ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2007/05, 4 wpisów
Zfs

Od miesięcy mam na pulpicie jakiegoś PDF-a o zfs. Wczoraj go przeczytałem.

Jestem pod wrażeniem. Serio. Chciałbym to zobaczyć w akcji na moim komputerku.

Ktoś wie czy/kiedy to ma szansę wyjść na Linuksa? Pomijam portowanie pod Fuse, chodzi mi o zwykły moduł podpięty bezpośrednio pod linuksowe VFS.

Bu :(

Właśnie rozmawiałem z moim pracodawcą i zakomunikowałem mu, że od lipca planuję być w Londynie, i będzie to pobyt raczej długoterminowy (trzymać kciuki! :), i że w ogóle się przeprowadzać będę.

W związku z czym nasza współpraca... no wiadomo.

Dzielnie to przyjął.

Czeka mnie teraz sporo dodatkowej roboty z pisaniem dokumentacji i instrukcji, bo jest parę projektów które tylko ja znam na wylot (głównie to, co sam pisałem), a mam zamiar wszystko udokumentować. Bo generalnie miły jestem i zawsze myślę o bliźnich.

Ech. Szkoda będzie to zostawić, bo miejsce i ludzie fajni. I płaca też. Tym bardziej szkoda, że w niedalekiej przyszłości kroi się tu jeszcze kilka zarąbistych projektów dla kogoś takiego jak ja.

Smutno mi. Ale czasem trzeba z czegoś zrezygnować, żeby dłuższą perspektywę mieć lepszą. Co nie? Prawda? Tak trzeba, no nie?

Najpopularniejsze API dla bloga?

Mam zamiar uaktualnić sobie nieco aplikację Repo (przy okazji podszlifuję znajomość jednego czy dwóch frameworków), a przy okazji chciałbym zaimplementować jakieś standardowe API blogowe (nie wiem jeszcze jak działają, liczę na coś ze świata webservice, ale tego się dowiem).

No i tutaj mam pytanie techniczne. Pytanie do blogujących. Jakie API warto implementować? Co ma najszersze wsparcie? MovableType? Blogger? Coś innego?

...no i może od razu zmieniłbym look. Na jakiś jaśniejszy. Bardziej kolorowy. I pastelowy. Jak nowy Jogger ;)

And now for something completely different

Cierpię ostatnio na chroniczny brak czasu powodowany pracą, dodatkowymi zleceniami, lenistwem oraz zarywaniem wolnych godzinek przed Neverwinter Nights (Lilka sobie kupiła NWN razem z dwoma dodatkami, a ja jej podebrałem i pogrywam sobie. Fajnie jest mieć geek girlfriend :)

Ale ad rem. Jako że w mandrivie znowu się trochę rzeczy rozjechało (m.in. devpts przestał się poprawnie montować na niedystrybucyjnych kernelach, a skrypty startowe zaczęły pluć dziwnymi błędami - wiem wiem, jakbym nie wyłączył bootsplasha, to bym tego nie widział) a mnie znowu naszła ochota na przemeblowanie, to i posadziłem sobie Ubuntu.

Podchodziłem do tego systemu już wcześniej, ale ze względu na masę niedoróbek i braki pakietów postanowiłem jeszcze odczekać jedno-dwa wydania.

No i właśnie minęło to jedno-dwa wydania, a że akurat wyszło Ubuntu Feisty, to i skorzystałem.

I... jest OK. Od jakiegoś już czasu korzystam z Gnome (ale przeglądarką jest Opera, odtwarzaczem Amarok, przeglądarką procesów qps, a gdyby Brasero nie dawał rady, to mam zawsze K3b w odwodzie), więc Ubuntowa koncentracja na Gnome mi bardzo pasuje.

System jest ładny i estetyczny, bardzo profesjonalnie wykończony (mówiąc "profesjonalnie" mam na myśli taki profesjonalizm pokroju Apple). Kolorki są OK, o ile lubi się brąz, kolory ziemi i ostry pomarańcz. Ikonki bardzo ładne. Całość schludnie opakowana.

Instalator bardzo sprawny i szybki, minimum pytań, minimum ingerencji usera (to częściowo i wada). Aha, wykrył moją instalację Windowsa i zaproponował import windowsowych kont na Linuksa :) Pierwszy raz widziałem coś takiego, bardzo miły akcent. Nie skorzystałem, bo moje windowsowe konta są czyste i służą tylko do odpalania egzotycznego softu windows-only, ale wielu userów pewnie doceni możliwość zaimportowania sobie dokumentów czy tapety.

System jest z definicji single-user (bo każdy może zrobić "sudo su", a rasowe konto roota jest początkowo bezużyteczne), ale o dziwo bez autologowania. (...)

Czytaj dalej...