ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2008/02, 3 wpisów
Mikroklimat #2

Do tej pory siedziałem obok "chińskiego muru" -- ściany zbudowanej z kartonów, monitorów, starych komputerów i bliżej niesprecyzowanych gratów, które gromadzą się z czasem w każdej firmie. Wszystko lądowało w jednym miejscu i w końcu wybudowano z tego "mur", niechcący oddzielając developerów od testerów.

Dzisiaj od rana trwał demontaż muru, połączony ze sprzątaniem szafki z zapasami biurowymi (notatnikami, ołówkami, długopisami itp.). Gdzieś wśród zapasów biurowych, za paczkami z tonerem odnalazł się niespodziewany bonusik -- kilkadziesiąt pudełek z męskimi slipami CK. Na dodatek z małym logo firmy (ha, "company branding" :) Oczywiście jak zawsze w takich sytuacjach wszystko zostało błyskawicznie rozgrabione przez załogę (w tym i mnie).

Zastanawialiśmy się czym firma zajmowała się nim weszła w software development ;)

PS: Żeńska część załogi właśnie zaczęła się domagać kontyngentu damskiej bielizny.

Mikroklimat

Kiedy zaczynałem moją obecną pracę byłem jedynym Polakiem w firmie (zatrudniającej jakieś 30-40 osób). Czułem się wyjątkowy z tego powodu, chociaż firma i tak miała mocny miks kulturowy -- połowa załogi to Brytyjczycy (o różnych korzeniach), reszta to imigranci z różnych państw -- Austria, Holandia, Francja, Hiszpania, Indie, ba, mamy nawet chłopaka z Kosowa, jednego Ukraińca, kobietę urodzoną chyba gdzieś w bloku wschodnim, mieliśmy też Australijczyka (ale postanowił rzucić IT i poświęcić się aktorstwu w ojczyźnie).

Odkąd tu pracuję szefowie zatrudnili 30+ osób, w tym kolejnych 3 Polaków. Jak widać w ostatnich rekrutacjach udział Polaków się zwiększył. Ciekawe czemu?

Wiewiórczo
Wziąłem moje nowe makro na świeże powietrze. Myślałem o kwiatkach, żuczkach i innych sztampowych modelach, ale koniec końców padło na londyńskie wiewiórki.