Czy Google jest zły? Czy Firefox jest zły? Polecam ten ciekawy artykuł. Nie podejmuję się wyciągania wniosków, zostawiam bez komentarza.
Czy Google jest zły? Czy Firefox jest zły? Polecam ten ciekawy artykuł. Nie podejmuję się wyciągania wniosków, zostawiam bez komentarza.
W wolnej chwili bawiłem się wczoraj moim małym czołgiem, tfu, chciałem powiedzieć moim małym www. Dodałem do niego filtr logujący ruch WWW. Najbardziej interesujące są oczywiście fragmenty z refererami, pozwalające mi m.in. zobaczyć czego szukają ludzie na googlach czy onecie zanim trafią w te tu skromne progi.
Logowanie jest fajniutkie. Kiedyś, nie tak dawno temu, Repo miało dział "statystyki", gdzie pokazywane były statystyki ruchu - liczba odwiedzin etc. Było to generowane webalizerem na podstawie logów Apache, ale... ale skoro moje małe www to teraz bardziej Normalna Aplikacja niż jakiś tam zbiór stron HTML, to i mogę dane potrzebne do statystyk zbierać samodzielnie. Co i robię. Od wczoraj w bazie danych logowane są potrzebne mi informacje. Za każdym razem gdy ktoś tu zagląda.
Dane zgromadzone w bazie można bardzo szybko przetwarzać, dużo szybciej i wygodniej niż by to mógł zrobić webalizer, no a z racji tego, że całość napiszę sobie samemu, to i mam okazję serwować na www dokładnie te informacje, które mnie interesują.
...w ramach ćwiczenia przepiszę może w Innej Wolnej Chwili też stary generator statystyk usenetowych (jeśli ktoś go jeszcze pamięta), tak by ładnie współpracował z moim małym czołgiem...
A na razie bawię się odpytując bazę danych z informacjami o odwiedzinach na Repo. Trochę osób wpada z Googla, trochę z Google Images. Jest trochę zapytań technicznych: "ksh shell", "fvwm", "dobre słuchawki douszne", "jak wspinać kable internetowe do gniazda" (pisownia oryginalna), trochę seksualnych ("mokro między udami", "kisiel ochota sex", "niegrzeczne laski na sex imprezach", "sex w rodzinie opowiadania erotyczne"), trochę dziwnych ("koło sternicze", "co porabiasz?") i trochę całkowicie niezrozumiałych ("zabić skurwiela", "usuwanie śladów po włamaniu na komputer"). Aha, i jest dużo zapytań o pory roku ("jesień", "zima", "zdjęcia jesieni") oraz aktualne wydarzenia ("święto zmarłych"). W przyszłości mam zamiar zrobić osobną stronę, która w czasie rzeczywistym będzie prezentowała teksty z wyszukiwarek, i skonfigurować ją tak by wyszukiwarki jej nie indeksowały i nie powiększały chaosu. A dlaczego? Bo mogę :) Bo zrobiłem sobie na Repo 2.0 na tyle rozszerzalną infrastrukturę, że mogę coś takiego odwalić bez większego problemu. W końcu filologeek lubi się bawić swoimi zabawkami...
Jestem tym typem użytkownika, który zawsze ustawiał sobie stronę startową przeglądarki na "about:blank". Ale parę dni temu podkusiło mnie i spróbowałem strony startowej Google.
I jestem całkiem zadowolony. Mam na razie cztery karty - "Home", "Pogoda", "Polskie wiadomości" i "Tasks". W "Tasks" mam moduły Google Calendar i Remember The Milk (na razie nie korzystam z tych zabawek specjalnie, dlatego umieściłem je na osobnej karcie - ale to się może zmienić). W "Polskie wiadomości" mam parę strumieni RSS z takich portali jak gazeta.pl. W "Pogoda" mam parę modułów MSN Weather pokazujących prognozy w miastach które mnie interesują. A w "Home" mam podgląd skrzynki na gmailu, okienko Google Readera, moduł Babelfisha, pole wyszukiwania Wikipedii, ładny widok aktualnych faz księżyca, oraz oczywiście Google Notebook, moją ulubioną zabawkę ostatnich dni. Nie wiem czemu dopiero teraz zacząłem jej używać, bo jest bardzo przydatna. Notebook to takie miejsce do przechowywania wycinków tekstu. Teksty można wpisywać, wycinać ze stron WWW etc. Wcześniej do takich rzeczy używałem folderu "Drafts" gmaila, ale Notebook jest o wiele wygodniejszy. M.in. dlatego, że Google oferuje rozszerzenie do Firefoksa, dodające m.in. ikonkę szybkiego dostępu do Notebooka w pasku statusu przeglądarki. I dodawanie zaznaczonego tekstu strony WWW przez menu kontekstowe.
Idealne do zbierania linków i wycinków informacji. Szukam czegoś w sieci, znajduję interesujące mnie dane, zaznaczam kawałki tekstu, wrzucam do notebooka. Z każdym wycinkiem automatycznie zapamiętywany jest adres strony, tak że mogę w razie czego szybko do niej wrócić. A wycinki mogę dodatkowo grupować na osobnych kartach Notebooka, tak że np. oddzielam sobie rzeczy związane z muzyką od rzeczy programistycznych. (...)
Czytaj dalej...Nietrudno było zauważyć, że Repo ostatnio dość dziwnie działa. Wszystko (no, prawie) spowodowane jest przesiadką maszyny serwującej Repo z jednego systemu (Gentoo Linux) na drugi (OpenBSD).
Więc tak: prędkość spadła, bo admin drastycznie przyciął pasmo przypisane Repo (ale obiecał to odkręcić, więc powinno być przejściowe...)
Pliterki w komentarzach się skopały, bo na OpenBSD postawił MySQL, ale nie przeniósł dotychczasowej konfiguracji kodowań w 100%. A MySQL potrafi być bardzo kłopotliwy jeśli idzie o kodowania. Ale to już zabezpieczyłem po stronie aplikacji Repo.
Linki do stron domowych Czytelników się popsuły, bo równolegle dość mocno refaktoryzowałem kod Repo (kończąc książkowy wręcz model Web MVC).
Trochę drobnych detali się pozmieniało. Poprawiłem w paru miejscach zgodność z XHTML, w dziale z artykułami trochę przerobiłem menu nawigacyjne, przy wysyłaniu komentarzy dodałem odrobinę kodu JS który waliduje podstawowe rzeczy, w przyszłości może dodam jeszcze trochę bezużytecznych uprzyjemniaczy ;)
No i muszę się solidniej wziąć za blogowanie...
Ciekawie się dzieje. Hans Reiser (ten od systemu plików ReiserFS) został aresztowany, bo jest podejrzany o zabicie swojej żony. Ciekawe jak się to zakończy. Policja wydaje się być bardzo pewna siebie, więc czyżby Hans miał wypaść z obiegu?
Ja coraz bardziej przyrastam do Windowsa (bo jestem zmuszony do używania go w pracy, poza tym Eclipse wygląda pod Windows o nieeebo lepiej niż pod Linuksem - nie ma takich wielkich, rozdmuchanych pasków narzędzi i zakładek; to pewnie kwestia toolkitu SWT). Coraz częściej odczuwam chęć zainstalowania sobie jakiegoś Win2k3... i ciarki mnie przechodzą, bo dobrze wiem jak kapryśny ten system być potrafi...
Moja wishlist w polityce:
Unormowanie sytuacji podatkowej. Płacenie po parę razy tego samego podatku (np. VAT) naprawdę nie jest miłe. Podobnie należałoby się przyjrzeć akcyzom - zabijają handel przecież. Nic dziwnego, że maleją wpływy do skarbu państwa.
Likwidacja obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych w naszej państwowej służbie zdrowia. Wolałbym płacić tylko prywatnemu ubezpieczycielowi. No i należy stanowczo uznać ZUS za instytucję łamiącą prawa konsumenta i rzucić go w ręce jakichś komisarzy.
Wywalenie religii ze szkół. Od religii są kościoły/synagogi/meczety/domy. OK, państwo jest katolickie, wierzące. Ale niepraktykujące.
Redukcja płac i stołków na Wiejskiej. Po cholerę nam tylu posłów? I niech zarabiają najwyżej 2-3 razy średnią krajową, ze sztywnym limitem na dodatki funkcyjne, premie i inne takie. A, no i w zeznaniu majątkowym powinni mieć jakiś minimalny wymagany majątek. Skoro jest wymóg ukończenia iluś-tam lat (ponad ogólnopaństwową "dojrzałą osiemnastką"), to czemu nie wymagać posiadania jakiejś tam kasy?
Sejm i senat powinny być "prowadzone" podobnie do firm. Czyli po pierwsze kwestia wykształcenia. Polityk (jak choćby szeregowy poseł) bez języków obcych i wyższego wykształcenia powinien nie mieć racji bytu, tak jak to jest na normalnym rynku pracy. Wchodząc do sejmu na kadencję każdy poseł powinien podpisywać kontrakt, najlepiej z klauzulą o zakazie prowadzenia konkurencyjnej działalności przez X lat (albo przynajmniej do końca kadencji). To by powstrzymało szczury przed zmienianiem klubów i partii. (...)
Czytaj dalej...Na studiach, w trakcie wykładów filozofii, poznałem pewnego niemieckiego profesora, filozofa, radykała. Mimo wieku już, nie owijajmy w bawełnę, "tatusiowego" zapraszał do siebie niektóre studentki na "wieczorki z winem i poezją". I niektóre faktycznie odwiedzały go w jego mieszkanku. Mimo iż bywał w stosunku do kobiet dość dwuznaczny, rozerotyzowany i definitywnie nie uznawał równouprawnienia. Czasem był po prostu niesmaczny i obleśny. A może to właśnie je pociągało? Aha, był też bardzo antypolski i antypapieski. Ponoć wiecznie składano na niego skargi.
Chcę być taki sam jak dorosnę.
:) Nie, żartuję. Pan profesor był okropny i nie chcę być taki jak on. Ale jego poglądy, chociaż niekompatybilne z moimi, były w paru miejscach ciekawe i mądre. Taką straszną, "amoralną" mądrością.
Całkiem spora część tego czym żył pokrywała się z myślami A. Schopenhauera (który do mnie wtedy za bardzo nie przemawiał, byłem zdecydowanie typem Fichte, z całym tym dysonansem poznawczym i subiektywizmem). Taaak, pan profesor był bardzo interesującą personą. Nie zaaranżuję spotkania między Tobą, mój Czytelniku, a nim, ale mogę podsunąć lekturę, która wywiera wrażenie bardzo zbliżone do obcowania z tym panem.
Lektura ta to angielska wersja "O kobietach" pana Schopenhauera. By najpełniej zrozumieć tekst potrzebna będzie znajomość angielskiego, minimalna chociaż umiejętność wczucia się w "tamte czasy", no i oczywiście otwarty umysł. Miłego czytania i ciekawych refleksji!