ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Mord w oczach

Kupiłem sobie dziś nową obudowę do komputera (Modecom Nice II 6060 Black) i wyrwałem się z pracy by ją odebrać. Jadę tramwajem. Upał 50 stopni, połowa tramwaju śmierdzi, kobietom sukienki przylepiają się do spoconych piersi, facetom przyklejają się gdziekolwiek, jednym słowem koszmar i mało brakuje, a ludzie zaczną się nawzajem mordować (tacy wszyscy rozdrażnieni, ja zresztą też).

Jadę po obudowę. Trafił mi się tramwaj pełen krasnali, tzn. jakichś przedszkolaków wczesnoszkolnych. I dawaj jeden z drugim się chwalić sygnałami komórek. Przedszkolanka ich uspokaja, prosi, grozi - bez rezultatu. Ja bym najchętniej ze dwóch dla przykładu wepchnął pod koła tramwaju na najbliższym przystanku, może to by do nich przemówiło. Ale ona ogranicza się do słów, więc dzieciaki mają ją gdzieś. I raczą cały tramwaj takimi hiciorami jak np. theme z "Mission Impossible", w wersji na polifoniczny dzwonek. Mord w oczach mam. Na szczęście jestem w ciemnych okularach, więc go nie widać.

Robię przesiadkę. A co robią krasnale? Krasnale oczywiście TEŻ się przesiadają, i akurat TEŻ do mojego tramwaju. Ech :( Tym razem nie bawią się już komórkami (no, przynajmniej nie wszystkie równocześnie), za to walczą o miejsca siedzące. Mało który ustąpił miejsca "starszym".

Wycinamy półtora godziny z życiorysu. Grześ kupił obudowę, odstawił ją do domu, wraca do pracy. Jedzie tramwajem. Upał 60 stopni, kobiety przyklejają się do foteli, faceci fermentują drożdżowo (a przynajmniej tak to "pachnie"). A co jest atrakcją tramwaju? Mała dziewczynka w sukieneczce. Przykłada sobie do nosa pasek torebki, zaciska całość palcami i prezentuje mantrę o treści "TELETUBISIE? TELETUBISIE! TELETUBISIE? TELETUBISIE!!". A potem "TELETUBISIE? TELETUBISIE! TELETUBISIE? TELETUBISIE!!". A na refren - "TELETUBISIE? TELETUBISIE! TELETUBISIE? TELETUBISIE!!". Jakby jej ktoś while (true) zrobił.

A potem się razem z mamusią przesiadają na przeciwną stronę wagonu, bo im słoneczko zaczęło przeszkadzać. Och ach. Przesiadanie oczywiście okraszone odpowiednią, nonsensowną pioseneczką o przesiadaniu się. Mamusia wtóruje.

Mała zmienia repertuar. Zaczyna wyć jakieś "panie nasz, wychwalamy cię pod niebiosa". Zna tylko ten kawałek i implementuje go w różnych melodiach. W którymś momencie zaczyna śpiewać "pod niebosa" (połyka "i"), a mamusia ją poucza "nie, nie tak. Pod niebiosa, od nieba.". Mała zaczyna śpiewać "wychwalamy cię pod niebioza". Na cały tramwaj. Mamuśka wręcz promienieje matczyną dumą. Ludzie zatykają uszy.

Ironio losu, mamusi telefon komóreczkowy zadzwonił. Odbiera go, ale nie jest w stanie rozmawiać, bo jej pociecha skutecznie zagłusza wszystko swoim "panie nasz, wychwalamy cię...". Matka ucisza córeczkę (z trudem). I myślałby kto, że wyciągnie z tego wnioski... tzn. ja tak pomyślałem... i byłem w błędzie. Bo ledwo mamusia skończyła rozmawiać, po raz kolejny zaczęło jej przeszkadzać słońce. Więc znowu się z córeczką przesiadają. Oczywiście towarzyszą temu pioseneczki, wierszyki i chichoty, all inclusive.

Xhejn, auto sobie kupcie, a nie ludziom będziecie się naprzykrzać!

Mord w oczach #2. Z domieszką rezygnacji.

Dojeżdżam do swojego przystanku, wypadam (dosłownie, jak zrezygnowany długopis spadający z biurka) z tramwaju i człapię do pracy. Upał 30 stopni, asfalt na parkingu ugina się pod sandałami. Na szczęście wieczorem idę z Aniołkiem na film. Odpocznę. Tak właśnie. Odpocznę.

<znienacka>TELETUBISIE! TELETUBISIE!<znienacka> ;)

Dopiski:

Od: OJO
Data: 20060720, 17:33
a mnie się ten wpis wydaje po prostu rotflowy. :D

Od: dw.
Data: 20060720, 17:40
Idźcie i rozmnażajcie się. No to poszli i się rozmnożyli. Wszyscy.

Od: badmad
Data: 20060720, 18:34
ja mam 5 dzieciaków u siebie (nie swoich ofkoz, choć z chęcią bym rodzinkę założył), a teraz jeszcze do nich koleżanki/koledzy przychodzą, chociaż kocham dzieci, to czasem mam ich dość (Adaś pograjmy w Starcrafta po sieeeeciii.. :)), więc wiem jak się czułeś. fakt upał też ma znaczenie, czasem odmóżdża, czasem podkręca emocje (pomijając oczywisty fakt że dziewczyny zaczynają się skąpo ubierać). Cheers.

Od: void
Data: 20060721, 11:17
Gdy jest taki updał tym bardziej doceniam to, że moge sobie mknąc rowerem czując powiew wiatru, a nie gotować się w jakiejś puszcze. Polecam to rozwiązanie.

Od: Hoppke
Data: 20060721, 13:26
Niestety, na razie odpada. Jazda między domem a pracą tramwajem (i to naprawdę szybkim) zajmuje mi ponad pół godziny, bo spory kawałek miasta muszę przejechać. Na rowerze pewnie bym godziny potrzebował, jeśli nie więcej, na dodatek przebijając się miejscami przez ruchliwe ulice i walcząc z pofałdowaniem terenu. I na obecnej stancji nie miałbym gdzie roweru trzymać. Po przeprowadzce za to pewnie będę się rozglądał za rowerem, bo to i do pracy bliżej, i Malta pod ręką.

Od: greblus
Data: 20060722, 17:39
Tramwaj z dziećmi... skąd ja to znam.

W Krakowie, tramwaj nr. 9, hordy rozwrzeszczanych dzieci na wycieczce do muzeum lotnictwa. Takie dziecięco-szkolne pielgrzymki organizowane z pewną regularnością, której nigdy nie udało mi się rozszyfrować. Dramat, bo do "huty" się długo jedzie :)

Regularnie (jakem wujek) mam do czynienia z pewnym małym kosmitą zwanym "Bob" (analogia do Twin Peaks byłoby bardziej udana, ale to jest Bob od bobas). Zazwyczaj jestem spokojnym człowiekiem, który żyje spokojnie w swoim własnym świecie i raczej rzadko reaguje na złośliwe bodźce zewnetrzne, ale po 3-4 godzinach nieprzerwanego "dokuczania" czuje, że jestem na skraju przepaści i staram się wtedy nie mieć w zasięgu broni białej, ciężkich i poręcznych przedmiotów, czy otwartych okien :)

Tramwaj "bobów" powoduje ciężką traumę. Powinni tego używać jako naturalnej broni atakującej układ nerwowy ofiary, ewentualnie broni biologicznej (zintegrowane gazy bojowe).

Od: zolty
Data: 20060726, 21:43
To przesiadanie się też obserwuję, ale we wrocławskich tramwajach. Wygląda to tak jak w "Dniu świra". Kilka razy widziałem wyścig na "mroczną" stronę tramwaju.
Pół biedy jak jest w miarę luźno. W tłoku to tylko klątwy rzucam :] Klątwy i kilka brzydkich słów pod nosem ;)

Od: lew trocki
Data: 20060727, 17:05
Zapomniał wół, jak cielęciem był. :>

Pozostaw dopisek: