Przemeblowanie pokoiku mogę uznać za ZAKOŃCZONE :)
I wrócę jeszcze do tego, ale najpierw, nim zapomnę, nieco inny temat.
Nie jest tajemnicą, że lubię odrobinę pikanterii. Kabaretki z kokardkami i takie tam ;) Ale dzisiaj porozmawiamy o kuchni.
Lubię ostre jedzenie. No lubię. Lubię musztardy. Chrzan. Krewetkowe zupy "instant". Papryki różnej maści.
Szukanie granicy wytrzymałości podniebienia ;) sprawia mi przyjemność.
A tak bardziej serio, to po prostu lubię ciut ostrzejsze jedzenie. Jednym z największych "skarbów" jakie obecnie posiadam, to resztka pewnej ultra-pikantnej, zasuszonej papryki przywiezionej mi przez siostrę z Chorwacji. Można ją dodawać praktycznie do wszystkiego i praktycznie każde danie uda się nią zrujnować.
Wczoraj coś mnie naszło i, z braku surowej papryki, do mojego "pustelniczego garnuszka" (zawierającego jakiś sos pomidorowy, kawałki parówki, masę czerwonej fasolki itp.) wrzuciłem jeden poszatkowany strączek. Jeden.
I to był błąd. Bo paprykę wrzuciłem od razu na grzejący się olej (papryczana mumia wypuszcza wtedy najwięcej soków, pod warunkiem że zagrzeje się razem z olejem, a nie wrzuci się jej na skwierczący już tłuszcz - bo wtedy zrobi się skwarek zachowujący "ostrość" w środku), podsmażałem na tym mięsko przez jakiś czas, potem nakryłem rondelek pokrywką (używam parówek drobiowych, bo nie jestem zbytnim fanem mięsa... parówki drobiowe, na dodatek tylko te od pewnej konkretnej firmy, to jeden z niewielu gatunków mięsa jakie toleruję). Większość parówek podduszona pod przykryciem znacznie zwiększa swoją objętość, co mi bardzo pasuje - podsmażam trochę, potem podduszam, i w rezultacie dostaję parówki smażone (których walory smakowe preferuję) o większej objętości (która syci oko ;). Problem w tym, że podduszanie działa jak katalizator na paprykowe wiórki - o czym ja oczywiście już doskonale wiedziałem, tyle że nie doceniłem Chorwackiej Bestyji, jak zwykłem zwać moje prywatne zapasy Überpapryki. Więc, nie przeczuwając nadchodzącej apokalipsy, pododawałem po kolei wszystkie składniki, wyłączyłem gaz, dorzuciłem fasolkę, poddusiłem jeszcze całość przez minutkę lub trzy i zasiadłem do Konsumpcji (mojej ulubionej części rytuału zwanego Kolacją)
Po pierwszym "gryzie" poczułem, że przesadziłem z papryką. Po drugim "gryzie" dostałem czkawki.
Interesujące swoją drogą. Na _ekstremalnie_ pikantne rzeczy (jak na razie jedynie Chorwacką Bestyję w to wliczam) reaguję natychmiastową czkawką. Oraz łzawieniem oczu, mokrym nosem itp., ale najwyższym stadium jest właśnie czkawka. Jak na zawołanie się zjawia...
Delektując się pikantnością Nowego Rzędu, dokończyłem posiłku. Był przepyszny! Szkoda, że nie miałem prawdziwej, surowej papryki do dorzucenia, byłoby jeszcze lepsze. Odrobina soku z cytryny też by nie zaszkodziła. Czosnek byłby overkillem - doświadczeniem z pewnością fascynującym, ale z gatunku "śmierć nad talerzem". Nie chciałem wietrzyć potem całego mieszkania (podgrzewany czosnek penetruje cały lokal z prędkością światła), więc zrezygnowałem z drania.
A potem zjadłem spory kawał białej czekolady. Pomaga mi szybko usunąć złe efekty pikanterii, takie jak nieznośne palenie w ustach... a może to tylko wymówka której używam by mieć pretekst do opychania się słodyczami? Biała czekolada pyszna jest i tyle :)
...a parę godzin później pozbyłem się kawałka nabłonka z podniebienia. Tak coś czułem, że może przesadziłem z tą papryką...
Ooookeeej, wystarczy kulinariów. Następnym razem opiszę może moje doświadczenia z tymi kabaretkami. A teraz - przemeblowanie pokoju :)
Zmagałem się z tym jeden dzień. I kawałek drugiego dnia. Ale udało się, przearanżowałem połowę pokoju służącą za "ołtarzyk komputerowy". Proszę, oto końcowy efekt. Nareszcie mam "komputerowe biurko" sensownej szerokości (jeszcze może pokombinuję z podwieszeniem wysuwanej półeczki na klawiaturę/mysz), odsłoniłem też wielki kawał ściany po prawej stronie, pomaga to rozświetlić pokój. W róg przy tej stojącej lampie może wstawię kiedyś jakiś fotel? Marzy mi się taki wąski, z bardzo wysokim oparciem... taki do czytania książek czy popijania herbatki i refleksji nad sensem życia. Kawałek prawej ściany mógłbym poświęcić na odbitki fotek w ramkach...
Głośniki 4.1 wreszcie mam rozstawione symetrycznie i w miarę sensownie :)
Do pełni zadowolenia brakuje mi teraz:
- Dyżurnego zestawu min. 3 win w barku. Jednego półsłodkiego czerwonego i dwóch białych - jednego wytrawnego, jednego półsłodkiego.
- Miłej kobiety do podejmowania, sadzania w fotelu (lub na tapczanie, zanim się fotela nie dorobię) i raczenia winem oraz lekką, przyjemną rozmową (po winie i rozmowie oczywiście zaczynałbym się do niej dobierać, ale to już detale implementacyjne ;)
- Krzeeeesła porządnego :( Obecne jest KOSZMARNIE niewygodne, a co gorsza jest NIEWYGODNE umyślnie. Miało mnie odpędzać od komputera... Nie przewidziałem, że siedzenie cały dzień przy klawiaturze może stać się dla mnie kiedyś przykrą koniecznością... i brak krzesła z pełnym oparciem dla pleców mnie teraz BOLI, fizycznie wręcz.
- Monitora LCD. Obecny CRT jest zbyt długi, co widać zresztą. Aż odsuwa mi biurko od ściany. Może po nowym roku jakąś zgrabną 17" kupić? Ta, tylko za co... Nie no, stać mnie, mam trochę odłożone, ale... moje ewentualne dochody nie są stałe i zależą od kaprysu losu, więc przezornie wolę nie drenować sobie kont... A na taki monitor powinienem rezerwować tak 1100-1300zł. Moje priorytety to ładne odwzorowanie kolorów (na ile LCD jest w stanie takie coś robić) i szerokie kąty. Miło by było gdyby miał DVI i D-SUB, choć i samo D-SUB przełknę. Prędkość pikseli nie jest aż tak istotna, grunt żeby filmy płynnie odtwarzało, więcej nie potrzebuję. Głośniki w obudowie ZBĘDNE, powiem więcej - lepiej, żeby ich nie było. Funkcja zawieszenia na ścianie niepotrzebna, obrotowy ekran też. Wymiary: 17", rozważam na razie takie marki jak iiyama (chyba najbardziej preferowana), LG (widziałem kilka flatronów LCD i robiły niezłe wrażenie, przynajmniej "z doskoku") oraz samsung... Hmm, albo ten tańszy wariant iiyamy, jak on się nazywał... ten, który jest dla iiyamy tym, czym labtec dla logitecha... A może ktoś z Czytelników może mi polecić jakiś model 17" LCD?
Dobrze, dość się na dziś już napisałem. Wystaaarczy :) Na koniec tylko małe bonusiki. Garść fotek z samego "przemeblowania" (klasyczny bałagan "w trakcie"). Na jednym ze zdjęć widać coś, przez co usłyszałem już pytanie "Hoppke, a co to za maszyna stoi pod drukarką?". Otóż to mój komputer. Bliżej obejrzeć go można w spinaczowej galerii. Właśnie! Bo ja mam konto na Spinaczu. Miałem konto na Gronie - skasowałem. Miałem konto na tym, no, Orkucie - też skasowałem. Harnir namawiał wszystkich dookoła na spinacza, więc się zgodziłem (bo może mu prowizję odpalają albo co? ;). Jeśli ktoś tam ma konto, albo założy konto w przyszłości, to niech śmiało dodaje mnie do kontaktów - łatwy jestem, nie odmawiam nikomu ;) W każdym bądź razie, użyłem spinaczowej Galerii by wstawić parę zdjęć komputera. Fajna ta ich galeria. Bardzo przyjemnie się wstawia zdjęcia, edycja i użytkowanie też miłe. Szkoda, że tak mało miejsca oferują - raptem 10MB. Ale pewnie te "galerie" mają służyć do pokazywania postaci właściciela konta, więc 10MB wystarcza ze sporym zapasem. Szkoda, że imageshack nie ma takiego interfejsu... Ten spinaczowy idealny nie jest, ale w porównaniu z imageshack to niebo a piekło...
Dopiski:
Od: da.killa
Data: 20051210, 23:30
Hmmm... dziwne... ten pokój nie wygląda na miejsce, w którym regularnie są składane ofiary z ludzi...
Od: bies
Data: 20051211, 01:59
Lubimy podobne jedzenie Hoppke, z tym, że ja polecam (na znieczulenie po _naprawdę_ ostrym) pięćdziesiątkę mocnego, gorzkiego alkoholu. Kubki smakowe po prostu odlatują. :)
Od: lanrat
Data: 20051211, 03:24
LOL. Przemeblowując pokój spoglądam ci ja na stronę Hoppke a on... przemeblowuje pokój :-) Dziwne zbiegi okoliczności... Tym bardziej, że ostatnio kupiłem dodatkowy LCD żeby pozbyć sie 19" CRT. I tak BTW chciałbym zauważyć, że w tej cenie którą podałeś można kupić całkiem przyzwoite 19" LCD. Ja sam kupiłem FujitsuSiemens w wersji W19-1 czyli 16:10 i rozdzielczość 1440 x 900 (niezła zabawa żeby zmusić notebookowego intela 915 aby to obsłużył ale w końcu się udało - a windows poległ...). Cena ok 1400 zł. Matryca jest samsunga i podejrzewam, że wiekszość "dziwnych" marek ma takie same matryce. Zresztą Samsunga używam też w pracy i bardzo sobie chwalę. Nie przejmuj się za bardzo parametrami. Jedyny sensowny test to test naoczny w sklepie albo u znajomego. Mój LCD ma DVI ale jest też np tańsza wersja za mniej niż 1200 zł tylko bez DVI (mimo że mam to nie używam bo notebooki tego nie maja i tak). Zobacz ceny na sirius.pl. Sam zakupłem mojego w MediaMarkt i muszę przyznać, że niektóre promocje u nich wdeptują w ziemię (promocyjne piątki!). Z takich 19" zwykłych (1280x1024) FujitsuSiemens też za 1100 zł mają na przykład w promocji. Poza tym 17" są już ponizej 1000 zł. Przejrzyj więc ofertę bo może coś fajnego znajdziesz taniej niż myślisz. Jeśli nie wiesz co wybrać to ogólnie trudno się naciąć na coś złego od samsunga (a seria T wymiata wszystko). Eh, mnie jeszcze zostało tyle do sprzątania, porządkowania i konfigurowania...
Od: Liorithiel
Data: 20051211, 18:38
Jeśli wybierasz LCD, to poczytaj sobie mva.pl, można się sporo dowiedzieć... w domu mam Philipsa 170B wybranego właśnie na podstawie tej strony, i podoba mi się bardzo.
Od: OJO
Data: 20051211, 19:06
Hehehe. Ja, będąc trochę młodszym na jednej z koloni uzyskałem miano "człowieka bez podniebienia", dzięki specyficznemu przysmakowi pt.: "habmurger szatański". Pamiętam że zajadałem się nimi, podczas gdy pozostała część dzieciaków wymiękała po jednym kęsie. ;)
I tak mi zostało do dziś. Lubię musztadę rosyjską z kamisa, choć próbowałem też produktów mniej znanych firm o jakże wymownych nazwach "szatańska" czy "piekielna" :^)
Gdzieś na początku wakacji mama dorwała gdzieś oryginalne tabasco. W takiej malutkiej buteleczce 57ml. Mam jeszcze do dziś, bo nawet jak dla mnie w dużych ilościach za ostre toto. :)
Papryki nie lubię z natury. Jadam tylko tak ostre, przy których wyłącza się zmysł zapachu. Po prostu nie lubię papryki i już.
A co do pokoju to nawet ładnie, ale za dużo słońca jak dla mnie. Po prostu za jasno. Czuję że w lecie to bym zwariował w takim pokoju. ;)
Od: Hoppke
Data: 20051211, 19:36
@OJO: musztarda rosyjska? Jestem pod wrażeniem! To "mocny towar" jest przecież... (właśnie, muszę kupić... :)
a paprykę lubię w każdej postaci, i we wszystkim. W sosach, wśród smażonych rzeczy, na kanapkach... obojętne czy surowa, zapiekana, smażona, marynowana... Ot, takie chrupkie, lekko aromatyczne warzywko :)
Od: Hoppke
Data: 20051211, 19:37
Aha, co do słońca, to teraz nie jest tak jasno. Dni zwykle szare i ponure. Akurat przy przemeblowaniu miałem szczęście i ostre, zimowe słońce. Jeśli latem mi zacznie przeszkadzać, to coś z tym zrobię.
Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20051211, 20:01
Chyba tylko philips'y dają gwarancje na wszystkie wypalone/gorące [sub]piksele przez cały okres gwarancji. Kupiłem 170B6 i nie narzekam ;)
Od: KonMan
Data: 20051212, 10:25
Dziwne, zaiste dziwne. W sobotę też robiłem przemeblowanie, bo chciałem mieć komputer pod oknem, żeby móc patrzeć na śnieg. :)
Co do monitora - za 1700 złociszy kupiłem 19-calowy panel Belinei (http://konrad.mantorski.com/?p=6) i jestem bardzo zadowolony.
Od: void
Data: 20051212, 11:03
Ja parę miesięcy temu kupiłem Samsunga 713N (tak jak mój współlokator) i jestem z niego zadowolony.
Od: Hoppke
Data: 20051212, 16:01
@KonMan: no 1700 to jest grubo ponad to, co chciałbym wydać na ewentualny monitor. Nie jestem grafikiem, w CAD też nie siedzę. Więc mi się taka inwestycja nie zwróci. Prawdę mówiąc, mi się żadna inwestycja w komputer nie zwróci :)
No i 19" to za dużo, 17" bardziej pasuje do moich aspiracji/potrzeb. Zwłaszcza, że to ta sama rozdzielczość (a przyzwyczajony jestem raczej do wysokich DPI)
Od: karola
Data: 20060927, 17:18
hihi całkeim przypadkiem trafiołam na stroke dzis tez mam zamiar przemeblowac pokoik troszke wqiekszych rozmairów ale wiesz co, mam takie same mebelki hihh miłego:))