Po raz kolejny ubabrałem się tonerem przy próbie wydrukowania czegoś. Wrrr. Cały ten, no, to cholerstwo co siedzi mi w drukarce... ten cartridge... jest zużyte. Wałek "trochę" wyrobiony, nie oddaje dostatecznie dobrze tonera przy obrocie i po parunastu stronach zaczyna smużyć, trzeba wyjąć i zręcznie ręcznie obrócić drania parę razy żeby wałek oczyścić... ale przy okazji udaje mi się czasem JAKOŚ posypać wszystko dookoła tym czarnym cukrem pudrem. Ostatnio były to moje najlepsze, wizytowe białe dżinsy (ale odratowałem je szybką interwencją odkurzacza! brawo ja :)... dzisiaj tak po prostu posypałem po panelach podłogowych, dłoniach i ogólnie otoczeniu. Wrrrrr.
Muszę kupić nową część... albo... w sumie to ten laser co to go Enleth kupił, ten z nazwą podobną do rakotwórczego konserwanta spożywczego... "E203"? czy jakoś tak... no więc ten laser jest tylko trochę droższy od nowej kasetki z wałkiem i tonerem do mojego HP LJ 5L. A drukuje szybciej, ma o niebo lepszy podajnik papieru, jest na USB... i też rozumie PCL, więc... więc może po prostu drukarkę wymienić? Siostra sobie taki sam model niedawno kupiła i nie narzeka... niby Lexmark, ale może lasery im lepsze wychodzą niż plujki?
Ale gdzie, za co, nie stać mnie na to :/ Kurtkę i buty bym spokojnie mógł w zamian kupić... OTOH...
PS. Po czym człowiek poznaje, że się właśnie w kimś zakochuje? Tak czysto hipotetycznie ;), zakładając że po tylu latach i mnie by to dotknęło...
Bo czasem myślę, że mogłem już zapomnieć jak to jest... tyle czasu minęło...
Kiedyś (prawie pięć lat temu) brałem udział w bardzo fajnej debacie. Był tam m.in. poruszany temat zakochania - jednym z symptomów, jak twierdził mój znajomy (niejaki Marcin K.) miało być "i nagle rozumiesz o czym mówią te wszystkie piosenki o miłości, widzisz w nich sens". To moja parafraza, ale powiedział coś bardzo zbliżonego. Ładne, prawda?
A czemu zastanawiam się nad tym? Bo dla mnie bardzo ważne jest, hmm, "dotrzymywanie słowa". Tzn. niekoniecznie w sensie "obiecałem to dotrzymam", raczej... gdy mówię o swoich uczuciach, to chcę by to było zawsze tak szczere jak tylko możliwe. Żeby nie rzucać słów pochopnie. To są te subtelne niuanse pomiędzy "chyba się w Tobie zakochuję", "kochana jesteś", "z każdym dniem zakochuję się w Tobie coraz bardziej" i ostatecznie "kocham Cię". Przywiązywałem zawsze bardzo dużą wagę do tego, by używać tych słów zgodnie z ich znaczeniem. A tych dwóch ostatnich nawet się trochę boję - bo leżą na skraju mojej osobistej skali, poza nimi nie mam już żadnych silniejszych środków "werbalnej ekspresji" - mam masę bardziej artystycznych, kwiecistych, ale za "kocham Cię" nie znajduję już niczego "mocniejszego".
Więc szukam granic, "definicji". Żeby się nie pomylić. Żeby mieć pewność, że to co mówię ma pokrycie w rzeczywistości. Taka... odpowiedzialność za słowa. Może zbyt specyficznie pojmowana, ale gdzieś się to wszystko zaczyna przecież. U mnie zaczyna już w dbałości o takie detale.
...tak, rozmawianie ze mną może być lingwistycznym torem przeszkód :) Konteksty, niuanse powodowane szykiem, subtelne pauzy... te pozornie nieistotne detale. A jednak użyte celowo.
No co, mam fioła na punkcie komunikacji i tyle :) Moja życiowa teoria mówi, że z każdym człowiekiem można porozmawiać i nawiązać faktyczny dialog. I że ludzie powinni ze sobą więcej rozmawiać, bo to naprawdę pozwala rozwiązać masę nieporozumień, problemów... Ale ludzie muszą umieć jednoznacznie wyrazić swoją osobę poprzez słowa, przelać myśli w zdania. A do tego potrzebny jest baaardzo obszerny zasób definicji oraz coś co nazywam "świadomością uczuć". I nic nie irytuje mnie bardziej niż moje własne trudności z wyrażeniem się. Odbieram świat, ludzi, mam uczucia... jeśli nie umiem ich wyartykułować, to tracę połączenie ze światem.
Oj, ale zboczyłem z tematu. Ale wpisy na Repo i tak nie były nigdy "tematyczne" :)
Dopiski:
Od: m-x
Data: 20051114, 12:48
Jakie te dżinsy?! :S
Od: harnir
Data: 20051114, 12:55
A ja chciałbym poznać więcej słownictwa "na plus", bo wydaje mi się że język polski jest w tym strasznie ubogi... Jak wyrazić podziw, uznanie, itp. sprawy? Nie wiem, może nie jestem oczytany albo coś, ale teksty w stylu "jesteś fantastyczny/super/ekstra/świetny" wydają mi się wyświechtane - wolałbym być bardziej oryginalny w wyrażaniu takich uczuć, bo czasem wydaje mi się że takie "sztampowe" określenia zachaczają bardziej o ironię lub sarkazm...
Od: lanrat
Data: 20051114, 12:56
Uwolnić Hoppke ! :-)
Od: OJO
Data: 20051114, 13:16
Cóż. Musze przyznać, że i ja bardzo lubię precyzyjnie się wyrażać. Czasami nad myślą, którą jestem w stanie zawrzeć w jednym zdaniu potrafię zastanawiać się kilka minut -- wszystko po to, aby powiedzieć (napisać) dokładnie to co chcę. I o ile podczas pisania nie jest to przeszkodą, o tyle podczas wypowiedzi ustnej często powoduje nieprzyjemne pauzy w konwersacji i wygląda jakby brakowało mi słów. A słów to mam tysiąc, ale muszę szukać tego najodpowieniejszego...
Inną sprawą jest to, że już od jakiegoś czasu moim głównym środkiem komunikacji z ludźmi jest IM. Czasami bardzo ciężko jest za pomocą tekstu porozumiewać się w sposób swobodny -- taki jak podczas prawdziwej rozmowy. Zauważyłem, że osobistycznie wypracowałem sobie dość bogaty asortyment zabiegów, które sprawiają, że w rozmowę na czacie jestem w stanie tchnąć trochę życia. Są to np. wielokropki, różnego rodzaju emotki, urwania zdań, nawiasy, czasami nawet rozbijanie jednego zdania na wiele pojedynczych wypowiedzi (np. enter co dwa-trzy wyrazy).
Oczywiście nie odkryłem tu żadnej ameryki, bo przecież każdy stosuje w/w środki. Jedni sprawnie -- drudzy mniej. Najważniejsze jest jednak zrozumienie ich przez rozmówcę. Gdy rozmawiam z kimś, kogo znam (nawet tylko w internecie) od dłuższgo czasu, potrafię znakomicie się z nim dogadać. Bardzo szybko można poznać w jakim nasz rozmówca jest nastroju itp.
Wracając do precyzji wypowiedzi... łatwo zauważyć że kochają ją anglicy. Pomijając nawet słownictwo, już sama ilość czasów pomnożona przez tryby daje niesamowite możliwości by nie pozostawiać wątpliwości. W języku polskim oczywiście też się da (bo chba tylko w debianie się nie da), ale jakoś nie zaobserwowałem u ludzi chęci korzystania z takich możliwości. Trudno.
Od: Hoppke
Data: 20051114, 14:33
@m-x: Najlepsze. Białe. Wizytowe. Najlepsze w sensie "najporządniejsze". Białe w sensie koloru. Wizytowe w znaczeniu "na tyle dobre, że wciągam je na tyłek gdy idę gdzieś z wizytą i powinienem elegancko wypaść".
@lanrat: jeśli sugerujesz, że Hoppke został uwięziony w lochach a jego zły brat-bliźniak przejął jego posiadłości sieciowe, to...
...to porozmawiajmy może gdzieś na stronie, jesteśmy poważnymi ludźmi w końcu, na pewno się dogadamy... ;)
Od: m-x
Data: 20051114, 15:22
@Hoppke: znak czasów. :) Kiedyś wizytowe to były czarne (ciemne w każdym bądź razie), prasowane w kantkę (jestem na tyle staroświecki, żeby w takich chodzić, Boże uchowaj przed jeansami)
Od: smuki
Data: 20051114, 17:47
@OJO: jakbym siebie słuchał :D.
również uwielbiam precyzyjnie się wyrażać. uwielbiam również posługiwać się wieloma słowami, zwrotami, konstrukcjami itp. dla mnie to znak człowieka mądrego, oczytanego i wykształconego. szkoda tylko, że tak mało ludzi ma takie preferencje i przez to ciężko jest kształcić się w tym zakresie...
z tego powodu wielkim problemem jest dla mnie dysortografia. kto rozmawia ze mną przez IM wie o co chodzi.
ps. co tak jak język stanowi o naszej świadomości narodowej i kulturalnej?
Od: flamenco108
Data: 20051115, 08:33
Zakochanie? To jak oddychanie. Zupełnie naturalne, nie ma powodu bez przerwy o tym myśleć. Zaczynasz istnieć w szerszym kontekście, bo nie tylko dla siebie. Potężna sprawa, nagle jest ciebie więcej i więcej. Problemy tej jednostki klepiącej w klawiaturę są już tylko częścią większego zbioru i bynajmniej nie najważniejsze, bo to zbiór kilku jednostek (no, z czasem więcej niż dwóch :-)). To by było zakochanie. Moim zdaniem.
Pozdrowienia dla Hoppkego. I dzięki za różne knyfy na tej stronie jak i na Linux+.
Od: bies
Data: 20051115, 21:45
@m-x: Otóż to! Białe dżinsy, wizytowe, phi!
@Hoppke: Sprawdź reakcję na stratę drugiej osoby (nie, nie namawiam na rzeczywisty eksperyment a raczej na wyimaginowaną symulację :) ). To może dać do myślenia.
Od: Hoppke
Data: 20051116, 20:29
No co?! Białe, lubię białe. Dobrze w nich wyglądam. Ładnie.
Gładkie czarne z kantem to ja mogę założyć na czyjeś chrzciny, albo swój ślub, albo do trumny...
Nie chcę zakładać w normalne dni, bo mi o tej trumnie przypominają ;)
Od: m-x
Data: 20051117, 08:05
Ekhm, po prostu ciężko to sobie wyobrazić. :D
Od: sztywny
Data: 20051117, 19:57
Nie ma to jak elegancja :S
Od: Hoppke
Data: 20051117, 20:23
Marudy... jak powiem, że śpię nago to też wszyscy będą wybrzydzać, prawda? Bo jakże to tak, bez piżamki...
No to nie powiem :P
Od: smuki
Data: 20051118, 06:49
hehe. ja też spałbym nago gdyby nie reszta rodzinki. niedługo sie jednak przeprowadzam a tam zadbałem o zamek w drzwiach mojego pokoju :D. co do spodni to moje ulubione mają czarne i brązowe paski od góry do dołu i na odwrót. gdziekolwiek sie w nich nie pojawię wzbudzają poruszenie - jedni mówią ze jestem pedał [są trochę obcisłe - może to o to chodzi], śmieją sie, kumple jakiś czas mówili na mnie "pantalon". to jeśli chodzi o męską widownię. co do płci pięknej to widać pozytywne wrażenie - odważny jestem żeby w takich chodzić, fajne spodnie i chyba dzięki nim dowiedziałem sie że mam fajny tyłek :D.
Od: sztywny
Data: 20051118, 08:23
"Fajne spodnie, męskich nie było?" :P