NP: Orbital - Halcyon
:/
No źle mi i tyle. Widać znowu mam ten "okres"... po głowie łażą mi same porażki i błędy z przeszłości, niektóre świeże, inne stare... wiem, że to pewnie przejdzie w którymś momencie - zawsze przechodzi - ale i tak czuję się okropnie. No źle mi i tyle.
Od paru dni miałem już ostrą tendencję spadkową, ale dzisiaj dołuję solidnie. Cały dzień przy zaciągniętych żaluzjach, nie robiąc absolutnie nic. Nie nadaję się do niczego. Nic, ale to naprawdę nic nie sprawia mi przyjemności, nawet jedzenie. Kiedy teraz się zastanowię, to nie pamiętam nawet czy jadłem coś dziś na obiad. Przedwczorajszy dzień to też czarna plama.
Czuję się "out of place" chyba na wszystkich możliwych płaszczyznach. Niczego nie umiem zrobić. Do niczego się nie nadaję. Nie podobam się sam sobie. Czuję się nawet źle w swoim ciele. W łazience uciekam wzrokiem od lustra. Czuję się taki... niepotrzebny. Nawet sam powód dla którego ten wpis istnieje jest żenująco głupi - nie mam się komu wyżalić, więc uźywam sieci.
...ale wcale nie pomogło, to tylko namiastka :(
Już nie mam sił na takie życie. Co jakiś czas nachodzi mnie to przygnębienie, brakuje mi bardzo "sensu w tym wszystkim", aż boli... i z każdym razem coraz gorzej to znoszę. Od jakiegoś czasu mam też dziwne sny w których ktoś proponuje mi nowe życie, coś w rodzaju reinkarnacji i startu z czystą kartą, nowymi szansami - musiałbym tylko umrzeć. Budzę się wtedy całkiem rozbity...
...idę poryczeć na sucho[1] w poduszkę.
NP: Orbital - Belfast
[1] - komfort łez jest dla mnie niedostępny, pewnie jakaś blokada psychiczna. Ryczę więc "do środka", na sucho.
Dopiski:
Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20050807, 00:02
Nom, podobnie mam od czasu do czasu, nienawidzę tego. Wiem sam po sobie, że nie ma na to prostej rady i cokolwiek bym napisał, nic nie pomoże bo jedynym lekiem na to jest czas.
Od: smuki
Data: 20050807, 10:17
tez tak mi sie zdarza... Bóg pomaga.
Od: topcat
Data: 20050807, 10:40
strasznie to brzmi, też tak miałem, ale poznałem fajną osobę i mi przeszło. Teraz jednak ta osoba jest daleko, mimo to jakoś sobie radzę, nie poddaję się tym bardziej. Trzeba znaleźć jakieś przyjemności, które pozwolą na odreagowanie problemów. No i wogóle jestem niepoprawnym optymistą.
Od: Rdest Matabowicz Szulc
Data: 20050808, 11:38
Pułapki mają to do siebie, że się w nie wpada bezwiednie. Choć właściwie czasem robi się to świadomie, w jakimś takim amoku samozniszczenia. Czasem się czuje przez skórę, że zbliża się zły moment. Ale co? Czy można tego uniknąć, można nie wpaść w sidła gdy splot wątków życia formuje szubieniczną linę wspomagany okolicznościami obiektywnymi, które żelaznym chwytem miażdżą krtań.? Czy można ocaleć kiedy odcinają ci dopływ rozsądku, kastrują z woli walki? Po prostu trzeba się poddać. I zgnić. Zczeznąć.
Wtedy nie ma bezpiecznej przystani. Ciosy są precyzyjne i zawsze dojdą celu, dlatego, że sam je sobie przywołasz, sam sobie jesteś medium ściągającym te wszystkie razy. A nawet gdyby nie, to i tak jest jeszcze ten czarny anioł, paskudna istota stopiona z twoim cieniem istniejąca tylko po to żeby podcinać ci nogi.
Ciekawe jest to, jak bardzo psychika ma wpływ na ciało, jak taki stan ,,opętania'' umysłu zniewala i wyniszcza ciało. Ten ja w środku nie może zdzierżyć i złośliwie ciągnie za nerwy tak, że ten na zewnątrz też już nie może. Jak jedność to jedność, choćby wymuszona. Nie ustoisz, nie usiedzisz. Drżenie..., uginanie... Nie będziesz leżał - kolce, wszędzie te kolce, małe igiełki nakłuwające skórę i szorstkie materiały drażniące zjeżone ciało.
I dobrze byłoby wtedy żyć w pustce, w czarnym słoiku szczelnie zakręconym i odstawionym na jakąś zapomnianą półkę, ale się nie da. Tak jak i nie da się wygniewać do środka i na zewnątrz.
I co zrobić? Gdzie uciec z tego osaczenia?
Od: badmad
Data: 20050808, 15:59
Też tak mam co jakiś czas... tak jak smuki'emu mi też Bóg pomaga...
Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20050808, 17:23
No przyznam, że i mi się czasami zdarza :-). Ale jesteś potrzebny chłopak. No to teraz nadaża się okazja do podziękowania za napisanie tych "słów pare" o konfiguracji FVWM, dzięki :-).
Od: Zbigi
Data: 20050811, 20:52
Ja też mam coś takiego od czasu do czasu ... na porządnym kacu, po niezłym "resecie" ... małe piwko z rana, coś ciepłego na ruszt i znowu świat jest piękny i kolorowy. Pozdrawiam i życzę pogody ducha :)
Od: fevarin
Data: 20050811, 20:56
Może zabrzmi to sucho i bez wyrazu... ale co mi tam, mi pomogło jak ktoś do mnie tak przemówił i poszedłem ze jego radą - próbowałeś zasięgnąć rady lekarza, profesjonalisty, który wysłucha, nie będzie oceniał, pomoże dotrzeć głębiej do samego siebie i zrozumieć. Wiem jak na początku trudno się przekonać, ale warto spróbować, zaufać, wyciągnąć dłoń po profesjonalną pomoc.
Od: #389770
Data: 20050813, 22:11
Płacz. Dużo, często. Uwolnij postronki, łzy pójdą same. Znam wszystko, o czym piszesz. Na własnej skórze. Także niespodziewane sny, które pojawiają się w takich okresach. Uwierz mi, te sny delikatnie wieszczą nowe ścieżki, nowe potencjały, nowe warianty, choćbyś dziś w to absolutnie nie wierzył.
Od: zdzichuBG
Data: 20050823, 23:14
,,Halcyon And On And On'' chyba.
Od: Hoppke
Data: 20050823, 23:38
nie, Halcyon. "Halcyon and on and on" powstał trochę później - taki wydłużony remix oryginalnego "Halcyon".
Od: aga
Data: 20060712, 19:19
Oj znam to tez... niestety... brakuje mi czegos chyba milosci...