ChangeBlog  •  Archiwum  •  Kategorie  •  Artykuły  •  Galeria  •  Czytelnicy  •  Rupieciarnia
RSS wpisów  |  RSS komentarzy
Miesiąc 2009/02, 2 wpisów
Ludzie IT

Ludzie pracujący w IT są specyficzni, czyż nie?

Czasem odczuwam wręcz presję, by wpisać się w stereotyp. Ludzie oczekują ode mnie pewnych cech (np. flanelowej koszuli czy potarganych włosów), traktując to jako potwierdzenie mojego profesjonalizmu i przynależności do branży. Czasem to wykorzystuję by podbić sobie "lansrank" (wystarczy w odpowiednim momencie zachwycić się jakimś kawałkiem kodu, puścić po firmie link do giczego filmiku na YT czy wpisać sobie odpowiednio stereotypowy tekst do sygnaturki)

O ile stereotypy mnie śmieszą, o tyle faktycznie jest coś w tym, że większość ludzi, których poznałem w IT posiada jakieś wyróżniające ich cechy, których trzymają się uparcie. Jakiś ekscentryzm.

Dzisiaj na przykład zauważyłem, że siedzący naprzeciw mnie koder (Litwin, swoją drogą) ma pod biurkiem prywatny wzmacniacz audio. Jest to pudło większe od stojącego obok komputera midi-tower. Nie wiem jak (i kiedy) on go tu przywlókł, no ale ma. Widać był potrzebny do zasilenia jego ulubionych roboczych słuchawek (Audio-Technica). No to już wiem, że kolega jest audiofilem.

...i dlatego też niepewnie czuję się przy "technicznych", którzy nie mają żadnego widocznego bzika.

Spotify

Znajomy polecił mi niedawno Spotify. Jest to klient do streamowania muzyki z sieci (nasuwa się tu od razu porównanie z klientem last.fm), ale od "internetowego radia" różni się jednak dość znacznie. Mianowicie muzykę się wyszukuje (przeglądając multimedialną bibliotekę), a potem kolejkuje/odtwarza. Spotify streamuje dokładnie te utwory które chcemy, w dokładnie takiej kolejności jakiej sobie życzymy. Mam ochotę na "Therapy?" -- żaden problem. A może chcę odsłuchać najnowszy album Lily Allen? Albo płytę "Deadwing" Porcupine Tree?

I to już w wersji darmowej. Gdzie tkwi haczyk? No cóż, co jakiś czas (co kilka-kilkanaście utworów) włącza się nam spot reklamowy (zwykła, krótka, radiowa reklama). Poza tym jest to czysta playlista. Może nie wyprze to mojej domowej kolekcji muzyki, ale w pracy sprawdza się znakomicie -- nie muszę przynosić muzyki z domu, a i tak mogę posłuchać dokładnie tego, na co mam akurat ochotę (no, prawie)...

Minusy są cztery -- po pierwsze, zbiory Spotify są naprawdę duże, ale nie ma co liczyć na naprawdę kompletne dyskografie. Hmm, wybredny jestem :)

Po drugie, Spotify wymaga(ło) zaproszeń. Teraz częściowo je zlikwidowano i przynajmniej w niektórych krajach można zarejestrować się od razu -- ale jeśli ktoś potrzebowałby invitki, to niech da znać, mam parę w zapasie.

Minus trzeci jest IMO najgorszy -- Spotify ogranicza content w zależności od kraju z którego się łączysz. To niestety zostało niedawno wymuszone przez lobby "biednych" gigantów muzycznych, którzy nadal dzielą świat na obszary, rejony i strefy. Nie wiem jaką część muzyki można pobierać łącząc się z Polski (łączę się z UK...)

Minus czwarty to aplikacje klienckie -- wersje dla Windows i Maka, Linux niewspierany. Aczkolwiek zamieścili instrukcje dot. Wine...

Poza tym Spotify ma też jakiś komponent typowego radia internetowego, ale prawdę mówiąc ani razu go jeszcze nie użyłem -- samodzielne układanie playlisty jest bardziej pociągające :)

A, i CHYBA przesyłają muzykę w formacie Vorbis. No proszę.