Nooo więc zostałem załańcuszkowany przez Lili (a może i przez kogoś jeszcze, ale tylko ona mi dała o tym znać).
Hmm. Co by tu...
- Nie mogę jeść rosołu z kury. Takiego prawdziwego. Grożą mi po nim straszne migreny. Trapi mnie to już od dziecka i zdaje się być dziedziczne, bo dotyka sporej liczby mężczyzn w mojej rodzinie (co drugie pokolenie od strony matki, widać odziedziczyłem to po dziadku, a on po swoim dziadku itp.)
- Jako mały żłobkowicz i przedszkolak upierałem się, żeby nosić wstążki i spinki we włosach. Bardzo trudno było mnie też oduczyć mówienia "chciałam, poszłam, zrobiłam". Widać brałam przykład ze starszych sióstr ;)
- Mam dość pomieszaną edukację: na początku podstawówki miałem średnie zwykle koło 5,0, potem mocno spadłu, ósmą klasę skończyłem ze średnią ~3,9. Nie mogłem być na balu pożegnalnym, bo skręciłem nogę. Poszedłem do LO na profil mat-inf (przekształcony mat-fiz). Na maturze z polaka wybrałem interpretację poezji, średnia z egzaminów maturalnych to 5,4. Nie byłem na studniówce, bo akurat miałem wstawiany metalowy bolec w szczękę. Studiowałem filologię germańską (specjalizacja: językoznawstwo, magisterka z frazeologii) i dorabiałem malowaniem, spawaniem, kryciem dachów etc. Nigdy nie dawałem korepetycji. Pracuję czasem jako tłumacz jęz. angielskiego. Etatowo jestem programistą Javy.
- Około trzeciej-piątej klasy podstawówki uprawiałem z moim klasowym kolegą Irkiem "kreatywny" recycling. By mieć pieniądze na drobne wydatki (jak np. lizaki "HIT" na kartonowych patyczkach, albo ponoć rakotwórcze gumy "Turbo") sprzedawaliśmy złom na złomowisku. Złom pozyskiwaliśmy z tegoż samego złomowiska (kreatywne, czyż nie? :) Przełaziliśmy w niestrzeżonym miejscu przez ogrodzenie na tyłach złomowiska i przerzucaliśmy na zewnątrz co ciekawsze kawałki złomu. Potem pakowaliśmy je do jakiegoś worka i targaliśmy na front złomowiska celem odsprzedaży. Aha, pewnego znalezionego kawałka nie sprzedałem, lecz zabrałem do domku -- było to wyprodukowane przed '39 urządzonko do odpalania ładunków wybuchowych. Z niemieckim wojskowym adlerkiem Wehrmachtu. Odrestaurowałem, wymieniłem okablowanie, naoliwiłem, odmalowałem, szpanowałem przed wszystkimi w klasie i na osiedlu. Działało!
- Jako bardzo młode pacholęcie zrobiłem kupę do popielniczki, wbiłem w to świeczkę, ustawiłem na ławie w pokoju gościnnym, a rodzicom starałem się ponoć wytłumaczyć, że zrobiłem torcik. Ja wolę nie pamiętać tego epizodu, ale rodzice mi czasem dokuczają tą opowieścią.
OK, to moje ogniwo w tym łańcuszku. Na kolejnych załańcuszkowanych typuję da.killę, Dentharga i harnira. Wiem, że to nie piątka, ale przy tych osobach mam pewność, że się nie obrażą. No :)