ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2008/01, 3 wpisów
click shopping #2

Moje ostatnie zakupy spłynęły już prawie w całości. Czekam jeszcze na małe paczuszki ze Stanów i Hong Kongu.

Moim osobistym faworytem jest zakup szkiełka do makro. Kupiłem je w niedzielę na eBayu, zapłaciłem zaraz po zakupie, sprzedawca oddalony o ponad 9500km (Hong Kong) wysłał je w poniedziałek, a do rąk własnych (Londyn) dostałem parę godzin temu. Nawet licząc różnicę stref czasowych między Hong Kongiem a Londynem całkowity czas przesyłki (z kontrolą celną itp.) wyniósł nieco ponad dobę (chyba mniej niż 30h), a jeśli FedEx automatycznie koryguje różnice stref w swoim monitorze przesyłek, to uwinęli się nawet w niecałą dobę. Wow. Jestem naprawdę pod wrażeniem.

click shopping

...to moja słabość.

Uwielbiam zakupy internetowe. Są tak wygodne... Szukam czegoś, w ciągu paru minut przeglądam ofertę kilkunastu sprzedawców, wyszukuję w Internecie opinie i dokładniejsze opisy towaru na który mam chęć. Klikam. Paroma kliknięciami zlecam PayPalowi zapłatę. Bajka.

Teraz wystarczy odczekać parę dni aż w pracy zaczną pojawiać się kurierzy przywożący mi paczuszki z UK, Chin i USA :) Uwielbiam to. O wiele wygodniejsze od łażenia po zatłoczonych sklepach. No i przy okazji oszczędzam sporo pieniędzy. Niech żyją zakupy przez Internet!

Orange Livebox i drukarka

Naszym providerem internetowym jest Orange. Do sieci łączymy się przez "pomarańczowego" Liveboksa. Czyli tak, jak wielu użytkowników Neo :)

Nie wiem na ile nasz livebox jest zgodny z tymi oferowanymi przez TPSA... przypuszczam, że sprzętowo jest to praktycznie to samo - dwa gniazdka ethernetowe, wbudowane wifi, port USB (host), gniazdko do podpięcia aparatu telefonicznego (VoIP) i jakiś Bluetooth, którego jeszcze nie rozgryźliśmy - ale firmware jest już pewnie mocno zależny od providera.

Problem z pomarańczowym liveboksem polega na tym, że rozwój firmware'u stanął w miejscu miesiące temu, gdy firma która się tym zajmowała przestała istnieć. Jedną z ciekawych "zaimplementowanych połowicznie" funkcji jest liveprinter -- działa to tak, że do modemu podłącza się drukarkę USB, dzięki czemu mogą z niej skorzystać wszystkie komputery podłączone do liveboksa.

Od niedawna mamy taniego laserowego Lexmarka E120. Do tej pory podpięty był do mojego komputerka, skąd był udostępniany innym maszynom. Ma to jedną wadę -- aby drukarka działała mój komputer musi być włączony. Spróbowałem więc użyć w końcu funkcji liveprinter.

Mimo niedopracowania sama funkcjonalność liveprinter zdaje się działać -- można podłączyć urządzenie USB do modemu, modem je wykrywa i rozpoznaje. Jedyny problem to brak dokumentacji "co dalej".

W przypadku Linuksów wystarczy skonfigurować sobie drukarkę sieciową - IP to 192.168.1.1 (standardowe IP liveboksa), port to 9100. I to wszystko :)

W Windows jest to trochę bardziej zamotane - po pierwsze, należy zacząć dodawać drukarkę lokalną, ale zaznaczyć, że komputer nie ma przeprowadzać automatycznego wykrywania sprzętu. Należy następnie ręcznie wpisać "port" drukarki, czyli IP modemu (Windows pozwala jako "port" wpisać również sieciowe IP). Po chwili namysłu Windows oznajmi, że nie rozpoznaje urządzenia - wtedy należy wymusić typ "PRINTSERVER" (znajduje się na liście standardowych typów do wyboru). Potem pozostaje już tylko wybrać/zainstalować odpowiedni sterownik i... DZIAŁA :)

Tym sposobem dzięki liveboksowi uzyskałem coś zbliżonego do normalnej drukarki sieciowej.

Orange to fatalny provider, ale ich Livebox to czasem całkiem sympatyczny kawałek sprzętu. Czy tepsiane liveboksy też mają takie dodatkowe funkcje?

PS: Liveprinter miało docelowo zostać rozbudowane do udostępniania przez SMB wszystkiego, co się podepnie przez USB. Czyli np. użytkownik wkładałby do portu modemu pamięć USB albo podpinał dysk na USB, a Livebox udostępniałby urządzenie wszystkim komputerom w sieci jako udział samby. Szkoda, że rozwój softu modemu stanął w miejscu. Można samemu próbować go poprawić i podmienić (modem ma linuksa na pokładzie!) i niektórzy ludzie tak robią, ale Orange zagmatwał co tylko mógł by utrudnić robienie takich numerów. Ech, typowe...