ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
BUUUUUUU...UUU...uuu...u. Bu.

No zły dzień, no. Dalej nie ma śniegu, szaro i mglisto. Ale nie mglisto-przytulnie, tylko mglisto-ponuro.

Dzisiaj położyłem się spać o szóstej rano. Wstałem trochę później. I nawet tego nie odczuwam specjalnie - nawwet gdybym spał 10h to czułbym się tak samo - wypompowany.

To przez brak śniegu i krótki dzień. Serio, śniegu potrzebuję. Śnieg działa jak naturalna blenda, a ja muszę mieć światło. Bez niego usypiam, energii starcza mi na raptem kilka godzin w ciągu doby, reszta to wegetacja.

Od jakiegoś czasu używam trybu "dynamicznego" w amaroku. Działa trochę jak globalne "shuffle" - na playliście pojawiają się teoretycznie losowe utwory. Niby bierze to pod uwagę punktację utworów (moją historię odsłuchiwania), ale jakoś nie widzę żadnego algorytmu stojącego za tym.

W każdym razie skaczę po całej mojej kolekcji teraz. Rano wpadłem na Gwen Stefani i kawałek Harajuku Girls. Nie wiem ile razy go potem odsłuchałem :) 10? 15? :) W każdym razie zapadł w ucho, choć nie przepadam za taką muzyką.

Z mniej przyjemnych rzeczy - wszystko się sypie mi dziś! (tu wstaw obłędne okrzyki). Za co się nie wezmę, to albo nie działa, albo jest niedostępne, albo... no, wszystko dosłownie. Chciałem wydrukować ofertę handlową z WWW. Link do pierwszej części - 404. Druga - 404. Trzecia - 404. Czwarta - 403 (dla odmiany?).

W końcu znalazłem coś, co z grubsza przypominało katalog produktów (siatki sportowe, tak konkretniej). Próbowałem wydrukować, ale Firefox odmówił twierdząc, że moja drukarka nie obsłuży papieru A4. Opera zawisła na "Printing page 1". Próba przeklejenia do OO.o zakończyła się czymś w rodzaju zwisu okienka Writera gdy tylko dotknąłem Ctrl-V. Po jakimś czasie jednak dokument się pojawił i OO się odmroziło... Sama oferta to też istne cudo, np. numery telefonów wstawione jako pliki .jpg.

Po naciśnięciu "drukuj" znowu się uwiesiło na parę minut. Ten OO.o jakiś dziwny...

Ale się w końcu wydrukowało. Uff. No to wziąłem się za kompletowanie kolejną partii danych. Kolejny hurtownik, kolejna witryna... tym razem robiła dobre wrażenie. Nawet był link do "oferty cenowej", plik .doc.

Ta. Oferta cenowa. Osiem stron tabelek i ani jednej ceny. W krateczkach "cena" nieodmiennie symbol telefonu. Znaczy się, uzgodnić trzeba. Pfff... "oferta cenowa", niech ją...

Ale że dzisiaj nic mi nie chce działać poprawnie, to oczywiście w połowie drukowania czegoś innego drukarka po prostu się zatrzymała i zaczęła sygnalizować jakiś błąd. Jaki - nie powiedziała. Myśląc "jezu, tylko nie to..." otwieram draństwo... ale nie, nie zablokowała się papierem. Wszystko wyglądało dobrze. Opróżniłem zasobnik na kartki - wszystko w normie. Złożyłem ją do kupy, zamknąłem obudowę - wznowiła drukowanie jakby nic się nie stało.

Nie lubię komputerów. Nie lubię internetu. Nie lubię dni gdy nic, ale to NIC nie działa jak powinno.

A na dodatek coś mi wyskoczyło wczoraj na szyi (boli) i coś mnie podejrzanie boli też dolna powieka prawego oka, zwłaszcza przy mruganiu/obracaniu okiem.

Muszę teraz obejść kawałek miasta... niech zgadnę, coś mnie potrąci? Napadną mnie skini? Zgubię klucze/portfel? Skręcę nogę na jakichś śliskich schodach? Albo po prostu się przeziębię? No co za porąbany dzień...

Ale to i tak nie popsuje mi ogólnie dobrego humoru! :)

Dopiski:

Od: badmad
Data: 20051123, 16:56
Ja mam tak przez ostatnie 2 tygodnie... <w tle "Camelot Song">

Od: Hoppke
Data: 20051123, 17:09
apdejt: po wyjściu na miasto wpadła na mnie rowerzystka. Ładna i w ogóle, ale mimo wszystko - wpakowała się niemal centralnie na mnie. W ostatniej chwili pomyślałem tylko o błocie jakim opona mi ubrudzi płaszcz i uskoczyłem trochę w bok. Dostałem kierownicą pod żebra, a rowerzystką w lewy bark. Mimo wszystko zdołałem ją przytrzymać, żeby nie spadła z roweru. Brawo ja :)

Boli, bardzo. Gdzieś w okolicy obojczyka...
Bolało przez pół godziny, potem przestało, teraz znowu zaczyna. Dziewczyna przepraszała, ale i tak nie miałem jej za złe. Zdarza się przecież.

Ał, ał.

...nawet ładna, rudzielec chyba (już mrok zapadał, więc nie wiem). Jeszcze dwa miesiące temu bym pewnie ją poprosił o wieczór w jakimś pubie, jako wynagrodzenie fizycznych cierpień jakie na mnie sprowadziła :)
(tak, potrafiłem robić takie rzeczy w przeszłości. Kobiety zwykle odmawiały :)

Ale, co najgorsze, nie znalazłem tego co chciałem kupić. Trudno, przynajmniej trochę kalorii spaliłem.

Od: hughofborg
Data: 20051123, 20:49
Ty mały podrywaczu! ;)
Nigdy w życiu się nie odważyłem poprosić o spotkanie zupełnie obcej kobiety.

Od: Hoppke
Data: 20051123, 20:58
Au contraire! Nie jestem wcale podrywaczem :)

Od: Irish Coffee
Data: 20051123, 23:33
A co chciałeś kupić? :)
Aaa, i trzeba było mówić że z przytulaniem ostrożnie żeby bolących żeber nie tykać ;))))

Od: Hoppke
Data: 20051124, 00:34
No... Chętni mogą głaskać, ale z przytulaniem lepiej uważać. Na szczęście rączka walnęła mnie w "miękkie" części więc nie boli to specjalnie (chyba, że dźgnę się tam palcem - wtedy boli). Gdyby stuknęła prosto w żebro, to pewnie bym narzekał bardziej. Mój brzusio zamortyzował :)) Zimowe obżarstwo się opłaca? :)

A co chciałem kupić? To tajemnica ;) Powiem tylko, że znalazłem towar jakiego szukałem, ale mieli tylko takie ~20cm. A szukam mniejszych...

Od: da.killa
Data: 20051124, 06:27
Ech... co mi tam. Napiszę, to co pewnie wszzystkim przyszło do głowy, ale się boją napisać: chodzi o prezerwatywy? ;D

Od: Hoppke
Data: 20051124, 08:48
eeee... nie! Chodzi o coś Całkiem Innego. Żadne prezerwatywy (chociaż 20cm by były za duże, fakt. Dużo za duże :)

Zresztą po co mi prezerwatywy? Ja jak mnich żyję, chlip.
<a w tle "Rasputin" Boney M.> ;)

Od: lanrat
Data: 20051124, 16:03
Heh, ja też tak mam od jakiś dwóch tygodni. Same problemy. A to się sprzęt sypnie, a to czegoś nie można kupić, a to w ogóle jest ponuro, ciemno i zimno... Ale żeby tak od razu śniegu chcieć? Aaaa fuj. W ogóle ta cała zima to jest jakiś szatański wynalazek. Geek we mnie podpowiada, że za same kurtki i inne akcesoria zimowe mógłym zrobić niezły upgrade sprzętu :-)

PS. Hoppke, robisz sobie mikro kort tenisowy czy co ?

Od: Hoppke
Data: 20051124, 17:10
@lanrat: tak, kort dla Grepi. Przyda jej się trochę ruchu ;)
..nie, tak naprawdę to nie. Szukam pewnego... suweniru.

BTW, zima jest fajna, bo jest mroźno, chodzi się w czapkach i szalikach, biało dookoła... bardzo romantyczna pora roku :)

Poza tym w zimie mogę zakładać moją najcieplejszą kurtkę :)

Pozostaw dopisek: