ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
I po pierwszej delegacji

A dzisiaj napiszę "co u mnie".

Więc tak - delegacja do Warszawy minęła pomyślnie. Mieszkanie służbowe było bardzo OK, hotel już mniej, biuro przypominało labirynt (faktycznie można było w nim biegać w kółko), na dodatek co krok drzwi otwierane kartami magnetycznymi, zero "szerokiej, otwartej przestrzeni". Za to fotele genialne, obejrzałem bardzo skrupulatnie ale niestety, nie znalazłem info o producencie. I komputery Della też bardzo dobrze zrobione, wielkie radiatory, wielkie ciche wiatraki...

Bez wdawania się w zbędne szczegóły, kod który przez ponad 8h był w stanie przetworzyć koło 90k jednostek danych (po czym wykładał się z braku pamięci) udało mi się doprowadzić do stanu, w którym mieli coś koło 11mln jednostek w czasie ok. 0,5h. Dałoby się jeszcze bardziej to wyśrubować, ale tylko po aktualizacji paru frameworków używanych w projekcie, a to było wykluczone.

Oprócz poprawionego kodu zostawiłem też bardzo ładny anglojęzyczny raport, opisujący zastany problem, diagnozę, podjęte czynności naprawcze, zakres modyfikacji istniejącego kodu ze wskazaniem błędów popełnionych przez jego pierwszego autora, możliwości dalszej optymalizacji, wyliczenie wypróbowanych przeze mnie optymalizacji łącznie z tymi, z które nic nie dały i z nich zrezygnowałem, zyski i zagrożenia jakie niesie ew. aktualizacja frameworków, rozpiskę zmodyfikowanych klas z krótkimi streszczeniami do każdej, etc. Taki ładny transfer wiedzy w skondensowanej formie. Dokument który powinno się IMO zawsze przekazywać razem z kodem... napisanie go zajmuje trochę czasu, ale ostatecznie oszczędza czas i mój, i innych.

Podziękowali mi za przyjazd i naprawienie kodu (to było miłe, to podziękowanie). A potem wyrwałem się z powrotem do Poznania, bo

Czyli wszystko poszło tak jak miało pójść, chociaż po pierwszym dniu byłem pesymistycznie nastawiony. Za to drugiego wyszedłem na prostą, a trzeciego nawet niespodziewane aktualizacje specyfikacji nie zrobiły na mnie wrażenia i zaimplementowałem je od ręki.

Baaaaardzo podbudowało mi to morale. Bardzo :) Bo w końcu byle jakiemu klepaczowi kodu nie sponsoruje się IC w obie strony, nie daje voucherów na taksówki, nie rezerwuje hotelu i nie wpycha do całkiem obcego projektu by usunął wycieki pamięci i poprawił wydajność, czyż nie? :)

...inna sprawa, że jeszcze trochę i wyspecjalizuję się we wgryzaniu w obcy kod i robieniu optymalizacji/bugfiksów. Prawie nie piszę własnego kodu, za to wiecznie poprawiam cudzy. Nie wiem jaki to będzie miało wpływ na mnie jako młodocianego kodera, jak to mnie uformuje, jakie nawyki wyrobi. Ale wiem, że dzięki temu nie jestem na końcu drabinki programistów (rozmawiając z koderami w Wawie doszedłem do wniosku, że takie zajęcia jak moje budzą całkiem przyzwoity szacunek), no i więcej pracuję głową i oczami niż palcami. Niezbyt dużo klepania, bardzo dużo myślenia. Mam nadzieję, że uczę się jakichś uniwersalnych i przydatnych rzeczy, że jeśli zmienię projekt/pracę to się nie zagubię...

Dopiski:

Od: lanrat
Data: 20060802, 13:22
"A potem wyrwałem się z powrotem do Poznania, bo "
Nie trzymaj swoich wiernych do grobowej deski czytelników w niepewności :-)

"zero "szerokiej, otwartej przestrzeni"." - kiedyś zrozumiesz, że tak jest o wiele lepiej ;-)

"Dokument który powinno się IMO zawsze przekazywać razem z kodem... napisanie go zajmuje trochę czasu, ale ostatecznie oszczędza czas i mój, i innych."
Od razu widać, że pracujesz w zbiurokratyzowanej korporacji od niedawna :-D

eee tam czepiam się...

Od: ...
Data: 20060802, 13:33
...mnie ten wpis zalatuje pracoholizmem
...no bo jak..? żadnych zabytków w stolicy, żadnych imprez odchamiających potencjalnie chociażby..? ech... ;)

Od: Hoppke
Data: 20060802, 14:44
@lanrat: mhm :) sam jestem przeciwny pisaniu bezużytecznych sprawozdań, rozliczeń etc., ale w tym wypadku to naprawdę miało sens. Musiałem od razu przy wyjeżdżaniu opowiedzieć paru osobom co zrobiłem, więc forma pisemna była najlepsiejsza. Write once, read many.

A urwany tekst zostawię :)

@...: nooo :( nic nie obejrzałem, bo czasu brakło, a nie chciałem zwiedzać Warszawy nocą. Gdybym tam pojechał na dłużej, to co innego, wtedy tempo by nie było pewnie tak ostre, i miałbym weekendy wolne i w ogóle. Poszedłbym porzucać pomidorami na Wiejską etc. ;)

Od: shadow
Data: 20060802, 18:33
Nocą to mogliśym iść na piwo, ale nieeeee, pracować pracować :P

Od: OJO
Data: 20060802, 21:15
taki dobry z ciebie optymalizator, czy ten poprzedni kod był tak ewidentnie schrzaniony?! :>
pewnie jedno i drugie.

Od: imiennik
Data: 20060803, 09:53
Hehe, przesiedli się z roweru na rakietę. Powinni cię na rękach nosić ;-)
Może czas na nowy dział: "Zawodowe" ?

Od: Hoppke
Data: 20060803, 10:00
@shadow: no chciałem się sprężyć żeby jak najszybciej wracać do Poznania, bo zbliżała mi się przeprowadzka do świeżo wynajętego mieszkanka. Więc faktycznie to była praca, praca, praca.

@OJO: obydwie te rzeczy ;) Tzn. kod był bardzo OK pod względem interfejsów i ogólnie projektu API, widać było że robił to ktoś dobry w te klocki, ale implementacja... ech. Bardzo bezmyślna momentami, a niektóre rzeczy wręcz na opak porobione.

Od: smuki
Data: 20060803, 12:06
Świetlana przysłość się przed tobą rysuje, niema co :D.

Od: lanrat
Data: 20060803, 15:42
Niniejszym oficjalnie nominuję Hoppke do Oskara w kategorii Najlepszy Optymalizator :-) Skoro Mel Gibson się stoczył to jest szansa na naszego człowieka w Hollywood ;-)

Prosimy o mowę... Hoppke! Hoppke! Hoppke!

Od: Hoppke
Data: 20060804, 11:47
@lanrat: mowę? Ja? Yyy... ten...
<mowa>
Chciałbym pozdrowić mamę, tatę, siostrę Anię i siostrę Agnieszkę, i pana prokuratora, i wszystkich znajomych, i nieznajomych, i w ogóle ludzi bez których nie byłbym tym młodym, pokręconym człowiekiem którym jestem dzisiaj. Kocham was wszystkich :)

I bardzo pragnę zaprzeczyć też pogłoskom, jakobym rolę dostał tylko dlatego, że wskoczyłem producentowi do łóżka. To nieprawda! To jakieś oburzające plotki rozpuszczane przez lumpenmasonerię. Pan producent to w rzeczywistości przemiły człowiek, doskonale znający się na swojej robocie, i kierujący się wyłącznie kompetencjami przy dobieraniu aktorów. Tak właśnie. Liczyły się tylko moje zawodowe umiejętności.
I wcale nie ma małego.

</mowa>

...dobra, już się nie wygłupiam :)

Od: mamuta
Data: 20060805, 10:00
Jaka szkoda, że Lem wcześniej nie czytał takich tekstów! Na bank wkleiłby coś takiego do któregoś ze swoich dzieł. Gdybyś opublikował to jeszcze pięćdziesiąt lat temu miałbyś kaftanik z rękawkami "z metra" murowany! I kilku "szerloków" na plecach.
Ave Hoppke! Lamery te salutant!
By the way- wszystkie maile na dostępne na stronie adresy wracają nie doręczone. Pozdrówka

Od: Hoppke
Data: 20060807, 09:06
@mamuta: Maile nie dochodzą? Dziwne. Możesz zawsze wysłać na gmail.com. Mój login tam to - jak nietrudno zgadnąć - "hoppke@" :)

Od: mkkot
Data: 20060810, 09:32
Połowa linków w rupieciarni nie działa. Możesz coś z tym zrobić? ;)

Pozostaw dopisek: