Na początek garść... skanów. Wyszperanych w zakurzonym trochę notesie studyjno/notatkowym. Na początek "co Hoppke bazgrze gdy się nudzi" - proszę, JPEG. Jak można poznać po różnych kolorach długopisów/pisaków, kartka ta była bazgrana wielokrotnie. Na przestrzeni lat. Jestem maniakiem recyclingu papieru, nawet teraz jakieś śmieci na mniej lub bardziej prywatny użytek drukuję na odwrotnych stronach moich jeszcze starszych śmieci :)
W zeszycie znalazłem też stare wydruki, z czasów eksperymentów z pewnymi algorytmami które mogłyby zrewolucjonizować systemy pakietowe i śledzenie zależności ;) Nigdy jednak nie udało mi się sprecyzować idei na tyle, by dała się poprawnie ująć w komputerowe regułki. A że nie mam głowy do algorytmów... i szachów... ba, nawet w tysiąca nie umiem grać, za skomplikowane dla mnie... to i muszę wszystko rozrysowywać na papierze...
Z eksperymentalnego kodu nic nie zostało (nawet nie wiem co się z nim stało), zestawy danych testowych gdzieś wcięło, podobnie jak kod generujący "wizualizacje". Zostało parę kartek z wydrukami rezultatów. W tym parę nienaruszonych (większość opatrzona masą moich notatek i uwag do samego siebie, znakami zapytania i literkami które pewnie kiedyś coś dla mnie znaczyły, ale teraz...). No i oto one: numer jeden, numer dwa i numer trzy.
Kiedyś te plątaniny były dla mnie czytelne, teraz mają tylko wartość geekowo-estetyczną. Znaczy się, są znakomite na paskudną kiczowatą tapetę.
Poza tym: odmawiam dziś przyjmowania pokarmu, jestem chory, mam gorączkę i czuję się oooo-kropnie. Jeśli mam teraz jakieś życzenie, to nie obudzić się rano. Tak sobie zasnąć i... i żeby się skończyło.
Prawie rozjechał mnie dziś samochód. Na przejściu niedaleko Mrowiska (nie tym oznaczonym przy skrzyżowaniu na Zacisze, tylko tym bardziej w stronę Centrum, za centralą nasienną, przed nieczynnym wiaduktem kolejowym). Tyle że to nie był przypadek, zagapienie, nic z tych rzeczy. Sam wylazłem na jezdnię. Widziałem że jedzie, stałem spokojnie na wysepce, a w pewnym momencie po prostu wpakowałem mu się przed maskę. Wyhamował, tylko trochę maznął mi spodnie. Hmm. Dziwne, nie czułem niczego, absolutnie niczego. No, może oprócz ciekawości. Ale żadnego strachu, żalu...
I nie mogę się pozbyć chęci by to powtórzyć. Nie, to złe wyrażenie. Nawet nie próbuję się jej pozbyć. Hmm.
Dopiski:
Od: OJO
Data: 20051024, 21:45
Czasami. Jak mi źle to też myślę o tym, że nieobudzenie się to dobry sposób na ucieczkę od wszystkich problemów. Nie myślałem jednak o samobójstwie. Przynajmniej nie w taki brutalny sposób jak wejście pod samochód. Choć muszę przyznać, że parę tygodni temu leżąc w wannie naszła mnie ochota na podcięcie sobie żył.
Nie warto jednak przez chwilową psychiczną słabość odbierać sobie możliwości poznania tego co jeszcze przygotował nam los. Chba jednak lepiej przeżyć życie do końca... co?
PS.
Uważaj, bo na jezdni bywa niebezpiecznie. Jeszcze by cię potrącił i co wtedy?!
Od: Hoppke
Data: 20051024, 22:12
myślę, że właśnie to chcę sprawdzić. ostatnio czuję dużą... wolność, jeśli idzie o takie sprawy. zawsze były jakieś "przeciw" które mnie powstrzymywały, ale ostatnio bilans pro/kontra mi się chyba zrównoważył...
Od: piotrek jasiewicz
Data: 20051024, 22:29
oszczędzasz kartki papieru, a nie szanujesz swojego życia, śmierć jest straszliwym marnotrawstwem!!!
Od: smuki
Data: 20051024, 23:51
ładne te graficzki. możesz udostępnic samą tapete w jpg?
Od: prism
Data: 20051024, 23:55
nie chciałbyś chyba spieprzyć życia żadnemu Bogu ducha winnemu kierowcy, hę?
Od: Ktoś... | ...tam
Data: 20051025, 00:29
Hoppke, daj może tę tapetę tak, żeby można było na swój pulpit wrzucić? :)
Heh: kiedyś miałem czołowe z tramwajem - byłem na rowerze ;)
Wrażenie rozluźnienia, bezwładu, spokoju - kiedy lecisz - jest wspaniałe. Tęskniłem za nim.
Ale dziś bardzo się cieszę, że miałem kask :-)
Od: hughofborg
Data: 20051025, 00:43
Ladne te kreseczki, bardzo ladne. IMO tapeta jest nieco gorsza, kolor lamie ten efekt 3d widoczny w wersji b-w.
Od: Hoppke
Data: 20051025, 01:05
@piotrek jasiewicz: e tam, jakie marnotrawstwo. wszystko zależy od wartości danej osoby. A moja ma przecież minimalne znaczenie dla świata. Leku na raka nie odkryję, nie? No.
a tapeta, tapeta... na cóż wam tapeta? ech, i muszę gimpować, bo jest składana habakiem z paru warstw i nie mogę jej tak po prostu... zresztą co wy, gustu nie macie? Ech.
http://img407.imageshack.us/img407/442/tap9ro.jpg
Od: Bellois
Data: 20051025, 07:24
Widze, ze nie tylko ja jestem mocno zakrecony :)
Od: PW
Data: 20051025, 08:16
Mnie znowu coś ciągnie nad krawędzie :). Często czy to będąc w górach, czy stojąc na skraju dachu, mam ochotę podejść jeszcze bliżej, nad samiuśką przepaść i popatrzeć w dół. Gdy tak stoję na skraju, jakaś dziwna, bliżej nieokreślona siła pcha mnie z tyłu, aby zrobić jeden dodaktowy krok. Nie wiem skąd mi się to bierze, nie mam pojęcia co to za siła, ale jest w tym coś, gdyż podobne relacje słyszałem od swoich znajomych.
Na szczęście jak do tej pory mam na tyle silną wolę, że bez problemu jestem się w stanie oprzeć temu czemuś. I zapewne tak zostanie, gdyż teraz jest jeszcze dodatkowa siła ciągnąca mnie w przeciwną stronę (he he, zainteresowani wiedzą o co chodzi ;) ). Nie mniej bycie na skraju jest niezwykle pociągające.
A ty Hoppke, nie wylaź pod samochody, bo o ile jakiś kierowca cię nie przejedzie, to ewentualnie może ulżyć swoim nerwom i spuścić ci mały łomot. Wtedy będziesz żałował, że cię nie przejechał ;).
Od: #389770
Data: 20051025, 08:38
Skan z bazgrołami rozłożył mnie na czynniki pierwsze i przypomniał historię z czasów licealnych :) Moje zeszyty były ówczas całe w takich orgiastycznie wielkich malowidłach. Na jednym z nich zostałam przyłapana w czasie lekcji. Profesorzyca chwyciła zeszyt w dwa palce i spytała "a to co?". Już chciałam położyć uszy po sobie i zacząć się gęsto tłumaczyć, gdy weszła mi w słowo i oświadczyła "nie, dziecko drogie, to bardzo dobrze, to genialnie! to znaczy, że ty twórczo myślisz, tyle rysując i jeszcze mogąc skoncentrować się na dyskusji". I był to największy i jedyny komplement, jaki w tych czasach usłyszałam, o.
Od: Irish
Data: 20051025, 09:03
Oj Hoppke, tak jakby wynalezienie leka na raka albo inne równie spektakularne osiągnięcie świadczyło o wartości człowieka... :) To świadczy o wartości kogoś jako np. naukowca, ale absolutnie nie człowieka (choć czasem może się wiązać :) )
Od: badmad
Data: 20051025, 10:28
No i proszę! nawet jakieś diagramy, wykresy wynikowe algorytmów mogą być tapetą, i to całkiem fajną :) -- a może przemawia przeze mnie geek? :)
P.S. ja mam teraz 'bąbelki' z vladstudio. a propos tych bazgrołów (lub jak kto woli sztuki), pamiętam że kiedyś w lo na plastykę przyniosłem czarny karton z plamami z pasty do zębów, dostałem 6, a kolega który namalował jakąś palmę itp. 3 ;)
Od: Hoppke
Data: 20051025, 11:30
@badmad: tak, to geek przemawia :)
dobra, to dla maniaków którzy nie radzą sobie z gimpem:
to podkład tapety (umyślnie rozmyty, oryginalnie z mojej serii
"jesienne depresje"):
http://img499.imageshack.us/img499/2518/jesien5bi.jpg
to warstwa czarna:
http://img499.imageshack.us/img499/6077/geektap3ew.png
a to biała (może być trudna do zobaczenia w przeglądarce na białym tle):
http://img499.imageshack.us/img499/3163/geektap22ge.png
biała i czarna są identyczne, zwykła inwersja kolorów. na mojej tapecie nałożyłem je i przesunąłem względem siebie (chyba o +3,+18), dzięki temu akcenty są dobrze widoczne w jasnych i ciemnych partiach podkładu. Z podkładem przedstawiającym coś industrialnego, np. fragmentem jakiejś maszyny, albo czymś kojarzącym się z projektowaniem (deska kreślarska, szkielet budynku...) wyszłoby lepiej. Ale hej, nie wyczaruję niczego specjalnego w trzy minuty :)
Od: Hoppke
Data: 20051025, 11:36
@Irish: ale jak inaczej zdefiniować wartość człowieka? albo, bardziej prywatnie, moją? chyba tylko patrząc na to co ma do zaoferowania innym (wiem, nadużywam słowa "zaoferować") i jak sprawdza się w normalnym życiu...
Od: ffurbo
Data: 20051025, 11:57
Ja kiedys tak wyskoczylem pod czarny samochod marki BMW. Wyhamowal oczywiscie, ale po chwili wyszedl z niego napakowany kark w dresie.. Naszczescie udalo mi sie uniknac jakos konfrontacji z nim :) Obawiam sie nie byla by tak przyjemna jak zderzenie z samochodem..
Od kiedy sam zaczalem jezdzic juz nie robie takich numerow. Zaczalem rozumiec tego dresa.
P.S
Czytam Cie regularnie od kilku miesiecy, raz albo dwa sie wpisalem anonimowo. Czesto zagladam do artykulu o fvwm. Jest wielu "normalnych" uzytkownikow Gentoo. :)
Od: donwito
Data: 20051025, 19:42
to by było bardzo nie w porządku wobec tego kierowcy.
Od: radious
Data: 20051028, 23:23
Nie chcesz zostać potrącony, mało przyjemne. Do dziś żyję ze świadomością, że gdyby inne ułożenie ręki przy upadku, lub zbyt późne wystartowanie do biegu gdy zorientowałem się o zmianie prędkości nie w tą stronę, to... Brr...
Zresztą muszę też żyć z tym, że nie pobiegam i nie poskaczę już sobie.
Jednym słowiem nie polecam;)