ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Tak, mam mandrivę. No co?

Mieszkam przy Dąbrówki. Taka sobie ulica, króciutka. Niestety wchodzi w skład jednej z głównych arterii miasta. A żeby było jeszcze bardziej "niestety", to od jakiegoś czasu okupują ją ekipy remontowe. Coś z zatoczką autobusową robią i krawężniki przesuwają... No i dzieje się to samo co było przy budowie Carrefoura - korki. Wielkie, długie, paskudne korki. I dzisiaj musiałem swoje odczekać w takim leniwie pełzającym korku. Na szczęście siedziałem na fotelu pasażera, więc mogłem swobodnie zatopić się w myślach i nie zważać na drogową perystaltykę. Chociaż i tak czekanie mnie irytowało... bo wiedziałem już, że znowu będę jadł obiad o osiemnastej, psiakrew...

Ale czasem wystarczy malutka rzecz by człowiekowi humor o 180 stopni obrócić. W moim przypadku owa rzecz miała dwie kitki i siedziała na tylnym siedzeniu jakiejś Fabii stojącej przed nami. Mała dziewczynka, po której stanie w korku najwidoczniej spływało jak po kaczce... wesoło rozglądała się dookoła, "zaglądając" do wszystkich sąsiadujących samochodów. W którymś momencie popatrzyła i na mnie. Ułamek sekundy, kontakt wzrokowy nawiązany, mała się do mnie promiennie uśmiechnęła. I nie miałem wyboru, musiałem odwzajemnić. I w tym momencie cały zły humor gdzieś prysł.

Odwróciłem głowę w prawo, patrząc na jakąś opaloną babkę w aucie obok. Rozmawiała dosyć nerwowo przez komórkę. Zauważyła że się na nią patrzę, popatrzyła na mnie. Znowu kontakt wzrokowy, a ja jeszcze nie zdążyłem zetrzeć uśmiechu z twarzy... i wtedy ona też się uśmiechnęła. Mój Boże! To jest zaraźliwe! ;)

Czasem pozwalamy, by tak drobne sprawy jak np. korek nas zdenerwowały. Aż dziwne, że tak przyziemne rzeczy potrafią nas ściągać w negatywne emocje... a przecież prawie zawsze można się zdystansować, dać sobie margines psychicznego komfortu. Wiem, nie zawsze ma się przed sobą małą dziewczynkę z promiennym uśmiechem typu "no i po co się złościć?". A szkoda.

To z Mandrivą to prawda. Zainstalowałem system z obrazu Mandriva-Linux-Free-Mini-2006-0.4-CD.i586.iso (IIRC to przedostatni snapshot Cookera). To niby mini-iso, czyli "jedyne" 426MB ;) A potem konfiguracja urpmi według "easy urpmi" i dociąganie z sieci. I działa. Obecnie mam przed sobą icewm i garść programów (firefox, amule, kadu, psi, amarok, gkrellm, takie tam standardowe), zestaw identyczny z tym którego "normalnie używałem". Podpiąłem swój stary $HOME pod Mandrivę (musiałem tylko UID/GID swojego usera pozmieniać, bo mandriva przydzieliła mi 1000/1000, a w QuaTrin numerki miałem nieco inne).

Podstawiłem swoje fonty, wyłączyłem większość mandrivowych (chkfontpath), usługi uruchamiane przy starcie wyklikałem w jakimś ichnim konfiguratorze, tak samo przełączyłem z lilo na gruba. Do tego start z wyłączonym framebufferem i jest akceptowalnie. Autologin do X-ów i jest dobrze. A sama mandriva ma mnóstwo oprogramowania, w cookerze jest naprawdę świeży software, nikt też nie wycina supportu dla mp3... czyli pasuje do moich upodobań. Same paczki są dosyć rozdrobnione, ale bez przesady. Pakiety nie są nadmiernie rozdmuchane, a testy zużycia pamięci nie wykazują większych odchyłów od oczekiwanej normy. Przy czym normą są dla mnie wyśrubowane wskaźniki QuaTrin, więc tym bardziej wyniki Mandrivy robią wrażenie. No i te wszystkie Mandrake Control Center i insze drakśmaki musiałem doinstalować samodzielnie, bo jak się okazało nie miałem ich na dysku. Tzn. nie są wpisane nigdzie w zależności basesystemu.

Instalator jest jednym z najlepszych jakie widziałem. Połączenie "ease of use" z sensowną konfigurowalnością. Np. instalacja bootloadera - po kliknięciu w "advanced" można sobie od razu wyłączyć używanie ACPI czy APIC (jak wiadomo sporo maszyn nie zabootuje jeśli się przypadkiem włączy któryś z tych podsystemów). Albo sieć - instalator powykrywał wszystko, bo DHCP w moim lanie działa sprawnie, ale miałem też opcję "ustatycznienia" ustawień eth0. Mogłem też zmienić interfejs czy w ogóle sterownik. Więc wyglądało to trochę jak "łatwizna" w stylu instalatora Ubuntu, tyle że graficznie, bardziej dopracowanie i z opcjami grzebania w zaawansowanych ustawieniach (jeśli ktoś chce). Bardzo dobre wrażenie na mnie zrobił. Chętnie bym teraz objechał instalator Debiana/Ubuntu i PLD Ac, bo przy tym z Mandrivy wyglądają jak jakieś wczesne bety. Ale to by nie miało znaczenia, więc nic już nie powiem ;)

Wybór pakietów, o dziwo, bez narzucania GUI i innych takich. Ale może to dlatego, że miałem mini-iso. No i pod koniec bardzo fajna sprawa - pytanie, czy nie chcę sobie włączyć autologowania w X-y. Oraz pytanie, czy nie chcę już przed pierwszym uruchomieniem zrobić aktualizacji pakietów (przez sieć). W klikanym instalatorze takie rzeczy robią tym większe wrażenie. Cały proces instalacji został dobrze zaprojektowany i przemyślany, autorom należą się wyrazy uznania...

Aha, z PLD podkradłem pakiet z optipng i slrn-pl (w Mandrivie nie ma, PLD-owskie za to instalują się i działają gładko). Javę wziąłem z pakietu RPM ze stron SUN-a. Kadu z repozytorium linkowanego na kadu.net, Psi z jakiejś innej lokacji (co prawda Psi w MDV jest, ale mi zależało na beta-wersji z obsługą avatarków)... generalnie wszystko jak do tej pory udało mi się gładko zainstalować z pakietów, z czego jedynie kilka paczek (ze dwie-trzy sztuki) wziąłem ze źródeł nie-mandrivowych. To znakomity wynik! Ale habaka musiałem samemu skompilować, bo jakimś cudem w Mandrivie nie ma tego (jakże użytecznego i superaśnego) programu. Oburzające wręcz ;)

Dobra, na razie wystarczy tej gadaniny o MDV. Co do roweru, to sam nie wiem już. Polować na używany na giełdzie albo gdzieś na allegro? Bo z części nie złożę sam... tzn. nie tak - złożyć to ja złożę, w końcu samiec jestem - wystarczy mi dać części i dam sobie radę. Tyle że ja lajkonik jeśli chodzi o rowery - nie znam się na hamulcach, kołach, markach siodełek... nie wiedziałbym co kupować, ani po ile. Więc najpierw lepiej by było gotowca, potem może bym się doedukował i robił upgrade poszczególnych pakietów, tfu, komponentów roweru. Ale na to na razie nie mam czasu.

No i nie mam (nadal) projektu obudowy komputera. Mam dwa ogólne koncepty. Pierwszy to drewniane pudło. Kształtu obudowy desktop, tylko sensownej wysokości, żeby się karty mieściły. Szczegóły (np. położenie napędów) nie są jeszcze sprecyzowane. Materiałów też brak, aczkolwiek w piwnicy namierzyłem resztki paneli podłogowych... dobre przynajmniej na ścianki, ale obróbka to by była męczarnia.

Drugi koncept to obudowa typu "spawarka". Tzn. inspirowana agregatami spawalniczymi, które często wyglądają jak z grubsza prostokątne pudła z taką śmieszną, zaokrągloną nieco górną pokrywą. Sztywny dół, na tym elektronika, a ścianki i góra zrobione z jakiejś siatki. Mogłoby być tworzywo sztuczne, mogłaby być jakaś blacha z oczkami. W przypadku blachy nie musiałbym dawać pod spodem szkieletu wzmacniającego. Zaleta tego rozwiązania to stosunkowo prosta manufaktura - wystarczy arkusz odpowiedniego blaszanego sita (najchętniej w złotym kolorze), nożyce do blachy, trochę śrub czy nitownica i jakieś zawiasy/klamry... Hmm, w sumie to by mogło być ładne. Takie płaskie, blaszane pudło. Perforacja obudowy zapewnia dosyć luźną cyrkulację powietrza... problemem jest kurz, ale mógłbym całość ułożyć tak, żeby się dawało łatwo otwierać i odkurzać. Hmm... HMMM... (tak, teraz intensywnie sobie wizualizuję złotą, dziurkowaną obudowę "desktop" z odchylaną na zawiasach pokrywą). Nice. Podstawę bym mógł z takiej samej blachy zrobić...

Zasilacz może wydzielić? Tak jak było w czasach ośmio/szesnastobitowców... By sobie leżał gdzieś w osobnym pudełeczku... to by mi zwolniło trochę miejsca we właściwej obudowie.

Problemem są jeszcze napędy... Może przeznaczyć dla nich miejsce obok leżącej płyty? Ale wtedy całość będzie chyba diablo szeroka. Muszę wymierzyć elektronikę i to sobie jakoś rozrysować... i skąd materiały wezmę? Same przeszkody, ech. Ale pokombinuję.

Dobra, na dziś wystarczy. Dobranoc.

PS. Z każdym dniem staję się ciut mądrzejszy. Dzisiaj nauczyłem się na przykład, że mycie ust rozpuszczalnikiem nitro to kiepski pomysł.

PPS. Przerobiłem już generator spisu zainstalowanych pakietów na potrzeby mandrivy i rpm-a. Wyniki są -TU-.

Dopiski:

Od: prism
Data: 20050919, 22:26
Trzeba było habaka też instalnąć z PLDowskiej paczki. Przecież mamy :)

Od: Ktoś... | ...tam
Data: 20050920, 00:37
Ja tam korki omijam rowerem, szaleńczo się śmiejąc ;)

Od: smuki
Data: 20050920, 07:33
obudowę to se zrób jak Bóg przykazał - ze skrzynki na piwo :D

Od: void
Data: 20050920, 09:55
Górę obudowy zrób z niedziurawej blachy zamiast siatki -- będzie lepiej chronić zawartość przed zalaniem.

Od: bies
Data: 20050920, 13:04
@Hoppke: A gdzieś Ty widział instalator do PLD (omc) Ac? Czekaj, czekaj... na serwerze PLD rzeczywiście leżą jakieś obrazy (sic!). To są ludzie, którzy próbują instalować PLD nie z Live CD (Rescue CD)? Dziwny jest ten świat.

Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20050920, 17:34
Ciekawy projekt drewnianej obudowy typu... desk :-) http://susku.pyhaselka.fi/damu/mods/d2/
Starsza i dużo skromniejsza D1 też interesująca http://susku.pyhaselka.fi/damu/mods/d1/index.html

Od: bigfan
Data: 20050922, 12:57
Jeśli idzie o rower, to polecam pójść do jakiegoś sklepu rowerowego (nie mylić ze stoiskiem rowerowym w hipermarkecie) i w zależności od ilości przeznaczonej gotówki kupić coś z lepszym lub gorszym osprzętem (byle markowym typu Shimano i takie tam). Ja kupiłem za jakies 600 złociszy ze dwa lata temu rower. Najtańszy z najtańszych niehipermarketowych oczywiście nowy. Jeżdżę nim codziennie do pracy, więc po tych dwóch latach wymieniłem hamulce (szczęki na jakies porządniejsze i "klamki" na całe metalowe (plastikowe mi się gięły w rękach)), łożyska w kołach , dętki i opony i parę innych pierdół. Sumując teraz te naprawy, polecam kupić rower droższy o te 300 złotych i mieć spokój na dlużej bo poszczególne komponenty będą ciut trwalsze. W moim przypadku ten lepszy rower to byłoby jakies 700-800 złotych dwa lata temu. Nie wiem, na ile się te ceny zmieniły. Oczywiście można też kupić jakiś używany na giełdzie i go poremontować. Częstokroć można złożyc w ten sposób bardzo dobry rower, ale wtedy polecałbym iść na giełdę z kimś, kto ma jakieś pojęcie o rowerach.

Co do projektowania obudów to polecam lekturę forum.tweak.pl działu Modyfikacje. Tam nauczysz się na ten przykład, że wiatrak z przodu ma zasysac a nie wydmuchiwać powietrze a ten tylny wyrzucać ;-)

Jeśli będziesz chciał jednak dobrą fabryczną obudowę, nie płacąc kilkuset czy więcej złotych za takiego Chiefteca czy Yesico, to polecam poszukać na allegro używanych markowych obudów od np. IBM, Compaq czy Della. Za niewielkie pieniądze można znaleźć kawał solidnej blachy w dodatku często zaprojektowany bardzo ergonomicznie (im młodsza tym lepsza ale i tym droższa...). W pracy mam HP z wyśmienitą obudową z podwójnymi ściankami, uchwytami i różnymi bajerami. Istny majstersztyk (perfektycjnie zgrane wentylatory, słychać tylko odrobinę dysk) i nie widziałem tego w żadnej dobrej markowej obudowie (choć może mało widziałem).

Od: Hoppke
Data: 20050922, 16:57
@bigfan: no po rozmowach ze znajomymi jakoś większość zatwardziałych rowerzystów odradza mi stanowczo kupowanie w sklepie, tak samo jakieś okołomarketowe produkcje (ale to to i ja wiedziałem). Mówią mi, żebym albo kupił coś starszego i odremontował sobie (wyjdę cenowo wtedy gdzieś na poziom taniego sklepowego, ale będę miał od razu porządne komponenty), albo w ogóle polował na części gdzieś na allegro i złożył samemu. No ale to wymaga czasu - kompletowanie wszystkich części... Więc pewnie popatrzę czy ktoś w moim otoczeniu nie ma czegoś do sprzedania i wezmę się wtedy za selektywny upgrade. Taki plan bym miał na razie :)

tweak.pl nie uznaję, tam w większości siedzą sami maniacy farb UV, podświetlania zimnymi katodami i chłodzenia ciekłym azotem nienormalnie przekręconych P4 ;) Sam rozumiem fizykę na tyle dobrze by sobie poradzić. Zwłaszcza że nie mam zamiaru przerabiać obudowy ATX, tylko zrobić własny pojemnik.

A ewentualny wydmuchujący chcę mieć z przodu, bo inaczej robi się "ciepła kieszeń" powietrza dookoła komputera. Taka specyfika mojego umeblowania. Ale to by dotyczyło litej obudowy, a ja prawdopodobnie skończę z dziurkowaną, a wtedy takie wentylatory by już w ogóle nie miały sensu. Zasilacz najprawdopodobniej i tak pójdzie do osobnego opakowania... A może zintegrować komputer z szafką "pod komputer"? Wmontować dodatkową półkę itp? Zresztą teraz i tak wszystko jest w stadium bardzo rozchwianego projektu.

Gotowej obudowy nie kupię, bo taka która by mnie satysfakcjonowała za drogo wychodzi. W ogóle dostanie porządnej obudowy "desktop" graniczy z cudem. Markowe odpadają też, bo są najczęściej robione pod konkretny model i konfigurację sprzętową. Co prawda trafia się tu więcej modeli desktopowych, ale często są tak skrajnie "ergonomiczne", że nie współpracowałyby z moimi nagrywarkami, karta graficzna by była zbyt wysoka by domknąć obudowę itp.

No sam już nie wiem :)

Od: bigfan
Data: 20050922, 21:12
Wszystko zależy, jakie maz wymagania do roweru. Ja kupiłem sobie rower, którym dojeżdżam do pracy i jeżdżę na wycieczki. To wszystko bez hardcore'owego gnania po bezdrożach na złamanie karku. Do takich jazd spokojnie wystarczy rower kupiony w jakimś sklepie rowerowym z w miarę sensownym osprzętem. Wszystko się zużywa i wszystko trzeba wymieniać a w sklepach można znaleźć rowery dobrze złożone dla takich mniej wymagających. Zaznaczam, że mam na myśli rowery składane na jakichś markowych osprzętach etc. choć nie z najwyższej półki. Może i mój rower jest za ciężki, może i nie mam jakichś cudów, ale całość jeździ sprawnie i precyzyjnie. Na pewno można lepiej, ale mnie nie stać na to lepiej (o auto też trzeba dbać ;-)). Ogólnie kwestia sprowadza się do zbalansowania swoich wymagań i możliwości finansowych. Podejrzewam nieśmiało, że za cenę w okolicach 800 złociszy znajdziesz coś, na czym nie będzie strach jechać i co posłuży jakiś czas. Jeśli nie, to tak jak zauważyłeś, można szukać rzeczy używanych i je modyfikować, ale to faktem sporo czasu i grzebania.

Od: slawiog
Data: 20050922, 21:40
Co do markowych obudów. Leży sobie taka (IBM, A.D. 1997) pod moim łóżkiem i gdyby nie fakt, że zrobiona była pod nieco zmodyfikowaną płytę główną, to upchnąłbym bebechy mojego PCta właśnie do niej. Podwójne, grube (nawet bardzo) blachy, perforacje w miejscu pod procesorem i na bokach, świetny obieg powietrza, super solidne i pomysłowe "sanki" pod napędy i dobre wyciszanie. Po prostu bardzo dobra obudowa (i to już w "zamierzchłych" czasach). Jedyny minus (oprócz podstawowego feleru - niestandardowej konstrukcji uniemożliwiającej instalacji zwykłej płyty ATX) to jej ciężar.

Od: bigfan
Data: 20050922, 22:38
Ja mam z kolei ciut młodszą obudowę desktop Compaq, do której bez problemu wchodzi płyta ATX, zasilacz i reszta ustrojstwa. Również świetna zwarta i ciężka konstrukcja z dobrą wentylacją i paroma patentami ułatwiającymi życie. Na allegro kupiłem za 40 złotych z płytą i jakimś PII400 na pokładzie, co udało mi się wykorzystać w pozostałych maszynach :-) Gorzej jak kupujący zowie się Hoppke i wszystko chce mieć inaczej niż pozostali ;-))

Od: Hoppke
Data: 20050922, 23:30
@bigfan: nie, nie chcę mieć "wszystkiego inaczej"... tylko że naprawdę ciężko jest dorwać porządną desktopową obudowę która nie będzie jakoś udziwniona.

Właśnie przeglądam sobie oferty na allegro i np. duża część obudów które mi się podobają jest albo pod płyty microATX, albo pod niskie karty PCI/AGP. Albo przychodzą ze słabymi zasilaczami (np. 120-200W) i w opisie już widzę zastrzeżenia, że oryginalny zasilacz jest "mały" albo "slim" - czyli pewnie nie dam rady upchnąć w nich żadnego "normalnego" źródła zasilania. Albo mają miejsce na tylko jeden cd-rom. I co począć? Cały świat przeciwko mnie ;)

Pomonitoruję allegro przez jakiś czas jeszcze. I popatrzę czy w miejscowym komisie komputerowym nie mają czegoś... a jeśli niczego nie namierzę, to trochę poprzerabiam swoją wieżyczkę. Na upartego po wymianie frontpanelu i obróceniu saneczek pod napędy wyszedłby desktop... zaraz, niech no ja blachy obejrzę... mhm, tak tak... i chyba nawet bym dał radę podbić czymś blachy żeby trochę wytłumić szum. To może być już jakiś PLAN ;) Cały przedni panel bym musiał na nowo zrobić... ale to otwiera całkiem nowe perspektywy ;) Do tej pory nie brałem pod uwagę wykorzystywania starej obudowy, a może faktycznie da się wykorzystać...

Od: dood
Data: 20050924, 11:44
Hoppke,

co to za mini-mandriva ? szukalem na stronie mandrivy i "ni ma". moze mam cos z oczami...nie wiem.

Odnosnie obudow - dopiero majac jakis markowy komputer mozna zobaczyc co znaczy jakosc i za co sie placi. Mam obudowe HP. Swietnie spasowana, blacha nie "rozlazi sie". Srubki np. do mocowania sledzi chodza gladziutko jak naoliwione. Zaslepki z grubej, milimetrowej, pokrytej matowym szlachetniejszym metalem blachy (nie to co cinkie jak zyletka i w oczach korodujace zwykle). Sanki na napedy spoczywaja na gumowych amortyzarorach tlumiacych wibracje. Tasmy do napedow z "zawleczkami" do ulatwionego i bezpiecznego wyciagania. Znac klase.

Od: Hoppke
Data: 20050924, 14:24
@dood: Wystarczy na dowolny w miarę kompletny mirror MDV zajrzeć. Np. tu: ftp://ftp.cica.es/pub/Linux/Mandrakelinux/devel/iso/2006.0/i586/

Pozostaw dopisek: