Ciepły poranek, szereg "publicznych" komputerów, rażące słońce. Grupka ludzi
którzy bez internetu żyć nie mogą. Jedna profesjonalistka na horyzoncie.
Jeden Hoppke pałętający się nieopodal bez celu, ale za to z aparatem
w torbie. Jedno zdjęcie, jeden wpis w ChangeBlogu ;)
A swoją drogą to zabawne obserwować ludzi przy komputerach. Nawet nie mówię już o takich sytuacjach jak ta... Gdy nie wiedzą że są obserwowani i pochłonie ich ekran...
A teraz hurtem: zrzuciłem na Repo trochę nowych i uaktualnionych pakietów
HBS... wróciłem do IceWM, bo xfwm4 potrafił robić różne dziwne rzeczy (np.
przechwytywać całkiem klawiaturę, tak że nic nie docierało już do aplikacji
- tylko skróty WM-a działały)... naciąłem się na libexif-0.6.12 (nie
współpracuje z gimpem - nie daje rady wczytać JPEG-a z danymi EXIF. Błąd
znany i zgłaszany, patcha nie znalazłem, więc wróciłem do 0.6.10).
Wywaliłem wreszcie xmms z systemu, zastępując go Quod Libet. To sympatyczny
playerek pisany w pygtk, na razie we wczesnej wersji 0.10.1, ale używalny.
Zaskakująco używalny. Dokowanie do traya, pokazywanie okładek albumow, OSD,
fajny nawigator (taki jak lubię), magazynowanie playlist itp. A, no i ma
jeszcze zdaje się niezły edytor tagów, którego jednak bliżej nie oglądałem
- przyrosłem do EasyTag już. No ale przede wszystkim to Python, więc jeśli
mnie przyciśnie to sobie sam coś zmienię/dodam. Po wyrzuceniu xmms-a mogłem
też wywalić gtk1 oraz glib1. Wreszcie! No, jeszcze mtr trzymał mnie przy
gtk1, ale jego nowe wersje pozwalają już użyć gtk2, więc problem sam się
rozwiązał. A, jeśli kogoś interesuje - oto mój screenshot z Quod Libet.
Oglądałem też Enlightenment 0.17. No, przynajmniej te kawałki które się z CVS-u dało ściągnąć. Jestem pod wrażeniem... Bardzo atrakcyjny wizualnie, a jednocześnie nie zauważałem żadnego spowolnienia powodowanego przez efekty graficzne. No ale tego się można było spodziewać, to zespół E w końcu stworzył Imlib, uznawaną pod linuksem za świetne, szybkie narzędzie do przetwarzania grafiki. Na grafice się znają. Jeśli na dodatek utrzymają poziom konfigurowalności środowiska podobny do tego w E 0.16, to może powstać naprawdę interesująca alternatywa dla istniejących pulpitów. Np. przeglądarka obrazków Entice... cała naładowana różnorakim "eye-candy", które jednak nie przeszkadza wcale w jej używaniu... i mimo wszystko szybciej wczytująca obrazki niż jakakolwiek inna znana mi przeglądarka linuksowa. Tu nie ma sensu nawet pokazywać zrzutów ekranu, to trzeba samemu u siebie obejrzeć.
Przemeblowałem trochę na Repo! Cały Moskwicz przeszedł na CGI (pythonowe), teraz wystarczy mi wrzucić kolejny katalog z obrazkami na Repo a zostanie on automatycznie zindeksowany, automatycznie są załączane (lub nie) linki do wersji oryginalnych, opisy i dane EXIF są pobierane z opcjonalnych plików tekstowych towarzyszących fotkom. A dzisiaj skończyłem zbroić główną stronę Repo, tzn. sam ChangeBlog. Też CGI, też python :) Teraz Repo samo zarządza wpisami, przedawnia je, generuje spisy w archiwum, zlicza rozmiary poszczególnych miesięcy etc. No i oferuje możliwość łatwego rozszerzania w przyszłości.
Np. teraz Repo na głównej stronie pokazuje wpisy z ostatnich 40 dni. Możesz to sobie dostosować jeśli chcesz parametrem t=, np. jeśli chcesz oglądać tylko wpisy z ostatniego tygodnia - nie ma sprawy. Zabookmarkuj sobie "http://dobremiasto.net/~hoppke/index.cgi?t=7" i już. Oczywiście możesz też podnieść limit jeśli chcesz, podając jakąś absurdalnie dużą wartość parametrowi t= można nawet wymusić pokazanie od razu całego ChangeBloga, aczkolwiek odradzam :) A może widok na ostatni roczek wystarczy? Proszę: "http://dobremiasto.net/~hoppke/index.cgi?t=365" :) Oprócz tego doszedł też parametr rev=, odwradzający kolejność wpisów. Jest standardowo używany przy przeglądaniu miesięcy w archiwum, ale jeśli ktoś woli czytać wpisy w kolejności "z góry na dół", a nie jak to jest przyjęte w blogach "z dołu do góry" może spojrzeć na Repo np. tak: "http://dobremiasto.net/~hoppke/index.cgi?rev=1". Jeśli zaglądasz tu raz na parę tygodni to ten sposób jest chyba wygodniejszy, nie odwraca chronologii.
Ale wprowadzając jeden generator "do całego changeblogowania" musiałem ujednolicić wpisy... wszystkie... Uch. Koszmar, odkładałem to zawsze na później, no ale dzisiaj się spiąłem i... zrobiłem. Była potrzebna masa grepowania, sedowania, tricków w shellu, dwóch specjalnie napisanych skryptów w pythonie oraz paru godzin przeglądania i korygowania, bo stare wpisy były nadal w HTML 4.01 Transitive i niektóre konstrukcje były już niedozwolone w XHTML 1.0 Strict. Ale już po wszystkim, teraz wszystkie wpisy to XHTML Strict, w jednolitej szacie graficznej. Jestem zadowolony :)
Teraz będę mógł dodać np. kanał RSS którego domagają się firefoksowcy... i może nawet komentowanie poszczególnych wpisów? W sumie wystarczyłoby zuniwersalnić trochę CGI z działu Czytelnicy, jest "by design" predestynowany do czegoś takiego... Ale to w przyszłości może.
A tym razem trochę popiętnuję. Bezmyślność. Miasto zleciło przycięcie drzew
jakiś czas temu i oto rezultaty. Kiedyś były to ładne, strzeliste, zdrowe
i zielone elementy krajobrazu, a teraz... teraz to praktycznie same pnie.
W taki sam sposób (a często i gorzej nawet) załatwiono sporo drzew w całym
mieście. I to nie dlatego że były stare, chore itp. Po prostu ktoś uznał, że
"przycinanie" drzewa polega na odcięciu piłą większości gałęzi. Z niektórych
zostały już naprawdę tylko pnie. Ekipe która to robiła do tej pory
przycinała chyba tylko wierzby. I może trzeba ich było przy tych wierzbach
zostawić :(
PS. Miałem więcej takich smutnych zdjęć, często dużo drastyczniejszych, ale ostatecznie zachowało się tylko to jedno. Ma jednak swoją wymowę chyba.