Czas na kolejny update. Najpierw sprawy zawodowe. Dzisiaj mija mi pierwszy miesiąc w nowej firmie, chcą mnie zatrzymać sobie. A ja nie mam nic przeciwko :) Powinno być fajnie, zwłaszcza gdy wyrwę się z Saxona/XSLT/odrobiny PHP (BRRRR!) i będę mógł więcej javować. Bo chwilowo javowanie ograniczało mi się do pisania antowego taska i tworzenia w javie XML-a. Aha, jak dostanę w końcu pierwszy przelew, to będę jeszcze bardziej zadowolony. W końcu rachunki trzeba z czegoś opłacać :)
Inna sprawa -- sklep o nazwie Znak. Będę ich unikał, i innym też radzę. Mają chyba ambicje bycia konkurencją dla Komputronika, ale... ech. Opowiem.
Szukałem sobie kolejnej karty SD do mojej Sansy (odtwarzacza MP3). Mam kartę SD 1GB (czyli 1,5GB miejsca na muzykę jeśli wliczy się wbudowane w plejer 512MB), ale trochę mnie to ograniczało, więc pomyślałem o dokupieniu sobie kolejnej karty -- tym razem 2GB. Upatrzyłem sobie taniego i chyba niezłego Goodrama x100. Niestety, w Komputroniku nie mieli takich. A w Znaku były, i to w całkiem fajnej cenie (chyba 89zł). Więc zamówiłem, pojechałem po pracy, zapłaciłem, wróciłem do domu.
I tu się zaczęły schody. Sansa nowej karty SD nie uznawała (wieszała się). Laptop i pocket Aniołka też nie widziały karty. Cyfrówka Canona twierdziła, że karta ma 3,8MB, ale i tak nie da się na niej ani bajta zapisać.
Zacząłem podejrzewać, że karta może być uszkodzona.
No to następnego dnia wybrałem się do Znaku, wymienić kartę. I co? I wielki obciach dla sklepu, bo sprzedawca zażyczył sobie, bym udał się z kartą do ich serwisu (oczywiście położonego poza sklepem), a oni to tam zbadają. No to go zapytałem co ma do tego gwarancja, skoro kupiłem wczoraj wieczorem, przyszedłem do domu, karta w ogóle nie zadziałała na czterech różnych urządzeniach i odnoszę ją od razu? Przecież to chyba podpada pod rękojmię? A on mi na to, że nie ma pewności, czy karta była uszkodzona już w momencie sprzedaży.
Po krótkiej pyskówce okazało się, że zamiast jechać do serwisu mogę z kartą zejść do technika na parterze (w tym samym budynku). Poszedłem. Technik/serwisant potwierdził uszkodzenie karty, wrócił ze mną do sklepu i kazał najbliższemu sprzedawcy wydać mi nową kartę. Oczywiście następny sprzedawca też zaczął piętrzyć trudności, tym razem nie wiedział jak wydać nową kartę gwarancyjną. Technik mu powiedział co i jak.
Sprawdziłem nową kartę w moim playerze i wyszedłem. Przed wyjściem pierwszy sprzedawca próbował mi jeszcze wytłumaczyć, że przecież nie mają pewności, czy karty nie uszkodziło któreś z moich urządzeń (taaa, jasne).
Nigdy więcej zakupów w Znaku. Z paru zdań wymienionych z Arcykompetentnym Sprzedawcą doszedłem do wniosku, że nawet gdybym testował kartę od razu przy zakupie, na jego oczach, to winą za niedziałanie karty i tak próbowałby obarczyć mnie. Na zasadzie "Nasz towar jest zawsze sprawny, i był sprawny w momencie wyciągania go z pudełka. Pana urządzenie właśnie zepsuło kartę, przecież widziałem. Pan włożył i nie działa, czyli Pan popsuł!". GRRRRR! Dokładnie takie podejście zniechęca klientów. Wyszliśmy od sytuacji w której sprzedali mi zepsutą kartę. Doszliśmy do sytuacji w której wymienili mi egzemplarz. Ale dzięki niewłaściwemu postępowaniu zniechęcili mnie do kolejnych zakupów. A przecież wystarczyło mi od razu powiedzieć "to pan zejdzie piętro niżej, technik potwierdzi usterkę". Ale nie, lepiej jest od razu zacząć wmawiać, że awaria jest winą klienta.
Nie, tam się kupowac nie opłaca.
PS. Sklepy nie powinny zatrudniać takich ludzi, no nie?
Dopiski:
Od: waluigi
Data: 20070222, 15:13
Ano, a w komputroniku (zazwyczaj chodzę do tego na Grochowskiej) zawsze spotykałem się z miłą obsługą :)
Od: smk
Data: 20070222, 15:32
Niestety (dla tych biednych sprzedawców) najczęściej jest to wynikiem polityki firmy i instrukcji jakie wydaje pracownikom, a nie złej woli tychże... :-/ Firma oszczędza nawet na kosztach obsługi reklamacji...
Od: Aniołek
Data: 20070222, 15:41
No właśnie - dokładnie identyczną sytuację miał mój kumpel jakiś czas temu w KTR i od ręki bez żadnego gadania mu wymienili. Dlatego z lekka się wpieniłam jak nam koleś zaczął sugerować że może to my popsuliśmy... W ogóle to było bardzo zabawne, jak powiedział, że w tym serwisie sprawdzą, czy uszkodzenie nie powstało z naszej winy. Przepraszam, jak? To że karta nie była np. złamana to od razu widać, a innych technik sprawdzania czy to ja jakoś sobie nie wyobrażam ;)
Smk: Wiesz, nie dziwiłabym się może w przypadku innego towaru, ale akurat z kartami pamięci to żaden koszt obsługi reklamacji - potwierdzają uszkodzenie, wysyłają do producenta, dostają nowy towar. Więcej by ich kosztowało chyba przyjęcie tego jako normalne zgłoszenie reklamacyjne.
Od: cosmoz
Data: 20070222, 19:34
/me ma za soba na razie 2.5 tygodnia i za 9.5 sie dowie czy go chca czy nie :)
Od: bies
Data: 20070222, 20:35
$ echo 'Znak' >> shops.deny
Zrobione.
Od: nikt
Data: 20070223, 23:06
komputronik to porazka na calego jest... gorszej i bardziej chamskiej obslugi to ja w zyciu nie widzialem... arogancja straszliwa. wyglada na to ze ludzie w komputroniku mysla sobie ze sa jedynym sklepem gdzie moge dostac taki towar i to ich upowaznia do zalosnego zachowania. klikam kabel sieciowy do komputera na stronce, patrze na stan magazynowy miasta w ktorym maja oni siedzibe - jest duzo. dzwonie na wszelki wypadek do oddzialu i kaze sobie potwierdzic ze jak przyjade to bedzie - jest duzo ("panie, chyba ze 20 sztuk mamy"), facet notuje zamowienie, dane osobowe... ok. jade. tak sie sklada ze mam do nich ponad 40 km trzema autobusami i tramwajem... czyli minimum 2 godziny w jedna strone. wchodze do sklepu, przedstawiam sie, mowie o zamowieniu... towaru nie ma! jak to mozliwe skoro 2 godziny temu bylo 'ze 20 sztuk' - 'a to pewnie jakis blad w systemie.' zenada. innym raem probowalem kupic pamiec - zamowilem dwie sztuki konkretny model konkretny producent. na miejscu sie okazalo ze oni tych pamieci nie mieli nigdy. w sumie to zadnych pamieci do laptopa nie mieli. genialnie... 2 godziny zeby sie dowiedziec ze ktos mnie wydymal...dwie zeby wrocic. i jeszcze arogancja ze strony sprzedawcy 'to przeciez my mozemy zamowic' - na kiedy pytam - 'nie wiem... z tydzien, moze dwa i pan bedzie mial, co za problem, przeciez i tak pan nigdzie w tym czasie nie kupi.' wyszedlem bez slowa. (a kupilem gdzies indziej nazajutrz... 180 pln taniej za to samo:)
Od: Aniołek
Data: 20070224, 13:29
Well, jak widać nie ma sklepów idealnych ;)
Ja w komputroniku kupuję rzeczy większe i mniejsze od chyba 10 lat (w każdym razie od kiedy pamiętam) i NIGDY nie miałam z nimi żadnych problemów... Oddawałam różne rzeczy do serwisu - zawsze jak podawali termin, to go dotrzymywali (nie to co w Znaku - głupi napęd Combo wymieniali mi na nowy przez 4 tygodnie, po drodze ze 3 razy go przesuwając). Jak przyniosłam popsuty zasilacz to mi go od ręki wymienili na nowy z 3 letnią gwarancją (w Znaku mimo wymiany towaru na nowy gwarancję "kontynuowali" ze starego, mimo że to niezgodne z prawem)... No generalnie Znak dla mnie to wioska, w komputroniku zaś zawsze mnie traktowali jak klienta, a nie "głupią babę, której można wszystko wcisnąć".
Od: radious
Data: 20070225, 11:56
Przy reklamacjach naprawdę warto mieć ze sobą wydrukowane kilka stron z Kodeksu Cywilnego - trąci paranoją, ale działa. Szczególnie gdy polityka firmy polega na $ulubiona_obelga klienta...
Od: Aniołek
Data: 20070227, 22:25
http://cachotterie.jogger.pl/2007/02/27/przyszla-kryska-na-matyska/
Czas na Ciebie! :)