Do tej pory siedziałem obok "chińskiego muru" -- ściany zbudowanej z kartonów, monitorów, starych komputerów i bliżej niesprecyzowanych gratów, które gromadzą się z czasem w każdej firmie. Wszystko lądowało w jednym miejscu i w końcu wybudowano z tego "mur", niechcący oddzielając developerów od testerów.
Dzisiaj od rana trwał demontaż muru, połączony ze sprzątaniem szafki z zapasami biurowymi (notatnikami, ołówkami, długopisami itp.). Gdzieś wśród zapasów biurowych, za paczkami z tonerem odnalazł się niespodziewany bonusik -- kilkadziesiąt pudełek z męskimi slipami CK. Na dodatek z małym logo firmy (ha, "company branding" :) Oczywiście jak zawsze w takich sytuacjach wszystko zostało błyskawicznie rozgrabione przez załogę (w tym i mnie).
Zastanawialiśmy się czym firma zajmowała się nim weszła w software development ;)
PS: Żeńska część załogi właśnie zaczęła się domagać kontyngentu damskiej bielizny.