ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Przekąska w Poznaniu

Jakiś czas temu fugasi pytał o czekoladę itp. w Poznaniu. Nie zdążyłem wtedy odpowiedzieć, ale może teraz nadrobię. Nie wiem czy fugasi jeszcze na tym skorzysta, ale jeśli nie on, to może kto inny. A może ktoś mi podrzuci tu też jakieś miejsca które warto samemu sprawdzić?

No to które miejsca lubię w Pyrlandii?

Zapiekanki tak jak podał Aniołek - w bistro przy Starym Browarze. Trzeba stanąć zaraz za drzwiami Browaru, ustawić się twarzą w stronę skrzyżowania przy Multikinie (tego z przystankami tramwajowymi) i przejść parę metrów. Po lewej stronie będzie wejście do niedużego bistro, takiego z oldskoolowym czerwonym zadaszeniem. Na ogół kupuję tam zapiekankę z warzywami, przez zieleninę jest nieco mniej "junkfoodowa". W chwili pisania tych słów kosztuje 5zł i jest naprawdę dłuuuga, nieprzyzwyczajeni mogą poprosić obsługę o przekrojenie na pół, ciut wygodniej się wtedy je. Mają tam też sympatyczne wyglądające kebaby i inne takie. W lokalu jest strasznie mało miejsca i daleko mu do luksusu, ale warto zajść, bo żarełko mniam mniam. Bardzo dobry biały sos czosnkowy (standardowo leją ten sos i ketchup).

Inne niezłe miejsce to zapiekankarnia na Matejki (idąc od Grunwaldzkiej jest po prawej stronie, od ulicy schodzi się po schodach do takiej jakby piwnicy), tam polecam zapiekankę szwedzką (czy jakoś tak).

A czekoladę najbaaardziej lubię w "Czekoladzie" na Żydowskiej. Żydowska to jedna z ulic odchodzących od rynku. Trzeba iść nią prawie do samego końca, wejście do Czekolady jest po prawej stronie (idąc od rynku). Trzeba uważać, bo front lokalu jest wąski, drzwi też, łatwo przeoczyć jeśli idzie się szybszym krokiem. Polecam czekoladę z marcepanem i bitą śmietaną... ale pyszna jest też z piernikiem... w ogóle wszystkie czekolady mają tam pyszne. I takie prawdziwe, gęste, aż krzepną przy stygnięciu. IMO najlepsza czekolada w Poznaniu. I praktycznie zawsze mają wolne miejsca. Można usiąść w środku i na wewnętrznym podwórku (trzeba przejść przez cały lokal), chociaż podwórko jest otwierane chyba tylko latem.

Moja ulubiona kawiarenka lodowa znajduje się w Starym Browarze, nazywa się "Kawiarnia Wiedeńska" (czy jakoś tak, jest na parterze niedaleko schodów ruchomych, przeszklona, nazwa wypisana na szybie). Dawno tam nie byłem. Jest całkiem milutka i mają naprawdę smaczne lody (a przynajmniej były smaczne za każdym razem gdy ja tam jadłem). I nie jest jakoś strasznie droga z tego co pamiętam (choć nie jest tak tania jak kupienie litra lodów w markecie :). Nie mają zbyt ciekawych gotowych zestawów, więc na ogół sam sobie coś składam (mój ulubiony zestaw to 3-4 gałki lodów grejpfrutowych z adwokatem i bitą śmietaną czy sosem czekoladowym. W pucharku. Aczkolwiek nie zawsze mają wszystkie składniki. Czasem dodają też jakieś "gratisy", jak wafelki, egzotyczne owocki czy rurki, pewnie można o te detale poprosić.). Miejsca siedzące w środku i częściowo na zewnątrz (w przejściu Browaru).

Obok zapiekanek jestem też wielkim fanem pizzy (to pokrewne dania w końcu), więc polecę też pizzerię "Da Grasso". Idąc od Starego Browaru w stronę Kupca Poznańskiego (czyli oddalając się od Multikina) po jakimś czasie będzie się miało po lewej stronie bramę (chyba z czerwonym, kwadratowym, podświetlanym szyldem Da Grasso, ale nie rzuca się specjalnie w oczy). Wystarczy wejść w bramę i dochodzi się do podwórka, a tam po prawej stronie jest już wejście do samej pizzerii. Mają naprawdę smaczne pizze po naprawdę korzystnych cenach (te największe są naprawdę wielkie i sycące :). Zwykle 3/4 miejsc jest pozajmowane, ale da się usiąść. Miejsca i na zewnątrz, i w środku. Dwie duże pizze na jednym stoliku wymagają nieco żonglowania talerzami, sztućcami i sosami, ale da się zjeść. Standardowo dają dość duże kubaski z sosem czosnkowym i pomidorowym. Pomidorowy to taki autentyczny przecier pomidorowy, nie ketchup. Surowy i przyprawiony nieco po włosku. Czasem nie mam w ogóle na niego ochoty. A jedząc z Aniołkiem trzeba pilnować sosu czosnkowego, bo zaczyna gdzieś znikać od razu po pojawieniu się na stole, zanim kelnerka zdąży przynieść zamówioną pizzę.

Z obiadami nic nie doradzę, bo zwykle jadam w domu... Ale są dwie rzeczy które mi się spodobały. Pierwsza to naleśniki meksykańskie, które jadłem podczas jednego z moich pierwszych spotkań z Aniołkiem gdy do Poznania wpadałem tylko z wizytami, więc to bardziej sentyment niż jakość jedzenia. Ale są smaczne IMO. Naleśniki te jadłem w "Dramacie". To taki lokal przy rynku, naprzeciwko ratusza. Mają trochę różnych naleśników do wyboru, nic wyszukanego, ale te meksykańskie mi przypadły do gustu. Tak że "Dramat" przy rynku.

Niedawno byłem też w "Browarii" (rynek), gdzie jadłem bardzo smaczne sery pleśniowe zapiekane na plastrach ziemniaków (jestem prawie pewien, że w menu były "plastry ziemniaków", a nie "plastry pyr"). W menu figuruje to chyba jako zakąska do piwa, a nie pełnoprawne danie, ale dla jednej niezbyt wygłodzonej osoby taki talerz ziemniaków z nadtopionymi, słonymi serami to całkiem ładny posiłek. Niestety nie wiem ile kosztuje (nie ja płaciłem), ale jedzenie w Browarii generalnie jest z gatunku tych droższych (w końcu ludzie tam bardziej piją niż jedzą). Gdy następnym razem będę w Browarii i najdzie mnie ochota na jedzenie, to w pierwszej kolejności zamówię właśnie te pyry z topioną pleśnią ;) I niech to będzie rekomendacją.

No, wystarczy. Chwilowo nie przychodzą mi do głowy inne miejsca w których chciałbym coś zjeść dla samej przyjemności jedzenia (poza takim jednym miejscem w Plazie, na piętrze, obok Sfinksa, ale nie pamiętam nazwy restauracji ani dania które mi się spodobało (to było coś węgierskiego chyba, przynajmniej z nazwy)).

Dopiski:

Od: qba
Data: 20061129, 20:04
heja Hoppke

Goraca czekolada? O tak, to jest jedna z tych rzeczy ktore tygrysy lubia najbardziej. Polecam Werande, na ulicy Swietoslawskiej, to ulica ochodzaca od Starego Rynku w strone Fary. Slyszalem ze dobra czekolade podaja tez w Cocoa Republika (Czy cafe republika :P).

Zapiekani? Najlepsze zapiekanki sa na (a w zasadzie w) Teatralce.

Czympredzej wpisuje na liste kawiarenek do odwiedzenia, te o ktorych napisales. Pozostaje tylko jakas mila kolezanke zaprosic... :)

Od: Aniołek
Data: 20061201, 20:39
Qba: Hmmm, jak jesteśmy przy Świętosławskiej, to gorąco odradzamy picie czekolady w kawiarence za Werandą, o ile pamięć mnie nie myli to Cocorico. Czekolada tam to kakauko (kakałko?) a nie czekolada. Nie ma porównania z tym co podają w Czekoladzie albo Republice Cacao. Faktem jest, że jako kawiaranka jest bardzo sympatyczna, ale stanowczo nie na czekoladę tam się warto wybrać.

Pozostaw dopisek: