ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
von Hagens non grata (i inne marudzenia)

No i pogonili von Hagensa z Sieniawy. Dzięki bandzie stetryczałych głupków nie powstanie te marne 200 miejsc pracy (to raptem tyle, co w fabryce samochodów...). Brawo Narodzie, brawo.

Przygnębiające z dwóch powodów - pierwszy wiadomo, gospodarczy. A drugi to smutna zaduma nad ciemnotą niektórych ludzi. 2005 rok, a ci zachowują się jak radykałowie kleru w średniowieczu. A może to ja jestem za bardzo "do przodu"? Nie powiem, chętnie bym został świadkiem publicznej sekcji zwłok - z ciekawości. Niektóre plastynaty wyglądają fascynująco, z tego co mogłem obejrzeć na zdjęciach. Układ mięśni pod skórą, nerwy, siateczka naczyń krwionośnych... przecież to całkiem naturalne, że człowieka interesuje "co ma w środku". Nawet konserwatywny Kościół nie pali już na stosie za robienie sekcji zwłok i "odkrywanie tajemnic Stworzyciela" (jeśli to naganne, to może od razu potłuczmy wszystkie mikroskopy, spalmy na stosach fizyków, zapomnijmy o Darwinie i Newtonie - będziemy mogli spokojnie wrócić na drzewa i obrzucać się sraką, dla radykalnych głupców z Sieniawy to chyba jedyny "zgodny z Bogiem" sposób życia).

No smutne jak cholera. Na dodatek pokazaliśmy się od tej najgorszej strony - pokazaliśmy "zacofanego kmiotka". Jak donosi prasa, na konferencji z von Hagensem niektórzy Polacy wznosili okrzyki "jak świat światem Polak Niemcowi nie będzie bratem" - no piaskownica, piaskownica. Takich debili się powinno gazować. Sam mogę przekręcić kurek jak będzie trzeba. Mój naród, mój wstyd za idiotów.

O, kierownictwo SLD ustąpiło. Ich też do gazu. Stanowczo. Niby ustąpili, ale taki Dyduch już zdradził, że będzie kandydował w wyborach następnej kadry rządzącej. No przecież to farsa. Reszta pewnie przeczeka trochę aż nastroje opadną i albo wlezie z powrotem na stołki w SLD, albo zmieni barwy i przelezie na inne tratwy. Okręt tonie, więc kapitan rezygnuje z funkcji żeby nie musieć iść pod wodę razem z łajbą. Cóż za odpowiedzialność! To prawie jak potrącić człowieka i zbiec z miejsca wypadku. Trzeba przyznać, polityków to mamy pierwsza klasa. Parafrazując Leszka M. "po tym jak kończą widać ile byli warci" - masowa dymisja szefostwa to ładny koniec, czyż nie?

Przymusowa danina na polską kinematografię - czy to nie skandal? Reżyserowie od siedmiu boleści i zadufani w sobie aktorzy (rany, jak ja nie lubię Bogusia "Kurwa" Lindy!) nie umieją nakręcić niczego co ludzie by chcieli oglądać, więc lobby zaczęło naciskać na rząd. No bo wiadomo dlaczego nie kręcą dobrych filmów - pieniądze! Oni są taaaacy biedni... trzeba ich dotować...

Czy to nie upierdliwe? Nie umieją nakręcić niczego ciekawego, ostatnio jadą tylko na ekranizacjach (najchętniej lektur szkolnych, bo wtedy się uczniami zapcha sale kinowe - nikt inny przecież nie pójdzie takich szmir oglądać)... Popatrz np. jakie filmy są puszczane przy okazji większych świąt - Miś, Rejs, Dziewczyny do wzięcia, Hydrozagadka, Ewa chce spać, Sami swoi, Jak rozpętałem... STAROCIE!!! A dlaczego? Bo nowej szmiry nikt nie chce oglądać! No, puszczą czasem coś z Pazurą albo Lindą - jak widzę Lindę to zmieniam kanał, bo go nie trawię. A Pazura, no niestety, ale na zawsze pozostanie w moich oczach przygłupawym policjantem z "Trzynastego". Fajny w rolach nieudaczników albo "zwykłych facetów", ale co ja poradzę na to, że rola "Czarka" sprowadziła go do roli przygłupa typu Carreya z Ace Ventura? Się zaszufladkował.

No ale oczywiście nie przejdzie im przez myśl że może trzeba zacząć się przykładać do scenariuszy, że może w ramach redukcji kosztów warto by było wziąć nowe twarze a nie nabijać kieszenie wątpliwym "Kurwa" talentom (tak, nie lubię Lindy). Zamiast tego lepiej jest dowalić operatorom kablówek podatkiem na tych nienasyconych nieudaczników. Zaserwują nam kolejne ekranizacje, filmy których nikt nie chce oglądać i które nie będą pokazywane w TV - tylko wtedy nikt nie będzie na to narzekał, bo będą się utrzymywać z haraczu. I będą tak samo "realizować misję" jak TVP. Do gazu!

Jedyne co się opłaca sponsorować to amatorzy i kino offowe. Np. u mnie (w Zielonej Górze) powstało "Sky Piastowskie" ("Że życie ma sens" i inne) - oni nie dostawali ustawowego procentu od nikogo (nawet nie kończyli filmówek!)... a jakoś na seanse ich produkcji ludzie przychodzili do kin. Popularność filmu nie zależy od tego ile kasy się w niego włoży, do diabła! Tak ciężko to zrozumieć? Najważniejszy jest przekaz, aktorzy, trafienie w potrzeby widzów... Nie potrzeba znanych nazwisk, znanych cycków ani dekoracji za setki tysięcy złotych...

Miałem też napisać coś o kobietach, zarekomendować parę serwisów www i opisać koszmar jaki mnie nęka ostatnio, ale już mi przeszło. Może innym razem :)

Dopiski:

Od: shadow
Data: 20050523, 13:36
Coś samo narzekanie widzę w tej notce. Nie, żeby to prawda nie była - broń Boże, ale to jakieś takie nie-Hoppke'owe. Słoneczko świeci, może czas się trochę poopalać, to i humor się poprawi?

Poza tym - wiesz, jakie rachunki za gaz byś dostał w razie co? Może jakoś taniej by się dało tą eksterminację przeprowadzić?

I jeszcze jedno: kiedy będzie o kobietach? :)

Od: slawiog
Data: 20050523, 14:37
Racja, zgadzam się zupełnie, że kolejny debilny podatek wprowadzony przez naszą legislaturę, to forma haraczu na niewydarzonych, aczkolwiek wpływowych (jak widać), "tfuruf". Nie zapominaj Grzegorz, że już jeden taki haracz istnieje - na artystów w ogóle, co prawda a nie tylko na "filmowców", ale zawsze. Podatkiem obłożono CD-R'y, kasety, dyski twarde, dyskietki, skanery, kopiarki, nagrywarki etc., bo nasz kochany ustawodawca (w tym wypadku w osobie ministra kultury, nawet nie sejm i ustawa, a rozporządznie!), stosując odpowiedzialność zbiorową, uznał, że wszyscy kupujący wyżej wymienione artykuły, to piraci lub w najgorszym razie typki z pod ciemnej gwiazdy. Firmy handlujące tego typu towarami (importerzy) muszą wpłacać 1-3% przychodów uzyskiwanych z ich sprzedaży na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami twórców (np. przeżarty układzikami i czystą formą sitwy ZAIKS), no bo w przyczyniają się do szerzenia złodziejstwa (sic!). Ostatnimi czasy dochodzę do wniosku, że należałoby zrzucić bombkę (najlepiej A-bombę ]:-) ) na Sejm, senat, ministerstwa i urzędy a potem wszystko zaorać i ułożyć od nowa.

Od: tomidzi
Data: 20050523, 16:35
Dobrze gada. Hoppke na Prezydenta! ;))

Od: Ktoś... | ...tam
Data: 20050523, 16:37
Hoppke, Ty z przekory w każdym nowym wpisie informujesz, że miało być o kobietach - ale Ci się odechciało?! ;)
Uh... No nie bądź taki! ;-D

Od: bies
Data: 20050523, 18:26
Jako, że wpis jakby poważniejszy (a na pewno bardziej gorzki) to i ja trochę dopiszę:
- KK nie jest konserwatywny, wbrew pozorom mamy akurat czas rozprężenia i degrengolady.
- Podatek na "Instytut Szt. Film." nie byłby podatkiem obarczającym operatorów tylko konsumentów (odbił by się w cenie biletów itp.); Jak wszystkie podatki z resztę. Nawiązując do poprzedniego wpisu, podatki to lepszy kandydat na "zło wcielone", kobiety są OK.
- Kino offowe jest dobre, dlatego że _nie jest sponsorowane przez Państwo_. Wszelkie dotacje bardzo szybko sku...ły by autorów.
- Co do Sieniawy, nie wypowiem się bo nie znam sprawy. Ale samą "tfurczość" określiłbym jako mocno odrażającą. Lecz cóż, de gustibus.

Od: slawiog
Data: 20050523, 19:08
Jedną z aktywniej działających osób na rzecz wprowadznia, tego pożal się Boże podatku, był pan Zanussi, nazywany przez nieżyjącego już p. Kałużyńskiego `reżyserem Zanudzi' - i wszystko jasne. Co do innych kwiatków z polskiej rzeczywistości polecam to: http://www.cdrinfo.pl/comment.php?id=8086

Od: rmrmg
Data: 20050525, 08:08
Mocno odrażające to mało powiedziane. Przecież wiedze nt anatomї można z innych źródeł. Wydząc w tv te twory miałem wrazenie ze nie powtały one w celach edukacyjnych. Po prostu ble. Dla mnie między oglądaniem tkanek pod mikroskopem czy muzeum(?) medycyny sądowej (?) (czy jakoś tak) na terenie wrocławskiej akademї medycznej jest i tam role eksponatów spełniają różne organy ludzkie.

Od: fugasi
Data: 20050529, 20:06
Czcigodny Hoppke,

mniemam iz nie masz niz przeciwko umyciu sie mydlem z ciala mlodej Zydoweczki produkcji doktora Spannera, tudziez uzytkowaniem grzecznych elementow dekoracji wnetrz typu abazur z ludzkiej skory lub ekskluzywny stolek z ludzkiej miednicy. Bardzo sexy sa tez torebki i rekawiczki ze skory ludzkiej, wylacznie kobiecej, jako bardziej delikatnej.
W koncu liczy sie tylko konsumpcja: luksusowych kosmetykow, ekskluzywnych mebelkow no i zeby robota byla, niewazne jaka.

Od: Hoppke
Data: 20050529, 21:29
@fugasi: Tak, taką argumentację też widziałem w wielu miejscach, argumenty "już Niemcy w trakcie wojny dość się napreparowali!" padały i w Sieniawie... Wiem, można nie dostrzegać różnicy pomiędzy dobrowolnym ofiarowaniem swojego ciała na potrzeby krojenia, rozplasterkowania, zmumifikowania, zatopienia w formalinie tudzież innego fikuśnego "przetwarzania" a zrobieniem tego wbrew czyjejś woli. Tak samo jak można nie widzieć różnicy między dobrowolnym seksem z żoną a gwałtem na jakiejś przypadkowo napotkanej kobiecie.

Hmm, kiedy ktoś stawia znak równości między eksperymentami na ludziach jakie były robione przez hitlerowskich "naukowców" a działalnością takiego von Hagensa mi przychodzi do głowy analogiczny pomysł - zlikwidujmy salony tatuażu. W końcu w obozach tatuowano ludziom numerki, pozbawiając ich w ten sposób tożsamości, redukując ich do roli "bezimiennych". A więc tatuaże są złe, powinniśmy piętnować każdego kto chce zajmować się tatuowaniem. Jak rozumiem gdy spotykasz kobietę z tatuażem trupiej czaszki na ramieniu to też mniemasz, że nie miałaby nic przeciwko zesłaniu jej do obozu, prawda?

Co do mebli, to widywałem wśród studentów medycyny popielniczki robione z ludzkich czerepów, więc to mnie nie zdziwi. Jeśli ktoś życzy sobie, by go spopielić i rozsypać nad Atlantykiem - jego sprawa. Jeśli chce by z jego kości zrobiono wieszak na ubrania - jego sprawa. Mam może radykalne poglądy, ale uważam, że każdy z nas ma niezbywalne prawo decydowania o swoim życiu i ciele (tak, jestem za prawem do samobójstwa, prawem do "zastrzyku śmierci", prawem do decydowania o tym czy chcę być pogrzebany, spalony czy zatopiony w morzu - o ile nie koliduje to ze względami sanitarnymi oczywiście). Ba, nawet idea sprzedawania własnych organów mnie nie przeraża - to moja nerka, państwo nie powinno mi przeszkadzać jeśli zechcę ją sprzedać (aczkolwiek mogłoby wtedy nieco zmienić warunki mojego ubezpieczenia zdrowotnego, zakładając że podlegałbym pod gwarantowaną państwową opiekę zdrowotną - no bo wiadomo, sam się pozbawiłem nerki to i konsekwencje powinienem ponosić na własne konto).

Nie przeszkadza mi jeśli ktoś np. zarabia myciem ciał w kostnicy czy domu pogrzebowym. Albo obsługuje piece w krematorium (chociaż pewnie potępisz takiego człowieka - w końcu krematoria są złe, bo używali ich hitlerowcy). Albo robi tatuaże. Albo jest chirurgiem i wycina trupom serca...

Może dlatego, że wyznaję zasadę "moja wolność kończy się tam gdzie twoja zaczyna". Jeśli ktoś chce być dawcą organów - jego sprawa. Jeśli ktoś chce skończyć ze swoim życiem - jego sprawa. Jeśli ktoś chce by po śmierci studenci medycyny zamienili go na kupki luźnych flaczków - jego sprawa. Ktoś chce zostać mumią i być pokazywanym na wystawach - JEGO SPRAWA. Kim ja jestem żeby mu tego bronić? Bogiem?

Jeśli mi się to nie podoba to sprawa jest prosta - nie zapisuję ciała von Hagensowi, nie idę na jego wystawę, nie robię sobie tatuażu, w papierach noszę karteczkę "nie zgadzam się transplantację moich organów" i instruuję rodzinę by w razie czego nie pozwolili mnie pociąć na części zapasowe.

A to że sympatyzuję z von Hagensem nie znaczy od razu, że sam bym chciał zostać jego eksponatem. To że fascynuje mnie budowa ludzkiego ciała nie znaczy też, że jestem za krojeniem i preparowaniem zwłok ludzi którzy sobie tego wyraźnie nie zażyczyli. Albo że chcę wzorem azteckich kapłanów pochodzić przez parę dni w płaszczu z ludzkiej skóry.

Jestem też za równouprawnieniem kobiet, co nie znaczy że samemu chcę być kobietą czy że podniecają mnie kobiety przebrane za mężczyzn - a stosując Twoją logikę możnaby taki wniosek wyciągnąć.

Hmm, a gdybym powiedział że chcę mieć dzieci? To pewnie uczyni mnie od razu zwyrodniałym pedofilem, prawda? Jeśli powiem że chcę bliźniaków, to zarzucisz mi że chcę by moja partnerka miała ciężki poród z komplikacjami, prawda? A gdybym powiedział, że chcę mieć dużo dzieci, to jestem od razu dzieciorobem który najchętniej by wyeksploatował kobietę aż umrze przy którymś-z-rzędu porodzie, najmłodsze dziecko sprzedał gejowskiej parze z Holandii, "środkowe" dziewczynki posłał "na zarobek" na ulicę, a z najstarszą z córek sypiał jak z żoną?

No bo przecież nie może być inaczej ;)

PS. A tego z konsumpcją i robotą to nie bardzo rozumiem - von Hagens zaspokaja trochę inne potrzeby (ja traktuję to co on robi bardziej jak performance). A co do pracy to "żadna nie hańbi".

Od: fugasi
Data: 20050601, 12:16
Hoppke, napisales "Wiem, można nie dostrzegać różnicy pomiędzy dobrowolnym ofiarowaniem swojego ciała na potrzeby krojenia, rozplasterkowania, zmumifikowania, zatopienia w formalinie tudzież innego fikuśnego "przetwarzania" a zrobieniem tego wbrew czyjejś woli".

Pamietasz glosny przypadek niemieckiego kanibala, ktory powiesil w Sieci ogloszenia, ze ma ochote kogos zjesc ? I zglosil sie jakis straceniec a ten glodny zabil go, pocwiartowal, schowal do lodowki mieso i zjadal po trochu ? To byla umowa dwoch wolnych ludzi. Ofiara rzezna zgodzila sie na zostanie pokarmem.
Czy uwazasz, ze wszystko jest OK ?

Od: fugasi
Data: 20050601, 12:20
Acha. Pragne rowniez bezczelnie nadmienic, iz nie zgadzam sie w kwestii kinematografii.
Kino offowe - no tak, zedrzyjmy jeszcze jeden podatek, zwlaszcza z ubogich emerytow i subsydiujmy "kino offowe". Kazdy nie moze wprost sie doczekac i az przebiera nogami w miejscu, a nawet slini sie z oskomy w nadziei na ujrzenie scen z zycia ziomalowych, odmozdzonych przyglupow spod bloku, ktorych to zywoty na tandetnej cyfrowce utrwala dla przyszlych generacji z radoscia mlodzienczego onanizmu ekipa filmowa w postaci squadu spod tegoz bloku, tyle, ze z drugiej klatki.
Kiedy juz chlopcy ze squadu podrosna na tyle, ze zrzuca z tylkow swoje portki z krokiem w kolanach (w ktorych chyba nosza pieluchy) niechybnie po uiszczeniu czesnego zostana przyjeci do jakiejs szkoly filmowej w ktorej zostana przyuczeni do tworzenia perfekcyjnych i jakze dochodowych krotkometrazowek traktujacych o ontologicznej glebi proszku do prania z
najnowszymi granulkami, podpasek pachnacych rumiankiem lub monumentowi ducha wzywajacych do picia mleka. Od czasu do czasu moze nawet ktos pozwoli im zmarnowac duzo metrow dobrej amerykanskiej tasmy na obraz typu "Zurek", "Wesele", "Moja Warszawa" i w co nie watpimy dostana pozlacana nagrode od jakichs ubogich duchem "czlonkow" akademii.

Od: taki zgred, ja tu tylko przez przypadek
Data: 20051121, 22:23
No cóż, w 100% zgadzam się z Twoimi poglądami, Polska schodzi na psy (albo już zawsze na tych psach była) i przynajmniej niektórzy potrafią to zauważyć.
Gościu, popieram Cię:)

Pozostaw dopisek: