ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2006/05, 11 wpisów
Na froncie prywatnym

Od czego zacząć...

Zacznę może od rzeczy najważniejszej dla mnie - uczuciowo (czy, jak mówi moja znajoma Kaśka, "w sprawach serduszka") jest po prostu rewelacyjnie. Tzn. tak po prostu dobrze, i to właśnie jest w tym wszystkim tak cudne :) Biorąc pod uwagę, że znalazłem dziewczynę która strrrasznie mnie pociąga na każdej możliwej płaszczyźnie - i fizycznie, i emocjonalnie, i intelektualnie, którą mogę kochać i mieć w niej jednocześnie najlepszą przyjaciółkę jaką kiedykolwiek miałem, cóż, czego więcej chcieć?

Przeszkoda była jedna - lokacja. OK, przeszkód było więcej, i ta może nawet nie była najtrudniejsza do pokonania, ale... Tak się złożyło, że dzieliło nas trochę kilometrów. Ja jestem chłopakiem z Zielonej Góry, ona dziewczyną z Poznania. Romansowanie w takim układzie jest nieco utrudnione ;)

Ale dla chcącego nic trudnego, więc od tygodnia mieszkam w Poznaniu. I jestem, ech, jak to powiedzieć... nie wiem czy mi to przejdzie przez usta... p r o g r a m i s t ą. Co miłość może z człowiekiem zrobić... ;)

Ale nie jest źle. W zasadzie to jest bardzo dobrze :)

Mój obecny plan życia obejmuje kilka miesięcy, w których mam zamiar zrealizować następujące punkty:

A potem ułożę nowy, równie pozytywny. :) (...)

Czytaj dalej...
Picasa for Linux

No proszę! Doczekaliśmy się Picasy na Linuksie. Dla niewtajemniczonych: Picasa to taki program, tworzony przez Google.Celem tego programu jest zarządzanie kolekcją cyfrowych zdjęć - katalogowanie, drukowanie, wysyłanie przez e-mail, tworzenie galerii, przeszukiwanie zasobów... Coś w rodzaju cyfrowego albumu dla posiadaczy cyfrowych aparatów.

Do tej pory Picasa była dostępna tylko pod Windows. Nie było to jakimś wielkim problemem, bo istnieje przecież znakomity f-spot, ale miło jest gdy "wielcy gracze" (jak Google) dostrzegają systemy inne niż Windows. Zwłaszcza gdy idzie o Google, które niestety traktuje wszystko spoza ścisłego mainstreamu po macoszemu. Ot, Google Earth (windows only) czy Google Calendar (który nie działa zbyt dobrze w Operze). Dlatego sama Picasa sama w sobie mnie nie interesuje aż tak bardzo, jestem jednak zadowolony z faktu zauważania przez Google istnienia Linuksa. Jedna jaskółka wiosny, oczywiście, nie czyni. Ale i tę nagą jaskółkę przyjmę ;)

A dlaczego nagą? Ano, wystarczy się przyjrzeć Picasie pod linuksem. Po pierwsze - winelibs. Tak, Picasa linuksowa to z grubsza Picasa windowsowa, tyle że połączona z bibliotekami Wine (Corel swego czasu też próbował takiego eksperymentu i efekt był mizerny, dziwne że Google postanowiło tak samo zaryzykować. Oczywiście obecne Wine jest o wiele lepsze niż kiedyś, ale mimo wszystko...). Oczywiście nie ma niczego złego w korzystaniu z Wine, zwłaszcza gdy jest to praktycznie jedyna realna możliwość przeportowania programu, trzeba jednak znać konsekwencje takiego wyboru. (...)

Czytaj dalej...
Philologeek

Odnalazłem swoje własne cliché! W końcu!

Jak wiadomo (bo wiadomo, prawda? ;) nie jestem geekiem. Z drugiej strony takie wykluczenie to za mało, by mnie jakoś opisać.

Nie chodzi mi o to, by się określić, zdefiniować. Nie. Wiem dokładnie kim jestem, jaki jestem. Umiem to wyrazić w ~30KB tekstu ;) Cały czas jednak szukałem pojęcia, które wyrazi to w skondensowany sposób. Jakieś pojedyncze słowo...

No i całkiem niedawno w rozmowie z moim prywatnym Aniołkiem doszliśmy (całkowicie przypadkiem) do określenia, które najtrafniej ujmuje moją skromną osóbkę. A magiczne słówko to FILOLOGIK. To czyni Repo blogiem FiloloGicznym ;)

PLD? Eeee tam ;)

W dopiskach do poprzedniego wpisu bies zapytał, czemu nie próbuję PLD.

Otóż próbowałem PLD, ze cztery czy pięć razy. Ac, Ac-ready, Ac-ready+test, AC+Th... ale efekt jest za każdym razem ten sam: dopóki stawiam podstawowe oprogramowanie w trybie tekstowym ("profil serwerowy" że tak powiem), to jest ślicznie.

Ale gdy zaczynam konfigurować sobie otoczenie graficzne (X-y, gnome, aplikacje do obróbki grafiki), to się ZAWSZE coś zaczyna sypać. A to build firefoksa na athlonie ma jakieś bugi (coś z flagami kompilacji, bo np. wersja dla i686 nie wykazywała problemów -- ale przez parę tygodni nie było komu poprawić flag), a to świeżo zainstalowany f-spot po prostu rzuca krytycznym wyjątkiem i się wyłącza (czyli po prostu nie działa), albo próbuję zainstalować PLD jakimś trafem AKURAT w momencie, gdy popsuły się pakiety z alsą, albo AKURAT trafiłem na moment, w którym amarok jakoś rozjechał się z PLD-owym sqlite i nie umie w ogóle stworzyć kolekcji...

Mogę stawiać serwery i rutery na PLD, ale na biurku po prostu mi nie działa. Albo inaczej: jakoś dziwnym trafem za każdym razem, gdy instaluję PLD, trafiam na kolejną "ABSOLUTNIE WYJĄTKOWĄ SYTUACJĘ" (jak mówią developerzy) -- awarię bardzo podstawowych (dla mnie) pakietów, która to awaria z kolei dzieje się ponoć raz na sto lat i deweloperzy naprawiają ją (znowu, ponoć) w przeciągu kwadransa. Chyba, że im udowodnię, że pakiet ten nie działa od przeszło tygodnia, wtedy przestają wciskać kit. A miesiąc później w ogóle zaprzeczają, jakoby jakiekolwiek awarie kiedykolwiek wystąpiły... Albo słyszę, że używając ac-ready sam jestem sobie winien, bo powinienem się trzymać gołego ac :)

Albo mam nieziemskiego pecha do tej dystrybucji, albo jest to jedna z dystrybucji najgorzej sprawdzających się na biurku (przy czym moja definicja biurka to raczej gimp-2.3 (niespakietowany w PLD, bo kto by się interesował grafiką...) , f-spot, amarok-1.4 i firefox niż mysql, apache i php w xemacsie). (...)

Czytaj dalej...
Bo ziemia^W zasoby nie powinny leżeć odłogiem

Akurat mam trochę pracy do której wystarcza mi zwykły gedit, więc na osobnym pulpicie uruchomiłem sobie mini-gentoo. W chroocie. Aktualnie ten mini-system próbuje dojść do stadium gtk+, a dalej się zobaczy.

Nie mówię, że chcę używać Gentoo. Ale co mi szkodzi takie małe, malutkie żętu sobie w $HOME/gentoo odchować?... ;)

Stare Repo mocno śpi...

Tak właśnie. Stare Repo poszło spać ustępując miejsca Nowemu Repo. Adresy wskazujące na stare Repo przekierowują teraz na główną stronę Repo2.0, a niektóre adresy (jak RSS czy poszczególne artykuły) prowadzą od razu w odpowiednie miejsca. Wszystko to serwowane jest z kodem HTTP "301", czyli "Moved Permanently". Dzięki temu Google powinno mnie nadal widzieć i dostosować się z czasem do nowej sytuacji.

Uznałem, że Repo2.0 jest już wystarczająco stabilne by sobie dać radę.

O sprawach prywatnych nie będę teraz pisał, żeby nie zapeszać (choć sporo, oj sporo się zaczyna u mnie teraz dziać). Ale mogę trochę o technicznych rzeczach, bo czemu by nie?

Po pierwsze, mam od jakiegoś już czasu monitorek LCD. Chyba o tym nie wspominałem, prawda? Całkowicie niegeekowo wszedłem do sklepu i po prostu przedstawiłem swoje wymagania sprzedawcy, prosząc o radę. Chwilę potem wychodziłem z Flatronem L1715S pod pachą. Bardzo fajna regulacja ostrości (wtyczka D-SUB), bardzo fajny wygląd, kolory, kontrast i jasność jak najbardziej wystarczają do siedzenia w trybie graficznym, "korzystania z internetu" i klepania kilobajtów tekstu. Wiem że to low-endowy monitor, ale naprawdę jestem z niego bardzo zadowolony. Gdybym się cofnął w czasie, to jeszcze raz bym go kupił.

Dzięki LCD odzyskałem dużo miejsca na biurku. Miejsce zostało błyskawicznie skolonizowane w imieniu Jego Wysokości Bałaganu I.

Inna rzecz: akumulatorki mi padły, te których używam w aparacie. 4 ogniwa AA. Przypuszczam, że ładowarka się zepsuła (od jakiegoś czasu coś w niej latało, ale nie mogłem rozkręcić obudowy bo nie mam odpowiedniego wkrętaka) i systematycznie je niszczyła przy ładowaniach. A swoje dno akumulatorki osiągnęły akurat podczas majowego weekendu, wytrzymując po ładowaniu tylko jeden dzień (gdy były fabrycznie nowe, to wytrzymywały ~30 dni ostrego fotografowania), więc zaraz po powrocie do cywilizacji kupiłem nową ładowarkę i nowy komplet akumulatorków. W formie zestawiku GP PowerBank Traveler. Oby służył mi dobrze. Ciekawostka techniczna: ładowanie 4 akumulatorków w dwóch sesjach (dwa razy po dwa akumulatorki) wychodzi krócej, niż ładowanie równolegle wszystkich czterech ogniw. Ot,taka specyfika tej ładowareczki. (...)

Czytaj dalej...
Majówka - podsumowanie
[JEZIORO]

Majowy długi weekend miałem bardzo udany. Zarezerwowaliśmy sobie z Aniołkiem miejsce w Powidzu, nad jednym z najczystszych polskich jezior. Dojechaliśmy tam bez większych problemów, choć automapa sprzężona z GPS-em wpuściła nas w jakąś boczną drogę... która potem przeszła w polną drogę... a potem w koleiny... a potem w jakąś antydrogę... by na końcu zamienić się w doły zasypane częściowo błockiem, kamieniami i potłuczonym szkłem. Było tego chyba tylko kilometr z hakiem, ale wlekliśmy się straaasznie długo. Modliłem się tylko żeby nam koła nie urwało. Albo opony czy miski olejowej nie przebiło. Ale przebrnęliśmy, uff. W drodze powrotnej asekuracyjnie trzymaliśmy się głównych dróg.

A na miejscu: żadnej prasy, telewizji, internetu... jak zwierzęta ;) Nareszcie była okazja by po prostu odpocząć. Chociaż aura była przeciwko nam - pierwsze parę dni było zimno i kapało, bez przerwy praktycznie. Przed rozpaleniem grilla musieliśmy butelkę z rozpałką wymoczyć w miednicy z ciepłą wodą, bo przez noc zamarzła. Pływał w niej lodowy klocek. Brrr. Potem na wszelki wypadek nie zostawialiśmy już rozpałki na noc na dworze. Swoją drogą jakim cudem to zamarzło? Przecież to jakoś na bazie nafty jest niby robione...

Na szczęście pod koniec pogoda się zaczęła poprawiać, więc mogliśmy dużo więcej czasu spędzać na tarasiku (wędząc sąsiadów z pobliskich tarasów dymem grilla ;), łażąc po okolicy czy leżąc nad wodą. A, straszyliśmy też dzieci pozostałych urlopowiczów. Uciekały na sam nasz widok. Za moich czasów dzieci nie były takie nieśmiałe...

Na wyjeździe dorwały mnie też moje urodzinki, które po raz pierwszy w życiu miałem okazję obejść w tak małym gronie (1 Hoppke + 1 Aniołek). Było fajnie :) (...)

Czytaj dalej...
Ogłoszenie

Repo2.0 zmieniło adres. Z tymczasowego http://parrot.dobremiasto.net:47890/ przeszło na http://repo.dobremiasto.net/. Parrot jeszcze przez jakiś czas (raczej krótki) będzie udostępniać Repo, ale ta ścieżka zostanie wyłączona i oficjalnym, jedynym słusznym i wspieranym adresem będzie http://repo.dobremiasto.net/.

A lada moment Repo1 zostanie wyłączone i zacznie przekierowywać na Repo2.0. Bo, pomijając wygląd i wszystkie niedokończone rzeczy, Repo2 serwuje już praktycznie całą funkcjonalność jaką posiada Repo1. A ma przy tym tak miłe dodatki jak np. rss z komentarzami. Od jakiegoś czasu nie notuję też problemów ze stabilnością, nie wyciekają żadne połączenia z bazą. Repo1 jest więc w zasadzie obsolete...

Smoooth :)

Właśnie wyszedłem z łazienki. Długa, leniwa kąpiel w cieplutkiej wodzie, z masą piany, zakończona ceremonialnym goleniem. Z użyciem mojego nowego pędzla. Z borsuka. Któren to pędzel dostałem jako prezent urodzinowy :)

Efekt: boski! Wprost niewiarygodnie gładziutko, bez ani jednego zacięcia, mimo użycia jakiegoś low-endowego ostrza. No i miałem masę frajdy z pienienia kremu do golenia w miseczce. Pienimy pienimy pienimy, smarujemy buźkę (Aniołek mówi, że wyglądam przy tym jak Święty Mikołaj), golimy. Smarujemy buźkę pianą jeszcze raz, bo to bardzo przyjemne jest, ściągamy pianę ostrzem. Zmywamy buźkę, pół godziny wypłukujemy pianę z lewego ucha. Presto - Hoppke gładki jak pupcia niemowlęcia. I nie stracił ani jednego pikolitra krwi. A na dodatek wziął udział w szlachetnej ceremonii pielęgnowania swojej męskości. Jak dziesiątki jego męskich przodków przed nim. Pędzel - taki mały, a tyle radości daje... :)

Od dziś moim drugim ulubionym zwierzęciem futerkowym jest borsuk. Zaraz po wiewiórce. I przed kucykiem.

Stooo laaat, stooo laaat...

Długi majowy weekend już za nami. Sama majówka była dla mnie baaardzo przyjemna (o tym następnym razem), a dodatkowo nałożyła się na moje urodziny. Jak co roku ;)

Miło jest mieć urodziny drugiego maja. Jedno święto z lewej, drugie święto z prawej, a moje urodziny pomiędzy nimi. Prawdziwie doborowe towarzystwo.

Urodziny obchodziłem poza domem, w towarzystwie mojego Aniołka (który podarował mi, uwaga uwaga, wymarzony (bo jak wiadomo łaziłem i miauczałem wszystkim dookoła jak bardzo go pragnę) pędzel z borsuka! :) Te urodziny będę baaaardzo dobrze wspominał.

Dziękuję wszystkim którzy pamiętali o moich skromnych urodzinkach, chlip. Jesteście kochani, naprawdę mnie rozczuliło. W trakcie majówki byłem offline, ale OJO i tak dał radę dotrzeć do mnie sms-kiem. Chlip #2 :) (no dobra, jemu było łatwiej, bo znał mój numer ;).

Tak więc oficjalnie mogę ogłosić, że stara dupa jestem :]

PS. Wpis ten został zamieszczony na Repo2.0 przy użyciu mechanizmów nowego silnika. To jego chrzest bojowy, mam nadzieję że nie zawali...

RSS na Repo2.0

Repo2.0 (http://parrot.dobremiasto.net:47890/) ma już kanały RSS (dla wpisów i komentarzy; z wprowadzaniem feedów dla każdego wpisu osobno się wstrzymałem - nie ze względów technicznych, a po prostu racjonalnych. Bo co się zyskuje dając feedy do każdego wpisu z osobna?). Skróciłem też trochę menu, przenosząc część luźnych (pierwotnie statycznych) artykułów do działu z artykułami, redukując kategorie wpisów do pojedynczego odnośnika etc. Przymierzam się do pierwotnego układu z prostym menu na szczycie ekranu. Nie wiem tylko co z przypiętymi, hmm. Miały mi służyć do (mniej lub bardziej tymczasowego) przypinania na głównej stronie wybranych wpisów. Ale może da radę to jakoś ładnie zintegrować pod menu nawigacyjnym.

...a "dopiski" zostały bezwstydnie zgapione, przyznaję otwarcie :) Z zaczytań w słowniku Trzykropki :)

A! Skoro mam już działające (chyba ;) kanały RSS na nowym Repo, to następne wpisy zapewne właśnie tam będą się pojawiać.

Zastanawiam się też, czy nie puścić RSS-ów przez feedburnera....