(Dla nietechnicznych: tytył wpisu oznacza synchronizację zmian wprowadzonych u mnie ze stanem znanym "światu".)
Podzielę może wszystko na trzy części - zawodowe, prywatne i repo. I streszczę po kolei.
Zawodowo jest OK. Odebrałem pierwszą wypłatę, nie słyszałem też by ktoś chciał mnie zwolnić, nikt na mnie nie krzyczy, nie opieprza za niewykonanie czegoś na czas etc. Czyli fajno jest. Jestem częścią zespołu szlifującego pewien olbrzymi projekt robiony w kooperacji z paroma innymi firmami. Projekt jest generalnie skończony, teraz przechodzi testy (wykonywane przez klientów biznesowych i partnerów) - więc jedyne co jest do roboty, to naprawianie zgłaszanych błędów. Zadanie to jest takie, hmm... mało przewidywalne. Bywają dni, gdy nic nie spływa do bugtrackera (o, dzisiaj jest jeden z takich dni, dlatego piszę na Repo :). Ale bywają też dni, w których spływa masa błędów, z czego parę oznaczonych jest jako "urgent", "critical", albo przynajmniej "high priority". I wtedy w pośpiechu trzeba łatać, przy okazji poznając logikę biznesową aplikacji. To jest to, czego mi brakuje. Nie umiejętności tak naprawdę (a tego się bałem najbardziej), a znajomości produktu. Bestia jest DUŻA, naprawdę duża. Przechowuje dokumenty, polisy, certyfikaty, nadzoruje ich workflow, obsługuje transakcje, tworzy pliki RTF, komunikuje się z inną, zewnętrzną aplikacją, a do tego ma swój cały interfejs www. Bardzo kompleksowe rozwiązanie. Duży "technology stack". I, co ciekawe, to nie technologie sprawiają mi problem. OK, wiadomo, Java. Do tego struts, jsp, servlets, xml, xsl, castor, toplink, jakieś własne DAO, websphere, oracle, PL/SQL, MQ services, pewnie jeszcze sporo innych o których nie pamiętam, albo nawet nie wiem, że są wykorzystywane w projekcie.
Jest tego dużo, a ja się zakopałem po uszy. Koduję w Javie. Czasem piszę jakiś html, bo wiadomo - aspekt webowy też wymaga czasem poprawek. Kiedy dłubię przy interfejsie www, to jestem czasem zmuszony do napisania czegoś w JS (choć nie miałem jak na razie z JS/DOM bliższej styczności). Musiałem też w ekspresowym tempie oswoić się z XSL, po tym jak się okazało, że javascriptowo-htmlowa walidacja danych na jakiejś stronie jest generowana przez arkusz XSL. Buduję też i wystawiam całą aplikację, mam styczność z paroma CVS-ami, SVN-ami, mam pod ręką parę hostów dostępnych przez SSH (ciekawostka: wszystkie to Linuksy, na dodatek Gentoo).
Zazdroszczę ludziom, którzy pracują przy mniej ambitnych rzeczach :) Przy projektach które może zrealizować jedna firma, od A do Z. Projektach, których nie robi się przez X lat (z przedłużeniem o Y lat na testy, rozszerzanie, przeprojektowywanie itp.). Ale tylko troszeczkę im zazdroszczę, bo jednak to przy czym pracuję to nie byle portalik w PHP za kilka/kilkanaście tysięcy zł. Mógłbym śmiało chwalić się w towarzystwie ;)
Obok etatu dorabiam jeszcze ~50% wypłaty jako tłumacz w Linux Magazine (zresztą współpracuję z nimi od zeszłego roku i bardzo sobie to chwalę, bo przy mojej wydajności translatorskiej mam zarąbisty współczynnik czasu poświęconego na pracę do wynagrodzenia jakie otrzymuję, pani sekretarz odpowiadająca za kontakt z tłumaczami znakomicie sobie z tym radzi, a pieniądze dostaję zawsze bardzo terminowo). Współpracę z Linux+ niestety zawieszam, bo za dużo czasu pochłania. Może kiedyś zaproponują mi coś mniejszego, ew. znajdę jeszcze jednego zleceniodawcę. Albo zacznę pisać dla Linux Magazine, zamiast tylko tłumaczyć? Ale nie chcę się zarżnąć :) Jako zodiakalny Byk muszę uważać, by nie wpakować sobie na barki więcej, niż będę w stanie udźwignąć. Rok temu to nie byłby problem, bo w razie czego przetransferowałbym energię z innych dziedzin życia i wywiązywał się z zawodowych kontraktów czy umów, tyle że... no właśnie, kosztem innych rzeczy. A nie wolno mi zrobić czegoś takiego mojemu Aniołkowi. Facet który wyżej stawia sobie pracę niż miłość to żałosny widok, i postaram się by mnie to nie spotkało nigdy :)
Prywatnie też jest OK. Poznań dostarcza mi wystarczająco dużo ciekawych miejsc i widoków, bym czuł się estetyczno-wrażeniowo zaspokojony. Są miejsca na które po prostu lubię patrzeć, zaczynam też wykształcać małe kawałeczki rutyny, która jest mi potrzebna by czuć się dobrze. Lubię Stary Browar i zakupy w nim. Lubię mosty/wiadukty i przystanki tramwajowe przed Plazą, z ich światłocieniem, brzęczeniem trakcji elektrycznej pod sklepieniem i zegarami, które zwykle pokazują jakąś wziętą z kosmosu godzinę. Lubię wodę płynącą pod mostami. Lubię wejść do Kawiarni Wiedeńskiej i poprosić o trzy gałki lodów grejpfrutowych, z bitą śmietaną i adwokatem, w pucharku. Lubię po zjedzeniu podejść do dziewczyn z obsługi, odnieść im pucharek, podziękować i pożegnać się, zamiast zostawiać wszystko na stoliku i wychodzić bez słowa jak wszyscy. Lubię jeść zapiekanki z warzywami w bistro przy Starym Browarze, patrząc na ludzi przechodzących chodnikiem. Lubię też gorącą czekoladę z marcepanem w Czekoladzie na Żydowskiej. Lubię wizyty w kinie z moim Aniołkiem. Lubię patrzeć na ludzi na przystankach, w Poznaniu widzę każdego dnia o wiele więcej twarzy niż w Zielonej Górze... może to złudzenie, ale WYDAJE MI SIĘ, że pokazując mi 10 ludzi "z ulicy" potrafiłbym powiedzieć, czy to Poznaniacy, czy Zielonogórzanie. Serio. Nie zastanawiałem się jeszcze o co dokładnie chodzi, ale ludzie tutaj jakoś inaczej wyglądają. Takie odbieram wrażenie przynajmniej. A może to tylko ciągle poczucie, że jestem w nowym, innym miejscu. Poczucie odmienności?
A w sferze uczuciowej - doskonale. No bo co więcej mogę powiedzieć? :) Jestem naprawdę, naprawdę szczęśliwym facetem. I wszystko przez jedną dziewczynę. Niesamowite jak bardzo podniosła się jakość mojego życia odkąd ją znam. Pewnie dlatego, że jest wszystkim tym, czego pragnąłem.
Poprzez Repo spotkałem się z Marcinem (mars), i mogłem oglądnąć i odsłuchać koncert w sali poznańskiego Zamku. Oraz wypić z nim piwo. I bardzo mi się to podobało :) Potem trochę się nam kontakt rozjechał, bo nie zawsze udaje mi się zarezerwować czas (zwłaszcza gdy akurat trzeba pilnie naprawiać jakieś błędy), ale liczę na kolejne koncerty po wakacjach.
Mam też zaległy przelew z FPR na zakup świecy zapachowej (dużej), niestety nie dałem rady go jak na razie wykorzystać. Zamelduję jak tylko to zrobię :)
Repo ma też nowy nagłówek nawigacyjny. To eksperyment, kusi mnie żeby dopasować pod niego resztę Repo. Położenie napisu/logo i jego wygląd to prowizorka, nie miałem akurat niczego do edycji grafiki pod ręką. W pierwszym kroku wywalając grafikę z tła stron. Chcę pozostać przy tych niebieskawo-szaro-czarnych kanciastościach, ale może wprowadzić więcej bieli i jakiegoś koloru akcentującego (szalona pomarańcza? :), i jakichś graficznych (subtelnych) zawijasów, żeby trochę wzbogacić te wszechobecne prostokąty...
Dopiski:
Od: OJO
Data: 20060628, 14:05
nowe menu nawigacyjne jest bardzo ok. wygląda i zachowuje się po powiększeniu czcionki o wiele lepiej niż poprzednie.
Od: Łukasz Horodecki
Data: 20060628, 21:10
CZy jest szansa, żebyś przy modernizacji Repo pomyślał o jakimś zwężeniu kolumny z tekstem? W większych rozdzielczościach czyta się to fatalnie... :/
Od: Hoppke
Data: 20060628, 21:28
Zastanawiałem się nad tym, ale nie mam pomysłu jak to zrobić żeby było dobrze i w wysokiej, i w niskiej rozdzielczości. Any ideas?
Od: bies
Data: 20060628, 22:52
Ad. Kolumna tekstu - proste, zrób skrypt w JS którym (z jakiegoś combo) będziesz mógł po stronie klienta zwężać i poszerzać kolumnę. A może da wybór (też client-side) wyświetlania w jednej lub dwóch kolumnach.
Ad. Portal ,,wysokotechnologicznyhipersuper'' - na razie jesteś początkujący to i wydaję Ci się, że jest b. ,,wysokotechnologicznyhipersuper''. Sądząc z krótkiego opisu (czy też może listy technologii) to naprawdę nic szczególnego. ;P
I jeszcze jedno (to miałem napisać Ci już wcześniej) - jeśli po pół roku (może trochę więcej - zależy jaki masz dopływ doświadczenia w pracy) nadal będziesz musiał dorabiać zmień pracę. Robisz coś co na rynku warte jest na starcie kilka tysięcy.
Od: zenon
Data: 20060629, 09:39
O matko, jaka wielka czcionka... Nie da się jej zmniejszyć (albo przynajmniej umieścic możliwość wyboru wielkości gdzieś z boku)?
Od: Hoppke
Data: 20060629, 15:50
@zenon: akurat dłubię przy wyglądzie Repo, więc anomalie wyglądu nie są niczym nieoczekiwanym. Tak samo jak okazjonalne niewalidowanie się stron. Proszę nie panikować, to nie awaria, to czynności administracyjne ;)
Od: lanrat
Data: 20060629, 15:57
Hoppke w (vs?) korporacji. To może być interesujące :-) Ciekawe czy (i ewentualnie jak szybko) zaczniesz porównywać swoją pracę do dilberta (http://www.dilbert.com - dodam, że jednym z moich bardziej udanych "programistycznych dzieł" jest skrypt, który pobiera codziennie nowego dilberta i wrzuca na główny firmowy serwer SQL :-)) A może znalazłeś Jedyną Normalną Korporację we Wszechświecie ?
Od: Aniołek
Data: 20060630, 00:42
@lanrat: Korporacja z zasady niestety normalna być nie może, bo przy tak wielkich tworach entropia jest za duża ;) Aczkolwiek są bardziej i mniej normalne... wydaje mi się (z opowieści hoppkowych) że ta jest mimo wszystko z tej pierwszej grupy.
@bies: Nie (tylko) w użytych technologiach liczy się powagę projektu. Myślę że zdecydowanie ważniejsze jest, ile ludzi tego używa, jacy (w sensie zaawansowania), jak długo system ma przeżyć (a co za tym idzie jakie będą koszta utrzymania), jaki zakres jakiegoś procesu ma być zinformatyzowany itp. "miękkie" rzeczy. Technologie mogą być niekiedy całkowicie prostackie. One są drogą, a o jakości/powadze/wielkości projektu świadczy ostateczny cel - IMVHO oczywiście.
Od: Bellois
Data: 20060701, 15:10
Hoppke, może zrób jeden układ na określoną ilość pikseli, a drugi proporcjonalny i daj możliwość przełączania się między nimi przez JS? To naprawdę banalne do zrobienia.
Od: mars
Data: 20060711, 09:59
Czuję sie bardzo wyróżniony wzmianką o mnie :D
> I bardzo mi się to podobało :)
Mnie też. To było to czego mi zwykle brakuje - kilka godzin linuksowych pogaduszek! I to z takimi rozmówcami. Myślę, że uda się kontynuować po wakacjach.
> liczę na kolejne koncerty
Na pewno dam znać.
Na razie jestem często odcięty od komputera i nie zaglądam do Poznania.