Jakiś czas temu dane mi było jechać pociągiem. Lubię pociągi, ten miarowy stukot i krajobrazy przesuwające się za oknem... ale nie to jest główną osią tego wpisu.
Bardziej zwróciła moją uwagę pewna parka, z którą dane mi było przejechać spory kawałek w jednym przedziale. Nie zainteresowały mnie ich ubrania, wygląd, sposób mówienia, za to zachowanie było ciekawe. Bardzo szybko zasnęli. To co się rzucało w oczy, to jakaś taka, hmm, bliskość w ich zachowaniach. Tzn. mi się rzuciło w oczy - "głodnemu chleb na myśli" i zawsze byłem szczególnie wyczulony na te rzeczy za którymi sam tęskniłem...
Więc zwróciłem uwagę na dłonie. Zastanawiałem się jakie to musi być uczucie mieć kogoś tak blisko siebie... nawet we śnie nie tracili tego kontaktu ze sobą. No i umieli zasnąć razem. A mnie naprawdę ruszają takie "drobne" rzeczy, bo ja sam bardzo potrzebuję bliskości wyrażanej w ten sposób. Często nie namiętnych pocałunków czy wyrafinowanych pieszczot, tylko takiego zwykłego czucia, że kogoś mam. Poczuć jak ktoś opiera głowę na moim ramieniu, jak czyjeś palce ruszają się w mojej dłoni... zasnąć przy kimś - o, to dla mnie bardzo, bardzo ważne. Chyba jedna z najintymniejszych sytuacji (dla mnie) to właśnie zasypianie. I jeśli umiałbym przy kimś spokojnie zamknąć oczy i po prostu zasnąć, a potem obudzić się i zobaczyć tego kogoś obok siebie, i tylko się uśmiechnąć, to... to to by było już coś naprawdę, naprawdę cudownego. Bo za każdym gestem stoją u mnie emocje i uczucia. I nawet takie proste ujęcie czyjejś dłoni w trakcie podróży jest dla mnie sposobem na przekazanie wielkiego ładunku uczuć. I dlatego automatycznie złapałem sobie ten obraz na strasznie rozmazanym zdjęciu (pociąg podskakiwał, a ja nie mogłem błyskać lampą).
Mówię "przy kimś", "czyjejś dłoni" etc., ale sprowadza się to do odnalezienia na tym wielkim świecie pewnej bardzo konkretnej osoby, z którą... No właśnie. Mógłbym teraz poetycko rozwinąć ten trzykropek, ale to byłby temat na osobny wpis. Więc zostawię to w niedopowiedzeniu, przynajmniej tym razem - zresztą, Mój Czytelniku, sam na pewno możesz ze swojej duszy dopowiedzieć brakujący fragment. Może będzie inny od mojego, ale wiesz na pewno o co chodzi w tęsknocie za poczuciem, że ma się tę "bardzo konkretną osobę", że się ją odnalazło i jest się przy niej.
Patrząc na tamtą parkę czułem zazdrość. Taką zwykłą, ludzką zazdrość. Nie zawiść, broń Boże. Nie było też we mnie żadnego gniewu. Tylko zazdrość. Cieszyłem się ich szczęściem, serio, ja naprawdę tak mam... próbowałem tylko wyobrazić sobie "jak to jest". I chciałem, żeby i mi się to przytrafiło. Co jest takiego w widoku parki zasypiającej razem, trzymającej się za dłonie, gdzie ona opiera się o niego tak bardzo, jak tylko niewygodne fotele PKP im na to pozwalają? Nie, tego nie muszę nawet w słowa ubierać. Mógłbym, ale nie muszę. Takie obrazy się we mnie przeliczają od razu na uczucia. I dlatego sobie złapałem ten obraz na strasznie rozmazanym zdjęciu, chociaż czułem się z tym dość szmatławie. Nie wiem czy miałem prawo "wykradać" sobie tak kawałek ich prywatności. I czy mogę to pokazać na blogu? Ale są dla mnie całkiem anonimowi, a ja nie mam złych intencji, więc chyba sobie wybaczę :)
A dzisiaj wpadłem na to zdjęcie i sobie uświadomiłem coś - uświadomiłem sobie, jak szybko mi się zmienił sposób postrzegania tego zdjęcia. Już nie zazdroszczę. Już nie zastanawiam się "jak to jest". Już nie myślę o znalezieniu "tej konkretnej osoby z którą...". Wszystkie te cudze uczucia których wcześniej mogłem się tylko domyślać patrząc na zdjęcie... teraz mam na własność, towarzyszą mi przez cały dzień.
Niewiarygodne. Gdyby pół roku temu ktoś powiedział mi, że będę się teraz czuł tak, to bym mu nie uwierzył. Gdyby ktoś mi powiedział, że los zetknie mnie z kobietą tak znakomicie pasującą do moich wyobrażeń o kobiecości, u której na równi będę pożądał i ciała, i duszy, przy której co chwilę będę myślał "raaany, fajna jest...", w której towarzystwie będę się czuł tak po prostu dobrze, i która zechce być moim prywatnym Aniołkiem... w to też bym nie uwierzył. Więcej nawet, ktosia snującego przede mną takie wizje po prostu bym wyśmiał. Rachunek prawdopodobieństwa jest przeciwko takim sytuacjom. To jak mnożenie ułamków, procentowych szans na wystąpienie jakiejś sytuacji, szans na spotkanie człowieka o konkretnych cechach. W rezultacie wychodzi bardzo, bardzo malutki ułamek. Znikoma szansa. Nieprawdopodobnie mała. Jak spełnić wszystkie punkty wyliczanki, jak bardzo powykręcane musiałyby być ścieżki losu, by w tym wszechświecie zetknąć mnie z moim Aniołkiem? Szansa jedna na milion?
Ale, jak to Pratchett ujął, "million-to-one chances happen nine times out of ten.". Yup. I stało się. Słyszę, jak Statystyka do pary z Rachunkiem Prawdopodobieństwa chichrają mi się za plecami. Ale dziękuję im za ten dowcip :)
A teraz coś całkiem innego - mandriva cooker. Wczoraj coś zauważyłem, coś co mnie zaalarmowało. Robiłem update repozytoriów (smart update, bo tylko tego już używam) i zauważyłem, że pojawiły się m.in. nowe pakiety z Cupsem. Ale smart nie zaproponował mi apgrejdu mojego cupsa. To mnie zaciekawiło. Po bliższej inspekcji okazało się, że mój cups był instalowany z pakietów o nazwie "cups-1_2" (bodajże), podczas gdy cups w cookerze to już "cups", po prostu. Bez przyrostka w nazwie. Innymi słowy - w cookerze ktoś znienacka zmienił nazwę pakietu zostawiając mnie na lodzie. Bo pakiet "cups" nie został zaprogramowany na automatyczne zastąpienie starszego "cups-1_2". A sam pakiet "cups-1_2" przestał w cookerze istnieć. Czyli miałem na dysku starszy pakiet który nie zostałby już nigdy automatycznie zaktualizowany. W cookerze by się pojawiały kolejne wersje pakietu "cups", ale że ja takiego nie miałem zainstalowanego, to i nic bym nie wiedział o tych aktualizacjach.
Skorygowałem to od ręki wywalając swojego cups-1_2 i zastępując go nowym cookerowym "cups"-em, ale zacząłem się zastanawiać. Czy to aby pierwszy raz gdy coś takiego się dzieje w cookerze? Kto wie ile pakietów mam w starych wersjach, bez szans na automatyczny upgrade, bo w cookerze też zmieniono im nazwy?
Dlatego wyskrobałem na szybko prosty skrypt. Zakłada on, że używa się smarta... z pomocą smarta generowane są dwie listy pakietów, jedna z nazwami programów zainstalowanych na dysku, druga z nazwami pakietów dostępnymi przez wszystkie zarejestrowane w smarcie kanały. Następnie skrypt sprawdza które z lokalnych pakietów nie istnieją w kanałach, czyli nie mają szansy na automatyczny upgrade. Proste. U mnie obok cupsa znalazł też dwie niepotrzebne wersje libImageMagick, stare biblioteki dbusa i parę innych drobiazgów. U da.killi znalazł ładnych kilkadziesiąt pakietów do korekty. Proszę, oto sam skrypt - compare.sh.
Skrypt należy uruchamiać na prawach roota, gdyż musi on przejściowo odłączyć od smarta kanał "rpm-sys" - niestety, inaczej nie umiałem przymusić smarta do wylistowania "wszystkich pakietów oprócz tych zainstalowanych". U mnie (obecnie, po czyszczeniu systemu) wynik jego działania to:
# /home/grzegorz/compare.sh Wykonuje "smart update" (moze potrwac chwile...) Tworze spis pakietow zainstalowanych lokalnie... 945 pakietow Tworze spis pakietow dostepnych w sieci... 12795 pakietow Osierocone/zaniechane linie pakietow: cedega jdk kernel optipng psi-roster-icons-amirose_star qps (kopia tej listy zostala zapisana w no-upgrades.txt)
Jak widać znalazł mi parę pakietów których nie da się zaktualizować przez kanały, ale to normalne - bo są to pakiety, które sam doinstalowałem z innych źródeł. Na liście tej mogą znaleść się pakiety których nazwy zmieniono (jak ten cups ostatnio), pakiety które mają wersją zakodowaną jako część nazwy i po prostu współistnieją w systemie razem z nowszymi wersjami (jak np. zbyteczne, stare biblioteki ImageMagick czy libdbus), albo po prostu pakiety "z zewnątrz" (jak te z mojej aktualnej listy). Skrypt może się przydać zwłaszcza ludziom używającym cookera od dawna - u mnie wypluło początkowo tylko kilkanaście pozycji, u da.killi było ich już kilkadziesiąt. Ot, taki sposób na okresowe posprzątanie i wykrycie pewnych zmian w systemie pakietów.
Przepraszam, że nie napisałem wersji używającej urpmi... ale naprawdę polecam smarta ;)
Dopiski:
Od: waluigi
Data: 20060115, 23:57
Hyh, piękny wpis ;)
Tyle tylko moge powiedzieć po jego przeczytaniu...
Od: OJO
Data: 20060116, 00:06
Sam zaczynam zazdrościć, gdy czytam takie rzeczy...
Od: da.graveyard.killa
Data: 20060116, 02:24
OJO: nie zazdrość, tylko też zainstaluj Mandrivę :)
Od: harnir
Data: 20060116, 11:00
Efekt ze zdjęciem super :-)
Hoppke: No to przynajmniej wiesz jak się czują ludzie z drugiej strony barykady...
Od: OJO
Data: 20060116, 13:51
@da.kila: do dziś zadziwia mnie twój sposób postrzegania świata :D
Od: badmad
Data: 20060116, 20:23
Eh, ukradleś mi komentarz! :) Chciałem napisać o szansach jednych na milion :)
Cóż, cieszę się że masz swojego Aniołka, ja swojego nadal szukam, ale jestem szczęśliwy szukając.
P.S. Kurcze, miałem napisać o jeszcze kilku innych sprawach, ale myśli mi w trakcie pisania uciekły, unexpected end of stream. :)
Od: bies
Data: 20060117, 00:45
Touche da.killa :D
Hoppke: co do ,,szansy jednej na milion''. A co jeśli pożądane cechy nie są stałe ale zmieniają się (przychodzą) wraz z drugim człowiekiem? Czy to zmienia rachunek?
Aha, moim zdaniem, nie powinieneś upubliczniać zdjęcia.
Od: Anonimowy Czytelnik Repo a.k.a Pkmn
Data: 20060117, 15:31
1. Pokazales zdjecie wycinajac tak perwersyjny kawalek ze sie ciebie boje. Pokazanie zdjecia oceniam na minus.
2. Ogolem wpis zajebisty, chociaz troche ponudziles zanim dales skrypt.
////
Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20060117, 17:47
Anonimowy Czytelnik Repo a.k.a Pkmn ad2.: nie narzekaj.
Od: Hoppke
Data: 20060118, 12:14
@waluigi: danke!
@OJO: instaluj mandrivę ;)
@da.killa: podkręć jasność na Silva Rerum... ;)
...a do słów biesa i Pkmn aka Slowkinga ustosunkuję się w osobnym wpisie, bo w komentarzu by mnie chyba limit znaków powstrzymał (repo ma limit długości komentarzy).
Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20060118, 16:34
Jezzu, na zdjęcia w gazecie, na które wszak nie ma zgody tłumów, też marudzicie "gazeta nie powinna upubliczniać" ? Trochę luzu, nic perwersyjnego ani wyjątkowo prywatnego na tej fotce nie było.