Nie lubię pisać o tematach "politycznych", AAAALE czasem trudno mi się powstrzymać.
Nasz kwiat narodu, śmietanka intelektualna, słoneczka naszych istnień, a więc politykierzy rezydujący na ogół w okolicach Wiejskiej (w Warsaw, DC) po raz kolejny mnie zafrapowali i skłonili do przemyśleń. A przemyślenia te, jak zwykle, sprowadziły się do moooment, ale przecież dzisiaj nie jest pierwszy kwietnia?!
Aby skrócić wodolejstwo do minimum: Jezus na Króla Polski!. Tak tak. Nie tylko wznowimy monarchię (to akurat mi się podoba, wolałbym żyć w państwie które ma króla i dwór niż tych ćwoków), ale jako Honorowego Króla wybierzemy sobie najpopularniejszego od dwóch tysięcy lat syna cieśli.
To ja jeszcze parę pomysłów zgłoszę: proponuję, by ministrem edukacji powołać Buddę. Ministerstwo finansów niech przypadnie Midasowi. A obronnością niech się zajmie Atylla. A gazety będą wtedy mogły z czystym sumieniem pisać "Polska RP v4.0 (Beta) rzondzi rulezem!!!11"
Uch.