ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Dłubanina przy komputerze

[NOWY, WIĘKSZY WENTYL :] Kupiona na allegro redukcja 80mm-60mm już założona. I na procesorze siedzi sobie teraz cichy, termoregulowany fan 80mm. Oczywiście "duży może więcej", więc nagarnia odpowiednie metry sześcienne powietrza obracając się o wiele wolniej niż musiałaby to robić stara "sześćdziesiątka". Czyli szumu nie ma! :) A jakby założyć 120mm to dopiero by było... Jedyna wada obecnego wentylatora 80mm to to, że to automat i sam zmienia prędkość w zależności od wskazań swojej czujki termicznej. Ale, z powodu redukcji na której jest osadzony, znajduje się dosyć wysoko nad radiatorem i czujka może trochę zaniżać obroty. Ale z tego co widzę teraz działa dobrze. Poniżej 2k obrotów na minutę, a procesor odpowiednio chłodny. No i super.

No a 60mm, którego zdemontowałem z radiatora, postawiłem przed radiatorem chipsetu. Programowo obniżyłem mu zasilanie do połowy (płyta główna pozwala mi, z poziomu linuksa, sterować zasilaniem jednego gniazda wentylatorów), więc obroty też zjechały poniżej 2k i też jest niesłyszalny w tej chwili. No nie mam co z nim na razie zrobić, więc niech sobie dmucha na chipset.

I w chwili obecnej najgłośniejszym elementem jest wiatrak w zasilaczu. Jeśli go zatrzymam palcem, to słychać już tylko cichutki szum dysku (a i to tylko dlatego, że dysk jest wywleczony na front obudowy i w większej części pozbawiony osłony), chociaż prawdę mówiąc głośniej buczy mi elektryczność w monitorze niż ten dysk. Czyli jeśli wyciszę jeszcze kiedyś zasilacz, to będzie już całkiem super. Sam zasilacz i tak jest już dużo cichszy po ostatniej wymianie wentylatora i wywaleniu 99% żeberek jakie zasłaniały łopatki wiatraka, ale i tu jest miejsce na ulepszenia. Ale nie dopóki siedzi w tym swoim małym blaszanym gorseciku. Musiałbym go rozebrać i albo spowolnić wiatrak, albo (opcja preferowana) dać mu jakiś zacny studwudziestomilimetrowy nadmuch. Ale to raczej odpada dopóki ręce mam związane wymiarami obecnej obudowy.

Jest jednak pewne rozwiązanie. Byłem dziś w salonie meblowym, jednym z tych co to ściągają używane meble z Holandii/Niemiec i sprzedają za niewielkie pieniądze. No i wypatrzyłem całkiem ciekawą szafeczkę. Półka, szufladka, wszystko za szklanymi dwudrzwiczkami. I szalony pomysł - pozbyć się obudowy, a płytę główną i bebechy ułożyć w szafce. Tam miejsca bym miał dosyć aby zlikwidować ten ścisk. Problemem są napędy optyczne... całość by tkwiła za drzwiczkami, oferując wgląd "w komputer" (niech się schowają te wszystkie Big Towery z powstawianymi okienkami z pleksi ;) i zabezpieczając dosyć luźno wyeksponowaną elektronikę, i nie miałbym zamiaru otwierać drzwiczek by włożyć nową płytę DVD. Więc napędy by musiały chyba wywędrować na zewnątrz. A to mi się już średnio podoba. Oczywiście mogę zdziałać cuda z długim i okrągłym kablem IDE, a przedłużyć te moleksy z zasilaniem to też żaden problem, sanki z nagrywarkami bym jakoś estetycznie obudował i po sprawie, ale jakoś trudno mi to sobie teraz wyobrazić. Tym bardziej, że na szafce by miała stanąć drukarka, więc gdzie do cholery te napędy bym miał postawić? Oczywiście na upartego da się wyciąć w jednych drzwiczkach szparę odpowiednią na dostęp do dwóch napędów, szkło przecież też się daje obrabiać, ale to już ostre kombinowanie... z drugiej strony z napędów CD/DVD nie korzystam aż tak często, ot, gdy muszę coś komuś wypalić... a większość zasobów DVD jakie teraz posiadam i tak powoli kopiuję na nowy, duży dysk, więc płyty w napędach zmieniam może raz na tydzień... albo i rzadziej... więc może by nie było tak tragicznie.

Aha, szafka jest dosyć tania, bo ktoś na wysokości interesującej mnie półki wyrąbał spory kawałek tylnej ścianki. Pewnie miał tam magnetowid, tuner czy inny dekoder i musiał puścić kable/zapewnić wentylację. Dla mnie to oczywiście nie jest wadą, bo ja i tak wyrąbałbym resztki tej ścianki - tak, żeby mieć z tyłu całkiem otwartą przestrzeń i luźny obieg. Huh. Jak hakować to hakować... ;)

...a co do napędów, to miałem właśnie jeden naprawdę DZIKI pomysł. Ale nie zdradzę, bo się będziesz śmiać :)

Aha, ten problem z wprowadzaniem linków w komentarzach... powinno być OK. To chyba zabezpieczenie przed przesadnie długimi słowami się włączyło. Więc je wyhashowałem na razie i poprawiłem jeszcze parę drobiazgów.

Dopiski:

Od: Nie Całkiem Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20050928, 16:41
Zdradź, zdradź.

Od: Bellois
Data: 20050928, 21:41
Hmmmm. Fajne pomysly masz pomysly. Zdradz wiecej :)

Od: slawiog
Data: 20050928, 22:41
Hehe, widzę, że lubisz kombinować podobnie, jak ja :) Ostatnio przerobiłem nieco zasilacz - zmieniłem wentyl i wyrzuciłem górną część jego obudowy (troszkę się nad tym zastanawiałem, czy aby na pewno jest to dobry pomysł, ale... komputer i ja przeżyliśmy :) ). Tyle, że modyfikacja okazała się nie do końca udana - wentyl działał co prawda cicho, ale zaczął wpadać w wibracje (pewnie z powodu zmniejszonej sztywności konstrukcji zasilacza), więc musiałem wrócić do poprzedniego stanu :(. No nic, niedługo kupuję jakiś nowy komputer (za w miarę niewielkie pieniądze) i już mam na oku takie komponenty, które gwarantują jeśli nie bezgłośność (to chyba tylko przy chłodzeniu w pełni pasywnym), to przynajmniej ciszę... Zastanawiam się też jaką kartę graf. kupić (teraz mam GF2MX i nie narzekam), może jakiś Matrox G550 z allegro? Słyszałem, że karty Matroxa mają dobre sterowniki pod Linuxa,a obraz jest jak żyleta (minusem jest to, że karta jest na AGP). A może pomyśleć przyszłościowo i wybrać płytę z PCI-E oraz GeForce 6200

Od: lanrat
Data: 20050929, 13:15
No to sprawdźmy te linki:

http://di.com.pl/news/11445,0.html

BTW może taka korbę dałoby się zastosować i w twoim projekcie ? :-)

Od: mkkot
Data: 20051001, 17:40
Dziki pomysł z napędami? Niech zgadnę: ustawić pionowo i wywiercić dziury na szafce? ;)

Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20051002, 01:29
W tym linku jest na koncu parch (<br)
Odnośnie głośnego zasilacza.. u mnie skończyło się po kupieniu za 10 zł półtora roku temu, wentylatora ArcticCooling, którego do tej pory nie słychać po włączeniu. Jest podłączony do komputera bezdyskowego (nie mam tam tez diód) Nawet nigdy nie wiem czy włączyłem komputer. Kiedyś był włączony przez 3 dni zanim to zauważyłem (a stoi metr od mojej głowy i nie ma obudowy).

Od: Hoppke
Data: 20051003, 19:28
No, link poprawiłem. Widać popsułem gdy ostatnim razem ingerowałem ręcznie w komentarz lanrata. Tak to jest jak się coś vimem robi przez lagujące połączenie ssh...

Pozostaw dopisek: