ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2005/08, 4 wpisów
Let's blog!

A dzisiaj trochę typowego blogowania, czyli linki.

Na pierwszy ogień, Weebl & Bob. Bo, jak się wczoraj okazało, taki da.killa na przykład nigdy wcześniej o tym nie słyszał. No jak można nie znać tych animacyjek? Ech. Więc link do pierwszego odcinka. Polecam. Nie można się tylko zrażać pierwszymi animacjami, potem się robi coraz fajniejsze. Mogą być niezrozumiałe jeśli zacznie się oglądać jakieś wyrwane z kontekstu fragmenty, dlatego radzę oglądać po kolei, wszystkie. Fajny język, bardzo alternatywna muzyka w tle - jednym słowem, dobra rozrywka.

Komiks The Flipside. Milutki, rysowany w stylu który uwielbiam, bardzo dobry i warsztatowo, i pod względem dialogów/fabuły. Nie przegap "Book Zero!".

Drugi komiks który polecę dziś, TwoKinds. Mniej udany technicznie, ale za to kolorowy i bardziej na luzie. Czyta się bardzo miło, a humor miejscami jest naprawdę, naprawdę dobrze zaserwowany. No i fabuła trzyma w napięciu - tzn. śledzi się z niecierpliwością, a przecież o to właśnie chodzi.

Nie komiks, ale... a zresztą, sam zobaczysz. Szadoki pokazał mi lanrat, no i wydaje mi się, że warto polecać to dalej. Więc polecam!

Metapixel to zabawka którą wskazał mi również lanrat, tyle że jakiś czas temu. Znikoma przydatność praktyczna, ale można obejrzeć - efekty są całkiem ciekawe. Programowi serwuje się duży (jak największy) zbiór zdjęć, z których tworzy sobie bazę danych. Następnie używając tych zdjęć jako miniaturek jest w stanie skonstruować dowolne inne podane zdjęcie. Brzmi skomplikowanie? No ale tak to działa. (...)

Czytaj dalej...
"A mogliście skurwiela zabić..."

Niedawno moja ciocia opowiedziała jak z wujkiem załatwili sprawę pewnej kradzieży. Oczywiście to nie oni kradli... :)

Otóż parę lat temu ktoś im się włamał do garażu, coś tam ukradł. A że mieszkają w malutkiej wiosce to i dość szybko doszli kto był sprawcą. Okazało się, że to jakiś młody złodziejaszek z wioski odległej o kilkanaście kilometrów. Sądy nie sądy, "sprawiedliwość musi być po naszej stronie", więc kuzyn wziął paru znajomych, pojechali tam i gostka po prostu... porwali.

Przywieźli go, zamknęli w garażu i jak to ciocia ujęła "trzymali go tam parę dni, codziennie spuszczając manto". Złodziej dosyć szybko pękł, zaczął przepraszać, płakać, obiecywać że "już nigdy więcej" itp. Wtedy pojechali po jego ojca, coby odebrał synalka.

Ten przyjechał, zabrał zakałę rodziny i skwitował całe zajście słowami "a mogliście skurwiela zabić, wiecznie coś kradnie...".

Chciałbym, żeby nasze prawo działało tak skutecznie...

Płacz, głupi, płacz...

NP: Orbital - Halcyon

:/

No źle mi i tyle. Widać znowu mam ten "okres"... po głowie łażą mi same porażki i błędy z przeszłości, niektóre świeże, inne stare... wiem, że to pewnie przejdzie w którymś momencie - zawsze przechodzi - ale i tak czuję się okropnie. No źle mi i tyle.

Od paru dni miałem już ostrą tendencję spadkową, ale dzisiaj dołuję solidnie. Cały dzień przy zaciągniętych żaluzjach, nie robiąc absolutnie nic. Nie nadaję się do niczego. Nic, ale to naprawdę nic nie sprawia mi przyjemności, nawet jedzenie. Kiedy teraz się zastanowię, to nie pamiętam nawet czy jadłem coś dziś na obiad. Przedwczorajszy dzień to też czarna plama.

Czuję się "out of place" chyba na wszystkich możliwych płaszczyznach. Niczego nie umiem zrobić. Do niczego się nie nadaję. Nie podobam się sam sobie. Czuję się nawet źle w swoim ciele. W łazience uciekam wzrokiem od lustra. Czuję się taki... niepotrzebny. Nawet sam powód dla którego ten wpis istnieje jest żenująco głupi - nie mam się komu wyżalić, więc uźywam sieci.

...ale wcale nie pomogło, to tylko namiastka :(

Już nie mam sił na takie życie. Co jakiś czas nachodzi mnie to przygnębienie, brakuje mi bardzo "sensu w tym wszystkim", aż boli... i z każdym razem coraz gorzej to znoszę. Od jakiegoś czasu mam też dziwne sny w których ktoś proponuje mi nowe życie, coś w rodzaju reinkarnacji i startu z czystą kartą, nowymi szansami - musiałbym tylko umrzeć. Budzę się wtedy całkiem rozbity...

...idę poryczeć na sucho[1] w poduszkę.

NP: Orbital - Belfast

[1] - komfort łez jest dla mnie niedostępny, pewnie jakaś blokada psychiczna. Ryczę więc "do środka", na sucho.

No to jestem klientem sieci kablowej

NP: Yoko Kanno feat. Ilaria Graziano - Christmas In The Silent Forest

Nowy miesiąc, nowy provider. Dzisiaj wyjąłem kartę wifi z komputera (listing zawartości mojego komputera wykonany przez lshw nie wykazuje już karty d-link, za to ma uaktywniony forcedeth :), bowiem przeszedłem ja byłem na osiedlową sieć kablową i teraz jestem podłączony normalnie, do ethernetu. To jakiś dzielony DSL - transfery dużo mniejsze niż miałem "na radiu" (teraz 256/128kbps, w przyszłości ma skoczyć do 320 w downloadzie), ale powinno mi wystarczać i chodzić bezawaryjnie - a to dla mnie najważniejsze. Kabel podłączyli mi już na początku zeszłego miesiąca, testowałem przez ten okres za darmo. Bardzo ładnie, gładko pracowało. Czyli chyba będzie OK. Bo nie ma nic gorszego niż połączenie zamierające co dziesięć minut na kilkanaście-kilkadziesiąt sekund (zawsze akurat tyle, żeby zerwać połączenie z radiem internetowym), albo znikające w ogóle akurat gdy muszę pilnie nadać maila/sprawdzić coś w sieci.

Pod adresem www.winobranie.zgo.pl pojawił się już plan tegorocznego Winobrania. Muszę przejrzeć, może coś ciekawego się będzie działo? Coś na co warto będzie się wybrać? Liczę, że na winobranie do miasta pozjeżdżają się starzy znajomi... Ale to dopiero we wrześniu.

NP: Natalie Imbruglia - Sanctuary