ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Smark, smark

Choroba jakaś mnie wzięła. Mam katar, gardło drapie, nos pali... na szczęście już przeszły mi zawroty głowy oraz ból w okolicach brzucha i nerek, więc może osiągnę dziś w pracy jakieś 70% wydajności.

To pewnie ta zdradliwa, prawie wiosenna pogoda. Niby ciepło, niby słonecznie, ale mój układ odpornościowy jest tak rozmiękczony po zimie, że już coś złapałem.

No ale przynajmniej nie powinno przejść w grypę. Bo się przezornie zaszczepiłem swego czasu, więc większość prognozowanych w tym sezonie szczepów nie powinna się mnie imać.

Aaaa-psik.

Bez sensu. Takie ładne słońce za oknem, a ja kicham i smarkam...

A najdziwniejsze jest to, że kiedy jestem na zewnątrz, to czuję się całkiem nieźle. Gorzej mi się robi gdy wejdę pod dach. Pewnie organizm wychodzi z "trybu survival" :)

Pozostaw dopisek: