Chciałem odpowiedzieć na komentarz lanrata pod poprzednim wpisem i nawiązać do mojej skromności. Ale uznałem, że lepiej zrobić z tego osobny temat. Czyli nowy wpis.
Skromność? Oj. Ja naprawdę jestem skromny. I muszę baaardzo mocno się starać i walczyć ze swoją naturą żeby ta zaleta skutecznie nie przesłoniła moich pozostałych zalet.
I mówię to śmiertelnie poważnie. Jeszcze pół roku temu nie umiałbym tak bezczelnie mówić o sobie, czy krytykować innych. I, choć może trudno w to uwierzyć, bardzo często miewam okropne poczucie niższości. Ale dobrze (precyzyjnie i przemyślnie) zastosowana bezczelność wychodzi mi na dobre i pozwala rozwijać skrzydła, pozbywać się kompleksu niższości, i innych kompleksów też.
Widzę to choćby w pracy, gdzie początkowo dostawałem malutkie zadanka których wykonanie zajmowało 1-2 dni, i byłem przy tym skrupulatnie kontrolowany, a obecnie sam kontroluję już pracę innych (ha!), często lepiej (przynajmniej na papierze) wykształconych niż ja. Równolegle ciągnę (jakiś miesiąc już) spore zmiany w kodzie, mając całkowicie wolną rękę. Gdybym pozwolił wrodzonej skromności brać cały czas górę, to byłbym może w połowie tej drogi i nie cieszyłbym się takim zaufaniem ani managera, ani architekta projektu.
A poza tym to ma dobry wpływ na moją samoocenę. Gdy mówię sobie "jestem naprawdę dobry", to poprawia mi się humor. A gdy Hoppke ma dobry humor, to jest NAPRAWDĘ dobry. (Gdy Hoppke jest euforyczny, to dokonuje cudów, leczy ślepych, przenosi góry, zwalcza czerwoną zarazę komunizmu i rozdaje orgazmy samym dotykiem. Obojgu płciom, taki jest zarąbisty. Euforia zdarza się co prawda dość rzadko (i jest zwykle męcząca dla otoczenia, bo Hoppke tryskający dobrym humorem i energią po prostu męczy), ale poczucie bycia dobrym mam już prawie permanentne :)
Jestem sobie i młynem, i rzeką która go napędza. Tak więc muszę dbać o swoje samopoczucie. A przy dobrym samopoczuciu jakość całego życia mi idzie w górę. Skromny Hoppke chodzi po świecie marudny, z wzrokiem wbitym w chodnik; Hoppke Bezczelny jest za to uśmiechnięty i patrzy w niebo. Nawet jeśli czasem ocenię się trochę na wyrost, to przy pozytywnym nastawieniu szybciutko nadrabiam różnicę. Bo jestem zdolny, naprawdę inteligentny, mam fenomenalną, szczegółową pamięć, szybko się uczę, na dodatek jestem przyzwyczajony do odpowiedzialności i samodzielnego pozyskiwania nowych umiejętności. No taka jest prawda.
Więc... muszę się trochę powstrzymywać się przed skromnością, bo koniec końców lepiej na tym wychodzę. W głębi serca jestem ciągle tym samym facetem, tyle że próbuję sobie zbudować otaczającą mnie rzeczywistość na endorfinach, a nie kompleksach. Nie wiem czy to do końca dobry pomysł, ale... jestem tak zarąbisty, że na pewno mi to wyjdzie na dobre ;)
Aha, mam też bardzo dużo dystansu do siebie samego :)
Mam dystans do swojej osoby, więc unikam typowego dla "technicznej" blogosfery (pfuj! nie lubię blogosfery) "lansu". Może tego nie widać teraz, ale nie chcę lansu. Nie lubię go. Dlatego nie kryję też swoich wad. A mam ich kupę.
Jestem humorzasty. Popadam w skrajności. Jeśli nie buduję sobie wieży z klocków Ego i nieco wymuszonej bezczelności, to muszę cierpieć z powodu poczucia niższości. Niestety, takie "albo-albo" mam. Albo niebo, albo rynsztok.
Jestem ambicjonalny. I leniwy. I tak naprawdę te dwie rzeczy się wiecznie ścierają.
Jestem paskudnie dumny. Klocki Ego to jedna z moich ulubionych zabawek :) Gdy byłem młodszy, to potrafiłem na ulicy wszczynać bójki tylko dlatego, że ktoś nie okazał mi należytego "szacunku". Serio.
Popełniam błędy. Strasznie łatwo przychodzi mi mierzenie wszystkich swoją miarką.
Mam trochę skłonności do mądrzenia się, włażenia na pozycję mentora i belfra. A gdybym się nie hamował, to wkrótce stałbym się "nieomylny" i zaczął moderować/blokować komentarze na Repo, by nic nie naruszało mojego narcyzmu.
Tak, jestem narcystyczny. Jak diabli. Mimo wszystkich moich kompleksów tam bardzo, bardzo głęboko we mnie tkwi święte przekonanie o tym, że jestem boski. Najwyżej świat tego nie dostrzega, ale co ja poradzę na to, że nie wszyscy są tak boscy jak ja i nie wszyscy mają tak głębokie postrzeganie rzeczywistości, nie wszyscy znają się na ludziach tak dobrze jak ja etc. ;) Wrodzona przyzwoitość każe mi to maskować skromnością, może nawet doprowadzając do tworzenia kompleksów. Bo nie chcę sobie pozwolić na poczucie wyższości, więc sam się skazuję na kompleksy i... czasem udaję głupszego niż w rzeczywistości jestem. W podstawówce nigdy się nie zgłaszałem sam, choć zwykle znałem odpowiedź. Cóż, jestem złożoną i pokręconą osobą :)
Boję się porażek, krytykę przyjmuję z trudem (staram się zachować otwarty umysł, ale...).
Jestem sztampowym zodiakalnym Bykiem - uparciuch ze mnie, czasem jestem zadufany w sobie, jestem chimeryczny, miewam czasami zespół napięcia przedmiesiączkowego (jestem feministą i żądam dostępu do PMS-a :), jestem marudny też. Mam słabość do dobrego jedzenia, bardzo łatwo daję się kupić komplementami. Gdybym był szefem, to może otaczałbym się wianuszkiem wiernych podlizywaczy. Moje libido może być wręcz uciążliwe dla partnerek, a nie sądzę, by moje "umiejętności" to w jakikolwiek sposób rekompensowały. Sportowo jestem całkowicie nieuzdolniony. Zaniedbuję Repo pisząc polszczyzną o wątpliwej atrakcyjności, ale po prostu nie chce mi się poprawiać stylu. Nie umiem prowadzić samochodu, choć to przecież tak męskie zajęcie.
Mam tyle lęków, że wystarczyłoby ich na jeden średniej wielkości oddział leczenia fobii. Itp. itd.
A jednocześnie chcę, żeby wszyscy mnie kochali :)
Czy jeśli mówię i o swoich mocnych stronach, i o tych naprawdę złych, to to podpada pod "lans", blogosferowe pozerstwo, kreowanie się "na siłę"?
Dopiski:
Od: badmad
Data: 20060901, 14:37
To dobrze że ja nie potrafię pisać... no, oprócz wierszy :)
Od: rasheed
Data: 20060901, 16:15
Hoppke! Ale Ty się lansujesz! A ić! :>
Od: Hoppke
Data: 20060901, 16:21
Rasheed, drrraniu :)
Od: OJO
Data: 20060901, 18:05
marna próba wzięcia nas na litość celem ratowania resztek reputacji ;)
Od: imiennik
Data: 20060901, 19:08
Skromny Hoppke napakuje swój tekst słowami powszechnie uznawanymi za nieprzyzwoite, a potem się chwali na jakie zapytania google podaje jego Repo w wynikach. To jest dopiero lans :-D
Wysoka samoocena i niska skromność - takie cechy kreuje obecna cywilizacja, aby móc osiągnąć sukces. Sam trochę późno to zrozumiałem, a w zasadzie przemogłem się (chociaż nie do końca)
Co ty nawijasz o złej polszczyźnie? Naprawdę dobrze się czyta twoje teksty.
Od: mars
Data: 20060901, 23:42
Właśnie wydrukowałem dwa ostatnie twoje wpisy i dałem do czytania Żonie. Chyba zostajemy twoimi fanami.
Też sie polansuję i do wyrażenia swoich odczuć po zapoznaniu się z nimi posłużę sie słowami, które kiedyś usłyszałem po swoim koncercie od jednego radiowca:
- "Tak mi rób, tak mi rób."
Poza tym pozdrawiam po wakacjach.
Od: Ej Czesc!
Data: 20060902, 00:31
Cześc brazylijczyku.
Od: Fidodido
Data: 20060902, 07:24
jakbym zobaczyl swoje lustrzane odbicie. serio, serio.
Od: lanrat
Data: 20060903, 00:35
Być "muzem" Hoppke to brzmi dumnie!
Swoją drogą ciekawe czego wam w tej firmie dolewają do herbaty? ;-)
PS. Też jestem bykiem.
Od: hughofborg
Data: 20060903, 14:38
Zawsze mnie tak cholernie dziwi, chyba nawet zawodzi, kiedy człowiek o olbrzymiej inteligencji, do którego tak lub owak nabyłem szacunek, który dużo wie i potrafi, i który być może pociąga mnie nawet jakąś cześcią swojego jestestwa wspomina o swoim znaku zodiaku. Jakby to miało jakieś znaczenie, jakby to było w jakikolwiek sposób ważne. W mojej ocenie to strasznie nie pasuje do szeroko pojętej, tzw yntelygencji. To troche tak jakby ten "ktoś" powiedział: "w moim domu straszy" albo "mam spotkanko z Elvisem". Nie chce nikogo oceniać i skądśtam już wiem, że Hoppkemu te sprawy nieobce, ale tak mi się w tym kontekście pomyślało i postanowiłem to wklepać.
Pozdrawiam wszystkich Lanserów.
Od: uglukk
Data: 20060903, 15:58
Zostałeś sfortunkowany (drugi akapit).
Od: flamenco108
Data: 20060906, 15:43
hughofborg: Są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się filozofom/informatykom/fizykom nuklearnym/innym dużo wiedzącym ludziom. Jak wiadomo, żeby mieć pewność, że coś nie działa, nie wystarczy pokazać, że nie zawsze działa, a wypadki, kiedy to coś działa są zbyt niejasne, zależne od innych czynników itp. Zatem daj pokój, bracie-kamracie, bo ynteligentni ludzie uważają za prawdziwe i słuszne różne rzeczy, np. komunizm, homeopatię, psychologię, prawo, zarządzanie i marketing, ekonomię, żydowskie spiski, reklamę, palenie papierosów, etc.
A że Elvis żyje, sam się kiedyś przekonałem, kiedy jadłem obiad w przydrożnej knajpce w Klewkach. To była, wyobraź sobie, knajpa jego dziewczyny i on tam zawsze wpadał po robocie.
Od: Hoppke
Data: 20060906, 16:35
@hughofborg: ale dla mnie data urodzin to cecha, taka sama jak kolor oczu czy wzrost. Nie mówię, że jestem taki czy owaki z powodu zodiaku. Wiem jakie cechy się tradycyjnie wiąże z Bykami (tak samo jak wiem, że np. rudzielcy mają być fałszywi), i tak się śmiesznie składa, że u mnie to się nawet zgadza, tak zwykle w 60-80%. Ale nie sądzę, by ludzie byli kształtowani przez datę swoich urodzin. Nie uznaję też horoskopów (głównie przez to, że są absolutnie pozbawione indywidualizmu, tak samo jak "rudzi są fałszywi"). Ale wiem spod jakiego znaku jestem i jest to (a raczej moje urodziny) dla mnie z jakiegoś powodu ważne. Bo to część mnie w końcu.
PS: Na szyi noszę często wisiorek z metalowym byczkiem :))
PPS: Nie mogę wierzyć, że jestem jaki jestem z powodu zodiaku. Bo to by oznaczało, że z grubsza 1/12 populacji świata(*) jest taka sama jak ja. Okropna wizja, czyż nie? ;)
(*) - wiem, 1/12 to duże uproszczenie. Pewnie w zależności od pory roku rodzi się więcej lub mniej dzieci, pewnie znaki zodiaku nie rozkładają się równo po populacji. Ale wiadomo, o co mi chodzi.