Boli mnie brzuch, mam gorączkę, od paru dni nie chce mi się jeść i piję
niewiarygodne wręcz ilości wody (nie mam pojęcia dlaczego). Aha, udało mi
się dzisiaj wprowadzić sobie toner z mojej laserówki pod powiekę oka. Cały
dzień piekło przy mruganiu, zakraplanie trochę pomagało (choć na krótko). No
i to by było na tyle.
Wczoraj odkryłem, że leżenie na dywanie z kubkiem wody na brzuchu jest
czynnością nad wyraz przyjemną i w jakiś tajemniczy sposób pozwala łatwiej
znosić upały. No ale nie mogę cały dzień leżeć na podłodze, prawda? No.
Cholerny gorunc.
Ciekawe jaki będzie dzisiejszy dzień - teraz, na krótko przed ósmą rano
zapowiada się, że będzie chłodniej niż wczoraj. Ale to się jeszcze okaże.
Rany, jak ja nie lubię upałów - cały czas chce mi się brać prysznic i myć
włosy bo wydaje mi się, że jestem non-stop brudny. NOCOZAPOGODA...
Aha, mam alergię na ostre światło słoneczne. Czy coś. Przejdę się przez
miasto i dostaję od razu jakiejś wysypki, zwykle w postaci grupek czerwonych
kropek na przedramionach, czasem na szyi... Kolejny powód by się zniechęcić
do lata. PIEPRZYĆ LATO! ZIMA COME BACK! LATO GO HOME! BALCEROWICZ MUSI
ODEJŚĆ! MASAJ!
No, trochę mi lepiej ;)
Maintenance: przeredagowałem nieco nawigację, teraz główny pasek
z linkami do działów jest obecny na większości podstron, to sprawia że Repo
wygląda trochę jednoliciej. Poza tym przeredagowałem nieco wstęp o Repo, dodałem m.in. screenshoty z firefoksa, opery
i konquerora (żeby było wiadomo jak to powinno wyglądać).
Chmury i światło. Moja minigaleria
fotek pstrykniętych "byle jak" z balkonu (testowałem możliwości ImageShack
i potrzebowałem porcji plików - ale w końcu nie po to pisałem CGI
obsługujące Moskwicza żeby się wysługiwać teraz obcymi, więc wrzuciłem też
na Repo...)
Zawsze jestem pod wrażeniem zachodów słońca, zwłaszcza tego co się wyczynia
w tych najniższych partiach, tuż nad horyzontem. Niby takie zwykłe
i powszednie, ale...
Środek nocy jest u mnie teraz. Mógłbym ponarzekać na sąd który uznał, że
zatłuczenie deską, miażdżenie krtani i duszenie foliowym workiem nie jest
szczególnym okrucieństwem... a, nie zapominajmy o trzykrotnym gwałcie.
Nieeee, to nie jest szczególnie okrutne.
Ale zostawię to narzekactwo. Chociaż jestem zły. Nerwy mi puszczają
powoli. Ale właśnie dlatego zostawię. Nie będę też narzekał na kobiety. Są
złe, niedobre, paskudne i nikt mnie nie przekona teraz że jest inaczej.
Chyba, że jest zgrabną samiczką i się ze mną prześpi. O, cholera. To
naprawdę ja napisałem? Zła podświadomość, zła. Już nigdy nie będę robił
wpisów na Repo po drugiej w nocy. Autocenzura mi wysiada...
...parę dni temu wychodziłem z domu. Właśnie zastanawiałem się które buty
wziąć (nie żebym miał wielki wybór, 2 pary tylko mam na tę aurę) gdy
usłyszałem "Ale chyba nie będą robić kłopotów?". To trochę dziwne usłyszeć
czyjeś pytanie gdy jest się samemu w domu. Jeszcze dziwniej jest rozpoznać
głos jako głos dawnej znajomej. A już zupełnie dziwacznie jest zobaczyć jej
twarz w tym momencie przed oczami. To trochę jak flashback, trochę jak
wytwór wyobraźni. Czasem mi się zdarza. Znienacka, w zupełnie absurdalnych
momentach ktoś mi się przypomina i słyszę jego/jej głos. Tym razem padło na
Agnieszkę, kobietkę prześliczną, przemiłą i o cudownym głosie. I której od
ładnych paru lat nie widziałem. W takich chwilach nie lubię swojej pamięci
- jest zbyt szczegółowa. Głos odtworzony w z idealną wiernością, buźka którą
zobaczyłem też z wszystkimi tymi drobnymi cechami - układ ust przy mówieniu,
oczy, rzęsy, broda którą naprawdę chciałem ująć w dłonie i to tak
mocno, że ledwo powstrzymałem się przed wyciągnięciem przed siebie ręki.
Pamięć to okropna sprawa.
...ciekawe, czy nadal nie umie wysiedzieć na krześle bez podciągania
kolan pod brodę...zawsze była taka urocza...
No i pogonili von Hagensa z Sieniawy. Dzięki bandzie stetryczałych
głupków nie powstanie te marne 200 miejsc pracy (to raptem tyle, co
w fabryce samochodów...). Brawo Narodzie, brawo.
Przygnębiające z dwóch powodów - pierwszy wiadomo, gospodarczy. A drugi
to smutna zaduma nad ciemnotą niektórych ludzi. 2005 rok, a ci zachowują się
jak radykałowie kleru w średniowieczu. A może to ja jestem za bardzo "do
przodu"? Nie powiem, chętnie bym został świadkiem publicznej sekcji zwłok
- z ciekawości. Niektóre plastynaty wyglądają fascynująco, z tego co mogłem
obejrzeć na zdjęciach. Układ mięśni pod skórą, nerwy, siateczka naczyń
krwionośnych... przecież to całkiem naturalne, że człowieka interesuje "co
ma w środku". Nawet konserwatywny Kościół nie pali już na stosie za robienie
sekcji zwłok i "odkrywanie tajemnic Stworzyciela" (jeśli to naganne, to może
od razu potłuczmy wszystkie mikroskopy, spalmy na stosach fizyków,
zapomnijmy o Darwinie i Newtonie - będziemy mogli spokojnie wrócić na drzewa
i obrzucać się sraką, dla radykalnych głupców z Sieniawy to chyba jedyny
"zgodny z Bogiem" sposób życia).
No smutne jak cholera. Na dodatek pokazaliśmy się od tej najgorszej
strony - pokazaliśmy "zacofanego kmiotka". Jak donosi prasa, na konferencji
z von Hagensem niektórzy Polacy wznosili okrzyki "jak świat światem Polak
Niemcowi nie będzie bratem" - no piaskownica, piaskownica. Takich debili się
powinno gazować. Sam mogę przekręcić kurek jak będzie trzeba. Mój naród, mój
wstyd za idiotów.
O, kierownictwo SLD ustąpiło. Ich też do gazu. Stanowczo. Niby ustąpili,
ale taki Dyduch już zdradził, że będzie kandydował w wyborach następnej
kadry rządzącej. No przecież to farsa. Reszta pewnie przeczeka trochę aż
nastroje opadną i albo wlezie z powrotem na stołki w SLD, albo zmieni barwy
i przelezie na inne tratwy. Okręt tonie, więc kapitan rezygnuje z funkcji
żeby nie musieć iść pod wodę razem z łajbą. Cóż za odpowiedzialność! To
prawie jak potrącić człowieka i zbiec z miejsca wypadku. Trzeba przyznać,
polityków to mamy pierwsza klasa. Parafrazując Leszka M. "po tym jak kończą
widać ile byli warci" - masowa dymisja szefostwa to ładny koniec, czyż nie? (...)
Czytaj dalej...
Punkt pierwszy: Repo i Google. Tym razem co ciekawsze hasła jakie
internauci w maju wpisywali w wyszukiwarce... i znaleźli się tu. Pousuwałem
hasła "hoppke" (często szukane! :) oraz te odnoszące się do linuksowych
programów, budowania pakietów RPM, ustawiania flag gcc... W ogóle wyciąłem
te zbyt komputerowe. Zostawiłem te bardziej, hmm, frapujące:
| analiza ketchupu |
awatarki kobiece |
| Blue cafe Złość mp3 |
budowa automatu do lodów |
| budowa filtra wody do oczka |
czy wygrzewanie słuchawki |
| czym zaizolować anteny |
da.killa |
| elektronika 180 stopni faza |
gotowe projekty deptaku |
| grzegorz niewęgłowski |
grzegorz niewęgłowski repo |
| gwałty grupowe sex |
IBUPROM DZIAŁANIA NIEPOŻĄDANE |
| jak narysować rekina |
jak obliczyć zasięgu anteny |
| kable but wtyczka |
kamerki w mieści |
| killi blog |
laski 128x128 |
| laski w biodrówkach |
letnie czapki z chłodzeniem |
| martwica brodawek nerkowych |
martwica skóry nogi |
| meble biurka komputerowe narożne |
moje kremy do ciast |
| moje ulubione jedzenie - tłumaczenie na angielski |
mp3 Blue Cafe złość |
| mpd fotki |
mumio kabaret download |
| Na jakiej zasadzie działają programy open-source |
nie pasuje wtyczka do polskiego gniazdka |
| opis krajobrazu wiosennego fragmenty |
opisywanie obrazków- j. angielski |
| osiedle dąbrówki sex |
Pakiet maskotek |
| plamy z musztardy |
pojęcia bdsm |
| przepis na ciasto w kształcie zwierzątka |
rany po ukąszeniu zdjęcia |
| rdzeń do kaloryfera |
rovamycine |
| rozwijanie aktywności plastycznej w wieku wczesnoszkolnym |
Ruchome piaski mp3 |
| sam buduję myszkę |
sex sześciolatków |
| sok naturalny +puszyste włosy |
spakowane galerie erotyczne download |
| swędzenie w uchu |
swędzi mnie skóra szyi |
| tapety z różnych państw na pulpicie |
ucho operacji słuchu poznań |
| wiatraki poziome budowa |
wymiana nagich fotek |
| wzorki na paznokcie krok po kroku |
zabawy dla dzieci z mpd |
| zaburzenia osobowosci |
zatoki policzkowe |
| zdjęcia najładniejszych chłopaków |
zdjęcia najładniejszych kobiet w polsce |
| zdjęcia psa bernardyna |
ziewanie oznacza chorobę |
| zyczenia na magistra |
ścieżka dźwiękowa młode wilki 1/2 |
| ślimak moduły normalne |
śmieszne obrazki z fiutem |
...a tu coś jeszcze dzisiaj spróbuję dopisać... (...)
Czytaj dalej...
Cholerny świat, musiałem w nocy z poniedziałku na wtorek zrezygnować ze
snu. Czuję się trochę jak na rauszu...
Pewnie ze względu na przemęczenie zmieniłem sobie też filesystem. Z ext3
na jfs. To było proste - popakować katalogi w paczki TAR, zgzipować, wrzucić
na dwie płytki DVD+RW Philipsa, potem posiłkując się knoppiksem założyć nowy
FS i przywrócić dane z backupu. No i odzyskać Gruba. Dlaczego to zrobiłem?
Bo mogłem :) No, to był podstawowy powód. Ale poza tym chcę trochę podbić
wydajność dysku, więc zmiana ext3 na cokolwiek innego powinna dać
przyspieszenie...
PS. Kobiety to zło wcielone. Serio.
Punkt pierwszy porządku obrad: FPR. Z funduszy FPR miałem zakupić krem do
rąk, Neutrogeny najlepiej. Ech...
I żeby nie było podejrzeń że fundusze przepiłem, przejadłem, wydałem na
Playboya etc. niniejszym się rozliczam.
Krem ten okazał się siedzieć w niemieckojęzycznym opakowaniu z plastiku
o interesującej fakturze (ani gładki, ani szorstki), zakrętka jest nieco
chropowata co ułatwia odkręcanie i wyróżnia ją in plus wśród łazienkowych
akcesoriów.
Po odkręceniu ukazuje się niewielki otworek z którego da radę wyniuchać
bukiet starych farb plakatowych przełamanych kapsułką antybiotyku. Czyli
mówiąc po chłopsku pachnie jak mokry plakat w szpitalu. Osobiście zapach
oceniam jako "interesujący" i jak najbardziej możliwy do zaakceptowania,
zwłaszcza że znika w kontakcie ze skórą.
Krem ma kolor i konsystencję przypominającą jako żywo neomycynę w żelu
- z tubki wyciska się taki mętny, białawy robaczek :) Wsmarowywanie
przebiega bez kłopotów, krem szybko się wchłania a pozostałość nie nosi
znamion typowych dla, jakże znienawidzonych, low-endowych kremów "tłustych".
Dłonie wysmarowane Neutrogeną nie powodują dyskomfortu przy korzystaniu
z klawiatury, stosowanie kremu nie upośledza też aktywności socjalnej
(podawanie rąk, głaskanie kobiecych twarzy etc.).
Niestety, z braku czasu nie mogłem przeprowadzić solidnych benchmarków,
więc element leczniczy pozostaje nieudokumentowany. No. To tyle :) (...)
Czytaj dalej...
A dzisiaj będzie Blog Konkretny(TM). Temat odcinka: pa-no-ra-my.
Byłem dzisiaj u kuzyna - ma kota! A w zasadzie kocicę, Luna się zwie.
Śliiiiczny nieduży kotek, rozmiauczony i w ogóle... No i mnie zaakceptowała,
a ponoć nie wszystkich lubi.
Ale ja nie o tym miałem... Będąc tam wyszedłem sobie na balkon, a że jest
to dziesiąte piętro, praktycznie peryferia miasta i widoki szersze niż ja
mogę zobaczyć przez okno... to i cyknąłem sobie trochę różniastych
fotek. A po powrocie do domu przyszło mi do głowy, że w sumie to te zdjęcia
się tak na siebie nakładają i dałoby się je trochę posklejać w panoramę...
Widziałem też sporo komercyjnego softu do lepienia panoram pod Windows...
Niestety, soft koszmarnie wymagający jeśli chodzi o stronę techniczną fotek.
Np. bardzo często wymaga używania specjalnego statywu do panoram.
Pod linuksem, nieco ku memu zaskoczeniu, znalazłem jakiś czas temu
satysfakcjonujące rozwiązanie... żadnego cudowania z Wine, emulowaniem etc.
Natywne rozwiązania. Na dodatek z solidnym "powerem". Więc dzisiaj
postanowiłem odświeżyć bazę oprogramowania...
Niestety, potrzebne mi programy nie są najpopularniejsze. Nie są też
utrzymywane w idealny sposób. A to oznacza, że skompilowanie ich i zmuszenie
do działania oznacza sporo zachodu. Oszczędzę opisów moich kłopotów,
zainteresowani pewnie i tak mogą sobie wpisać "urpmi" czy "apt-get" i dostać
gotowe pakieciki...
Podstawą jest zestaw panorama-tools. To narzędzia CLI, często
podzielone na biblioteki i same programy narzędziowe. One mają jakiś myk
w licencji, zdaje się że biblioteka jest open source ale programy już nie
i dostępne tylko jako binarki... czy jakoś tak. Nie pamiętam dokładnie, bo
panorama-tools mam w systemie już od jakiegoś czasu. (...)
Czytaj dalej...
Drugi maja. Moje urodziny. Bodajże o 7:15 czerwony i pomarszczony
przyszedłem na świat. A potem jakoś się tak potoczyło...
Z okazji urodzin przyjmuję wszelkie życzenia pomyślności, niedwuznaczne
propozycje od pięknych nieznajomych (ew. pięknych znajomych, wliczając te
które się wymigują "to nie do mnie, ja nie jestem piękna") oraz oczywiście
datki na FPR, no bo wiadomo - mam urodziny, zabierz
mnie na lody! NO JUŻ! Niech mam coś z życia, do cholery!
A w następnym odcinku recenzja kremu Neutrogena, zasponsorowanego
(wymuszonego nawet) przez FPR. Krem ten przypomina mi dzieciństwo... ale
o tym następnym razem.