ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2005/05, 11 wpisów
Jestem chory i gapowaty

Boli mnie brzuch, mam gorączkę, od paru dni nie chce mi się jeść i piję niewiarygodne wręcz ilości wody (nie mam pojęcia dlaczego). Aha, udało mi się dzisiaj wprowadzić sobie toner z mojej laserówki pod powiekę oka. Cały dzień piekło przy mruganiu, zakraplanie trochę pomagało (choć na krótko). No i to by było na tyle.

Nie lubię upałów!

Wczoraj odkryłem, że leżenie na dywanie z kubkiem wody na brzuchu jest czynnością nad wyraz przyjemną i w jakiś tajemniczy sposób pozwala łatwiej znosić upały. No ale nie mogę cały dzień leżeć na podłodze, prawda? No. Cholerny gorunc.

Ciekawe jaki będzie dzisiejszy dzień - teraz, na krótko przed ósmą rano zapowiada się, że będzie chłodniej niż wczoraj. Ale to się jeszcze okaże. Rany, jak ja nie lubię upałów - cały czas chce mi się brać prysznic i myć włosy bo wydaje mi się, że jestem non-stop brudny. NOCOZAPOGODA...

Aha, mam alergię na ostre światło słoneczne. Czy coś. Przejdę się przez miasto i dostaję od razu jakiejś wysypki, zwykle w postaci grupek czerwonych kropek na przedramionach, czasem na szyi... Kolejny powód by się zniechęcić do lata. PIEPRZYĆ LATO! ZIMA COME BACK! LATO GO HOME! BALCEROWICZ MUSI ODEJŚĆ! MASAJ!

No, trochę mi lepiej ;)

Poprawki na Repo

Maintenance: przeredagowałem nieco nawigację, teraz główny pasek z linkami do działów jest obecny na większości podstron, to sprawia że Repo wygląda trochę jednoliciej. Poza tym przeredagowałem nieco wstęp o Repo, dodałem m.in. screenshoty z firefoksa, opery i konquerora (żeby było wiadomo jak to powinno wyglądać).

Miejski zachód słońca

Chmury i światło. Moja minigaleria fotek pstrykniętych "byle jak" z balkonu (testowałem możliwości ImageShack i potrzebowałem porcji plików - ale w końcu nie po to pisałem CGI obsługujące Moskwicza żeby się wysługiwać teraz obcymi, więc wrzuciłem też na Repo...)

Zawsze jestem pod wrażeniem zachodów słońca, zwłaszcza tego co się wyczynia w tych najniższych partiach, tuż nad horyzontem. Niby takie zwykłe i powszednie, ale...

Pamięć to okropna sprawa

Środek nocy jest u mnie teraz. Mógłbym ponarzekać na sąd który uznał, że zatłuczenie deską, miażdżenie krtani i duszenie foliowym workiem nie jest szczególnym okrucieństwem... a, nie zapominajmy o trzykrotnym gwałcie. Nieeee, to nie jest szczególnie okrutne.

Ale zostawię to narzekactwo. Chociaż jestem zły. Nerwy mi puszczają powoli. Ale właśnie dlatego zostawię. Nie będę też narzekał na kobiety. Są złe, niedobre, paskudne i nikt mnie nie przekona teraz że jest inaczej. Chyba, że jest zgrabną samiczką i się ze mną prześpi. O, cholera. To naprawdę ja napisałem? Zła podświadomość, zła. Już nigdy nie będę robił wpisów na Repo po drugiej w nocy. Autocenzura mi wysiada...

...parę dni temu wychodziłem z domu. Właśnie zastanawiałem się które buty wziąć (nie żebym miał wielki wybór, 2 pary tylko mam na tę aurę) gdy usłyszałem "Ale chyba nie będą robić kłopotów?". To trochę dziwne usłyszeć czyjeś pytanie gdy jest się samemu w domu. Jeszcze dziwniej jest rozpoznać głos jako głos dawnej znajomej. A już zupełnie dziwacznie jest zobaczyć jej twarz w tym momencie przed oczami. To trochę jak flashback, trochę jak wytwór wyobraźni. Czasem mi się zdarza. Znienacka, w zupełnie absurdalnych momentach ktoś mi się przypomina i słyszę jego/jej głos. Tym razem padło na Agnieszkę, kobietkę prześliczną, przemiłą i o cudownym głosie. I której od ładnych paru lat nie widziałem. W takich chwilach nie lubię swojej pamięci - jest zbyt szczegółowa. Głos odtworzony w z idealną wiernością, buźka którą zobaczyłem też z wszystkimi tymi drobnymi cechami - układ ust przy mówieniu, oczy, rzęsy, broda którą naprawdę chciałem ująć w dłonie i to tak mocno, że ledwo powstrzymałem się przed wyciągnięciem przed siebie ręki.

Pamięć to okropna sprawa.

...ciekawe, czy nadal nie umie wysiedzieć na krześle bez podciągania kolan pod brodę...zawsze była taka urocza...

von Hagens non grata (i inne marudzenia)

No i pogonili von Hagensa z Sieniawy. Dzięki bandzie stetryczałych głupków nie powstanie te marne 200 miejsc pracy (to raptem tyle, co w fabryce samochodów...). Brawo Narodzie, brawo.

Przygnębiające z dwóch powodów - pierwszy wiadomo, gospodarczy. A drugi to smutna zaduma nad ciemnotą niektórych ludzi. 2005 rok, a ci zachowują się jak radykałowie kleru w średniowieczu. A może to ja jestem za bardzo "do przodu"? Nie powiem, chętnie bym został świadkiem publicznej sekcji zwłok - z ciekawości. Niektóre plastynaty wyglądają fascynująco, z tego co mogłem obejrzeć na zdjęciach. Układ mięśni pod skórą, nerwy, siateczka naczyń krwionośnych... przecież to całkiem naturalne, że człowieka interesuje "co ma w środku". Nawet konserwatywny Kościół nie pali już na stosie za robienie sekcji zwłok i "odkrywanie tajemnic Stworzyciela" (jeśli to naganne, to może od razu potłuczmy wszystkie mikroskopy, spalmy na stosach fizyków, zapomnijmy o Darwinie i Newtonie - będziemy mogli spokojnie wrócić na drzewa i obrzucać się sraką, dla radykalnych głupców z Sieniawy to chyba jedyny "zgodny z Bogiem" sposób życia).

No smutne jak cholera. Na dodatek pokazaliśmy się od tej najgorszej strony - pokazaliśmy "zacofanego kmiotka". Jak donosi prasa, na konferencji z von Hagensem niektórzy Polacy wznosili okrzyki "jak świat światem Polak Niemcowi nie będzie bratem" - no piaskownica, piaskownica. Takich debili się powinno gazować. Sam mogę przekręcić kurek jak będzie trzeba. Mój naród, mój wstyd za idiotów.

O, kierownictwo SLD ustąpiło. Ich też do gazu. Stanowczo. Niby ustąpili, ale taki Dyduch już zdradził, że będzie kandydował w wyborach następnej kadry rządzącej. No przecież to farsa. Reszta pewnie przeczeka trochę aż nastroje opadną i albo wlezie z powrotem na stołki w SLD, albo zmieni barwy i przelezie na inne tratwy. Okręt tonie, więc kapitan rezygnuje z funkcji żeby nie musieć iść pod wodę razem z łajbą. Cóż za odpowiedzialność! To prawie jak potrącić człowieka i zbiec z miejsca wypadku. Trzeba przyznać, polityków to mamy pierwsza klasa. Parafrazując Leszka M. "po tym jak kończą widać ile byli warci" - masowa dymisja szefostwa to ładny koniec, czyż nie? (...)

Czytaj dalej...
Kogo Google mi podsyła...

Punkt pierwszy: Repo i Google. Tym razem co ciekawsze hasła jakie internauci w maju wpisywali w wyszukiwarce... i znaleźli się tu. Pousuwałem hasła "hoppke" (często szukane! :) oraz te odnoszące się do linuksowych programów, budowania pakietów RPM, ustawiania flag gcc... W ogóle wyciąłem te zbyt komputerowe. Zostawiłem te bardziej, hmm, frapujące:

analiza ketchupu awatarki kobiece
Blue cafe Złość mp3 budowa automatu do lodów
budowa filtra wody do oczka czy wygrzewanie słuchawki
czym zaizolować anteny da.killa
elektronika 180 stopni faza gotowe projekty deptaku
grzegorz niewęgłowski grzegorz niewęgłowski repo
gwałty grupowe sex IBUPROM DZIAŁANIA NIEPOŻĄDANE
jak narysować rekina jak obliczyć zasięgu anteny
kable but wtyczka kamerki w mieści
killi blog laski 128x128
laski w biodrówkach letnie czapki z chłodzeniem
martwica brodawek nerkowych martwica skóry nogi
meble biurka komputerowe narożne moje kremy do ciast
moje ulubione jedzenie - tłumaczenie na angielski mp3 Blue Cafe złość
mpd fotki mumio kabaret download
Na jakiej zasadzie działają programy open-source nie pasuje wtyczka do polskiego gniazdka
opis krajobrazu wiosennego fragmenty opisywanie obrazków- j. angielski
osiedle dąbrówki sex Pakiet maskotek
plamy z musztardy pojęcia bdsm
przepis na ciasto w kształcie zwierzątka rany po ukąszeniu zdjęcia
rdzeń do kaloryfera rovamycine
rozwijanie aktywności plastycznej w wieku wczesnoszkolnym Ruchome piaski mp3
sam buduję myszkę sex sześciolatków
sok naturalny +puszyste włosy spakowane galerie erotyczne download
swędzenie w uchu swędzi mnie skóra szyi
tapety z różnych państw na pulpicie ucho operacji słuchu poznań
wiatraki poziome budowa wymiana nagich fotek
wzorki na paznokcie krok po kroku zabawy dla dzieci z mpd
zaburzenia osobowosci zatoki policzkowe
zdjęcia najładniejszych chłopaków zdjęcia najładniejszych kobiet w polsce
zdjęcia psa bernardyna ziewanie oznacza chorobę
zyczenia na magistra ścieżka dźwiękowa młode wilki 1/2
ślimak moduły normalne śmieszne obrazki z fiutem

...a tu coś jeszcze dzisiaj spróbuję dopisać... (...)

Czytaj dalej...
Przesiadka na JFS

Cholerny świat, musiałem w nocy z poniedziałku na wtorek zrezygnować ze snu. Czuję się trochę jak na rauszu...

Pewnie ze względu na przemęczenie zmieniłem sobie też filesystem. Z ext3 na jfs. To było proste - popakować katalogi w paczki TAR, zgzipować, wrzucić na dwie płytki DVD+RW Philipsa, potem posiłkując się knoppiksem założyć nowy FS i przywrócić dane z backupu. No i odzyskać Gruba. Dlaczego to zrobiłem? Bo mogłem :) No, to był podstawowy powód. Ale poza tym chcę trochę podbić wydajność dysku, więc zmiana ext3 na cokolwiek innego powinna dać przyspieszenie...

PS. Kobiety to zło wcielone. Serio.

FPR Neutrogena, gtk+ i BÔA
[KREM]

Punkt pierwszy porządku obrad: FPR. Z funduszy FPR miałem zakupić krem do rąk, Neutrogeny najlepiej. Ech...

I żeby nie było podejrzeń że fundusze przepiłem, przejadłem, wydałem na Playboya etc. niniejszym się rozliczam.

Krem ten okazał się siedzieć w niemieckojęzycznym opakowaniu z plastiku o interesującej fakturze (ani gładki, ani szorstki), zakrętka jest nieco chropowata co ułatwia odkręcanie i wyróżnia ją in plus wśród łazienkowych akcesoriów.

Po odkręceniu ukazuje się niewielki otworek z którego da radę wyniuchać bukiet starych farb plakatowych przełamanych kapsułką antybiotyku. Czyli mówiąc po chłopsku pachnie jak mokry plakat w szpitalu. Osobiście zapach oceniam jako "interesujący" i jak najbardziej możliwy do zaakceptowania, zwłaszcza że znika w kontakcie ze skórą.

Krem ma kolor i konsystencję przypominającą jako żywo neomycynę w żelu - z tubki wyciska się taki mętny, białawy robaczek :) Wsmarowywanie przebiega bez kłopotów, krem szybko się wchłania a pozostałość nie nosi znamion typowych dla, jakże znienawidzonych, low-endowych kremów "tłustych". Dłonie wysmarowane Neutrogeną nie powodują dyskomfortu przy korzystaniu z klawiatury, stosowanie kremu nie upośledza też aktywności socjalnej (podawanie rąk, głaskanie kobiecych twarzy etc.).

Niestety, z braku czasu nie mogłem przeprowadzić solidnych benchmarków, więc element leczniczy pozostaje nieudokumentowany. No. To tyle :) (...)

Czytaj dalej...
Panoramy

A dzisiaj będzie Blog Konkretny(TM). Temat odcinka: pa-no-ra-my.

[LUNA]

Byłem dzisiaj u kuzyna - ma kota! A w zasadzie kocicę, Luna się zwie. Śliiiiczny nieduży kotek, rozmiauczony i w ogóle... No i mnie zaakceptowała, a ponoć nie wszystkich lubi.

Ale ja nie o tym miałem... Będąc tam wyszedłem sobie na balkon, a że jest to dziesiąte piętro, praktycznie peryferia miasta i widoki szersze niż ja mogę zobaczyć przez okno... to i cyknąłem sobie trochę różniastych fotek. A po powrocie do domu przyszło mi do głowy, że w sumie to te zdjęcia się tak na siebie nakładają i dałoby się je trochę posklejać w panoramę...

Widziałem też sporo komercyjnego softu do lepienia panoram pod Windows... Niestety, soft koszmarnie wymagający jeśli chodzi o stronę techniczną fotek. Np. bardzo często wymaga używania specjalnego statywu do panoram.

Pod linuksem, nieco ku memu zaskoczeniu, znalazłem jakiś czas temu satysfakcjonujące rozwiązanie... żadnego cudowania z Wine, emulowaniem etc. Natywne rozwiązania. Na dodatek z solidnym "powerem". Więc dzisiaj postanowiłem odświeżyć bazę oprogramowania...

Niestety, potrzebne mi programy nie są najpopularniejsze. Nie są też utrzymywane w idealny sposób. A to oznacza, że skompilowanie ich i zmuszenie do działania oznacza sporo zachodu. Oszczędzę opisów moich kłopotów, zainteresowani pewnie i tak mogą sobie wpisać "urpmi" czy "apt-get" i dostać gotowe pakieciki...

Podstawą jest zestaw panorama-tools. To narzędzia CLI, często podzielone na biblioteki i same programy narzędziowe. One mają jakiś myk w licencji, zdaje się że biblioteka jest open source ale programy już nie i dostępne tylko jako binarki... czy jakoś tak. Nie pamiętam dokładnie, bo panorama-tools mam w systemie już od jakiegoś czasu. (...)

Czytaj dalej...
Stooo laaat...

[BRATKI] Drugi maja. Moje urodziny. Bodajże o 7:15 czerwony i pomarszczony przyszedłem na świat. A potem jakoś się tak potoczyło...

Z okazji urodzin przyjmuję wszelkie życzenia pomyślności, niedwuznaczne propozycje od pięknych nieznajomych (ew. pięknych znajomych, wliczając te które się wymigują "to nie do mnie, ja nie jestem piękna") oraz oczywiście datki na FPR, no bo wiadomo - mam urodziny, zabierz mnie na lody! NO JUŻ! Niech mam coś z życia, do cholery!

A w następnym odcinku recenzja kremu Neutrogena, zasponsorowanego (wymuszonego nawet) przez FPR. Krem ten przypomina mi dzieciństwo... ale o tym następnym razem.