ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Refleksja technologiczna.

Niewiarygodne jak ten nasz świat pędzi do przodu.

Gdy półtora roku temu kupowałem sobie aparat cyfrowy (przestarzały już wtedy o rok), dość szybko kupiłem też dodatkową kartę pamięci. 128MB. Czemu tak mało? Bo to karta SmartMedia, a one po prostu nie są produkowane w większych pojemnościach. Aparat ma też prawdopodobnie dodatkowy limit 128MB w swoim oprogramowaniu.

Zazdrościłem wtedy trochę posiadaczom zabawek na karty CF, bo po pierwsze mieli dostęp do kart o pojemnościach 256MB, 512MB, a nawet porażających (acz dość drogich) 1GB. No i za te prawie 100zł, które wydałem na kartę SM 128MB, mógłbym bez problemów kupić CF 256MB.

Mam dużo styczności z komputerami. Te wszystkie elektroniczne, oprogramowane zabawki jakoś mnie pociągają, być może za parę lat wykształcę nawet jakiś paskudny nawyk gadżeciarstwa. Dodatkowo próbuję właśnie powiązać swoją przyszłość z branżą IT, co również bardzo mi pasuje - lubię te wszystkie urządzonka, technologie, zmiany. Lubię tempo w jakim wszystko się rozwija, i lubię to z konsumencko/filologikowego punktu widzenia. Jako konsumenta cieszy mnie pojawianie się coraz to nowych komputerów, akcesoriów, gadżetów. A filologik lubi mieć nowe urządzonka w których może podłubać. Mobilne rzeczy (aparaty, odtwarzacze, nośniki danych, narzędzia komunikacyjne/PIM) mnie szczególnie pociągają, bo są miłą odskocznią od huczących pecetów. Nie jestem wizjonerem, ale myślę, że w nie tak znowu dalekiej przyszłości laptopy i pecety zostaną zastąpione urządzeniami bazującymi na technologiach mobile - żadnej mechaniki precyzyjnej, wirujących elementów, minimum aktywnego chłodzenia...

W końcu już teraz, gdybym miał kupić telewizor, to zapewne szukałbym jakiegoś LCD/plazmy (a może OLED?). Inna sprawa, że telewizora specjalnie nie potrzebuję, bo został w moim życiu wyparty przez internet.

A mimo tego co jakiś czas rozwój technologii mnie zadziwia. Ot, np. to: karta pamięci SD z wbudowanym interfejsem USB. Po pierwsze - cena. Za takie pieniądze można było kiedyś dostać najwyżej 256MB CF, a i to przy dobrym wietrze. Po drugie - pojemność. 1GB w malutkiej karcie to od dawna już nic niezwykłego. Po trzecie - zintegrowany kontroler pozwalający dogadać się z USB. Pomijam kruchość takiej zabawki, ale sam pomysł i to, że daje się on zrealizować na skalę masową w klasie cenowej dostępnej dla przeciętnego konsumenta elektroniki... no, to zrobiło na mnie wrażenie.

A kartę przyuważyłem przypadkiem, przy zamawianiu tego: przenośny odtwarzacz MP3, niestety bez Ogg. Za to z gniazdem na karty pamięci. Dodatkowa karta 1GB to teraz wydatek ~80-100zł, więc nie powinienem narzekać na brak pamięci w odtwarzaczu. Do tego zasilanie ogniwem AAA (wbudowane akumulatory są na ogół lżejsze, ale nie można ich wymienić w terenie. Ani gdy zaczynają umierać. Bateryjki/akumulatorki AA/AAA są cięższe, ale można pojechać na urlop z zapasem ogniwek w kieszeni, nie trzeba się też przejmować degeneracją zasilania. Jakoś w tym tygodniu powinienem dostać moją zabaweczkę :)

Dopiski:

Od: lanrat
Data: 20060619, 12:30
Miałem na oku ten odtwarzacz i nawet się do niego przymierzałem bo faktycznie dodatkowa karta to jest coś fajnego nie tylko do muzyki ale i do przenoszenia dużych plików. Ale czytałem sporo komentarzy, że owszem funkcjonalność bardzo miła, ale jednak jakość dźwięku w porównaniu do innych tej klasy sporo poniżej średniej.

Mam nadzieję, że zrobisz jakiś mały przegląd geeka bo jeśli nie jest aż tak źle to może się jednak skuszę.

BTW urządzeń a w szczególności linuksowych urządzonek:
Jak się tak rozejrzeć to sporo już się tego u mnie zgromadziło. Poza kilkoma komputerami jest router bezprzewodowy z linuksem, tuner satelitarny, a na oku mam linksysa NSLU2 czyli dysk sieciowy dla ubogich również z linuksem i może w jakieść bliżej nieokreślonej przyszłości nagrywarkę audio/video z hdd i ethernetem (może taki KISS?). Wszystkie oczywiście mają wymienione oryginalne firmware na "ulepszone" wersje co znacznie zwiększa ich możliwości (hip hip hurra dla OS). Czego to panie ludzie nie wymyślą. My w trzydziestymdziewiątym to tylko saperkę mieliśmy... ;-)

PS. Tak mi przychodzi do głowy (to pewnie przez nadmiar słońca), że w temacie ms vs OS (głownie embedded) "oni" mogą posiadać samochody ale "my" będziemy rządzić drogami :-) (tu jakiś patriotyczny kawałek na gitarze... Viv la revolucion i takie tam...)

Od: Łukasz Horodecki
Data: 20060621, 19:37
O, to czekam na test tego cudeńka, z kilkoma słowami o samym sklepie, bo sam się przymierzam do zakupów w sieci i zauważyłem, że w tym Agito całkiem tanio jest. Ciekawe jak z obsługą...

Od: Czytelnik reppo
Data: 20060622, 23:14
Obsługa w Agito jest dobra, kupowałem tam aparat cufrowy.
Trochę dziwie sie, ze Hoppke kupił to cudo, a to dlatego, że (wydaje mi się) wspiera się kupnem tego i to znacząco firmę, która chętnie wykańcza dobro w postaci OpenSource etc. (mowa i mikrosofćie). Ja osobiście nie kupię żadnego odtwarzacza muzyki dopóki nie będzie on obsługiwać np. OGG. Moze i nie mam racji, ale wydaje mi sie, ze takim postepowaniem wspiera sie cos zlego i pozwala producentom na takie cos jak nie wrzucenie ogg'a a to przeciez banalnie proste (i nie wymaga nakladow finansowych), a licencja na obsluge MP3 nie kosztuje ani centa, po prostu pewne firmy placa za to, zeby bylo mp3 ale pod warunkiem zeby nie bylo OGG!

Pozostaw dopisek: