ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Politycznie

Moja wishlist w polityce:

Unormowanie sytuacji podatkowej. Płacenie po parę razy tego samego podatku (np. VAT) naprawdę nie jest miłe. Podobnie należałoby się przyjrzeć akcyzom - zabijają handel przecież. Nic dziwnego, że maleją wpływy do skarbu państwa.

Likwidacja obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych w naszej państwowej służbie zdrowia. Wolałbym płacić tylko prywatnemu ubezpieczycielowi. No i należy stanowczo uznać ZUS za instytucję łamiącą prawa konsumenta i rzucić go w ręce jakichś komisarzy.

Wywalenie religii ze szkół. Od religii są kościoły/synagogi/meczety/domy. OK, państwo jest katolickie, wierzące. Ale niepraktykujące.

Redukcja płac i stołków na Wiejskiej. Po cholerę nam tylu posłów? I niech zarabiają najwyżej 2-3 razy średnią krajową, ze sztywnym limitem na dodatki funkcyjne, premie i inne takie. A, no i w zeznaniu majątkowym powinni mieć jakiś minimalny wymagany majątek. Skoro jest wymóg ukończenia iluś-tam lat (ponad ogólnopaństwową "dojrzałą osiemnastką"), to czemu nie wymagać posiadania jakiejś tam kasy?

Sejm i senat powinny być "prowadzone" podobnie do firm. Czyli po pierwsze kwestia wykształcenia. Polityk (jak choćby szeregowy poseł) bez języków obcych i wyższego wykształcenia powinien nie mieć racji bytu, tak jak to jest na normalnym rynku pracy. Wchodząc do sejmu na kadencję każdy poseł powinien podpisywać kontrakt, najlepiej z klauzulą o zakazie prowadzenia konkurencyjnej działalności przez X lat (albo przynajmniej do końca kadencji). To by powstrzymało szczury przed zmienianiem klubów i partii.

Zakończyć "tropienie komuchów". Czy jestem jedyną osobą, której komuna już zwisa? Serio. Żal dupę ściska gdy widzę, że cała para idzie w "rozliczanie się z przeszłością". A po cholerę? Co z tego, że ktoś miał legitkę partyjną, albo że donosił na kumpli, albo był agentem? Czy to znaczy, że nie ma żadnych kompetencji? Ja naprawdę bym wolał, żeby państwem rządzili ludzie wybierani ze względu na kompetencje, a nie na brak "przeszłości". Ludzi powinno się rozliczać patrząc na ich obecną pracę... Niech sobie w urzędzie miejskim siedzi jakaś stara czerwona świnia. Jeśli jest kompetentna na danym stanowisku, to niech sobie siedzi. Bo wyrzucanie jej tylko po to, żeby wciągnąć na to stanowisko jakiegoś "czystego" imbecyla, który przez głupotę i brak kompetencji dopiero zacznie bruździć to szczyt głupoty. Niestety, "walka z komuną" ma u nas podłoże głównie odwetowo-pazerne. Jasne, trzeba dokopać komuchom (i to akurat przemawia najbardziej do zwykłych ludzi), ale na Boga, czy nie widać, że obecni politycy używają "walki z komuną" tylko po to, by robić czystki na stołkach i obsadzać na nich kolejnych popaprańców?

Dlatego zamiast ścigać "czerwonych" i prześwietlać ludzi pod kątem "współpracy ze służbami" należałoby zacząć ścigać przestępców i chamów (takich trywialnych - zalegających ze spłatami kredytów, z machlojkami gospodarczymi na koncie, z mandatami za jazdę po pijaku), i prześwietlać ich pod kątem wykształcenia i kompetencji. Takie jest moje zdanie.

No, już mi trochę lepiej. A naszło mnie po lekturze tego artykułu. Skąd się tacy ludzie biorą?

Ciekawe czy tym razem się więcej ludzi ruszy do urn. I ile głosów padnie na naszą Rodzinę Rządzącą (hmm, czy nepotyzm Kaczyńskich to nie Układ?)

Dopiski:

Od: wstętny anonim :P
Data: 20061004, 16:19
co tu dużo gadać. zgadzam się w 100% :)

Od: lanrat
Data: 20061004, 16:20
Ja bym jeszcze dodał "dożywotnia prezydentura dla Hoppke z licencją na zabijanie i całkowitą bezkarnością". Tak na wszelki wypadek gdyby sprawy miały znowu pójść sobie nie tam gdzie trzeba ;-)

Od: badmad
Data: 20061004, 17:53
J/w + cytat z kolegi: "Czy tylko ja mam wrażenie, że urodziłem się nie w tym kraju co potrzeba?".

Od: Bellois
Data: 20061004, 20:27
Ja bym wprowadził jeszcze odpowiedzialność karną za niespełnione obietnice polityków(ile milionów mieszkań już postawiono?) i możliwość rozwiązania sejmu przez obywateli.

A co do pieniędzy - jak ktoś mający na karku komorników i nie umiejący zadbać o swój majątek będzie dbał o państwo?

I to tylko takie wolne rozważanie, bo mnie ta cała polityka nic tak naprawdę nie obchodzi.

P.S. Fajny antyspam, wcześniej go nie było?

Od: bies
Data: 20061004, 21:22
No proszę, czyli głosujesz na UPR. :)

A co do ,,rozliczania z przeszłością'' to osobiście szczerzę się z niego cieszę. Tak czy inaczej paru socjalistów zeżre rewolucja (a co do socjalistów wyznaję zasadę Jakuba Wędrowycza - na socjalistów najlepsza metoda warstwowa: warstwa ziemi, warstwa socjalistów, ...) . A jeśliby nasze kochane Kaczorki, zamiast prowadzić wojenkę, zajęły się ,,na poważnie'' gospodarką. Mielibyśmy zapaść - a tak toczymy się jakoś do przodu.

Tak więc, uważaj czego sobie życzysz. Może się spełnić.

Od: harnir
Data: 20061005, 13:21
Podpisuję się 100b kończynami... ;-)

Od: flamenco108
Data: 20061006, 09:51
Zgadzam się z postulatami Hoppke, ale z zastrzeżeniami biesa. Rozliczenie bandytów napewno nie zaszkodzi. Ale też oczekiwanie, że życie będzie sprawiedliwe, to marzenie ściętej głowy, tak samo, jak marzenie, że Polacy w najbliższej trzydziestolatce dadzą porządzić prawdziwym (nie wg nomenklatury lepperowskiej) liberałom gospodarczym. :-)

Od: greblus
Data: 20061007, 21:20
Hoppke wszystko pięknie, ale nigdy nie zrozumiem pobłażliwości dla czerwonego ścierwa. Nie mogę wysiedzieć spokojnie na "Nocnej zmianie" (jest taki piękny fragment w przerwie obraz Sejmu, Tusk z Wałęsą są tacy naturalni). Nie ma tam żadnego komentarza znienawidzonego bulteriera z PiS, po prostu wypowiedzi Wałęsy, Tuska, Moczulskiego, Pawlaka... obrzydliwe i "self explanatory".

A zachowanie Wałęsy w "Plusach dodatnich", komentarze jego kolegów stoczniowców, cytaty i zdjęcia esbeckich dokumentów, sławna (wycofana przez Wałęsę) informacja PAP? Odsłaniają tylko kolejny kawałek tego szamba zwanego Solidarnością Wałęsy i jego przyjaciela Wachowskiego. "Solidarnością", o której ludzie pokroju Anny Walentynowicz czy Andrzeja Gwiazdy mówią ze łzami w oczach, że to nie była ich Solidarność (zapewne wiele mają do zyskania?). Co ciekawe, takich ludzi jest więcej, tylko media jakoś nierychliwie ich pokazują. Liczy się przecież wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. Plusy dodatnie... do dzisiaj się nie ukazały w tv publicznej, a jedyny normalny wywiad z Walentynowicz widziałem w tv puls. Wywiad, a nie wycięte z kontekstu pojedyncze zdania.

Chciałbyś to tak po prostu zostawić? Sprawy złodziejskich prywatyzacji? Komuszych rad nadzorczych, sądów, TK... czy tak niepopularnych komuszych majątków z niewiadomokąd.

Długo by tak można pisać. IMHO najpierw otwarcie archiwów IPN, odsunięcie od władzy kolegów Kiszczaka, a potem niech rządzi kto zostanie wybrany.

Od: Aniołek
Data: 20061008, 10:11
Greblus: Z całym szacunkiem dla Ciebie, ale dla mnie opluwanie Wałęsy to jest jedno z najbardziej paskudnych i niskich rzeczy jakie ludzie ostatnio robią. Do dziś - niestety - ma porażającą wręcz trafność charakteryzowania ludzi na arenie politycznej, chociaż niby jest tylko prostym elektrykiem.
Uważam też, że miałbyś duże problemy żeby tak swobodnie się teraz wypowiadać, gdyby nie on i jemu podobni, ci których tak opluwasz. Łatwo jest krytykować czyjeś potknięcia samemu nie będąc zaangażowanym w trudne momenty dziejowe. Ja nie twierdzę że to są ludzie bez skazy i nigdy nie popełnili błędu, ale przekreślanie ich zasług (bo tak, uważam że choćby Wałęsa ma ogromne zasługi dla Polski) tylko dlatego, że się obejrzało jakiś filmik to patrzenie na wszystko bardzo płytko.

I tak, przychylam się do zdania Hoppke - chciałabym na ten moment to tak po prostu zostawić. Otwarcie archiwów IPN nie da ludziom pracy, nie nakarmi ludziom dzieci, nie pchnie gospodarki Polski ani o milimetr do przodu, podobnie jak odsuwanie od władzy tego czy tamtego. Skoro ludzie mają na tyle krótką pamięć tudzież zwis na to, że ten czy owy był w PZPR (a w przypadku wysoko postawionych osób nie są to przecież informacje tajne) to naprawdę myślisz że otwarcie archiwów tu coś zmieni? Ludzie olewają historię i powiem Ci szczerze, że zaczynam to rozumieć, choć kiedyś też wydawało mi się "nigdy na komuchów". Czemu była Czechosłowacja jakoś potrafiła przejść do porządku dziennego nad tym co było, czemu wyprzedzają nas o mile w rozwoju? Bo skoncentrowali się na tym co teraz i jutro, a nie na ściganiu duchów przeszłości, których i tak prawdopodobnie nigdy nie złapią w całości. I to podejście się sprawdza, to podejście daje efekty - nasze wpędza Polskę w coraz większą biedę, coraz bardziej odstajemy od sąsiadów, coraz więcej ludzi po prostu wyjeżdża bo ma dość tej ciągłej przepychanki. To jest dla mnie jeden z głównych powodów dla których wyjeżdżam zaraz po studiach - wcale nie zarobki, bo te mogę mieć i w Polsce zajebiste, tylko właśnie obrzydzenie do patrzenia na te wieczne "rozliczenia" i kłótnie.

Zresztą, moim bardzo skromnym zdaniem to całe pisowskie "rozliczanie przeszłości" to po prostu bardzo wygodna fasadka za którą można skryć, że po prostu nic nie robią, poza wsadzaniem kolejnych swoich na wysokie stanowiska, tworzeniem kolejnych ministerstw etc. Całe zamknięcie WSI chociażby, z którego jedyne co się dowiedzieliśmy to "tak, byli (jacyś) agenci w mediach, byli (jacyś) agenci zewnętrzni" - no sorry, ale jak tak ma wyglądać to rozliczanie, to ja już wolę żeby go w ogóle nie było, bo to jest kpina.

Od: Czytelnik reppo
Data: 20061008, 16:22
hehe, a dla mnie polska (tak polska, to nie bład w zapisie) nie znaczy nic!, nie dała mi jeszcze niczego dobrego (poza wyksztalceniem), gdy tylko uda mi się uzyskać wyksztalcenie wyższe to mam zamiar wyjechac do cywilozowanego kraju jak np. Niemcy, Anglia, USA ale nie zostane w polsce. Wrócę za 40 lat bo za tyle ponoć uda się w tym kraju uzyskać taki poziom rozwoju jaki dzisiaj występuje w najbiedniejszym kraju UE.
Poza tym - nie trzeba czytać żadnych czasopism, oglądać programów ekonomicznych aby poznać stan gospodarki itd. naszergo kraju - wystarczy obejrzeć np. drużynę piłki nożnej - ona godnie reprezentuje nasz kraj grając byle jak, na poziomie 3 czy 4 ligi. Również dobrym wyznacznikiem jest stan dróg.
Pozdro.

Od: greblus
Data: 20061008, 16:45
Dla mnie Lech Wałęsa również _był_ symbolem wolnej Polski. Celowo podkreśliłem słowo był. Sorry Aniołku, ale politycy to nie święte krowy i można, a nawet powinno się po nich jeździć, zwłaszcza jeśli są ku temu powody. Kompetentnych ludzi, którymi można zastąpić tych "zużytych" (albo takich, którzy nie potrafią albo nie mogą się obronić), nie brakuje. Jedna uwaga w kwestii L.W.: dlaczego jego własne środowisko się od niego dzisiaj odcina skoro taki święty? (o nowych lewicowych przyjaciołach nawet nie wspomnę).

Co do archiwów IPN, byłej Czechosłowacji i społeczno-ekonomicznego szczęścia, sama sobie odpowiedziałaś: w Czechach lustrację załatwiono (radykalnie) na samym początku przemian i nie było "solidarnościowego" kompromisu z czerwonymi (nie było z kim się układać).

Likwidacja WSI to zaiste ciekawy temat, nie mogę się doczekać na szczegóły raportu Antka Macierewicza.

A żeby była jasność, jestem zadeklarowanym Korwinistą, więc poczynania PiS podobają mi się tylko trochę.
Ekonomicznie PiS jest ze mną mocno niekompatybilny, stołkowo-administracyjnie... mam za ten stan rzeczy większe pretensje do PO (miało być tak pięknie, tylko panowie różowi się obrazili). Niestety, przy tak skonstruowanej większości parlamentarnej ciężko o wydajne rządzenie, a przedterminowe wybory bez zmiany ordynacji nic nie zmienią. Będziemy się tak bezproduktywnie kisić przez następne kilkanaście miesięcy.

Od: Aniołek
Data: 20061008, 17:05
Jak może nie zauważyłeś, napisałam że nie uważam, żeby ludzie po których jeździsz byli bez wad, ALE nie przekreśla to moim zdaniem zasług które wypracowali. Zauważam obie strony medalu - Ty niestety tylko jedną. Na dodatek wrzucasz w jeden worek tych, którzy za wolną Polskę walczyli (choć mieli też swoje potknięcia, jak wszyscy ludzie) i tych którzy od początku do końca są skurwielami - i to mi się nie podoba.
Co do kompetentnych ludzi - niestety głęboko się mylisz, co najmniej w przypadku naszego obecnego rządu. Nie bez powodu Polska nie ma aktualnie przyzwoitej reprezentacji w Brukseli. Po prostu nie ma tam kogo wysłać i po odwołaniu poprzedniego "zużytego" jak to określiłeś przez długi czas (może nawet do dziś, przez urlop przestałam to śledzić) nie było nikogo kto by dbał o nasze interesy.

I jak na korwinistę to trochę małą wagę przykładasz do gospodarki, o której JKM zawsze mówił bardzo dużo...

Odnośnie zaś "obrażania się PO" - nie wiem jak Ty, ale ja na ich miejscu też nie miałabym ochoty zostać chłopcem do bicia, a tylko do tego sprowadzała się "koalicja" z PiS. Szczerze mówiąc, po roku obserwacji areny politycznej i ich poczynań z LPR i SO jestem dumna z PO, że w odpowiednim czasie zobaczyli co braciszkom chodzi po głowie i się w to wkręcić nie dali - bo skończyliby identycznie jak LPR i SO. To nie PO połamało obietnice przedwyborcze tylko PiS, nie tylko względem PO zresztą, ale to widać dopiero z perspektywy czasu.
Jeśli ktoś nie dotrzymuje warunków umowy będziesz dalej brnął w kolejne układy? Jeśli tak - gratuluję naiwności, jeśli nie - czemu dziwisz się PO?

W jednym natomiast w 100% się z Tobą zgodzę - przedterminowe wybory nic nie zmienią. Ale w tym kraju to raczej nigdy się już nic nie zmieni.

Od: greblus
Data: 20061008, 17:56
Ehh te zasługi. IMO wolność to tylko skutek uboczny polityczno-ekonomicznego handlu który zakończył "wielki zryw rewolucyjny".

Mówiąc tak mam świadomość, że wielu mogę tymi słowami skrzywdzić. Wielu dostało pałą, mnóstwo opozycjonistów siedziało w więzieniach, wielu (taki Radom 76, zwróć uwagę kto o tych wydarzeniach przypomniał) straciło życie. Chwała im za to. Ale "dil" kończący te wydarzenia pozostanie "dilem".

Co do korwinistycznych przekonań, napisałem przecież, że ekonomicznie jestem z PiS niekompatybilny (chociaż trzymanie się przy tzw. kotwicy budżetowej zaliczam Jarkowi na plus). Kompetencyjny problem leży głównie w wadach ordynacji... tutaj powinni się wypowiedzieć sami kompetentni, absolwenci kierunków politycznych, wykładający chemię (w biedronce), albo lejący beton w Irlandii. Ale ordynacja to nie wszystko. W Polsce brakuje klasy politycznej - polityk powinien być bez skazy - dlatego traktuje to binarnie (choć pokrętną logikę czasem też stosuję ;)). U nas afera rozporkowa (B. Clintona) skończyła by się co najwyżej uśmieszkiem co niektórych i serią sprośnych dowcipów.

Co do wrzucania do jednego worka, tak, znów jestem nieco binarny. Zero może co najwyżej wygłaszać odczyty, na micie daleko nie zajedzie. Akurat L.W. jest szczególnym przypadkiem na który się jeżę, bo mógł z sytuacji wyjść obronną ręką (zresztą chyba nawet próbował), tylko mu nie wyjszło (czytaj: koledzy go naprostowali).

O szczegółach rozmów PO-PiS tak na prawdę nic nie wiemy i również to mam do zarzucenia PiSowi. Zamiast głupiej populistycznej gadki (obu stron) należą się ludziom fakty.

Od: Aleks
Data: 20061008, 20:11
Opluwanie Polski przez osoby ktore nie zrobily dla niej nic wydaje mi sie nie na miejscu. Bogate, prężne kraje nie biora sie znikad. "Nie pytaj, co Polska może zrobić dla ciebie. Pytaj, co ty możesz zrobić dla Polski" A i na sytuacje polityczna narzekamy tak mocno chyba po czesci dlatego, że nie znamy dobrze sytuacji w innych krajach. Kilka przykładów: Prezydent połowujący się na głos od Boga. Rządy skrajnej prawicy(okolice LPR). Wielotygodniowego trwanie w impasie bez rządu. Ludzie, którzy do końca życia nie są w stanie spłacić kredytów wziętych by opłacić studia. Nie mówie, że jest dobrze. Mówie, że gdzie indziej nie jest wcale tak bajkowo, a sytuacje w Polsce możemy zmienić tylko my. Widocznie to jest czas, gdzie samo chodzenie na wybory już nie wystarcza. "Zamiast narzekać na ciemność, lepiej zapal małą świeczkę"

PS Konstruktywna krytyka nie jest opluwaniem

Od: Czytelnik reppo
Data: 20061008, 21:46
Aleks trudno cokolwiek dzisiaj zrobić dla polski, trudno choćby z tego względu, że ciężko gdziekolwiek dojechać nie tracąc np. zawieszenia, nie zabijająć się o byle co. Jeśli z takimi problemami państwo nasze sobie poradzić nie potrafi jak pijani kierowcy czy rozruby na stadionach czy no nie wiem, możnaby wymieniać dalej to przepraszam ale prosze mi odpowiedzieć na pytanie - czy jest w takim razie w stanie konkurować o surowce np. z niemcami?, chodzi o rurociąg, albo cokolwiek innego. Potrafi jedynie wysyłać żołnierzy do obcych krajów w imię walki z terroryzmem (na prośbę wujka sama), a wdł. mnie terroryzm nie istnieje bo żaden człowiek nie zabija się ot tak w imię byle czego, musi mu się dziać krzywda, jego bliskim że posuwa się do takich radykalnych kroków - zostawiam jednak ten wątek.

Także reasumując - jeśli ktoś nie potrafi chodzić - trudno aby umiał biegać.

Od: Aleks
Data: 20061010, 09:19
Życie to nie je bajka i nikt nie mówił, że będzie pięknie ;) Skoro na bieganie za wcześnie czas uczyć się chodzić.

A.S.

Od: Hoppke
Data: 20061015, 20:44
@greblus: Pobłażliwość dla komuchów? U mnie to nie pobłażliwość, to kwestia priorytetów, tylko i wyłącznie. Ze ścigania czerwonych świń ja jako obywatel nie mam absolutnie NIC. Za to miałbym coś z unormowania sytuacji w szkolnictwie (co by miało pośrednio wpływ np. na populację blokersów), albo udostępnienia normalnych kredytów mieszkaniowych, albo cała ta sfera podatkowa, niepełnosprawna służba zdrowia czy zdychający ZUS, na który muszę co miesiąc oddawać część wypłaty. Dłubanie przy tych rzeczach ma bezpośredni wpływ na jakość mojego życia, ściganie komuchów wpływu żadnego nie ma.

Nie miałbym nic przeciwko polowaniu na czerwonych gdyby nasi rządzący politycy umieli i organizować komisje śledcze, i równocześnie zająć się krajem. Niestety, to ich przerasta. Tzn. przypuszczam, że nie wiedzą jak zająć się państwem, więc polują na "postkomunę" i tworzą na siłę jakieś szare sieci, wrogów systemu, masonów z którymi trzeba walczyć itp.

Moja opinia jest taka: jasne, zwalczajmy sobie komunę, postkomunę i postpostpostkomunę. Nawet pięć pokoleń wstecz, co mi tam. Ale na razie są w państwie pilniejsze sprawy, jak np. pomysł z zakazem wysyłkowej sprzedaży leków. Albo ograniczenie liczby aptek. Albo kwestie akcyz i podatków.

Najpierw trzeba się zająć tym co wpływa bezpośrednio na poziom życia obywateli, a potem zająć się innymi sprawami. Najważniejsi powinni być obywatele i standard ich życia. Nawet jeśli ma to oznaczać, że kilkudziesięciu świnkom się upiecze. Bo jeśli taki PiS planuje zmarnować parę lat gospodarczego życia narodu tylko po to, by dopier... kilkudziesięciu postkomuchom, to ja przepraszam, ale mu się priorytety pojeba... No :)

Od: flamenco108
Data: 20061016, 15:46
Mądre słowa, hoppke. Dyskusje polityczne są zawsze zajmujące, ale to, co nazywamy polityką zawsze jest szersze niż poglądy pojedynczego człowieka.

Ja osobiście jestem za tym, żeby rozliczyć czerwone towarzystwo z półwiecza okradania kraju i obywateli (tak, tak, każdy urodzony przed '89 rokiem był bardziej lub mniej okradany, za wyjątkiem garstki uprzywilejowanych), ale też wiem, że nigdy przecież nie oddadzą, co nakradli, zatem dla mnie z tego napewno nic znaczącego nie wyniknie, poza może satysfakcją (za którą arystokraci gotowi byli umrzeć i zabijać, a dziś w biznesie satysfakcji czyli szołbiznesie i narkotykach kryją się największe pieniądze). Dlatego uważam, że powinno to być zrobione metodą niemiecką - otworzyć archiwa, niech sobie chętni pogrzebią, jeżeli muszą. Ale tak się pewnie nie stanie, bo my nie mamy Polski Zachodniej, która by mogła sprawy dopilnować...

Z drugiej strony mamy kwestie gospodarcze - i tu bym wolał więcej korwinizmu. Pamiętam początek lat '90-tych, jaki ludzie mieli entuzjazm, żeby działać, kręcić interesy. Skończyć 18-tkę oznaczało wyrobić sobie dowód i założyć działalność gospodarczą. Na wszelki wypadek, bo się przyda.

Jest też edukacja, na którą zawsze wydawać będziemy mniej niż powinniśmy.

Propnuję przemyśleć prawo Ziemkiewicza: państwa będzie płacić tylko za to, za co musi. Za nic więcej.

Zatem wygląda na to, że w polityce dyskutuje się zawsze na jakieś tematy zastępcze. Gospodarka jest tematem zastępczym dla lustracji, edukacja dla gospodarki, a lustracja dla edukacji.

Od: fugasi
Data: 20061025, 15:36
Hoppke,

kompletnie nie na temat ale właściwie nie wiem jak mam sie z tobą skontaktowac, nigdzie nie widzę adresu e-mail.
Chodzi o zapiekanki, lody i gorącą czekoladę :) Czy móglbyś dokładnie opisać gdzie dają takie dobre zapiekanki (wiem tylko ze w poblizu Starego Browaru) i jak odnalezc źrodlo Gorącej Czekolady o raz Lody z Dziewczynami, którym odnosi się pucharki? :)
I jeszcze prośba o jakieś rekomendacje gdzie można w Poznaniu zjeść naprawdę dobry obiad a gdzie nie ma tłoku (turystów).
Aniołek też może podpowiedzieć. :)

Od: Aniołek
Data: 20061030, 00:04
Zapiekanki można łatwo znaleść idąc od przystanku koło multikina w stronę browaru - po prawej stronie jest chyba tylko jedno bistro podające zapiekanki i to tam (obok jest też jakaś naleśnikodajnia). Gorąca czekolada to specjalność kawiarni "Republica Cacao" na ulicy Zamkowej przy Starym Rynku, najlepiej tam dotrzeć z przystanku przy Placu Wielkopolskim, z tym że tam bywa ciężko o miejsca, szczególnie wieczorami. W każdym razie polecam od razu ruszyć na górę, bo tam są milutkie kanapy.
A co do obiadu, to zależy czy chcesz zjeść tanio i "domowo" (i tak "na co dzień") czy raczej chodzi o restaurację z naprawdę wykwintną kuchnią. Jeśli to pierwsze, to bardzo przyzwoite codzienne jedzonko dają w stołówce uniwerku bodaj, Jowita niedaleko Ronda Kaponiera. Jeśli chodzi o pojedynczy fajny obiad z niekoniecznie ograniczonym budżetem, to już gorzej z moją wiedzą. ;) Tak na szybko to może restauracja kresowa, więcej propozycji musiałabym przemyśleć :)

Pozostaw dopisek: