ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2006/09, 4 wpisów
Test test ;)

Blogowanie łączy się z wypełnianiem tych wszystkich śmiesznych testów, więc...

Dzisiaj, buszując po sieci, wyskoczył mi link do jednego z popularniejszych testów IQ (tego z gatunku bardziej popkulturowych niż poważnych). Wydaje mi się, że widziałem go już kiedyś, ale pewnie zabrakło mi cierpliwości do wypełniania kolejnych stron.

W testach na inteligencję nie lubię dwóch rzeczy: liczby pytań, na które należy odpowiedzieć (te naprawdę profesjonalne testy potrafią być cholernie długie) oraz mierzenia czasu jaki potrzebny mi był na odpowiedź (po prostu robienie czegokolwiek "na czas" strasznie mnie irytuje). Ten konkretny test był średnio męczący, bo pytania zgrupowano na 11 dość krótkich stronach, i chyba nie liczono czasu (a może liczono, ale "po cichu" - nie wiem).

A oto fragmenty wyniku:

Whatever you decide to do in life, you've got a powerful mix of skills and insight that can be applied in a wide variety of ways. You can expand your mind to understand a situation. Your strong balance of math and verbal skills will help you explain things to others. For example, if you were on an archaeological dig and discovered an object, you could probably use your deductive powers to figure out not only what the object was but also how it was used. Given your ability to put things together, you are more than capable of inventing a life plan that is in synch with your perspective on how things were, how they are, and how they might be one day.

Your mind's strengths allow you to think ahead of the game — to imagine or anticipate what should come next in just about any situation. Because you're equally skilled in the numerical and verbal universes of the brain, you can draw from multiple sources of information to come up with great ideas. The timelessness of your vision and the balance between your various skills are what make you a Visionary Philosopher. In addition to your strengths in math and linguistics, you have a knack for matching and anticipating patterns. These skills and your uncanny ability to detect the underlying blueprint of most of life's situations add to your Visionary Philosopher mind. (...)

Czytaj dalej...
Jest giczo

Wyjazd na urlop pociągnął za sobą komplikacje. Do pracy wróciłem w zeszły piątek, tylko po to by odkryć, że manager poznańskiego oddziału omyłkowo uznał, że mam urlop aż do poniedziałku, więc można "zagospodarować" mojego laptopa. No i zabrali mi laptopa, ugrzązł na jakimś szkoleniu jako front-end do Oracla. I przesadzono mnie do innego pomieszczenia, bo moje biurko zarosło w trakcie mojej nieobecności jakimiś komputerami i monitorami.

Dostałem wtedy jakiegoś zastępczego Compaqa, ale nie nadawał się do niczego poza przeczytaniem korporacyjnej poczty. O dwunastej zrobiłem sobie wolne, bo skończyły mi się zajęcia jakie mogłem z tym "cudem techniki" robić.

Dzisiaj rano się wkurzyłem i zacząłem szukać mojego laptopa. W końcu go znalazłem zabunkrowanego w salce konferencyjnej. Okazało się, że w tzw. "międzyczasie" zgubił mu się kabelek łączący zasilacz z życiodajnym gniazdkiem 220V. Podprowadziłem stosowny element z jakiegoś innego laptopa. Wyciąłem sobie też przestrzeń roboczą wśród obudów big tower i monitorów, odzyskując jakieś 80% mojego biurka. Siedzę w plątaninie kabli, ekranów i elektroniki, ale mi to zwisa.

Na moim ulubionym stanowisku okazało się, że nie mam już jak podłączyć się do sieci, bo wykorzystywany przeze mnie do tej pory kabelek ethernetowy jest teraz zajęty przez jakąś nową maszynę, która znienacka usadowiła się na moim biurku. Nie wiem czyj to pecet, nie wiem do czego służy, ale ssał MÓJ kabelek sieciowy! Skandal!

Namierzyłem w ścianie inne, wolne jeszcze gniazdko RJ-45, ale brakowało mi kabla. Ruszyłem na szaber po biurze, wracając po jakimś czasie z odpowiednim kabelkiem :) Po uruchomieniu laptopa zauważyłem, że ktoś podprowadził mi moje krzesło gdy mnie nie było. Niestety, nie udało mi się znaleźć wolnego krzesła w biurze (a przynajmniej nie takiego modelu jaki miałem do tej pory). Ostatecznie podkradłem krzesło z innego stanowiska. Jego użytkownik jest teraz chyba na delegacji w Londynie, więc nie będzie go potrzebował. A jak wróci, to będę udawał, że o niczym nie wiem. (...)

Czytaj dalej...
I po urlopie

Właśnie wróciłem z urlopu. Plaża, morze, basen hotelowy, góry Atlasu, Sahara, gekony łażące po ścianach, wszechobecne muchy i meczety. Czyli 2 tyg. w Tunezji.

Tak opalonych nóg nie miałem od 1987.

Miło być znowu w cywilizowanej Europie :)

Skromność i lans :)

Chciałem odpowiedzieć na komentarz lanrata pod poprzednim wpisem i nawiązać do mojej skromności. Ale uznałem, że lepiej zrobić z tego osobny temat. Czyli nowy wpis.

Skromność? Oj. Ja naprawdę jestem skromny. I muszę baaardzo mocno się starać i walczyć ze swoją naturą żeby ta zaleta skutecznie nie przesłoniła moich pozostałych zalet.

I mówię to śmiertelnie poważnie. Jeszcze pół roku temu nie umiałbym tak bezczelnie mówić o sobie, czy krytykować innych. I, choć może trudno w to uwierzyć, bardzo często miewam okropne poczucie niższości. Ale dobrze (precyzyjnie i przemyślnie) zastosowana bezczelność wychodzi mi na dobre i pozwala rozwijać skrzydła, pozbywać się kompleksu niższości, i innych kompleksów też.

Widzę to choćby w pracy, gdzie początkowo dostawałem malutkie zadanka których wykonanie zajmowało 1-2 dni, i byłem przy tym skrupulatnie kontrolowany, a obecnie sam kontroluję już pracę innych (ha!), często lepiej (przynajmniej na papierze) wykształconych niż ja. Równolegle ciągnę (jakiś miesiąc już) spore zmiany w kodzie, mając całkowicie wolną rękę. Gdybym pozwolił wrodzonej skromności brać cały czas górę, to byłbym może w połowie tej drogi i nie cieszyłbym się takim zaufaniem ani managera, ani architekta projektu.

A poza tym to ma dobry wpływ na moją samoocenę. Gdy mówię sobie "jestem naprawdę dobry", to poprawia mi się humor. A gdy Hoppke ma dobry humor, to jest NAPRAWDĘ dobry. (Gdy Hoppke jest euforyczny, to dokonuje cudów, leczy ślepych, przenosi góry, zwalcza czerwoną zarazę komunizmu i rozdaje orgazmy samym dotykiem. Obojgu płciom, taki jest zarąbisty. Euforia zdarza się co prawda dość rzadko (i jest zwykle męcząca dla otoczenia, bo Hoppke tryskający dobrym humorem i energią po prostu męczy), ale poczucie bycia dobrym mam już prawie permanentne :) (...)

Czytaj dalej...