Orbital - Lush. Fajny. Jak zresztą cały Orbital. Ale ja nie o tym miałem...
Uch, znowu zapomniałem co miałem napisać. Dobra, to zacznę
niechronologicznie. Parę dni temu prawie rozjechał mnie samochód. Była
ślizgawka, szedłem sobie grzecznie uliczkami osiedlowymi gdzieś przy
Budziszyńskiej chyba, miałem przechodzić przez jezdnię, ale widzę że coś
jedzie... a że to było przy samym zakręcie i widziałem samochód od frontu,
to nie mogłem oszacować jego prędkości i wolałem nie ryzykować wpychania się
pod koła. No więc widzę jak sobie tak dosyć szybko jedzie nieduże czerwone
autko... dojeżdża do mojej pozycji... i nie wyrabia zakrętu. Tzn.
zignorowało zakręt i pojechało sobie dalej. A w zasadzie to poślizgało się,
bo kierowca co prawda skręcił kołami, ale samochodzik to zignorował. No
i bez redukowania prędkości doślizgał się do mnie (na jakieś pół metra ode
mnie), wskoczył prawym przednim kołem na chodnik, lewym przednim już nie dał
rady, zaklinowało się przy krawężniku i go obróciło. Tylne prawe jeszcze
wskoczyło na chodnik, ale tylne lewe już nie. Obracając się tak przyrąbał
nim w krawężnik, że dziwne że go sobie nie urwał. W środku był jakiś młody
chłopak i dziewucha, on wyglądał na mocno przestraszonego a ona na
zszokowaną kompletnie. Korzystając z okazji że autko się nie rusza poszedłem
dalej swoją drogą. Swoją drogą co za palant pruje tak po osiedlowych
uliczkach? W zimie, gdy droga śliska a ludzie nogi łamią na chodnikach?
Wioząc swoją siostrę/dziewczynę/żonę na dodatek? To trzeba mieć naprawdę
w głowie narąbane. Piętnuję nieodpowiedzialnych młodych kierowców bez grosza
wyobraźni czy umiejętności prowadzenia auta. Więcej nawet, jestem za
odstrzałem. Państwo powinno każdemu pieszemu obywatelowi wydać obrzyna
i przydział kilkunastu naboi na miesiąc. Żeby móc się bronić przed matołkami
za kierownicami. Ile razy taki świr mnie już o-mało-co-a-by-potrącił na
przejściu... Gdybym miał Ustawowego Obrzyna to mógłbym go szybko wyciągać
zza pazuchy i strzelać do kierowcy przez tylną szybę jego oddalającego się
auta... A prywatny majątek kierowcy by można skonfiskować i przeznaczyć na
budowę porządnych dróg... Np. w zeszłym tygodni odstrzeliłbym takiego
palanta który na al. Wojska Polskiego wsiadł na ogon "erce" na sygnale. Ot,
spryciarz. Wszyscy zjeżdżają na bok żeby auto przepuścić, a on się przepycha
i gdy tylko karetka go minęła wsiada jej na ogon. Jemu również życzę
rozgrzanego pręta w...
Dzisiaj w odcinku "poznajemy ulubione używki Hoppke" pora na pastylki
"Fisherman's Friend". Lubię je. Kiedyś były do kupienia tylko zwykłe,
miętowo-eukaliptusowo-mentolowe (to te w białych opakowaniach), obecnie są
różne inne odmiany (np. cytrynowe). Dobre cukiereczki. Słodkawe, z mocnym
kopem. Niemcy reklamują je mottem "Sind sie zu stark, bist du zu schwach",
co dobrze zagrywa na pewną cechę tych miętówek... są faktycznie bardzo
mocne. Praktycznie najsilniejsza tego typu zabawka dopuszczona przez
federacje konsumenckie. Jedna na trzy osoby wypluwa te cukierki w chwilę po
wzięciu ich do ust. Ja uśmiecham się wtedy z pobłażliwą wyrozumiałością, hy
hy. No. Pamiętaj, trzeba być pobłażliwym i wyrozumiałym. Prawdziwy Twardziel
zawsze rozumie, że inni nie są tak Twardzi jak on. I nie robi im z tego
powodu wyrzutów. Ale polecam, jeśli nie znasz tego specyfiku to rozejrzyj się za nim przy następnej wizycie w supermarkecie. I kup sobie paczuszkę na spróbowanie. A w towarzystwie częstowany tik-takiem czy mentosem będziesz mógł spokojnie odpowiedzieć "dziękuję, nie. biorę tylko twardą miętę.". Na pytanie "a mocne to?" należy skrzywić się nieznacznie i wzruszając ramionami odpowiedzieć "eeee tam".
Ale niestety te pastylki to częściowe oszukaństwo. Przynajmniej wersja
"klasyczna" (czyli biała seria). A dlaczego? Ano widać to na obrazku. To
mają być pastylki miętowo/mentolowo/eukaliptusowo/eteryczne, więc czego
szuka tutaj jakiś ekstrakt z papryki? Nielegalny "doping"? :)
Dobra, dosyć gadania o cukierkach. Następnym razem wezmę na tapetę cynamonową gumę do żucia "Big Red", czy jak jej tam. Też warta uwagi, choć od razu muszę powiedzieć że tym towarem nie należy nikogo częstować. Zwłaszcza kobiet. Smakuje im :( I zaczynają człowieka objadać. A to przecież bez sensu wtedy jest, prawda? No.
Zmiana tematu - moja nagrywarka DVD sprawuje się dobrze. Robiłem trochę backupów nią... co mi przypomniało, że nie spodobał mi się żaden program do "dizajnu" wkładek do płyt. Więc sięgnąłem po optymalne IMO narzędzie do tego celu - po Inkscape. A że mam specyficzny gust, to i formatkę do wkładek sobie zrobiłem własnogustową. Moja laserówka to nie plujka, wyśmienicie drukuje tekst, ale w kolorach (czy też raczej odcieniach szarości) już niespecjalnie jej idzie. Więc wkładki muszą być "geometrycznie" proste. Trochę dłubania, zastanawiania się nad layoutem i zrobiłem sobie np. taką wkładkę. Potem zrzuciłem anime z dysku i wydrukowałem takie coś. To eksporty w formacie PNG, ale oczywiście sam Inkscape używa wektorowego SVG, który do drukowania jest tłumaczony bezpośrednio na tak samo wektorowy PostScript... Rezultaty są świetne (idealnie ostre krawędzie obiektów), a ramka wkładki ma wymiary co do milimetra zgodne z tymi których sobie zażyczyłem. Aha, to małe słoneczko to oczywiście zwektoryzowana wersja logo repo, w wersji B&W na potrzeby mojej drukarki. Można by przyjąć, że to również i moje logo :)
Co jeszcze mam do nadgonienia... A, obrazki różne. Trochę się mi ich
w Tajnym Śmietniku Repo nazbierało, część z nich może warto uchwycić
w ChangeBlogu... OK, polećmy po kolei.
No więc skoro byliśmy już przy inkscape - lubię inkskejpową stalówkę. Fajnie
mi się nią pisze, ładnie to wychodzi. Chyba nawet się mój charakter pisma uchwycił. Szkoda że nie mam tabletu ino zwykłą
mysz...
Punkt drugi - bawiłem się trochę w emulowanie Amigi (posiadałem kiedyś A600)
i naszło mnie na przypomnienie sobie paru gierek... Obowiązkowo był to
Turrican3 oraz Ruff'n'Tubmle - sympatyczna
"platformówka". Nie są to może jakoś superwybitne gry, ale mam do nich
sentyment. Jak do większości gier z cyklu Lemmings. Bardzo lubię też
Flashback, ale ta akurat gra jest też i w wersji pecetowej... swoją drogą
polecam, powinna ładnie działać pod dosemu. Ideowo bardzo podobna do Prince
of Persia, tyle że z o wiele lepszą grafiką, fabułą, gameplayem i w ogóle.
Ot, rozrywka na parę zakrapianych sentymentem wieczorków. A, do emulowania
amigi użyłem programu e-uae. W przeciwieństwie do uae dał się skompilować
i działał, ponadto jest zdaje się dużo lepszy technicznie, bo backportuje
dużo cech z WinUAE. Choć emulacja amigi i tak wymaga wielkich mocy
przerobowych. Z dosem jest o wiele łatwiej, przynajmniej hardware jest ten
sam.
A dlaczego mowa o Amidze? Bo robiłem porządki w moim Kartonie Zza Biurka. To karton po obudowie ATX mojego komputerka. Trzymam w nim stare graty komputerowe. Moje "skarby". My precioussss ;) Wyładowałem wszystko z kartonu... mnóstwo tego było. Na podłodze skończyło się miejsce, więc krzesło i resztki powędrowały na tapczan. Różne różności tam miałem... wiele kart rozszerzeń, antyczną kartę Trident VGA (ISA) długości chyba ponad 20cm (olbrzym), komplety zaślepek i śledzi do obudowy, różniaste kabelki, starą zepsutą myszkę, cztery kable oderżnięte od różnych myszy, dziwne rzeczy których nie umiałem zidentyfikować, masa zworek i śrubek, kompletna obudowa AT(!) i wiele innych. A wszystko w jednym kartonie po obudowie ATX. Nie wiem jakim cudem ja to tam zmieściłem, widać jestem świetny w upychaniu kartonów. W obudowę AT na przykład wcisnąłem trzy płyty główne, stary zasilacz od Amigi, kable i inne drobiazgi... Okazało się, że posiadam napędy dyskietek 5,25" (w tym jeden gustownie czarny), kilka różniastych płyt głównych (z czego tylko ta dała się szybko zidentyfikować) i masę śmieci jakie się człowiekowi przez lata zbierają w Kartonach Zza Biurka. Przetrzebiłem wszystko, obudowę AT wywaliłem na śmieci, dwa zasilacze poszły do znajomego elektronika itp. Zrobiłem w kartonie dosyć miejsca by zmieścić tam elektronikę którą trzymałem w Pudełkach Na Szafie :)
No i ostatnie z obrazków... Void robił u siebie benchmark filesystemów niedawno. Wyniki wyszły zaskakujące, tak bardzo zachwalany Reiser4 okazał się przereklamowanym gniotem, ext3 ładnie się wybroniło, a Void ostatecznie zdecydował się na... JFS. Wyniki jakie otrzymał w standardowym benchmarku bonnie++ przerobiłem na łatwiejszą do szybkiego szacowania formę wykresowatą. A oto i wykresiki: jeden, dwa i trzy. Potem Void przeprowadził jeszcze drugą serię testów, tym razem biorąc ustawienia bonnie++ z testów Hansa Reisera (żeby dać Reiserowi szansę). Ale wyniki były jeszcze gorsze. Do drugiej partii nie mam wykresów, więc tylko powiem że Reiser wypadł jeszcze słabiej, a JFS zaliczył jeszcze parę pozytywnych punktów. Wniosek: benchmarki ze strony Reisera trzeba traktować baaaardzo sceptycznie. Wydawało mi się też niewiarygodne by w każdej możliwej kategorii jakiś filesystem wypadł lepiej niż jakikolwiek inny, nawet jeśli Reiser kreuje swojego ReiserFS4 na ósmy cud linuksowego światka. Jak widać w konkretnym zastosowaniu Void uzyskał diametralnie inne rezultaty. Powodów może być wiele - Hans miał jakieś mocno zmodyfikowane jądro, specyficznie dobierał parametry albo zgoła manipulował testem (to akurat już by było bardzo brzydko z jego strony, ale przy całym "marketing speech" jaki odwala traktuję wszystko co mówi jak zwykły komercyjny bullshit - czyli wierzę słowom Reisera tak samo jak wierzę reklamówkom Microsoftu. Ale Void użył nawet tych samych opcji Bonnie++ co Reiser i mimo wszystko inne FS-y wyszły ciekawiej. Porażające jest wysokie zużycie CPU jakie wymusza Reiser. To jest ten czynnik na który ja ZAWSZE uczulam przy interpretowaniu benchmarków. Intensywne operacje dyskowe zwykle idą w parze z równoległym sporym zużyciem procesora przez aplikację (dane są od razu po odczytaniu interpretowane itp.). Jeśli jednak filesystem ma zbyt wielki narzut na procesor, to w "real-life situation" dochodzi łatwo do zakorkowania CPU i wtedy filesystem spowalnia. Czyli filesystem "wolniejszy" lecz wymagający mniej CPU może w praktyce mieć lepsze osiągi niż filesystem "superszybki" lecz zżerający więcej CPU.
OK, kończę na dziś. Aha, zastanawiasz się dlaczego na początku dzisiejszego wpisu umieściłem fotkę niebieskiego pluszowego misia? BO TAK! :)
Dopiski:
Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20050822, 20:28
też wszamam takowe cukiereczki...ale w Polsce nie mogę ich znaleźć