ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Aktualizacja HBS i mój kontakt z Anime

Dzisiaj szybko, bo nie mam wiele czasu. Aktualizacja Hierophanta - usunięty banalny acz paskudny błąd w nowym skrypcie /etc/hbs/deps - przez gapiostwo użyłem tam iteracji nie po tym słowniku co trzeba (kopiowałem kod z innego fragmentu skryptu i nie zmieniłem nazwy pewnej zmiennej) i w rezultacie połowa kodu generującego PROVIDES była nieaktywna. Były generowane "proste" PROVIDES, bez "wersjonowanych symboli", tzn. wykrywało np. libc.so.6, ale nie wykrywało już libc.so.6(GLIBC_2.1.3). Kod generujący REQUIRES był za to pełnosprawny, więc to się dosyć szybko zaczynało rozsuwać. Wyłaziło na wierzch np. przy paczkowaniu glibc, gcc czy firefoksa. Poprawiłem. Poprawiłem też inny błąd, pojawiał się on w hbsremove gdy usuwało się równocześnie wszystkie pakiety które miały między sobą konflikt plików, a nazwa jednego z nich była (niepoprawnie) kończona "/" (np. "hbsremove pakiet1 pakiet2/ pakiet3"). W takim wypadku pliki będące w konflikcie (powtarzające się w pakietach) nie były w ogóle usuwane z dysku. Wiem, że to dosyć egzotyczna sytuacja, ale jednak zachodziła, w tym parę razy u mnie. Wbudowałem stripowanie ostatniego "/" z nazwy pakietu, powinno wystarczyć. Prawdopodobnie wykluczyło to też kilka mniejszych, podobnych błędów. Nowy Hiero oczywiście w Rupieciarni.

[ZAPALNIK] Przyłapałem mojego tatkę na majstrowaniu czegoś, co z grubsza wyglądało na jakąś terrorystyczną zabawkę i kojarzyło się mi niejasno ze słowami takimi jak "trotyl", "ładunek" i "detonacja". Części które umiałem rozróżnić to: jakiś element LED, małe okrągłe cosik (mikrofonik?), cholernie wrażliwy pręcik drgający w metalowym oczku (coś jak czujnik ruchu czy wibracji), od spodu wmontowane parę jakichś tranzystorków i jeden scalak, z boku jeszcze jakiś ekranik którego roli nie rozumiem. Mina? No nic, zostawmy mojemu Radykalnemu Ojczulkowi jego zabawki (które na dodatek wyprodukował w paru egzemplarzach, pewnie żeby proces technologiczny ulepszyć). Oczywiście ja wiem co to jest, ale oczywiście nie powiem :P Zgaduj!

Mój biurkowy komputer zaliczył niedawno 15 dni "aptajmu". Tak z ciekawości chciałem zobaczyć jak mu to będzie wychodziło - to nie serwer tylko zwykła stacja robocza, X-y, icewm, firefox etc., więc chciałem sprawdzić czy będą niepożądane efekty uboczne, np. wycieki pamięci z X-ów czy coś w ten deseń. Nic, żadnych złych rzeczy nie zaobserwowałem. No cudo, cudo normalnie. Piętnastego dnia chodził tak samo porządnie jak pierwszego, zużycie ramu w normie, nic się nie przegrzewało nawet (to był przy okazji test nowych komponentów mojego komputera, byłem ciekaw jak przejdą takie "wygrzewanie". A, chyba nawet wymieniałem sterowniki do karty radiowej podczas tych piętnastu dni i też bezproblemowo. Po takich doświadczeniach aż chce się powiedzieć "linux jest świetny". A, testy uważam za zakończone, przejdę do normalnego trybu użytkowania już. Jednym z powodów był najnowszy kernel 2.6.11, który dzisiaj zasadziłem w swoim systemie. Więc restart był wymagany.

da.killa polecił mi parę tytułów anime do obejrzenia, jak na razie zaliczyłem "Spirited Away" i "Appleseed" (ten z 2004). "SA" jest genialne, "Appleseed" też całkiem niezły (chociaż wiele rzeczy wydawało mi się nawiązywać do oryginalnej serii tego anime - serii której nie widziałem, więc...). A, obejrzałem też Mononoko ("Mononoko Hime"), również bardzo sympatyczne. Harnir naciągnął mnie z kolei na Lain (siedzę gdzieś przy piątym-szóstym odcinku i nie mam czasu by dokończyć)...

VAT na internet. To oznacza dla mnie podwyżkę o równe 10zł, pół biedy że da się to potem jakoś odliczyć.

Mapka! Przy okazji testowania paru moich skryptów, pomysłów i innych takich rzeczy odprysnęła mi ta oto mapka. Obrys kraju z ponanoszonymi sieciowymi znajomymi i ludźmi z linux@chat.chrome.pl. To, jak to się ładnie mówi, "proof of concept". Po mojej stronie to cudownie skalowalny i przetwarzalny SVG, ale eksportuję do PNG. Dla maniaków mam też powiększoną wersję mapy. Mógłbym ponanosić jeszcze czytelników Repo, gdybym miał ich współrzędne (można odczytać takie dane np. w tym serwisie).

[ZIMA!] Nawrót zimy. Przez ostatnie parę dni śnieżyło u mnie... tak bez przerwy w sumie... ze cztery dni pod rząd. Niesamowite. Nie zostałem zasypany zwałami śniegu tylko dlatego, że opady nie były zwykle zbyt silne (poza chwilami gdy wychodziłem z domu, bo wtedy się oczywiście zaczynały zamiecie, śnieżyce i gradobicia, a jakieś wygłodzone wilki podgryzały mnie po łydkach). No i było względnie ciepło, tak że ten śnieg się aż tak strasznie nie akumulował (najwyżej do pół łydki), ale z drugiej strony jeszcze nie na tyle ciepło by była ciapa. Potem było przejściowo baaardzo zimno znowu, a obecnie jest tak średnio jakoś. Tzn. nie zamarza się od razu po wyjściu na dwór, ale wszędzie leży kupa śniegu.

Pozostaw dopisek: