafii". Postanowiłem kołki wpakować więc w narożne otworki, a dwa dać pośrodku, bliżej CPU i AGP (bo tam się na pewno przyda podparcie przy wpychaniu karty AGP). Otworki w blasze obudowy są pooznaczane literkami A, B, C i D, pod różne formaty płyt (ATX, BabyAT, miniATX etc.), więc musiałem przystawić płytę i markerem zielonym (tym co to zdycha na moim biurku od roku z hakiem i zdechnąć nie chce) pooznaczać te właściwe. A potem klasyka - suwmiarka, grzebanie w pudełku na wiertła, to będzie 7mm, ten jeden kołeczek weźmiemy na 6,5mm... I wiercimy! Bo oczywiście otworki w obudowie nadawały się do przepchnięcia zapałki najwyżej... zresztą sama obudowa tandetnie wykończona, łatwo jest się skaleczyć na ostrawych krawędziach blachy... Potem i tak trzeba było kołeczki trochę obrobić nożem tapicerskim (cud że mam palce jeszcze), ale ostatecznie wlaz-ły. I nowa płyta zamocowana. Brawo ja! :)

Potem tylko podłączyć przyciski i diodki obudowy do płyty (instrukcja w dłoń!), zamocować napędy CD-R i CD-RW, potem tylko podwiesić koszyczek z napędem dyskietek i dyskiem (porządnie je odkurzyłem) - w sumie nie wiem po co stację dyskietek wkładałem skoro mi nie działa, ale to muszę znaleźć kiedyś trochę czasu na dokładniejszą diagnostykę - no ale zamontowałem to ładnie w koszyczku i tyle. Zresztą gdybym nie włożył flopka to musiałbym wywlekać Karton Zza Biurka i szukać tam zaślepki, narażając się na zmęczenie, zdegustowanie i odkrycie np. torebki z kompletem 20 zaślepek 5.25" i ani jednej flopkowej... nie, moment, jedną mam na pewno. Taką z rzeźbioną klapką i przyciskiem (wygląda jak prawdziwy flopek prawie ;)

Ciemno się robi, muszę włączyć sztuczne światło... Teraz trzeba wkręcić wyczyszczony na błysk zasilacz, powtykać kable do napędów, podłączyć taśmy IDE (oczywiście z płytą przyszła tylko jedna taśma, no bo po co komu dwie, prawda? Ech...). Kolej na karty rozszerzeń, nie mam ich wiele. Jeden dlink 520+ (wifi), jeden SB Live! 1024 (super karta pod linuksa), jeden Radeon 7500 (a o nim za chwilę... :) No i już wygląda to jak normalny pecet, prawda?

No a resztę historii już znasz - działa, bardzo ładnie nawet. Płyta jest fajna, ma wbudowany dźwięk (czego się nie spodziewałem, wydawało mi się że ma tylko lan) - tyle że używać go nie będę, mam w końcu swojego Live!, a on wygrywa choćby sprzętowym miksowaniem kanałów. Oraz lepszą jakością, mniejszymi szumami itp. Uruchomiłem sensory na płycie, mam odczyty temperatury z chipu gdzieś na płycie, z czujnika zamontowanego w SocketA (nieco pod procesorem) oraz z termodiodki w samym procesorze. Odczytuję też stan wentylatora. Chipset nForce2 współpracuje z modułami cpufreq z kernela 2.6.10 i faktycznie mogę regulować taktowanie FSB w locie. W pewnym zakresie... mogę zredukować z jego pomocą prędkość cpu o jakieś 500MHz, płynnie. A potem ją znowu podnieść do mocy początkowej. Dodatkowo mogę przez interfejs (plik) w /sys regulować obroty wentylatorka na procesorze. Łącząc to wszystko razem mogę w pewnym stopniu wyciszać/spowalniać maszynę gdy nie potrzebuję supermocy, ale to na razie tylko takie moje snucie planów na przyszłość.

Jeszcze specjalnie nie tuningowałem sprzętu. Podkręciłem tylko przejściowo procesor do 1800MHz, działało dobrze, ale na razie cofnąłem do mocy nominalnej i zbieram dane z pracy systemu. Chcę poznać charakterystykę rozkładu temperatur itp. żeby wiedzieć, czy podkręcanie mocno wpływa na komputerek. Więc chwilowo napisałem sobie mały programik który działa w tle i co 150 sekund zrzuca do pliku dane o systemie (czyste C, więc odczyty nie powodują widocznego obciążenia). Wydłubałem też skrypt który razem z gnuplotem robi z tych danych wykres. No i sobie zmieniam w locie prędkość wiatraka, zmieniam taktowanie FSB, obciążam maszynę i patrzę jak reagują odczyty temperatur. Pobawię się tak przez parę dni i powyciągam wnioski.

Komfort używania komputera poszedł moooocno w górę. Wczoraj budowałem firefoksa. Godzina i 20 minut - a było to razem ze ślamazarnym "cvs update". Sam firefox w końcu jest używalny, bo GUI reaguje jak należy - Opera chyba pójdzie w odstawkę. Dysk przyspieszył o 10MB/s (do ~33MB/s), bo jak się okazało mój stary Maxtor to ATA/100, a stara płyta ograniczała go do ATA/33. Pamięć jest o wiele szybsza niż poprzednio, więc odpowiednio wszystko przyspieszyło. Nowy bios przechodzi przez POST tak szybko, że monitor zapala się już w połowie ładowania kernela (jednak markowa płyta swoje znaczy). Ale się przyzwyczaję, wiadomo.

No i na koniec PODZIĘKOWANIA. Dla wszystkich którzy mi doradzali przez maila, jabbera, gg, na chacie linux jabberowego serwera chrome.pl... I specjalne podziękowania dla Rafała 'rmrmg' Roszaka, bo to on sprezentował mi Radeona 7500. I nawet nie dał sobie wcisnąć grosza za przesyłkę, ech. Hmm, pójdę za ciosem, nie ma ktoś niepotrzebnego ekranu 17" LCD na zbyciu? ;)

[RADEON] Wiatraczek na radeonie szybko jednak zaczął u mnie nawalać, a potem nawet "wypadać" (strasznie hałasując) - może w transporcie go doprawiła poczta, albo po prostu za mocno go przeczyściłem? Ostatecznie miałem do wyboru: kupić nowy cooler z wiatrakiem, podobny do fabrycznego (~30zł na allegro), kupić na miejscu inny cooler (~25zł za zestaw złożony ze słabego radiatora, wiatraczka i dwuskładnikowego kleju w lokalnym sklepie elektronicznym), albo kombinować z mocowaniem innego wiatraka na starym radiatorze. Ale po namyśle zdecydowałem się na pasywne chłodzenie. Po mocowaniu się z moim G200 zdjąłem jego radiator i założyłem na Radeona. No i teraz karta ma pasywne chłodzenie, ha. Radiator się odpowiednio grzeje, płytka karty mniej, jeden wiatrak w obudowie mniej. Niestety z bólem serca musiałem przypiłować jeden róg radiatora i wypiłować obok jeszcze wgłębienie, bo nie dałby się inaczej zamocować - radiator ma sporą powierzchnię i przeszkadzały mu jakieś dwa elementy wlutowane w płytkę (te przy dolnym lewym rogu radiatora, na zdjęciu). Więc wypiłowałem na tyle by się dał założyć i by między elementami a radiatorem dało się przesunąć kartkę papieru.

A na allegro kupiłem dwa wiatraki do obudowy, ponoć z termoregulacją, łożyskami hydro itp. Nie wiem jakiej są jakości, ale były po 9zł za sztukę ("Arctic Cool cośtam cośtam") więc zaryzykowałem. No co, głośniejsze od mojego obecnego wentyla w zasilaczu to na pewno nie będą, więc... więc założę jeden wiatrak zamiast mojego obecnego w zasilaczu. Jeśli się sprawdzi, to drugi dołożę jako wentyl w obudowie. Przesyłka powinna dojść jutro, więc pewnie czeka mnie kolejne wyjmowanie zasilacza, tym razem by wiatrak wymienić. A wtedy najgłośniejszym elementem będzie mój stary, dobry Maxtor 40GB, emitujący ustawiczny gwizd na wysokich częstotliwościach. Czas mu znowu gąbki podłożyć, to go trochę wycisza (o grzanie się nie boję, to nie jest dysk 7200RPM, na gąbce przeleżał już parę lat i nic mu się nie stało). OK, na razie wystarczy. Następnym razem opowiem może o... a diabli wiedzą :)

BTW, dział Czytelnicy się sprawdza? To dobrze :)

Pozostaw dopisek: