ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Sztuka padania i zabawy w wannie

Życie gra na zwłokę, aż wygra. (a postanowiłem sprawdzić sobie, jak to jest blogować niezrozumiałymi cytatami ;)

Zima. Zimno. Minus dwadzieścia w nocy, lekko licząc. A po wyjściu na zewnątrz od razu zamarzają skrzydełka nosa. No i wszechobecny w Zielonej Górze lód. Dzisiaj raz się rasowo wywaliłem, raz prawie złamałem sobie kolano i raz wykonałem poślizg kontrolowany na przejściu dla pieszych.

Note to self: przy upadaniu na lód trzeba chcieć upaść. Albo przynajmniej sobie pozwolić na to. Wtedy najlepiej wychodzi. Mój pierwszy dzisiejszy upadek był właśnie taki "z przyzwoleniem". I wyszedł cudownie - poleciałem miękko, wyłożyłem się jak długi, by po chwili bez problemu wstać i pójść dalej. Ani jednego siniaka, urazu, NIC. Dosłownie, nie poczułem żadnego bólu, tylko to przyjemne poczucie nagłej zmiany orientacji. A wszystko dlatego, że byłem na czyściutkim lodzie i przewrócenie się mi wcale nie przeszkadzało. A z kolei za drugim razem gdy straciłem równowagę, nooo, za drugim razem już chciałem zachować godność. Więc szamotałem się by ustać pionowo, na sztywnych nogach... i w pewnym momencie poczułem, że prawie wyłamuje mi się kolano, bo jakoś tak głupio mi się nogi obróciły i staw przyblokował. Za trzecim razem, na przejściu dla pieszych, straciłem na chwilę równowagę - ale zgrabnie wszystko opanowałem przejeżdżając kawałek na pięcie. Wrażenie podobne do zeskakiwania z ruchomych schodów.

Wniosek: bardziej mogę sobie zaszkodzić próbując ustać na nogach za wszelką cenę, niż wywalając się zgrabnie na bok.

...zmiana tematu. Goliłem się wczoraj rano, a jeszcze dziś mam trochę podrażnioną skórę. Przypuszczam, że to przez ten mróz wolniej się regeneruję. Skoro jesteśmy przy goleniu, to pochwalę się jednym z zabawniejszych kosmetyków jakie posiadam. "Kremowy żel do mycia twarzy", ogórek+limonka, producent: "Bielenda". Ma ładny zapach i w ogóle, ale za konsystencję, wygląd i ogólne właściwości... well... jak to ująć...

Wygląda jak sperma i tyle. Jest biały, ma konsystencję płynno-żelową, z tą taką charakterystyczną glutowatością. Po nałożeniu na twarz ścieka identycznie jak... no, wiadomo. Mam zawsze dużo radości z mycia się tym, bo dopóki go nie rozmydlę na twarzy wyglądam jakbym właśnie zszedł z planu jakiegoś pornola. Może kiedyś strzelę parę fotek. W każdym razie BOSKI towar :) Ale jest fajny, nie powoduje u mnie żadnych podrażnień (a ja łatwo dostaję czerwonych plam od różnych takich mazideł) i bardzo fajnie pachnie (ta limonka!). Do cery mieszanej, czyli mojej. Poza tym bardzo lubię się nim umyć przed goleniem, pomaga chyba bardziej niż krem do golenia. Oczywiście najbardziej pomaga solidna gorąca kąpiel, rozgrzana i mokra twarz goli się praktycznie "sama", ale nie zawsze mam tyle czasu na leżenie w wodzie...

A skoro jesteśmy już przy leżeniu w wodzie, to wymyśliłem sobie zabawę ostatnio w kąpieli. Trzeba mieć do niej zręczne palce. Nie, nie o taką zabawę mi chodzi. Śfinki :P

Wiesz jak "pstryka" się monety używając kciuka i palca wskazującego? Zapiera się paznokieć kciuka o opuszkę palca wskazującego, kładzie na wierzch monetę, przyciska palec wskazujący do kciuka i "wypstrykuje" kciukiem w górę. Palec robi "pstryk" i moneta leci w górę wirując. Dobre do rzucania orzeł-reszka. W czasach liceum robiłem to z niebywałą gracją, wypstrykując monetę, chwytając ją w locie którąś z dłoni i przyklepując potem pieniążek do wierzchu drugiej dłoni. Baaaardzo efekciarskie. Teraz już chyba tak nie umiem. Ale ad rem: odkryłem, że pstrykanie w wodzie też jest fajne. Trzyma się łapki pod wodą i pstryka kciukiem, tak jakby się próbowało wybić monetę. Trzeba mieć całą dłoń nieruchomo, tak by tylko połowa kciuka się poruszała. Gdy zrobi się to odpowiednio energicznie, to na powierzchnię wody wyskoczy taka malutka fontanna. Wysokość fontanny można regulować oddalając dłoń od dna, albo wkładając więcej siły w pstryknięcie. Fontanna powinna mieć jak najmniejszą średnicę (1-3cm) i jak największą wysokość. Kupa frajdy! (nawet sam jeden w wannie znajdę sobie jakąś zabawę ;)

No dobra, może to nie brzmi jakoś strasznie ekscytująco, ale jest fajne. Serio.

...tęsknię za minionym weekendem. Był dla mnie bardzo dobry, ze względu na cudowne towarzystwo... i oczywiście przeleciał w oka mgnieniu, zostawiając mi dużo uczuć, nowej energii... i utwierdzając mnie w przekonaniu, że umiem wychwycić kogoś wyjątkowego w całym tłumie ludzi. Instynktownie. To moje "spider senses". No, w moim wypadku "liskowe instynkty". Takie ciepłe i futrzate. Wyczuwają inne futerka do których warto się przytulić. Elektrostatyczne przyciąganie ;)

A tak bardziej serio, to naprawdę ufam moim instynktom. Czasem ktoś "wpada w oko" od razu, a potem przez kolejne miesiące "jedynie" potwierdza to, co się instynktownie przewidziało. Istnieje na tym świecie jakaś dodatkowa warstwa w której ludzie się wyczuwają. Coś ponad słowami, gestami, obrazami. Ponad pamięcią. Są ludzie którzy są mi obojętni, ludzie w których mnie coś niewytłumaczalnego drażni od pierwszego spotkania... i są też tacy, przy których czuję się tak, jakby byli mi bliscy w poprzednim życiu. Wiesz, wśród wszystkich rzeczy jakie kwestionowałem w ciągu swojego życia jednego chyba nigdy nie podważałem - duszy. Myślę, że każdy ma własną... i że niektóre są do siebie bardziej zbliżone, inne mniej... i że to właśnie tym kierują się moje instynkty. Zwracam uwagę na dusze o kolorze pasującym do mojego...

Dopiski:

Od: niewytłumaczalnie drażniący shadow
Data: 20060123, 23:23
Na zimę się nie goli - jest znacznie cieplej :-)
I wygląda się chyba lepiej, niż z wiadomo czym na twarzy :P

Poza tym... "wyczuwają futerka"? A to my jesteśmy sfinki, taak? :-)))

Od: waluigi
Data: 20060123, 23:28
Hyhyhy, w takie zimne dni, gorąca kompiel wieczorem to swietna sprawa...
Kiedyś też wymyśliłem sobie zabawe w wannie, mianowicie zanurzałem głowe w wodzie, tak że tylko 'czubek' twarzy miałem na wierzchu (przez co woda nie dostawała sie do oczu,czy innych 'otworów twarzowych'), natomiast uszy miałem pełne wody.
Co w tym fajnego? To, w jaki sposob słychac kazde uderzenie palcami o brzeg wanny :)
Niedorzeczne, ale kiedys mnie bawiło :)

Od: OJO
Data: 20060123, 23:39
W wannie to najlepiej słucha się muzyki. Oczywiście trzymając głowę pod wodą :]

Od: Hoppke
Data: 20060124, 00:26
@shadow: ale bez zarostu młodziej wyglądam... :)
A futerka są milutkie i tyle. Jak na moim liskowym awatarku ;)

@waluigi: mhm. Albo głosy ludzi z zewnątrz, takie całkiem inaczej brzmiące gdy masz uszy w wodzie. O, jeszcze coś - jak się wyciąga głowę na powierzchnię i woda wylewa się z uszu, to jest zawsze taka gorąca gdy spływa po szyi. Tak jakby się w uszach podgrzała(?)

Od: smuki
Data: 20060124, 11:36
(...)"liskowe instynkty". Takie ciepłe i futrzate.
@Hoppke: jeśli myślisz, że takimi "podejściami" przekonasz nas do swojego nowego awatara, to sie grubo mylisz :P

ad "Zwracam uwagę na dusze o kolorze pasującym do mojego...":
Thick black soul
Moving slow, moving close to you
This life I don't know
It seems kinda sick to me

NP: Moby - Landing

Od: badmad
Data: 20060124, 15:17
Ja tez ostatnio znalazłem se zabawę: darty z kolegami & koleżankami z grupy w pubie (akurat angielskiego nie było! :)) btw: emilia pierwszy raz rzucała i odrazu za 60 :D

Od: shadow
Data: 20060124, 15:48
Młodziej? Ty już nie masz 16-stu lat. Czas najwyższy się do tego przyznać :)

Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20060125, 08:00
"(a postanowiłem sprawdzić sobie, jak to jest blogować niezrozumiałymi cytatami ;)" /Hoppke/

...aluzju poniała (chyba ???) ;) ...ale autora tej kursywy też by chciała :)

Od: BoskY
Data: 20060125, 18:32
Hmmm, zabawy w wannie to jest to :P
Znam jeszcze jedną równie fajną - kładziesz dłoń na tafli wody po czym luźno acz energicznie wciskasz ją w dół. Najpierw następuje swego rodzaju implozja (no dobra implozja to to nie jest ale fajnie brzmi) po czym możemy zaobserwować równie efektowną fontannę :) Naprawdę fajne ...

Od: Hoppke
Data: 20060125, 19:18
@Anonimowa Nałogowa Cytatowniczka:
To z piosenki Annett Louisan, tej z następnego wpisu. Pierwszy wiersz refrenu:

das Leben spielt auf Zeit, bis es gewinnt
grad' wenn du bröllst und schreist, stellt es sich blind
so viele Dinge bekommt man erst dann
wenn man sie nicht mehr gebrauchen kann
das Schicksal lacht dich aus, voll Ironie
es zieht dich rein und raus, spielt Lotterie
ein dummer Teenagertraum, jetzt wird er wahr
warum erst jetzt, und nicht als sie sechzehn war?

A słowa pewnie napisał jej jakiś tekściarz pracujący dla wydawcy płyty :) Pierwsze wiersze zgrabne, ale druga połowa refrenu przeciętna. Za to ładnie zaśpiewane.

Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20060125, 21:42
...danke schöne ;)

Od: Hoppke
Data: 20060125, 23:44
Do usług <kurtuazyjny dyg> :)

Od: Anonimowy Czytelnik Repo
Data: 20060126, 19:23
Ekhem, skąd wiesz w jaki sposób sperma ścieka po twarzy?

Od: Hoppke
Data: 20060126, 21:54
w moim wieku wie się już takie rzeczy :)

Od: smuki
Data: 20060128, 09:55
lol. taki perwersyjny jesteś?

Od: guzik
Data: 20060129, 20:58
zaraz powie, że wie, jak smakuje ("bo w tym wieku...") i wszyscy uciekną

Od: Hoppke
Data: 20060130, 11:56
@guzik: Ale czemu "uciekną"? :)
Czytelnicy Repo chyba nie mają obsesji na punkcie seksu, nie na tyle by uzależniać czytanie mnie od tego, czy pasuję do ich wyobrażenia o męskiej seksualności. Nikogo chyba nie obchodzi moja orientacja, fantazje czy praktyki seksualne. Jasne, pewnie parę osób by sobie bardzo chętnie o nich poczytało, ale... nawet jeśli napiszę, że jestem gejem który w każdy weekend jeździ do Monachium na ociekające wazeliną spotkania z kochankiem, i że w naszych igraszkach wykorzystujemy jeszcze dwie gumowe lalki, dildo mocowane na wiertarce udarowej, lateksowe wdzianko i wibrujące kuleczki, a czasem jeszcze zapraszamy sąsiada z jego dziewczyną, bo lubimy mieć widownię... to co z tego?

Kogoś to poruszy, coś zmieni? :)

(jestem normalnym hetero, bez ekscesów, w "purescore" dostawałem 60-90 punktów, żeby nikt nie sugerował że się szykuję do "coming out"... chcę tylko powiedzieć, że... tak serio, jakie znaczenie ma to co robię w sypialni? IMO to dla Czytelników tak samo istotne jak to, że nie lubię cebuli. Nie jem cebuli, cebula jest fuj. Nikt z tego powodu nie ucieka... Mało który z czytelników miał szansę mnie spotkać osobiście, podać dłoń. Więc nie musi się bać, że znienacka ochlapię mu buźkę... swoim kremowym żelem do mycia twarzy ;)

@smuki: perwersyjny? Zależy dla kogo... W moim mniemaniu - nie. W mniemaniu moich znajomych - nie. Może w oczach słuchaczy Radia Maryja... ;)

BTW, mówiąc o purescore mam na myśli to:
http://www.purescore.com/

Pozostaw dopisek: