ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Obejrzałem Sin City

Przed chwilką skończyłem oglądać "Sin City". Tak, dopiero teraz...

Wrażenia: suuuper! Świetna, wciągająca narracja. Kompozycja też bardzo trafna. Selektywne kolorowanie czarno-białych scen okazuje się być bardzo udanym chwytem. Fabuła przykuwa uwagę. No i ten nastrój pesymizmu z przebłyskami szczęścia bardzo do mnie przemówił. Lubię takie filmy. Orientacja ideologiczno-filozoficzna, narracja i kompozycja tego filmu są bardzo bliskie mojego ideału opowieści, przynajmniej dzisiaj, w ten chłodny, sobotni poranek. Nie mogłem wybrać lepszego filmu po wczorajszym wieczorze, nocy pełnej koszmarów i przebudzeniu w zimnej pościeli...

Przy przeżywaniu takiej estetyki czuję wyraźnie, że gdzieś we mnie coś się porusza. Jakieś horyzonty wrażliwości się odrobinkę poszerzają, dostaję masę nowych obrazów o których mogę potem myśleć. To takie specyficzne odświeżenie zastałego już świata w mojej głowie, coś jak mentalny peeling. I wszystko wyszło odpowiednio wyważone, nieco stonowane - bo nie krwawię jak po "skrajnie ambitnym kinie", więc peeling nie był zbyt głęboki.

A teraz pora śniadanie jakieś upolować :)

Dopiski:

Od: OJO
Data: 20060128, 11:31
wszystko się zgadza. ten film po prostu rządzi.

Od: da.graveyard.killa
Data: 20060128, 11:32
No to teraz gazu do empiku po komplet komiksów :)

Od: badmad
Data: 20060128, 12:08
ditto :)

Od: bies
Data: 20060130, 15:23
Ano, bardzo dobry film. Przypomina... przypomina... Pulp Fiction sposobem narracji.

Dlaczego tak późno?

Od: Hoppke
Data: 20060130, 19:04
hmm, Pulp Fiction mi jakoś do gustu nie przypadło nigdy.
A czemu tak późno? No bo jakoś tak... wyszło :)
Nie wiem, ja chyba wszystko oglądam z wielkim poślizgiem. Opóźniony jestem. Dopiero niedawno Equilibrium oglądałem (by w ostatnich 10 minutach filmu stwierdzić "mooooment, przecież ja to w zeszłym roku na Pro7 widziałem! :)

Chyba tylko ekranizacje Tolkiena oglądałem w normalnym rytmie (jeśli liczyć te większe produkcje), bo razem z premierami kinowymi. Ale resztę filmów już z poślizgiem.

Nie przeszkadza mi to wcale...

Pozostaw dopisek: