Przestawiłem system tak, by zamiast z hda1 startował z hda3. A na hda3 leży sobie moje "maciupkie" gentoo, to które sobie w chroocie chowałem.
Instalacja Gentoo w chroocie jest trywialne, dzięki dobrze przygotowanemu tarballowi ze stage3 (ot, taki kompletny basesystem). Wystarczy rozpakować, dociągnąć do tego drugiego tarballa ze snapshotem portage (czyli katalogiem ebuildów i informacji potrzebnych do kompilowania pakietów) i już ma się działający chroot. No, prawie - warto jeszcze /proc ustawić, i /dev, i resolv.conf i parę innych, ale generalnie rzecz biorąc wszystko leci błyskawicznie. Szkoda, że np. PLD nie jest tak proste w instalacji.
Korzystając z chroota stopniowo rozszerzałem i aktualizowałem moje gentoo, używając emerge do instalowania pakietów. Zdecydowałem się na gałąź ~x86, czyli teoretycznie najnowszą, potencjalnie niestabilną paletę pakietów. Pierwsze wrażenie - portage nie oszałamia liczbą dostępnych pakietów. Serio. Nie ma w nim np. programu qps, nie znalazłem też nautilus-actions, ani mysqlcc, ani rozszerzenia kadu-spy, ani... Ale nie jest źle, z takimi rzeczami trzeba się w końcu liczyć.
Wczoraj uznałem, że w zasadzie gentoo na moim dysku jest już całkiem kompletne i możnaby spróbować uruchomić z niego system. I, o dziwo, udało się! Jeśli przeskoczymy takie detale, jak wstawianie kernela używającego mojej prywatnej konfiguracji, doinstalowywanie przeoczonego gnome-session, czy ustawianie hasła rootowi, to całość poszła zadziwiająco gładko. Naprawdę, sam byłem pod wrażeniem. Oczekiwałem czegoś dużo bardziej, hmm, rozklekotanego. A tymczasem piszę te słowa z pokładu Gentoo właśnie, systemu w którym mam Gnome w odpowiadającej mi konfiguracji, o wyglądzie przeniesionym żywcem z mojej Mandrivy... mam praktycznie ten sam zestaw aplikacji pod ręką, nawet Cedega działa bezproblemowo. Z ciekawości poużywam tego przez jakiś czas, ciekawe czy się będziemy tolerować. Na dzień dzisiejszy w każdym razie Gentoo ~x86 działa dużo lepiej, niż mój dotychczasowy Mandriva Cooker. Więc Gentoo nie musi się bać, że je od razu porzucę.
PS. A OpenOffice kompilował się mniej niż dobę ;)
Dopiski:
Od: OJO
Data: 20060618, 19:34
mi się oo.org 2.x kompilował z osiem godzin, po czym nie zauważyłem różnicy w prędkości działania. wróciłem więc do binarnego -- łatwiej upgradnąć gdy się jakiś tam pomniejszy numerek wersji zmieni.
a, no i powiedz czy miałeś gcc 4...?
Od: Aniołek
Data: 20060618, 20:31
Khem. Instalacja PLD w chroocie jest IMVHO równie trywialna, żeby nie powiedzieć prosta jak budowa cepa. ;]
Ale i tak aktualny status gnome w PLD mnie wkurza ;)
Od: kobi
Data: 20060618, 21:24
Rozszerzenie kadu-spy uzyskasz instalujac kadu z flaga use extramodules. emerge -pv kadu podglad flag.
Pozdrowionka
Od: kobi
Data: 20060618, 21:30
A ebuild gentoo-actions mozesz znalezc tutaj: http://www.grumz.net/?q=node/5&PHPSESSID=c112bbb16d946f6e90567b2e674af43c
... wiec nie jest chyba tak zle ;-)
Od: badmad
Data: 20060618, 21:46
Mam podobne odczucia, ale jeśli już kompiluję to wolę LFS :) wiem wiem, więcej roboty, ale jednak w Gen2 mimo wielkości portage mi czegoś brakowało.
Od: hughofborg
Data: 20060618, 21:57
@badmad: LFS jest jakby "w sam raz na jeden raz". Wez to pozniej utrzymuj w przyzwoitym stanie aktualnosci; koszmar! Primo: sam sie dowiedz ze jest nowa wersja pakietu X. Secundo: zainstaluj zeby nie bylo smieci. A w gentoo: wszystko samo sie robi a pakiet jednak ze zrodel. No do tego mechamizm USE zamiast ./configure -- help | less na drugiej konsoli.
@hoppke: krotko - gentoo roxxuje rulezem.
Od: hughofborg
Data: 20060618, 22:02
@hoppke: aha, o gentoolkit na pewno wiesz, ale jakbys nie widzial to emerge -v gentoolkit... ;)
Od: smuki
Data: 20060618, 22:48
aż sie chyba wróce do gentoo. właściwie to jedyne co mi sie nie spodobało to ciagła kompilacja, ale poza tym przez pół roku wszystko było super.
ps. fajny mechanizm antybotowy :D
Od: NEMO
Data: 20060619, 05:11
Mi ooo2 kompilowało sie 6 godzin. Ale i tak większy problem u mnie to znaleźć miejsce na nowe pakiety. A co do ilości, to pododawaj sobie overlay'e - takie nieoficjalne portage (na pewno znajdziesz jakieś info).
Od: Rdest Matabowicz Szulc
Data: 20060619, 08:40
Młoda Adeptka jako gospodyni z Gdańska nie zauważyła różnicy... między Debianem i Gentoo w materii sprawności działania. Natomiast dziwi nas tutaj to, że portage nadal szału nie robi w kwestii dostępnego w portage oprogramowania (czyżby rozwój się oddynamizował). Na komputerach dinozaurach Gentoo się nie opyla to nie mamy. Tylko Charmiston po tym jak zgrał cały internet na dyskietkę mówi, że te kompilacje to pikuś.
Ale dla każdego coś miłego i dopóki zabawa trwa to jest git. Ja wiem, że nie lubisz jak ktoś odgaduje co lubisz, a czego nie lubisz itp. ale mnie się tak wydawało, że Gentoo by Ci się spodobało. Jakoś Quatrin w ogólnym zarysie wyglądał mi podobnie.
A tak okiem ZU (zramolałego użytkownika) najsprawniej działa Fedora 5 - w sensie żwawości, bo na pewno nie w sensie bezproblemowości...
To byłem ja RMS, ZU 3 kategorii z dopiskiem w funkcji fatycznej...
Od: lanrat
Data: 20060619, 12:17
Oj dawno nie było tutaj dobrego distro flame'a, dawno. :-) Lato idzie czy co...
Od: Hoppke
Data: 20060619, 12:47
@kobi: o, dzięki. Extramodules w kadu widziałem wcześniej, ale widać zapomniałem włączyć. Ebuildy bez repozytoriów to ostateczność, niewiele lepsza od zainstalowania czegoś ręcznie... można zapomnieć o automatycznych aktualizacjach. Ale dobre i to. A nie znasz przypadkiem ebuildów dla opery weekly czy firefoksa bon echo (ale kompilowanego ze źródeł)?
@NEMO: overlaye już mam od jakiegoś czasu (laymanem wybierane), bez nich nawet gimpa 2.3 bym nie miał :)
Od: bies
Data: 20060619, 21:53
Świat się kończy - Hoppke kompiluje OOo. Oj mistrzu, na apcoln Cię nie widać. Używasz Gentoo.
A propos na pld-devel ostatnio ktoś rzucił wniosek aby wyznaczyć opiekunów do pakietów. ;) Świat się kończy.
Od: Bellois
Data: 20060620, 17:29
Niesamowite. Przeskakujesz od własnej dystrybucji do Mandrivy, a następnie do Gentoo. Nigdy tego nie zrozumiem ;-)
Od: Automaciej
Data: 20060623, 19:08
Ja instalowałem Gentoo bardzo podobnie, przy czym miałem jeszcze okres, że używałem obydwu systemów naraz. W chroocie uruchomiłem xvncserver (z pakietu tightvnc), w nim GNOME i łączyłem się z systemu macierzystego:
vncviewer 127.0.0.1:1
W ten sposób wyłapałem wszystkie braki „na sucho” i kiedy się w końcu ostatecznie przesiałem, miałem system gotowy w 100%.